szukaj w portalu Rynek i Sztuka MENU:
Stalowa

Słoneczne obrazy dobrze się kojarzą…

28.11.2012

Wywiady

To jedna z najzdolniejszych artystek młodego pokolenia. Jej obrazy są niezwykle popularne wśród miłośników sztuki, chociaż więcej mają wspólnego z płótnami impresjonistów niż z trendami obecnymi w sztuce najnowszej. Mowa o Marcie Lipowskiej, której prace można nabyć m.in. w galerii artpower.pl. Przeczytajcie o jej inspiracjach, krainie czarów i pracy twórczej.

Alicja Karłowska, artpower.pl: Na Pani obrazach często pojawiają się postaci dzieci. Sceny przedstawiające ich zabawy, fascynacje, ciekawość świata. Dlaczego akurat te motywy?

Marta Lipowska: Zaczęłam na dobre malować, kiedy moja córka była malutka. Właśnie ona najczęściej pojawia się na moich obrazach. Dzieci to niezwykle wdzięczny motyw, ale mam też trochę prac o tematyce muzycznej, była seria z ruchem ulicznym, z kotkami, żaglówkami. Inspiruje mnie otaczająca rzeczywistość. Ostatnio maluję dużo pejzaży.

Czy Lublin także inspirował w okresie studiów na Wydziale Artystycznym UMCS?

To fajne miasto do studiowania i dzieje się tam wiele ciekawych rzeczy, ale Lublin nigdy nie był dla mnie inspiracją. Wtedy powstawały głównie martwe natury, w dodatku traktowałam to bardziej jak odrabianie lekcji, niż własną wypowiedź artystyczną! Oczywiście, ten czas miał wpływ na moją twórczość i osobowość, ale jeśli chodzi o malowanie, to… rozkręciłam się dopiero po studiach. Z czasem wypracowałam własny styl i technikę.

Jeśli nie miasto, to może osoba? Miała Pani swojego mistrza?

Jest wielu malarzy, zarówno dawnych jak i współczesnych, których dzieła podziwiam, jednak nikogo nie uważam za swojego mistrza. Zdaję sobie sprawę, że moje malarstwo ma wiele wspólnych cech z impresjonizmem czy koloryzmem, ale nie dlatego, że chciałabym tworzyć podobnie do kogoś. Po prostu mnie również interesuje światło i kolor. Staram się unikać naśladownictwa.

Mam wrażenie, że wybrała Pani drogę rodem z „krainy czarów”. Te obrazy… łagodzą obyczaje. Czym dziś można zaciekawić widza?

Maluję raczej to, co mnie interesuje, a czy to się komuś później spodoba to inna sprawa. Oczywiście cieszy mnie, kiedy moje obrazy spotykają się z pozytywnym odbiorem – gdyby nie to, pewnie trudniej byłoby mi znaleźć motywację, żeby tak dużo malować. Mam dwa cykle, które cieszą się szczególnie dużym powodzeniem: „W słońcu” i „Poziomki”. Wygląda na to, że słoneczne obrazy dobrze się kojarzą.

Czy realizuje Pani konkretne zamówienia?

Zdarza mi się malować na zamówienie, ale nie daje mi to zwykle żadnej satysfakcji. Zwłaszcza, jeśli muszę malować tak, jak ktoś sobie życzy, a nie tak, jak czuję. Poza tym, stresuję się, czy spełnię oczekiwania zamawiającego. Kiedy się tak męczę, obiecuję sobie: już nigdy więcej! Ale przy następnej okazji zwykle się zgadzam…

Na płótnach nie dostrzegłam odbicia w krzywym zwierciadle, raczej wierny przekaz obrazu świata realnego, dostępnego nam wszystkim.

Myślę, że moje obrazy są jednak pewną deformacją rzeczywistości, w warstwie kolorystycznej jak i rysunkowej. Już sama technika wymusza uogólnienia. Mimo, że jest to malarstwo realistyczne, poszczególne fragmenty wyrwane z kontekstu mogą być nawet odbierane jako abstrakcyjne. Z rzeczywistości wybieram tylko to, co mnie interesuje, i co według mnie jest potrzebne, by stworzyć ciekawą kompozycję kolorystyczną. Resztę odrzucam. Kiedy uda mi się coś stworzyć, odczuwam pełnię satysfakcji i przyjemne zmęczenie… Mój obraz to subiektywny przekaz. Nie interesuje mnie wierne odzwierciedlenie natury, od tego jest fotografia.

Marta Lipowska – studia na Wydziale Artystycznym UMCS w Lublinie, dyplom w 2003 r. w pracowni malarstwa prof. Jacka Wojciechowskiego. 
Wystawy indywidualne i zbiorowe w kraju i za granicą, kilkukrotnie nagradzana w sandomierskich „Porównaniach”. 
Malując buduje przestrzeń obrazu za pomocą plam barwnych. W życiu zawodowym zajmuje się również snycerstwem, prowadzi pracownię rzeźby w drewnie w Warsztacie Terapii Zajęciowej. Jej obrazy są dostępne m.in. w galerii artpower.pl: www.artpower.pl/marta-lipowska/galeria/36/

 Artykuł sponsorowany

ArtPower

 

 

szukaj wpisów które mogą Cię jeszcze zainteresować:

Jeden komentarz do “Słoneczne obrazy dobrze się kojarzą…”

  1. FaFa

    Rzeczywiście jest w tym malarstwie odrobina przeszłości – ale gdyby jej nie było, to sztuka przestałaby istnieć. Czemu mamy do czynienia z tak wielką popularnością? Nie wiem. Ale dobrze, cieszę się. Nareszcie coś, co ma odrobinę sensu. Zwłaszcza „Widok na port III”. Niech się dzieje wola Nieba.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Magazyn

Magazyn

Nowość - Magazyn portalu RynekiSztuka.pl

Pobierz Magazyn Pobierz Raport 2016
MENU: