szukaj w portalu Rynek i Sztuka MENU:
STALOWA

12. Warszawskie Targi Sztuki (10-12 .X. 2014) – wywiad z Kamą Zboralską dla portalu Rynekisztuka.pl

19.09.2014

Analiza rynku sztuki, Polska: wydarzenia, Wywiady

Kama Zboralska to przede wszystkim wielka pasjonatka sztuki, której pasja stała się misją – edukowania społeczeństwa w dziedzinie inwestowania w sztukę. Jest dziennikarką, kuratorem, organizatorem kursów i szkoleń z zakresu rynku sztuki. Od dwóch lat zajmuje stanowisko Przewodniczącej Rady Programowej Warszawskich Targów Sztuki. Jest autorką cyklu książek: „Sztuka inwestowania w sztukę. Przewodnik po galeriach”, współautorką rankingów: „Kompasu Sztuki” i „Kompas Młodej Sztuki”. W rozmowie z redaktorką portalu Rynek i Sztuka Karoliną Przybylińską, zdradzi, jak przebiegła organizacja największych targów sztuki w Polsce, jakie wybitne dzieła z Polski i za granicy będzie można nie tylko obejrzeć, ale również i nabyć, mając pewność, że to opłacalna inwestycja, która po latach się zwróci, a także jaka jest kondycja polskiego rynku sztuki.

 

Kama Zboralska, fot. Iza Grzybowska dla "Pani".

Iza Grzybowska dla „Pani”.

Karolina Przybylińska: Czym zaskoczy nas tegoroczna edycja 12. Warszawskich Targów Sztuki?
Kama Zboralska: Przede wszystkim wyższym poziomem oferowanych prac. Już w zeszłym roku Rada Programowa starała się wybrać spośród zgłoszeń najlepsze galerie. W trakcie Targów ocenialiśmy stoiska wystawców i niektórzy z nich  w tym roku nie zostali zakwalifikowani, inni nie wezmą udziału ze względu na ograniczoną ilość miejsc. 12. Warszawskie Targi Sztuki są kolejną edycją w nowej formule, która z sukcesem została zapoczątkowana w zeszłym roku, stąd tak duże zainteresowanie galerii. Dla nas, jak już wspomniałam, istotna jest jakość, ale też i różnorodność. Oprócz klasyków współczesności takich jak: Stażewski, Nowosielski, Tarasin, Dobkowski, Starowieyski, Sienicki poprzez uznane nazwiska średniego pokolenia m.in. Modzelewski, Grzyb pojawią się też świetni młodzi artyści np. Czycz, Stokłosa, Szwed, Chudzicki, Buczek, Malik, Wielek-Mandrela i Leto. Trudno wszystkich wymienić, ale większość z nich jest już w dobrych zachodnich kolekcjach. Ceny nadal są przystępne i zamiast kupować kilka prac nowicjuszy po kilkaset złotych na aukcjach młodej sztuki, które pączkują bez końca, lepiej wydać te pieniądze na obraz artysty już w pewnym sensie zweryfikowanym.

KP: Jaki cel przyświeca Warszawskim Targom Sztuki?  Do kogo są skierowane?
KZ: Bardzo zależy nam na wątku edukacyjnym Targów, jest to jedyna impreza, podczas której można zobaczyć w jednym miejscu tyle dobrej i różnorodnej sztuki współczesnej i przy okazji prace przedwojennych twórców. Niedawno czytałam wywiad z dyrektorką wiedeńskich targów, dla której priorytetem jest właśnie edukacja. To co, dopiero my mamy powiedzieć, skoro nawet Austriacy muszą nadrabiać braki w tym zakresie ? U nas wiedza jest niepokojąco niska i ogranicza się co najwyżej do paru nazwisk, a wiele osób nadal szuka drugiego Sasnala, jakby nikt inny w tym kraju nie istniał. Wilhelm Sasnal, oprócz talentu miał ogromne szczęście – w odpowiednim czasie został pokazany na targach w Bazylei, w 2002 roku, wówczas zachodni marszandzi, kuratorzy byli zafiksowani na młodych i najlepiej pochodzących z krajów postkomunistycznych. Oczywiście mówię w dużym skrócie, ale skóra cierpnie, kiedy słyszę, że niektórzy wydają po kilkaset tysięcy złotych na świeżo upieczonych absolwentów ASP, licząc, że po latach z planktonu wyłowią geniusza.

KP: Polacy nie mają jeszcze wyrobionego nawyku kupowania sztuki. Wielu wydaje się to zupełnie poza zasięgiem. Czy targi sztuki są dobrym miejscem, by kupić swoje pierwsze dzieło sztuki?
KZ: Z pewnością tak. Galerie starają się pokazać z jak najlepszej strony i przygotowują ciekawą ofertę, zróżnicowaną także cenowo, poza tym mamy pewność, że są to dobre, niejednokrotnie wybitne prace.

KP: Czym wyróżniają się galerie i wystawcy, zaproszeni do współpracy w tegorocznej edycji. Ilu ich będzie? Z pewnością wybór był krytyczny i selektywny…
KZ: Również i w tym roku oprócz galerii sztuki współczesnej (będzie ich łącznie 31) na Targach będą obecne antykwariaty (16), firmy doradcze – Wealth Solutions i AD-Arte oraz wydawnictwa Bosz i Arkady. Wśród galerii są takie jak: krakowski Zderzak, jedna z najstarszych (1985 r.) i najlepszych galerii sztuki współczesnej, debiutowali w niej m.in. uznani dziś na świecie artyści Grupy Ładnie: Wilhelm Sasnal i Rafał Bujnowski, w latach 90. Zderzak przypomniał sylwetkę wybitnego artysty Andrzeja Wróblewskiego. Poza tym również krakowska Art Agenda Nova, znana jest z wyszukiwania młodych talentów, a jej właściciele – Małgorzata Gołębiewska (dyrektor artystyczna Grolsch ArtBoom Festivalu) i Marcin Gołębiewski (dyrektor Katowice Street Art Festival, pomysłodawca Cracow Gallery Weekend Krakers), w tym roku otrzymali od Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego  honorowe odznaki Zasłużony dla Kultury Polskiej. Natomiast właściciel gdyńskiej Galerii “Od czasu do czasu…” –  Zbigniew Pilachowski został  laureatem  Nagrody Artystycznej Prezydenta Miasta Gdyni Galion Gdyński za 2013 rok w kategorii mecenat kultury.

Arttrakt, Ryszard Grzyb, bez tytułu, pastel papier, 2010

Arttrakt, Ryszard Grzyb, Bez tytułu, pastel papier, 2010

Wszystkie galerie przygotowały bardzo ciekawą ofertę. Na przykład: Andzelm Gallery zaprezentuje m.in. Gierowskiego i Kałuckiego, Olimpus – Marczyńskiego i Berdyszaka, Stalowa – Opałkę i Kowalską, Wirydarz – Modzelewskiego i Leto, Arttrakt – Grzyba i Mlącką, Milano m.in. Markowskiego i Tarasina, a Karowa Michała Zaborowskiego. Galeria Mostra przypomni twórczość niedocenionego Andrzeja Mierzejewskiego i po raz kolejny zaprezentuje rzeźby Bronisława Krzysztofa, które zasilają największe zagraniczne kolekcje. Jej właścicielka, Lena Szwed-Strużyńska podobnie jak w zeszłym roku na czas Targów zaaranżuje Arkady Kubickiego. Obecna po raz pierwszy na WTS poznańska Galeria Muzalewska pokaże prace wyjątkowych artystów – Stanisława Dróżdża i Marka Chlandy.

Debiutująca także w tym roku Galeria Dyląg zaoferuje obrazy mało znanego a bardzo interesującego malarza Adama Hoffmanna. Znakomite prace na papierze przygotowały: Fejkiel Gallery (m.in. Jerzy Panek) i Galeria Grafiki i Plakatu (m.in. Tadeusz Dominik).  Najmłodsza stażem galeria 101 Projekt przedstawi m.in. Katarzynę Goldyn i Wiolettę Jaskólską. Pojawi się też poznańska ForForm specjalizująca się w wyjątkowym dizajnie. Krakowski Artemis wystawi „Ikara” Franciszka Starowieyskiego, który po 15 latach wrócił do galerii. Wówczas został  sprzedany za 5,2 tys. zł, teraz będzie do kupienia w cenie 25 tys. zł.

Z pewnością wszystkich miłośników fotografii, a jest ich u nas coraz więcej ucieszy fakt, że na 12.WTS pojawi się też silna reprezentacja galerii zajmujących się tym medium: Obserwacje, Artinfo.pl, Leica Gallery Warszawa i Ney Gallery & Prints. Będą do kupienia zdjęcia wybitnych fotografików takich jak: Rolke, Świetlik i Niedenthal oraz młodych, utalentowanych artystów m.in. Anity Andrzejewskiej, Pawła Żaka i Kacpra Kowalskiego. Dla entuzjastów nowych technologii, projekt  Polska Grafika Cyfrowa przygotowała prace m.in. Szymona Biernackiego (współpracował m.in. z Warner Bros.) i Igora Aqualoopa Chołdy (laureata m.in. pierwszej nagrody w konkursie na mural Levi’s „Go Forth”, 2011).
W tym roku gościmy niemiecką Galerie Schmalfuss, która zaprezentuje prace uznanych już malarzy i rzeźbiarzy m.in. Olivera Czarnetty, Stefana Hoenerloha i Thomasa Kitzingera. W części antykwarycznej (m.in. Polski Dom Aukcyjny Wojciech Śladowski, D.A. Rempex, Connaisseur, Galeria 32, Galeria Berżera, Galeria Grodzka, D.A. Artissima oraz Antiquariat Dasa Pahor z Monachium) będzie można podziwiać dzieła przedwojennych artystów, jakich ? Przekonamy się już na Targach. Angielska South Uist Asian Art specjalizująca się w sztuce japońskiej zaoferuje m.in.: drzeworyty, wyroby z brązu i laki oraz elementy uzbrojenia samurajskiego. Atrakcją stoiska poznańskiego Artykwariatu z pewnością będzie (do kupienia) obraz olejny Jana Pietera Brueghela (1628-1684). Na świecie znanych jest tylko sześćdziesiąt obrazów tego artysty, przedstawiciela słynnej flamandzkiej rodziny.

Artykwariat,  Jan Pieter BRUEGHEL [1628-1684] Martwa natura z różami i tulipanami na kamiennym cokole, 1655 - 1670 , olej na płótnie, 79,5 x 75,5 cm

Artykwariat, Jan Pieter BRUEGHEL [1628-1684] Martwa natura z różami i tulipanami na kamiennym cokole, 1655 – 1670 , olej na płótnie, 79,5 x 75,5 cm

KP: A czy przewiduje Pani jakieś specjalne „atrakcje” dla uczestników Targów?
KZ: Targi uświetni monograficzna wystawa świetnego, niedawno zmarłego malarza –  Tadeusza Dominika. Prace z lat 50., 60., pochodzą z prywatnych kolekcji. Sylwetkę artysty przybliżą fotografie, które udostępnią przyjaciele twórcy – Państwo Irena i Janusz Szewińscy.

Podczas Targów będą wyświetlane także filmy Muzeum Utraconego, prezentujące polskie dzieła, które przepadły podczas II wojny światowej. Jeżeli nawet szanse na ich odzyskanie są niewielkie, to ważne jest, aby przynajmniej „mentalnie” wróciły do życia w świadomości społecznej.

Czym jeszcze można zaskoczyć coraz bardziej wymagającą publiczność? Z pewnością bardzo ciekawymi wykładami: „Wpływ Wróblewskiego” , który poprowadzi znany krytyk sztuki Jan Michalski, o „Fotografii kolekcjonerskiej” opowie Rafał Kamecki, właściciel artinfo.pl, kolekcjoner, natomiast  Stowarzyszenie Antykwariuszy Polskich zaprosiło Olgierda Jakubowskiego kryminologa, doktoranta Instytutu Nauk Prawnych PAN do poprowadzenia wykładu: „Obrót dziełami sztuki w kontekście zmian w prawie Unii Europejskiej”. W panelu dyskusyjnym „Sztuka inwestowania w Sztukę”, zaproszeni eksperci choć trochę odczarują tajniki rynku sztuki – Marcin Gołębiewski (Art Agenda Nova), Mikołaj Iwański (ekonomista), Ewa Bednarz (Puls Biznesu) i Karolina Nowak (Wealth Solutions).

Na Targach będzie też do kupienia moja książka o tym tytule, 3 tom. Aż jedna trzecia omówionych przeze mnie galerii w „Sztuce inwestowania w Sztukę” bierze udział w 12. WTS. To chyba nie przypadek? Podobnie jak w zeszłym roku zaprosimy naszych gości do wspólnej zabawy – będzie konkurs z nagrodami na najciekawsze stoiska i najlepsze dzieło. Przygotowaliśmy też cieszące się dużym powodzeniem warsztaty dla dzieci i dorosłych, którzy pod okiem Pracowni Kwadrat oraz znanych artystów m.in. Andrzeja Pągowskiego będą próbować swoich sił na polu twórczych inspiracji.

KP: Zadam teraz trochę prowokacyjne pytanie. Jaki jest sens organizowania targów sztuki, skoro sztuka staje się coraz łatwiej dostępna za pośrednictwem Internetu?
KZ: Podziwiam wszystkich, którzy kupują obraz czy rzeźbę za pośrednictwem Internetu, chyba, że znają doskonale twórczość konkretnego artysty i mają 100% zaufanie do galerii. Ja muszę „dotknąć”, mieć żywy kontakt z pracą, najlepsza reprodukcja nie odda wiernie kolorów, nie zadziała formatem, w przypadku oczywiście dużych obrazów. Z targami sztuki i zakupami przez Internet jest podobnie jak z wideo i kinem, które mimo prognoz nadal jest nie do zastąpienia.

KP: Jak duże jest zainteresowanie tego typu imprezami w Polsce? Jak impreza jest odbierana za granicą?
KZ: W zeszłym roku odwiedziło nas ponad 5 tys. osób, w tym roku liczymy na zdecydowanie większą frekwencję. Liczę też, że będzie większy oddźwięk za granicą, na razie jesteśmy imprezą lokalną, coraz lepiej ocenianą.

KP: Jakim problemom musi Pani stawiać czoła przy organizacji największego przedsięwzięcia tego typu w Polsce? Bo zakładam, że nie wszystko szło z górki…
KZ: Największym problemem są jak zwykle pieniądze, działamy bez sponsora, na razie nie udało się żadnej instytucji do tego przekonać, a przecież zagraniczne targi, nawet Art Basel mają wsparcie przed wszystkim banków. Gdyby nie konsekwencja Piotra Lengiewicza, pomysłodawcy, prezesa D.A. Rempex – organizatora targów od 2003 roku, w ogóle nie byłoby u nas takiej imprezy, tak potrzebnej przy budowaniu rodzimego rynku, czego też nie są w stanie zrozumieć wszystkie galerie, widząc swoją przyszłość tylko w kontaktach z zagranicznym odbiorcą. Poza tym nie wszyscy nasi wystawcy pamiętają, że targi to nie targowisko, tylko wtedy udane, jak wszystko od razu zostanie sprzedane. Targi to przede wszystkim miejsce do prezentacji, nawiązania kontaktów. Do transakcji często dochodzi dopiero po jakimś czasie. Tak się dzieje nie tylko u nas.

KP: Nas jako platformę komunikacyjną powstałą z myślą o kolekcjonerach i inwestorach (choć nasza działalność objęła również inne obszary rynku sztuki) interesuje przede wszystkim Pani ocena – jako eksperta – obecnej kondycji polskiego rynku sztuki? Rynki sztuki na świecie odnotowują znaczący, żeby nie powiedzieć drastyczny, wzrost zysków w pierwszym półroczu 2014 roku, a jak to wygląda w Polsce? Jakie znaczenie mają WTS dla polskiego rynku sztuki?
KZ: Nasz rynek jest nadal w fazie rozwoju… Nie ma zbyt wielu kolekcjonerów z prawdziwego zdarzenia, ceny sprzedaży dzieł często owiane są tajemnicą – rynek nie jest transparentny. W porównaniu z zachodnimi aukcjami nie odnotowujemy też spektakularnych rekordów. WTS są jednym, choć bardzo ważnym, z elementów budowania naszego, rodzimego rynku, tylko nielicznym artystom udaje się zaistnieć na świecie. Targi edukują, dają też szansę twórcom pokazania się szerszej publiczności, a klientom możliwość dokonania wyboru z ponad 1000 obiektów. Należy przypomnieć, że zawsze ci, których było stać wspierali sztukę współczesną, kupując prace żyjących artystów. Jest to sprawdzona forma mecenatu.

KP: Po 25 latach życia w wolnej Polsce nadal jesteśmy w początkującej fazie… W takim razie po czyjej stronie leży problem? Braku zainteresowania kulturą ze strony Polaków ze względu np. na niskie zarobki, czy brak potrzeby obcowania ze sztuką, czy też niewłaściwą promocję kultury w naszym kraju?
KZ: Wszystkiego po trochu, ale przede wszystkim z braku środków, a wśród tych których stać na dobrą sztukę nie ma nawyku kupowania, potrzeby obcowania z nią. Niestety. A przecież nabywanie sztuki, jest najbardziej luksusową formą inwestowania, a sensowna kolekcja najbardziej ekskluzywną pamiątką dla przyszłych pokoleń, również i finansową. Eksperci zalecają w ramach dywersyfikacji portfela przeznaczyć 8-10 % na zakup dzieł. Pocieszające jest, że coraz więcej osób młodych wykształconych, bo tacy uczestniczyli w prowadzonych przeze mnie kursach dla początkujących kolekcjonerów w Zamku Ujazdowskim, jest rzeczywiście zainteresowanych sztuką, a inwestowanie w nią traktują jako inwestowanie przede wszystkim w siebie. Nieraz pierwszy obraz daje początek nowej pasji. Co do promocji to na pewno mogłaby być zdecydowanie lepsza, ale to już zupełnie inny temat.

KP: Jak powinny wyglądać targi sztuki o międzynarodowym zasięgu? Czego brakuje polskim wydarzeniom o podobnym profilu?
KZ: Tak jak w Londynie, Nowym Jorku czy Wiedniu targi sztuki powinny skupiać dobre galerie z różnych stron świata, ale pamiętajmy, że te galerie na ogół mają zdecydowanie droższą ofertę od naszych i tylko niewielu rodzimych koneserów byłoby na nią stać. Na razie musimy zbudować własny rynek sztuki, przekonać do inwestowania w obraz czy rzeźbę, oczywiście każdego na miarę jego możliwości. Prasa epatuje przede wszystkim doniesieniami z aukcji światowych, a u nas dobre prace można kupić już za kilka tysięcy złotych. Najważniejszy jest ten pierwszy zakup. Z własnego doświadczenia wiem, że z biegiem lat zmienia się gust, staje się bardziej wyrafinowany. Ale należy też pamiętać, że nie ma jednej „słusznej” sztuki, nie chodzi o kupowanie najmodniejszej ale takiej, która nam się podoba. Pod warunkiem, że zakupu dokona się w dobrej, renomowanej galerii gwarantującej jakość.

KP: Pozostaje mi życzyć, aby ta edycja zakończyła się sukcesem i zapytać o plany na kolejne.
KZ: W tym roku po raz drugi uczestniczę w organizowaniu WTS, zadaniem priorytetowym jest podwyższenie jakości i nagłośnienie imprezy. A plany?  Chciałabym, żeby w przyszłości pojawiło się więcej galerii zagranicznych, oczywiście na odpowiednim poziomie. I jestem przekonana, że nasi artyści mogliby konkurować z innymi, zachodnimi. Mamy przecież wielu świetnych twórców…

KP: Dziękuję za rozmowę.

 

Fot. (góra), Artinfo.pl, Witkacy, Przerażenie wariata

Portal Rynek i Sztuka

portal_rs_adres_www_wb

szukaj wpisów które mogą Cię jeszcze zainteresować:

Jeden komentarz do “12. Warszawskie Targi Sztuki (10-12 .X. 2014) – wywiad z Kamą Zboralską dla portalu Rynekisztuka.pl”

  1. Mohamed

    13 czerwca 2013 at 23:17Sobczac wyidwieozpeli:Zastanawiam się jakie elementy grafiki są istotne. Bo grafika to nie tylko przejrzystość, szczegf3łowość, cienie, oświetlenie itp. Konsole charakteryzuje męczący oko Anti-Aliasing (wygładzanie krawędzi, a raczej jego brak). Poza tą roznicą konsole oferują optymalne wrażenia (nie najlepsze, nie najgorsze). Owszem wygodnie gra się w 60-80 fps z ultra grafiką, ktora cieszy, ale ta ultra grafika to jedynie kosmetyka wersji konsolowej. Nie poprawne jest stwierdzenie, że na PC gry wyglądają lepiej. Modele tekstur, schematy kolorystyczne, odwzorowanie otoczenia jest identyczne, dlatego też nie pomylimy się patrząc na konsolową czy PC-tową wersje gry, że jest to zupelnie inna gra. Ja od zawsze będe inwestował w konsole z prostej przyczyny: jestem fanem GTA i Red Dead Redemption. Nigdy w zyciu nie kupował bym COD’a za 180 zł na konsole wiedząc, że tak naprawde będe się męczył. Ale poznałem polityke Rockstar i nie musze obgryzać paznokci w oczekiwaniu na wersje PC ponad pol roku po wersji konsolowej. Cieszy mnie ta pewność: mam Xboxa 360, stoi i czeka to, czy zagram w GTA 5 na nim zalezy od tego jak producent doszlifuje swoj produkt, a nie od tego jak gruby musze mieć portfel, żeby zaopatrzyć się w odpowiednio mocne podzespoły. Będe kupował te konsole, ktf3re beda wspierane przez Rockstara . A grafika jaką oferuje GTA 5 i na konsolach bedzie zadowalająca. Wątpie, żeby ktoś miał większą frajde z tej gry czekając 8 miesiecy dłuzej na wersje PC, myśle, że defekty graficzne nie wpłyną na odbif3r treści.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Magazyn

Magazyn

Nowość - Magazyn portalu RynekiSztuka.pl

Pobierz Magazyn Pobierz Raport 2016
MENU: