szukaj w portalu Rynek i Sztuka MENU:
Niepodległa Suwerenna – Fabryka Sztuk

Jaką wartość ma tytuł historyka sztuki?

09.06.2014

Kolekcjonowanie od podstaw, Świat: wydarzenia

Na początku tego roku prezydent Obama, podczas swojego przemówienia w Wisconsin na temat rynku pracy, niefortunnie zażartował z historyków sztuki.

A lot of young people no longer see the trades and skilled manufacturing as a viable career, but I promise you, folks can make a lot more potentially with skilled manufacturing or the trades than they might with an art history degree … Nothing wrong with art history degee. I love art history.
I don’t want to get a bunch of emails from everybody.
(Młodzi ludzie nie widzą sensownej kariery w rzemiośle czy produkcji przemysłowej, ale wierzę, że mogą oni potencjalnie osiągnąć w ten sposób więcej niż z dyplomem historyka sztuki… Nie ma nic złego w historii sztuki. Uwielbiam ją. Nie chciałbym teraz otrzymać mnóstwa maili od wszystkich.)

Chociaż prezydent szybko się zreflektował, słowo się rzekło i wywołało niemałą burzę wśród profesjonalistów ze świata sztuki. Pojawiły się wypowiedzi na temat wartości kultury, uznające ją za jeden z głównych motorów naszej cywilizacji. Wspominano nawet o tym, że sztuka jest tym co odróżnia nas od zwierząt, w związku z tym to dzięki niej zaszliśmy tak daleko. Tego typu postulaty wydają się być trochę nad wyrost i są zapewne wyolbrzymionym efektem urażonej dumy. Faktem jest, że Obama niepotrzebnie przyrównał handel i inżynierię do tak niszowego sektora jakim jest historia sztuki. To tak jakby porównywać zawodników wagi ciężkiej i lekkiej w boksie. Kategoria jest inna, w związku tym nie należy wrzucać obydwu przypadków do tego samego kotła. Swoją dezaprobatę wyraziło wiele osób, ale najgłośniej było o Ann Collins Johns, z University of Texas, na której apel prezydent odpowiedział osobiście. Przeprosił za swoje stwierdzenie, przyznał, że nie było ono trafione. Podkreślił jednak, że jego intencje były zupełnie inne. Zaznaczył też, że historia sztuki była jednym z jego ulubionych przedmiotów w liceum.

Nie można jednak nie zapytać: dlaczego cios padł właśnie na tak małą, dość elitarną grupkę, kiedy jest tyle innych popularnych kierunków wybieranych przez młodych ludzi, mających w powszechnym mniemaniu równie ograniczone perspektywy? Panująca opinia, że wystarczy ukończyć jakiekolwiek studia, żeby mieć pracę, nijak się ma do wysiłku intelektualnego jaki musi podjąć młody człowiek, aby stać się historykiem sztuki. „To niezwykle wymagający kierunek. Potrzeba do niego wyrobionej pamięci wizualnej, szeroko pojętej wiedzy, łatwości w uczeniu się języków oraz umiejętności pisania w sposób jasny i przejrzysty” twierdzi Virginia Postrel w swoim artykule dla Bloomberg View. Pomimo tego, społeczeństwo nie docenia wartości tego typu studiów. Rodzice młodzieży, która się na nie decyduje, zazwyczaj załamują ręce. A wszystko dlatego, że sztuka, szczególnie ta współczesna, traktowana jest powierzchownie i z lekceważeniem. Na to jednak można znaleźć prostą odpowiedź, podaną przez Stanisława Jerzego Leca: „Czy sztuka ma być zrozumiała? Tak, ale tylko dla adresatów”.

Czy historia sztuki naprawdę tak niewiele znaczy w dzisiejszym świecie?

W kapitalistycznej i galopującej rzeczywistości w jakiej żyjemy sztuka schodzi na dalszy plan. Brakuje nam czasu, aby usiąść i zastanowić się nad dziełami wielkich artystów. Odwiedzamy muzea, ale tylko te najważniejsze, tak o, aby móc powiedzieć: „Byłem w Luwrze, widziałem Mona Lisę”. Mało kto zadaje sobie trud, aby zagłębić się w temat, poszperać trochę, znaleźć coś dla siebie. Przestajemy tworzyć własne gusta, podążamy za opinią ogółu. A przecież to właśnie różnorodność jest jedną z głównych cech twórczości artystycznej. To nie logiczna matematyka, czy fizyka, to subiektywny wyraz czyjejś kreatywności. Czyjeś spojrzenie na świat, które może nam się podobać, bądź nie. Dzisiaj słowo kontemplacja brzmi co najmniej dziwnie, mieć na nią czas, to luksus będący jedną z ostatnich rzeczy na liście potrzeb.

Studia z historii sztuki to coś więcej niż nauka o artystach i ich twórczości. Otwiera oczy na wiele współczesnych spraw, pozwala zrozumieć nie tylko kulturę, ale w szerszym pojęciu także społeczeństwo w jakim funkcjonujemy. Zrozumienie sztuki wymaga wiedzy wykraczającej poza jedną dziedzinę, tym samym jest to prawdziwie humanistyczna dyscyplina, łącząca wiele nauk w jednej.

Faktem jest jednak, że ukończenie studiów w tym kierunku nie ma tak jasnej ścieżki zawodowej jak chociażby studia medyczne. Nie znaczy to jednak, że jest ekonomicznym dnem. Wystarczy spojrzeć na coraz to nowe rekordy padające na aukcjach w Christie’s czy Sothesby’s. Przez świat sztuki przepływają niesamowite ilości kapitału, a przecież obiekt tych inwestycji ma tak subiektywny charakter i z pozoru wydaje się kompletnie niepotrzebny. Mimo to przyciąga, co ciekawe głównie tych największych materialistów, rekiny w świecie biznesu, właścicieli wielkich korporacji, osoby o wyostrzonym zmyśle ekonomicznym. Być może jest to dla nich chwilowa zachcianka, byś może sposób na lokowanie części kapitału, a może stoi za tym coś więcej. Co takiego ma w sobie obraz Rubensa, Velazqueza, czy Warhola, że kolekcjonerzy są w stanie zapłacić za niego każde pieniądze? I czy w tej wciąż dobrze naoliwionej machinie nie ma miejsca dla profesjonalistów w dziedzinie, właśnie historyków sztuki, którzy w tej materii służą za przewodników? Na pewno jest, tylko trzeba się umieć odnaleźć. Należy jednak pamiętać, że jest to kariera, która nie zapewnia wielkiej sławy, porównywalnej do tej, którą mają artyści. Zgodnie ze słowami Johnatana T.D.Neila: „Wartość tytuły historyka sztuki leży w wyborze pomiędzy autopromocją, a służbą innym” (Art Review, Marzec 2014).

 

Milena Rudzińska

Portal Rynek i Sztuka

portal_rs_adres_www_wb

szukaj wpisów które mogą Cię jeszcze zainteresować:

8 komentarzy do “Jaką wartość ma tytuł historyka sztuki?”

  1. ppppp

    Ciekawy artykuł. Ja właśnie wybieram się na historię sztuki od października i nie martwię się bezrobociem po zakończeniu studiów. Udzielam się jako wolontariuszka w teatrze, od pażdziernika idę na kurs przewodnika w muzeum w moim mieście, działam wfundacji artystycznej przy organizowaniu wystaw, koncertów itp. Możliwości po takim kieruku jest wiele, wystarczy chcieć. Uważam, że to dużo lepszy wybór niż np. kulturoznawstwo.

    1. qqqqq

      Hm… jestem absolwentką kulturoznawstwa. Mam własną, dobrze prosperującą galerię i wolę zatrudnić kogoś, kto ma dobrze poukładane w głowie – nieważne po kulturoznawstwie, mediteranistyce czy zawodówce.

      1. Bluebird

        To są święte słowa! Również mam takie plany na przyszłość 🙂 – tylko, że po historii sztuki

  2. Paula

    Widocznie Obama nigdy nie był na wakacjach z historykiem sztuki i to jest jego wielka strata! (To są słowa mojego męża, a ja jestem historykiem sztuki 🙂 ) Pozdrawiam i mówię Wam: historia sztuki to najpiękniejszy kierunek studiów. Trudny, ale piękny. Pracuję w zawodzie. Nie jest tak źle 🙂

  3. ania

    moge powiedzieć to samo. jestem historykiem sztuki i pracuję w zawodzie:) poza tym sztuka i handel od dawna mają ze sobą wiele wspólnego;)

  4. Młoda

    Mam dopiero 14 lat, uczę się raczej dobrze tzn. dostaję 5,4, czasami zdarzają się 3. Chciałabym w przyszłości pójść właśnie na historyka sztuki. I tu właśnie zamieszczam pytanie do Was… na co zwracać teraz szczególną uwagę. Co robić w tym wieku, by na studiach było łatwiej i przyjemniej? Mam nadzieję, że ktoś odpisze, bo naprawdę mi zależy na tym kierunku 🙂

    1. Milena Rudzinska

      Może to zabrzmi banalnie, ale potrzebna jest pasja albo przynajmniej minimum zainteresowania tematem. Czytanie książek o sztuce to dobry pomysł, ale jeszcze lepszym jest uczestniczenie we wszelakich wydarzeniach kulturalnych. Radzę chodzić na wystawy, na konferencje, na eventy, na inauguracje, do galerii sztuki, nawet na aukcje. Na Twoim miejscu kontrolowałabym na bieżąco co dzieje się w Twoim mieście, czy też w miejscowościach w okolicy. Od największych do najmniejszych wydarzeń, wszystko Cię w jakiś sposób wzbogaci, jeżeli nie treścią, to może formatem, sposobem przedstawienia? Starałabym się również szukać ludzi będących częścią tego świata, tych co stoją za kurtyną, od strony kulis, oni najlepiej opowiedzą Ci o tym co robią, a zapewniam Cię, że chętnie podzielą się swoimi doświadczeniami. Wszystko to pozwoli Ci zorientować się, czy ten świat jest dla Ciebie fascynujący i czy chcesz w niego brnąć. Poza tym da Ci bazę do tego, aby wyrażać swoją opinię bez strachu, popierając ją nie tylko książką, ale też i praktyką.

  5. Bogdan

    Profesja w istocie piękna, studia ciekawe przyjemne, choć wymagające wysiłku. Ale co potem?
    Osobiście HS ukończyłem 10 lat temu. Był to w pewnym sensie rodzaj substytutu ponieważ wolałem konserwację zabytków ale przegapiłem ów moment do którego można startować na ten kierunek (do 27 roku życia gdyż są to wyłącznie studia stacjonarne – dzienne). Od kilkunastu lat zreszta z powodzeniem zajmowałem się konserwacją w szerokim zakresie od malarstwa przez rzeźbę po meble. Zaraz po studiach w odróżnieniu od moich znajomych którzy po tych studiach rozpoczynali karierę od hipremarketu, udało mi się znaleźć pracę Urzędzie Ochrony Zabytków. Praca mnie rozczarowała – to wielka przetwórnia papieru w której realny wpływ na zabytki jest prawie żaden, jakakolwiek kreatywność wykluczona, cofałem się w rozwoju a już nie wspomnę o płacy na poziomie połowy średniej krajowej. Wytrzymałem 5 lat i wróciłem do własnej pracowni i konserwacji. Tyle, że przez ostatnie lata rynek antykwaryczny ulegał stopniowemu zanikowi, tak jak zainteresowanie społeczeństwa antykami. W moim wojewódzkim mieście nie ma dziś ani jednego antykwariatu! Ze zleceniami coraz gorzej z miesiąca na miesiąc. Tak więc dziś stoję przed kolejną trudną decyzją o zmianie zawodu bo dalej żyć się już z tego nie da.
    Dodam, że ofert pracy etatowej w tym zawodzie nie ma w ogóle. Na uczelniach, w muzeach i podobnych instytucjach miejsce pracy można znaleźć dopiero kiedy ktoś umrze. Redakcje dużych czasopism nie zatrudniają krytyków sztuki w zasadzie ten zawód wymiera. Podobnie jest w galeriach. Można publikować w wydawnictwach niszowych ale tam honorarium za artykuł, wymagający długotrwałych przygotowań nie przekracza 100-150 zł. Niestety kultura jest w naszym kraju na dnie społecznych potrzeb.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Magazyn

Magazyn

Nowość - Magazyn portalu RynekiSztuka.pl

Pobierz Magazyn Pobierz Raport 2017
MENU: