szukaj w portalu Rynek i Sztuka MENU:
Sopocki Dom Aukcuyjny

Wartość rynkowa, a sprzedaż i kupno dzieła

03.12.2012

Dla początkujących, Inwestowanie w sztukę, Kolekcjonowanie

Ceny i ceny. Niby takie same, a jednak w wielu przypadkach bardzo się od siebie różniące. Co zrobić, gdy chce się sprzedać posiadany obraz lub też kupić po realnej wartości rynkowej? Na te i inne jeszcze pytania postaramy odpowiedzieć się w dzisiejszym artykule.

Aktualnie, w dobie postępującej cyfryzacji największą skarbnicą wiedzy jest Internet. Niezależnie od tego, jaki typ transakcji nas interesuje – kupno/sprzedaż – to niemalże zawsze sięgamy po informację do sieci, ślepo ufając temu, co w niej znajdziemy. A czy nie powinniśmy uważać? Internet oferuje nam bardzo wiele możliwości promocji, a także autopromocji, która – niestety, co często się zdarza – usiłuje wprowadzić odbiorcę w błąd. Mało tego – w wielu przypadkach zawsze możemy pozostać anonimowi, co oznacza też, że znaczna ilość informacji zawartych w Internecie jest nieznanego pochodzenia, a więc – w wielkim skrócie mówiąc – nie mamy żadnej pewności, że odnalezione przez nas dane są wiarygodne.

Jednak, zanim przejdziemy do sedna sprawy, małe wprowadzenie. W kontekście wyceny dzieła sztuki, początkowo – a więc, w przypadku Stanów Zjednoczonych, jeszcze w latach 60. aby ustalić wartość rynkową prac, należało odwiedzić kilka galerii, porozmawiać z grupą galerzystów, kolekcjonerów czy reprezentantów domów aukcyjnych. Działo się tak, gdyż ogólna dostępność informacji była stosunkowo ograniczona, głównie do limitowanej partii druków ekspozycyjnych. Dlatego też ludzie, którzy byli najbardziej aktywni, wybitnie ciekawscy i mobilni, tak na dobrą sprawę, posiadali największą, niemalże specjalistyczną wiedzę w zakresie cen czy wartości dzieł sztuki.  Od lat 70. firmy zaczęły publikować i rozprzestrzeniać przewodniki i notowania aukcyjne, a także ich rekordy. Nie do końca miały one charakter dzisiejszych zestawień, gdyż początkowo były one płatne – więc, kogo było stać na informację  o nim w takim zestawieniu, mógł liczyć na pewien wzrost popularności. Wiadomości o wartości rynkowej  stały się bardziej dostępne, ale tym samym też bardziej abstrakcyjne. Zaczęła się bowiem pewna forma gry rynkowej, w której ceny nie zawsze były uwarunkowane sukcesem komercyjnym, przez co w pewien sposób zaczęły się one oddalać od realnej wartości. Uznaje się zatem do tej pory, że najlepszym sposobem na wychwycenie subtelnej granicy cenowej, jest rozmowa z niezależnymi specjalistami z różnych ośrodków.

W momencie kiedy wkroczył Internet, pojawiło się szereg nowych możliwości poszukiwania i sprawdzania cen. Ale w tym przypadku, bardziej, niż kiedykolwiek powinniśmy mieć na uwadze, że świat wirtualny daje nam dużo możliwości niekoniecznie uczciwych działań, które w łatwy sposób mogą odbiorcę czy potencjalnego klienta wprowadzić w błąd. Warto więc przyswoić sobie kilka informacji zanim ślepo uwierzymy w informacje, które udało nam się odnaleźć w trakcie intensywnego researchu.

Po pierwsze – nie bazujmy na informacjach znajdujących się na forach internetowych czy w komentarzach na portalach branżowych. Nie wiemy bowiem, kto jest autorem informacji i czy informacja zawarta we wpisie jest prawdziwa, a także jakie kwalifikacje ma osoba wypowiadająca się na dany temat? Co więcej, nie mam absolutnej pewności czy nie jest to post wygenerowany przez pracowników domu aukcyjnego, galerii czy samego artystę w celu zwiększenia zainteresowania oferowanymi realizacjami. Warto zapamiętać więc, że sposób poszukiwania wartości konkretnych dzieł sztuki w Internecie bez połączenia z tradycyjnymi technikami badawczymi może bardzo łatwo przynieść złe, przekłamane informacje, które w żaden sposób nie będą oparte w realiach, co w konsekwencji może doprowadzić, że będziemy stratni.

Sprawa komplikuje się także,  kiedy nieuczciwi  i pozbawieni skrupułów sprzedawcy celowo wprowadzają klienta w błąd, podając mu niezwykle zawyżone ceny. A co gorsza, jeszcze większą nieuczciwością jest stosowanie bardzie nieładnej metody promocyjnej, którą znaczna grupa marketingowców się po prostu brzydzi – a którą jest postowanie na forach i portalach branżowych, zachwalając własną firmę i artystów  dostępnych w jej ofercie, ale pod postacią rzekomych, anonimowych fanów. Dlaczego jest to brzydka metoda? Bo wprowadzająca odbiorcę w błąd.

Ale, wracając do samych cen. W przypadku, gdy mamy podaną wartość on-line, wypadałoby cenę tą skonfrontować z  realną historią sprzedaży prac danego artysty na rynku.  W kontekście tym warto przejrzeć ogólnodostępne wartości sprzedaży z kilku lat (do sprawdzenia na stronach domów aukcyjnych lub roczniki aukcyjne). I chyba zasada jest taka – aby nigdy ślepo nie wierzyć w to, co przekazuje nam sprzedawca, gdyż nie wiemy czy jest on uczciwy, czy też chce na nas zarobić. Stąd też decydujmy się na kupno czy też sprzedaż pracy rozważnie, wykorzystując przy tym różne kanały informacyjne, dzięki który możemy podnieść samoświadomość oraz wiedzę w tym zakresie.

Warto też, zawsze postawić sobie pytanie JAK? Nie tylko ile kosztuje, ale także jak to się stało, że tyle kosztuje. Konkretne osadzenie bowiem dzieła sztuki w realnych dokonaniach artysty, pozwoli osiągnąć faktyczną wartość rynkową.

Kama Wróbel
Portal Rynek i Sztuka
Portal Rynek i Sztuka 

szukaj wpisów które mogą Cię jeszcze zainteresować:

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Rabort Rynek i Sztuka

Raport Rynek Sztuki 2016

Szósta edycja Raportu Rynek Sztuki, przygotowana przez redakcję największego serwisu dla kolekcjonerów i inwestorów – Rynekisztuka.pl

Zobacz więcej Pobierz (pdf)
MENU: