szukaj w portalu Rynek i Sztuka MENU:
STALOWA

Rynek sztuki w Polsce: Dlaczego artysta musi wystawiać?

13.09.2011

Magazyn

Źródło: portal rynek-sztuki.pl

Dzisiejsza sztuka odeszła od piękna, stała się trudniejsza w odbiorze. I jest tak, że jeżeli odbiorca nie jest przygotowany do odbioru sztuki, to jej nie rozumie. To mniej więcej tak jak człowiekowi znającemu podstawowe pojęcia matematyczne mówić o całkach i logarytmach.

Wydaje mi się, że to dwie różne sprawy – sztuka jako element przeżycia estetycznego i sztuka jako towar rynkowy, inwestycja. Niemniej jednak, nawet w pojęciu towaru, kupujący powinien mieć świadomość, że wartość najnowszego modelu komórki, samochodu, sprzętu itp za jakiś czas spadnie drastycznie. Natomiast, wartość dobrze dobranego dzieła sztuki może znacznie wzrosnąć. Prawda jest taka, że tylko pewna grupa inwestuje w dzieła sztuki, natomiast pozostali, o ile kupują, kierują się najróżniejszymi kryteriami.

Kiedyś na pytanie człowieka z ludu, dlaczego artysta musi wystawiać, nawet jak nic nie sprzedaje, odpowiedziałam, że to tak samo jak z jego rasowym psem. Może być najpiękniejszy, ale jak nie ma papierów, to już nie ma takiej wartości. Natomiast jak ma papiery a nie wystawia się, to też jego wartość spada, a w przypadku dobrych ocen na wystawach – wzrasta. Chyba zrozumiał.

To nie od miejsca, a od człowieka zależy, czy przedsięwzięcie się uda

Próbowałam zorganizować wystawy w tzw. dobrych miejscach. Raz było to teoretycznie bardzo dobre miejsce: centrum konferencyjne, hotel, piwnica win. No cóż, czasem zabrakło na lampkę wina na wernisaż, w miejscu gdzie mógłby wisieć obraz – był przewód i lampa. No i cała masa różnych rzeczy zakłócająca odbiór, typu: serweteczki, suszone kwiateczki itp.

Zorganizowałam dla grupy artystycznej wystawę w neutralnym miejscu. Znalazłam pusty, nowy strych nad pasażem handlowym w niewielkiej, lecz turystycznej miejscowości. Po powrocie z pleneru okazało się, że właściciel budynku zachęcony sukcesem uruchomił swoją „kolekcję” i pościągał część prac, a zawiesił kicze za to w wielkich złoconych ramach; bo „to w tych ramach, to są dopiero obrazy, a jakie ramy…”. I jak tu dyplomatycznie wyjść z sytuacji? Wytłumaczyłam mu, że wygląda i smakuje to tak jakby ciastko polał sosem musztardowym i czym prędzej zlikwidowałam wystawę. Nie mam już sił, aby w tym miejscu zorganizować coś znowu. Ale szukam dalej…

Niedawno trafiłam na świetne miejsce; stary pałac, odrestaurowana od podstaw była stajnia, przerobiona na motel…Też przyszłe miejsce konferencyjne, do tego stałe wycieczki niemieckie, bo to na zachodzie Polski. No, ale nauczona poprzednimi doświadczeniami już się nie odważyłam. Bo to nie od miejsca a od człowieka zależy, czy przedsięwzięcie się uda. Poobserwowałam to miejsce rzekomo „przyjazne sztuce”, ale widzę, że w pokojach tapety z złotym wzorem, przyprawiającym o migotanie serca, które zjedzą każdy obraz, a piękny stary powóz dla gości na wycieczkę zaprzęgnięto w …ciągnik, mimo że koni w okolicy nie brak, ale tak prościej. I raczej się nie zdecyduję na organizację tam czegokolwiek, chociaż właściciel jest nawet chętny…

Trzeba czymś przyciągnąć, zachęcić, pokazać…

Odwrotny przykład, to pewnej lekarki poznańskiej, która już od lat pod Szmotułami organizuje jednodniową imprezę kulturalną w swojej wiejskiej posiadłości. Podkreślam, że rzecz dzieje się na zapadłej wsi. W wysprzątanych do zera i wybielonych trzech budynkach gospodarczych powstaje wtedy swoista jednodniowa galeria reprezentowana przez wybranych co roku około pięciu artystów. Organizatorka pozyskała dobrych sponsorów – kilka wiodących na rynku firm dla których jest to zresztą dobra okazja do reklamy. W ramach sponsoringu czy reklamy, owych chętnych firm, jest catering: kanapki, ciasteczka, kawa, wino i piwo. A także dobra muzyka na żywo. Wiadomo, w plenerowych warunkach ludzie bawią się dobrze. Zapraszani goście ze świata poznańskiego biznesu czekają na każdą imprezę, wiedząc, że oprócz dobrej zabawy mają okazję poznać osobiście wystawiających tam artystów oraz kupić od nich bezpośrednio dzieło. Za każdym razem, chociaż uczestniczyłam jako gość, jestem pełna podziwu dla sprawnie zorganizowanej imprezy oraz ilości sprzedanych, w ciągu jednego dnia, prac. Ze światem biznesu i sztuki integruje się ponadto znakomicie wiejska społeczność. I jest to dowód, że to ludzie a nie miejsca są najważniejsi w dobrej organizacji. Nie wystarczy bowiem zawiesić obraz, cenę i zaszyć się w przepaści komputera, jak to niestety mam nieprzyjemność zaobserwować w niektórych galeriach. Potencjalnych odbiorców trzeba czymś przyciągnąć, zachęcić, pokazać…

Negatywne doświadczenia też uczą. Nie chodzi wcale o to, aby narzekać, ale by pomyśleć jak zrobić, aby było lepiej. I nie jest wytłumaczeniem kryzys. Tak jak z każdym towarem jest nisza dla wysublimowanego odbiorcy i dla tego przeciętnego.

Saga Dana Tomaszewska

Portal Rynek-Sztuki.pl

szukaj wpisów które mogą Cię jeszcze zainteresować:

4 komentarzy do “Rynek sztuki w Polsce: Dlaczego artysta musi wystawiać?”

  1. BEAta

    Brawo! z ust mi wyjęłś SAGO!

  2. Frederick

    Bardzo dobry i przemyślany tekst. Artysta musi się pokazać i przyciągnąć nie tylko swoimi pracami ale także swoją osobą. Żyjemy w czasach komercji i każdy twórca musi, oprócz oczywistej umiejętności tworzenia rzeczy ponadprzeciętnych, posiadać „żyłkę handlową” i obszerną wiedzę marketingową. Później, gdy nazwisko artysty jest znane szerszej publiczności przyciągnąć klienta jest o wiele prościej.

  3. Wieśniaczka

    Jesteś aż nazbyt uprzejma.

  4. Saga

    Nie chodzi wszak o to aby narzekać, lecz aby zmienić na lepsze.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Magazyn

Magazyn

Nowość - Magazyn portalu RynekiSztuka.pl

Pobierz Magazyn Pobierz Raport 2016
MENU: