szukaj w portalu Rynek i Sztuka MENU:
Niepodległa Suwerenna – Fabryka Sztuk

Sygnowanie dzieł sztuki

19.10.2011

Prawo

Patron merytoryczny działu "Prawo na rynku dzieł sztuki"

Proces prawidłowej atrybucji dzieł sztuki, wpisujący się w szerszy kontekst zagadnień artystycznych i prawnych dotyczących oznaczenia autorstwa, nierozerwalnie związany jest z problematyką sygnowania. Jakkolwiek specjaliści podkreślają, iż podpis na dziele sztuki powinien być oceniany z niezwykłą ostrożnością, zazwyczaj już w końcowym etapie badania autentyczności obiektu, to nadal zdarza się, iż dzieło z sygnaturą bezkrytycznie uznawane jest za oryginał. Niestety obowiązujące przepisy nie zawierają regulacji odnoszących się wprost do pojęcia sygnowania, lecz posługują się pośrednio konkretnymi instytucjami zawartymi w prawie autorskim, cywilnym czy karnym.

 Przede wszystkim wraz z powstaniem dzieła, artysta w sposób automatyczny uzyskuje nie tylko prawo do jego autorstwa, lecz także – wedle własnego wyboru – do oznaczenia obiektu własnym nazwiskiem, pseudonimem czy też prezentowania go w sposób anonimowy. W konsekwencji uznaje się, iż w ramach powyższych autorskich praw osobistych, można wyróżnić tzw. „aspekt negatywny”, to jest możność żądania przez twórcę od innych, aby uznali jego autorstwo, a także tzw. „aspekt pozytywy” wyrażający się w tym, iż artysta może sygnować swoją pracę w sposób przez siebie wybrany.

 Oznacza to, iż w świetle prawa pojęcie sygnowania obejmuje nie tylko własnoręczny podpis, zawierający pełne imię i nazwisko, często połączony ze wskazaniem daty i miejsca wykonania, lecz w istocie każdy wybrany przez artystę znak czy symbol, wskazujący na autorstwo. W podobny sposób należy traktować, spotykane zazwyczaj w dawnym malarstwie, oznaczanie dzieła znakiem, figurą geometryczną, wizerunkiem zwierzęcia czy monogramem. W niektórych przypadkach, sposób oznaczenia autorstwa, ze względu na swoją charakterystykę, wpisuje się w historię sztuki z niezwykłą wyrazistością.

 Wystarczy wspomnieć obraz „Małżeństwo Arnolfinich”, gdzie artysta nad lustrem umieścił inskrypcję „Jan van Eyck tu był, 1434”. Krój liter, nawiązujący do XV – wiecznych dokumentów prawnych, w zestawieniu z symboliką całego przedstawienia, pozwala przypuszczać, iż Jan van Eyck był nie tylko autorem dzieła, lecz także w rozumieniu prawa świadkiem ceremonii zaślubin pary. Z kolei w przypadku Albrechta Dürera monogram „AD” stanowił niejako certyfikat jakości i niezwykłego kunsztu artystycznego, rzecz jasna wykorzystywanego bezceremonialnie przez mniej zdolnych artystów czy fałszerzy. Nota bene – proces Luki Giordana, oskarżonego o sfałszowanie obrazu „Chrystusa uzdrawiającego kaleki”, sygnowanego nazwiskiem mistrza, skończył się wyrokiem, w którym zakwestionowano bezprawne posługiwania się monogramem „AD”. Jednakże, pomimo oczywistego plagiatu, nie nakazano zniszczenia obrazów, uznając, iż nie sposób karać wyłącznie za to, iż praca została wykonana z kunsztem „równym” samemu Dürerowi.

Zupełnie zrozumiałym jest, iż prawny aspekt sygnowania dzieł sztuki uległ w toku wieków całkowitej rewolucji. Wraz z rozwojem rynku dzieł sztuki, prawidłowa atrybucja zyskała bowiem kluczowe znaczenie dla ustalenia wartości rynkowej obiektów. Podobnie zmiana statusu artysty, od anonimowego rzemieślnika, do geniusza tworzącego unikalne pod względem artystycznym, a co za tym idzie wartościowymi materialnie dziełami, pozostawała w ścisłej relacji do rozwijającego się prawodawstwa. Natomiast przypadki, w których artysta świadomie sygnuje prace swoich uczniów w celu podniesienia ich wartości, jak uważa się, że czynili to Rubens, Rembrandt, Corot czy Ingres, pozostają obecnie rzadkością. Relatywnie współczesne sytuacje, gdzie Pablo Picasso podpisywał nie własne prace, czy Salvador Dali rozdawał czyste płótna ze swoim podpisem, rozpatrywać należy bowiem wyłącznie w kontekście świadomego kreowania wizerunku twórcy, czy też swoistej manifestacji artystycznej.

Jan van Eyck, Portret małżonków Arnolfinich 1434 r.

 Przenosząc jednak rozważania na grunt prawny, należy stwierdzić, iż o ile obowiązujące w Polsce przepisy przewidują szereg instytucji ochrony prawnoautorskiej, nie zawierają uregulowań odnoszących się do zasad sygnowania dzieł sztuki. Z racji tego, iż sygnatura zazwyczaj obejmuje własnoręcznie skreślone przez artystę znaki, w drodze ostrożnej analogii można byłoby się odnieść do pojęcia własnoręcznego podpisu na gruncie prawa cywilnego. Zgodnie uznaje się, iż pod tym pojęciem rozumiemy jedynie osobiście umieszczony wytwór pisania, a zatem wyłącznie znak napisany. Natomiast bez znaczenia pozostaje techniczny aspekt podpisu, co pozwala zakwalifikować jako własnoręczne, sygnowanie wykonane farbą, poprzez umieszczenie znaków wodnych, a także wypalanie, wytłaczanie, czy też umieszczanie pergaminowych zwitków w otworach po kołkach, zawierających na przykład nazwisko snycerza i datę powstania.

Natomiast „warunek” własnoręczności wyklucza umieszczenie znaku poprzez szeroko rozumiane mechaniczne odtworzenie, czy to w postaci kopii, faksymile czy stempla. Nie trzeba dodawać, iż wraz z rozwojem nowoczesnych technik ekspresji twórczej, problematyka zwielokrotniania „egzemplarza” dzieła sztuki nabiera coraz większej doniosłości. Nie ulega przy tym wątpliwości, iż limitowane „serie” grafik, czy też video dzieł sztuki, wykonane przez samego artystę lub za jego zgodą, pozostają prawnie i artystycznie autentyczne, choć o własnoręczności sygnowania mowy być nie może. W takich wypadkach zdarza się jednak często, iż artyści na „mechanicznie” odtworzonym egzemplarzu umieszczają dodatkowo własnoręczną sygnaturą, z jednoczesnym zaznaczeniem numeru serii oraz ilości obiektów. W zasadzie ugruntowany jest także pogląd, choć nie bez głosów krytycznych, iż uznać należy za falsyfikat odbitki wykonane, co prawda przy użyciu oryginalnych płyt, farby czy papieru, a jednakże bez zgody artysty, często po jego śmierci.

 Z racji tego, iż sygnatura nie jest równoznaczna z podpisem, lecz może zostać wyrażona w istocie dowolnej graficznie formie, współczesne prawodawstwa, w tych sytuacjach zazwyczaj odwołuje się do tzw. „koncepcji logo artystycznego”. W konsekwencji, znak artysty – wyrażony w formie „logo”, podobnie jak oznaczanie autorstwa przez własnoręczny podpis, podlega ochronie prawnej. W zależności od charakteru naruszeń, artysta może skorzystać z przepisów prawa autorskiego, zabraniających pod groźbą kary przywłaszczania sobie cudzego autorstwa albo wprowadzania w błąd co do autorstwa całości lub części utworu. Niezależnie od powyższego, imię i nazwisko, pseudonim, logo czy też twórczość artystyczna, stanowią kategorię dóbr osobistych, podlegające ochronie na gruncie przepisów art. 23-24 kodeksu cywilnego. Powołane przepisy umożliwiają skorzystanie twórcy z szerokiego wachlarzu uprawnień, których celem jest „odwrócenie” skutków takich naruszeń, łącznie z majątkową odpowiedzialnością odszkodowawczą.

 Ważne przy tym jest, iż przepisy kodeksu cywilnego stanowią wprost, iż ochrona w nich przewidziana, nie stoi na przeszkodzie wykorzystaniu środków prawnych dostępnych na gruncie przepisów szczególnych, jak chociażby właśnie prawa autorskiego, czy w niektórych sytuacjach nawet ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Rzecz jasna, zupełnie odrębnym zagadnieniem pozostaje  kwestia odpowiedzialności karnej fałszerzy dzieł sztuki, zazwyczaj występująca w zbiegu z odpowiedzialnością za popełnienie przestępstwa oszustwa. Na marginesie wspomnieć należy, iż ochrona cywilnoprawna obejmuje nie tylko przypadki „przywłaszczania” autorstwa, lecz także sytuacje, w których wychodząc poza ramy dozwolonej krytyki artystycznej, dochodzi do naruszenia „dobrego imienia” artysty. Znamiennym przykładem jest ostatnio medialna sprawa pracy „Baranki boże” Julii Curyło, gdzie abstrahując od odpowiedzialności karnej i majątkowej sprawcy z tytułu zniszczenia dzieła, można zastanowić się nad odpowiedzialnością majątkową z tytułu naruszenia dobrego imienia artystki, w kontekście żenującego w formie i treści wyrażenia opinii o artystycznych walorach jej pracy.

 Nie ulega natomiast wątpliwości, iż uregulowania prawne „nie nadążają” za dynamicznym rozwojem rynku sztuki, nie gwarantując skutecznej ochrony prawnej, zarówno samym artystom, jak i uczestnikom rynku dzieł sztuki. Z tych względów, część domów aukcyjnych, zwłaszcza zachodnich, wprowadza klasyfikacje, które pozwalają zorientować się z jakim prawdopodobieństwem ustalona została autentyczność sygnatury, czy też szerzej, oferowanego dzieła sztuki. Zazwyczaj przyjmuje się, iż pod pojęciem „sygnowane” rozumie się podpis, czy też znak, naniesiony własnoręcznie przez artystę, zaś dzieła oznaczone nie przez twórcę kwalifikuje się jako „noszące nazwę”, chociażby pozostawały autentyczne. W opisach obiektów znajdują się także dodatkowe określenia, takie „przypisywany”, „studio”, czy „naśladownictwo”. W kontekście powyższego, warto zaznajomić się chociażby z pozycją „Międzynarodowy rynek dzieł sztuki”, gdzie zasady tej klasyfikacji wraz rozlicznymi jej modyfikacjami, zostały przedstawione w sposób szczegółowy, wraz z podaniem niezbędnych źródeł.

 Znaczenie sygnatur jest tym większe, iż w ocenie części uczestników rynku dzieł sztuki, znak artysty traktowany jest jako jeden z podstawowych wyznaczników autentyczności obiektu. W konsekwencji jednym z częstszych sposobów fałszowania dzieł sztuki jest właśnie „wprowadzanie” do dzieła nieprawdziwych sygnatur. Jak podkreślają specjaliści, rozwój badań kryminalistycznych i fizykochemicznych, w połączeniu ze wzrostem wiedzy o technikach, czy materiałach wykorzystywanych przez artystów, pozwala na nieomal bezbłędne ustalenia autentyczności dzieła, w tym sygnatury. Problem jednak leży nie tyle w postępie technicznym czy naukowym, lecz w obowiązującym prawie i wewnętrznej praktyce rynku dzieł sztuki. Należy mieć jedynie nadzieję, iż inicjatywy takie jak chociażby seria spotkań w ramach konferencji „Problematyka autentyczności dzieł sztuki na polskim rynku”, przyniesie wymierne i pożądane efekty.

 Informacje prawne zawarte w na niniejszej stronie nie stanowią porady prawnej, posiadając jedynie charakter ogólnoinformacyjny, w tym o zakresie działalności autora. Przed podjęciem jakichkolwiek działań prawnych niezbędne jest uzyskanie pomocy prawnej dostosowanej do indywidualnego stanu prawnego i faktycznego.

Autor: Piotr Łada

O autorze
Piotr Łada
Adwokat, członek Izby Adwokackiej w Warszawie, absolwent prawa na Uniwersytecie im. Marii Curie Skłodowskiej w Lublinie. Jego zainteresowania zawodowe, także z racji ukończonych magisterskich studiów kulturoznawczych na specjalizacji promocja i krytyka sztuk plastycznych, obejmują zagadnienia prawa własności intelektualnej. Ekspert z zakresu prawa sztuki, obecnie studiuje na magisterskich studiach uzupełniających na kierunku historia sztuki Uniwersytetu Warszawskiego. Znawca problematyki z zakresu prawa autorskiego w kulturze, przeprowadził szereg wykładów i szkoleń. Autor artykułów eksperckich między innymi w „Rzeczpospolitej”, „Gazecie Finansowej” i „Dzienniku – Gazecie Prawnej”. W magazynie „Sztuka.pl” oraz kwartalniku „Artysta i Sztuka” prowadzi stałe rubryki, w których koncentruje się na zagadnieniach prawnych kultury i sztuki. Prowadzi indywidualną kancelarię adwokacką w Warszawie: Kancelaria Adwokacka Piotr Łada, ul. Krakowskie Przedmieście 8/4, 00-325 Warszawa, http://ladalegal.pl, piotr@ladalegal.pl, tel. 505 418 88

szukaj wpisów które mogą Cię jeszcze zainteresować:

Jeden komentarz do “Sygnowanie dzieł sztuki”

  1. Rudney

    Wiecie co,ja wiem co naprawdę robi waimpr!Tu nie chodzi o krew czy ducha człowieka!Wampir po prostu pije krew by zaspokoić głf3d wewnętrzny!Wampiry nie są takie jak inni ludzie!Jezeli waimpr Cię ugryzie nie mozesz od razu tez nim być!Najpierw jest Ci zle.Czujesz coś w brzuchu Nagle nie chce Ci sie bułek,pizzy czy kanapek!Chce Ci się krwi!Mi zawsze podobał się jej zapach Wampiry tylko czasami potrzebują życia innych!Wchłaniaja je,by byc niesmiertelnymi!Wampiry tak naprawdę nie zmieniają się w nietoperze!Wampiry gdyż widzą słońce zaczynają się spalac,dlatego muszą,ale to muszą nosić okulary i kaptury na dworze w słońcu.Inaczej waimpr stopiłby się.Wampiry giną od dwf3ch rzeczy:Słońca i kołka wbitego w serce.Czosnek osłabia waimpry i parzy jak lawa człowieka.Wampiry są bardzo rzadkie i niespotykane.Ich moc jest taka,ze moga wysuwać swoje kły kiedy tylko chca!Nie maja tylko po bokach!Mają też obok tych najbardziej widocznich przednich gf3rnych zębf3w!Potrafią latac bez użycia skrzydeł W pełnię nie są jak wilkołaki,jak to mf3wiły baśnie.Wampir w pełnię wyrusza na łowy.W tedy najwięcej uda się upolować.Nie żebym była waimprem!Nie było mnie tu Po prostu zycie waimpra nie jest mi takie obce..Jest aż za bliskie Pamiętajcie,życie waimpra to nie pestka Życie waimpra jest tajemnicze Nigdy byś nie wiedziała,kiedy zostałaś waimprem Ale wiecie,że nigdy nie byłam waimprem!Hee .Nie jestem Nieee byłam Oh tam!Po prostu życie wmpira nie jest proste!Jest dla mnie bliskie!Te polowania i zabijanie szponami!NIE RADZĘ KAŻDEMU!GDYBYM MOGŁA TO BYM SIE ZAMIENIŁA Z KIMŚ,KTO TEGO CHCE!CHCĘ SKOŃCZYĆ TEN KOSZMAR!

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Magazyn

Magazyn

Nowość - Magazyn portalu RynekiSztuka.pl

Pobierz Magazyn Pobierz Raport 2017
MENU: