szukaj w portalu Rynek i Sztuka MENU:
Niepodległa Suwerenna – Fabryka Sztuk

Dwie Madonny – jedna historia

15.01.2014

Na deser

Z obrazem, który ponad 65 lat temu znika, przepada, zapada się pod ziemię, nie może łączyć się prosta i krótka historia. W niemalże wszystkich dostępnych mi artykułach dotychczas wydanych, opisujących cudownie ocalały, szczęśliwe odnaleziony obraz Lucasa Cranacha Starszego Madonna pod jodłami, wspomina się, iż historia tego dzieła to doskonały materiał na film sensacyjny.

Smutne, że to zaledwie chwytliwe porównania samych autorów, bo ta sensacyjna produkcja nigdy się nie ziści… A temat zainteresowałoby z pewnością większą rzeszę odbiorców, aniżeli tylko muzealników i pasjonatów sztuki dawnej! Nadarzyłaby się wtedy okazja, by poszerzyć wiedzę konsumentów kultury o istotne zagadnienie dzieł utraconych w wyniku grabieży okupantów II Wojny Światowej.  Dołożę zatem kilka własnych „ujęć”, aby pozwolić historii ruszyć dalej. Kto wie, może wspólnie zmienimy front produkcji srebrnego ekranu ?

Lucas Cranach Starszy, Madonna pod jodłami, 1510 rok,  Muzeum Archidiecezjalne we Wrocławiu, zdjęcie przedwojenne,  źródło: Narodowy Instytut Muzealnictwa i Ochrony Zabytków

Lucas Cranach Starszy, Madonna pod jodłami, 1510 rok, 
Muzeum Archidiecezjalne we Wrocławiu, zdjęcie przedwojenne,
źródło: Narodowy Instytut Muzealnictwa i Ochrony Zabytków

Dawno temu we Wrocławiu…

Nasz „film” powinien rozpocząć się u początków XVI stulecia, gdy Joachim Lindlau, członek kapituły katedralnej, postanawia ufundować dla katedry we Wrocławiu obraz niezwykły, zarówno pod względem artystycznym, jak i ideowym. Wiedziony celem swego zamierzenia Lindlau udał się do jednego z doskonalszych malarzy niemieckich, Lucasa Cranacha Starszego  i jego pracowni w Wittenberdze. Stamtąd przywiózł Madonnę pod jodłami, wybitnej urody dzieło o subtelnym rysunku i wrażliwym wyrazie miłości Matki i Syna. Obraz został umieszczony w ołtarzu kaplicy Świętego Jana Ewangelisty. Bez nagłych zwrotów akcji fabułę możemy przenieść do XX wieku.

Pociski okupantów nie oszczędzały Wrocławia. Bomby boleśnie raniły najważniejsze punkty miasta i najpiękniejsze zabytki- katedry, rezydencje, kamienice, muzea. Ostrów Tumski ucierpiał najmocniej. Kłęby dymu i cień ruin wisiały nad miastem, które dawno zapomniało już o swym zaprzeszłym rytmie i uroku. W żalu i w niezgodzie z niesprawiedliwością wojennych działań należało zadbać o zabytki, przynajmniej te „ruchome”. W mocy była wszak czwarta konwencja haska z 1907 roku, nakazująca chronić dobra kultury podczas trwania wojny. W 1943 roku Wrocław przystępuje więc do wielkiej ewakuacji swoich zabytków. Wśród ratowanych przed nalotami obiektów jest między innymi Madonna pod jodłami. Wtedy, nagle, bez uprzedzenia obraz rozpoczyna wędrówkę. Tułaczkę wojenną pozbawioną wzruszającego pożegnania i obietnic rychłego powrotu – nie ma czasu, nie ma czasu! Cięcie!

Widok rynku wrocławskiego z 1945 roku

Widok rynku wrocławskiego z 1945 roku

Czarny charakter i intryga

Ze składnic w budynkach klasztornych w Henrykowie, gdzie przewożono wiele zabytków z ewangelickich i katolickich kościołów wrocławskich, Madonna jedzie do Kłodzka. W 1945 roku z Kłodzka na powrót do Wrocławia, do Muzeum Archidiecezjalne we Wrocławiu. Takie wędrówki i atmosfera niekończącej się ucieczki odcisnęły srogie piętno na 435-letnim wtedy obrazie. Namalowane na lipowej desce dzieło podczas wojny pękło i wymagało gruntownej konserwacji. Takową władze kościelne zleciły przedwojennemu, niemieckiemu pracownikowi Muzeum Archidiecezjalnego, księdzu Siegfriedowi Zimmerowi. Ujęcie następne! 4 listopada 1946 roku, po skończonej renowacji, pracownicy Muzeum Archidiecezjalnego przekazali „ozdrowiałą” Madonnę pod Jodłami księdzu infułatowi Karolowi Milikowi. Za jego poleceniem obraz zawisł w prywatnej kaplicy pałacu arcybiskupiego.

Każda opowieść, prawdziwa czy wymyślona, rządzi się niezmiennym prawidłem posiadania postaci o kruchej postawie moralnej, o krzywym kręgosłupie sumienia. W tej historii chyba nie będzie inaczej, a owym niepokornym charakterem powinien zostać obwołany wspomniany już ksiądz Zimmer. Dlaczego? Rzeczony duchowny, pracownik naukowy Muzeum, był odpowiedzialny po wojnie za sklejenie pękniętego podobrazia. Polecenie może i owszem wykonał, dodając jednak coś od siebie… Przy współpracy znajomego młodego adepta malarstwa, Georga Kupkego, wykonał kopię cennego oryginału. Zimmer i Kupke poznali się na lekcjach religii, które w połowie lat 30. XX wieku prowadził ksiądz. Zimmer wielkodusznie zachęcając wtedy młodzieńca do wytrwałej nauki malarstwa, zdaje się, że wykorzystał go po zakończeniu wojny do wykonania kopii obrazu Cranacha. Prace potajemnie rozpoczęli w mieszkaniu księdza, wykorzystując przyniesiony z ruin katedry nadpalony średniowieczny obraz, namalowany na desce, lecz jodłowej.

Rok później, w 1947 roku, gdy zarządzono deportację księdza Zimmera do radzieckiej strefy okupacyjnej, podmienił on obrazy i wywiózł oryginał za granicę, kopię pozostawiając we Wrocławiu. Polscy żołnierze sprawdzający bagaże podróżnych nigdy nie domyśliliby się, że obita ceratą deska, na której stał termos z kawą jest bezcennym, a bezprawnie wywożonym z kraju, dziełem z XVI wieku. Wraz z odjazdem tego pociągu drogi księdza Zimmera i Georga Kupke rozeszły się na jakiś czas. Wiemy z relacji Georga Kupke, który odwiedził jeszcze dwukrotnie przyjaciela, że Madonna pod jodłami ku radości „właściciela” wisiała bezpiecznie (?) na ścianie jego mieszkania. Podczas jednej z odwiedzin ksiądz opowiedział Kupke szczegóły przemycenia dzieła i zapewniał, że gdy tylko będzie to możliwe, przekaże Madonnę pod jodłami władzom kościelnym na Zachodzie Europy, dokąd starał się o wyjazd na studia teologiczne. Życie duchownego ułożyło się jednak inaczej, nie bez wpływu na wrocławski obraz, bo w latach 60. XX wieku bezcenne malowidło sprzedał on półlegalnie antykwariuszowi, u którego nabywał niekiedy przedmioty sztuki egipskiej. Skąd takie niecodzienne zakupy? Ksiądz po odprawionych mszach i przyjętych spowiedziach poświęcał się pasji kolekcjonerskiej – kolekcjonował malarstwo (co już wiemy!), jak również starożytne monety i sztukę staroegipską.

Lucas Cranach Starszy, Madonna pod jodłami, 1510 rok, Muzeum Archidiecezjalne we Wrocławiu

Lucas Cranach Starszy, Madonna pod jodłami, 1510 rok,
Muzeum Archidiecezjalne we Wrocławiu

Rozwiązywanie wojennej zagadki

W 1961 roku w środowisku duchownych, konserwatorów i historyków sztuki doszło do emocjonalnego poruszenia- dokonano sensacyjnego odkrycia, jakoby obraz Lucasa Cranacha Starszego był kopią! Nieudolną kopią, która przez niemalże dwadzieścia lat wisiała w odosobnionej kaplicy pałacu arcybiskupiego! Gdy pewna francuska firma wydawnicza zwróciła się do kurii z prośbą o udostępnienie kolorowego zdjęcia obrazu, przed sfotografowaniem należało poddać dzieło konserwacji, bowiem w górnej części malowidła powstały pęknięcia podobrazia i warstwy malarskiej, które przechodziły przez czoło Madonny. Właśnie wtedy w pracowni konserwacji Muzeum Śląskiego we Wrocławiu ku wielkiej konsternacji odkryto fałszerstwo.

Archidiecezja wrocławska znalazła się w niemałych kłopotach, gdy odkrycie stało się dobrą poszlaką dla władz komunistycznych, by oskarżyć instytucje kościelną o nielegalną sprzedaż narodowego dziedzictwa. Dynamiczna historia, by zachować napięcie i różnorodność, często obsadza w roli głównego bohatera postać, która przypadkowo sprowadza na siebie kłopoty, by przez długi czas zabiegać o udowodnienie swojej niewinności. Dopóki środowisko wrocławskiej archidiecezji nie znajdzie winnego najcięższe oskarżenia ciążą właśnie nad nią!

 27 lipca 2012 roku Minister Spraw Zagranicznych, Radosław Sikorski przekazuje Madonnę pod jodłami  biskupowi prof. Andrzejowi Siemieniewskiemu i archikatedrze wrocławskiej / fot. PAP.

27 lipca 2012 roku Minister Spraw Zagranicznych, Radosław Sikorski przekazuje Madonnę pod jodłami  biskupowi prof. Andrzejowi Siemieniewskiemu i archikatedrze wrocławskiej

Oryginalne malowidło pojawiało się na szarym rynku aukcyjnym na Zachodzie od końca lat 60. W 1970 roku ofertę zakupu otrzymały państwowe muzea w Berlinie. W 1971 roku Alte Pinakothek w Monachium. Proponowana cena za malowidło wynosiła wtedy około 1,7 mln marek. Muzea oferty nie przyjęły. W 1974 roku obraz zaaferowano Galerii Obrazów Starych Mistrzów w Dreźnie za sumę 3,5 mln marek. W 1981 roku Madonnę pod jodłami chciano spieniężyć z udziałem Konferencji Episkopatu Niemiec za 15 mln marek. Wszyscy potencjalni kupcy mieli jednak wątpliwości z opinią prawną, że osoby będące w posiadaniu obrazu nie mają doń rzeczywistych praw. Pech prześladował Zimmera. Niejasne pochodzenie obiektu zniechęcało nabywców, a wieści o incydentach sprzedaży zaczynały powoli dochodzić do uszu polskich biskupów. Tymczasem, mieszkający w Berlinie, Kupke powrócił myślami do Madonny… Motyw skruszonego bohatera w naszym „filmie” porusza akcję do kulminacyjnego momentu… Zdaje się, że Georg Kupke pisywał często listy do znajomego duchownego- „fałszerza”. Wyrażał w nich być może swoje zaniepokojenie nieuregulowaną sytuacją obrazu, z którym dawniej mieli wiele do czynienia. Nagle listy zaczęły pozostawać bez odpowiedzi. Ksiądz Zimmer nie żył. Gdy Kupke doszedł do wniosku, że to śmierć jest powodem braku odpowiedzi w skrzynce pocztowej, zdecydował się sprawę dawnego fałszerstwa i kradzieży nagłośnić.

  27 lipca 2012 roku Minister Spraw Zagranicznych, Radosław Sikorski przekazuje Madonnę pod jodłami archikatedrze wrocławskiej / Fot. MSZ

27 lipca 2012 roku Minister Spraw Zagranicznych, Radosław Sikorski przekazuje Madonnę pod jodłami archikatedrze wrocławskiej

Szczęśliwe zakończenie

W 1985 roku w niemieckim czasopiśmie Bunte (również Stern) ukazał się artykuł, w którym dokładnie opisano losy Madonny pod jodłami. Autorzy nie pominęli istotnego faktu wykonania kopii obrazu przez księdza Zimmera i Georga Kupke. W artykule padły daty, nazwiska, miejsca i wzmianka, że ostatni właściciel obrazu mieszka w Szwajcarii i zamierza sprzedać malowidło. W żadnym stopniu nie przyczyniło się to jednak do rozwiązania zagadki, gdzie znajduje się utracone dzieło. Śledztwo umorzono z braku dowodów, a archidiecezja wrocławska zdawała się powracać do dawnego stanu inwentarza. Przełom nastąpił dopiero po 27 latach, gdy do Wrocławia przyszedł list, nadawcą zaś była diecezja w St. Gallen. Anonimowy kolekcjoner, właściciel oryginalnej Madonny pod jodłami, przekazał poszukiwaną stratę wojenną szwajcarskiemu kościołowi z prośbą o zwrócenie go prawowitym właścicielom. Biskupi niezwłocznie podjęli decyzję o ostatecznym przekazaniu obrazu pierwotnym posiadaczom, dla których w zamierzeniu początkowym dzieło powstało. Owym prawowitym właścicielem była oczywiście katedra wrocławska!

Ostatnie akapity scenariusza opowieści obejmują początek 2012 roku, czyli początki negocjacji polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych z biskupstwem St. Gallen Negocjacje zakończyły się wielkim sukcesem, bo już w lipcu Madonna pod jodłami powróciła do Wrocławia po wojennej tułaczce. Solidne kino akcji z obowiązkowym szczęśliwym zakończeniem!

Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego Bogdan Zdrojewski i metropolita wrocławski bp Marian Gołębiewski po odsłonięciu Madonny pod jodłami w Muzeum Archidiecezjalnym we Wrocławiu/ fot. PAP

Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego Bogdan Zdrojewski i metropolita wrocławski
bp Marian Gołębiewski po odsłonięciu Madonny pod jodłami w Muzeum Archidiecezjalnym we Wrocławiu

Materiał chroniony prawem autorskim – wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie prawa w tym Autora i Wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych wyłącznie na zasadach określonych w Regulaminie Korzystania z Serwisu. Zapoznaj się z regulaminem.

Paulina Barysz
Portal Rynek i Sztuka
portal_rs_adres_www_wb

szukaj wpisów które mogą Cię jeszcze zainteresować:

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Magazyn

Magazyn

Nowość - Magazyn portalu RynekiSztuka.pl

Pobierz Magazyn Pobierz Raport 2017
MENU: