szukaj w portalu Rynek i Sztuka MENU:
Niepodległa Suwerenna – Fabryka Sztuk

Charles Saatchi podaje do sądu dyrektorkę swojej galerii

17.12.2014

Świat: wydarzenia

Wszyscy pasjonujący się sztuką, znają nazwisko Charlesa Saatchiego. Wiedzą, że ten bezkompromisowy kolekcjoner to postać barwna, ale kontrowersyjna. Do swojej kolekcji wybiera dzieła nieoczywiste, budzące sprzeczne emocje, odbiegające od przyjętych standardów. Niejedna osoba przekonała się też, że Saatchi to trudny partner w życiu prywatnym i zawodowym. Gorzki zawód przeżyła nie tylko jego żona Nigela Lawson, ale również jego najbardziej zaufana współpracowniczka, prawa ręka i dyrektorka jednej z jego galerii w Londynie – Rebecca Wilson…

Swoją karierę w szeregach skandalisty Saatchiego Wilson zaczęła w 2007 roku. Wcześniej pracowała jako redaktorka w magazynach „Art Review” i „Modern Painters”. Kolekcjoner obserwował rozwój młodej dziennikarki od pewnego czasu i gdy był już pewny, po prostu ją zatrudnił. Miała od tego momentu zarządzać nową platformą internetową, która powstała z myślą o studentach szkół plastycznych i młodych, dopiero wchodzących na rynek sztuki, artystach. Mogli oni umieszczać swoje prace i w ten sposób pokazywać je szerszemu gronu publiczności, a ich nazwiska pojawiały się wśród tych uznanych za najwybitniejsze. Rebecca Wilson czuła się w swoim żywiole – dodawała prace do strony, porządkowała je, szeregowała, wyróżniała najlepsze. Wszystko działało, jak w zegarku, a współpraca z Saatchim układała się pomyślnie. Szybko zaskarbiła sobie jego zaufanie i stała się doradcą, wsparciem i prawą ręką. W międzyczasie dyrektorowała londyńskiej galerii Saatchiego, miała baczenie na cały interes i swobodę w podejmowaniu własnych decyzji…

Przez siedem lat układ funkcjonował bez zarzutu, jednak – jak to mówią – co dobre, szybko się kończy… Charles Saatchi pozwał „wspaniałą” Rebeccę do Sądu Najwyższego, pod zarzutem handlowania sztuką, korzystając z jego nazwiska. Dla wielu tak drastyczny sposób załatwiania spraw był dużym szokiem, choć nie powinien, ponieważ kolekcjoner znany jest z impulsywnych, wręcz agresywnych zachowań. Można tutaj przypomnieć, że w czerwcu 2013 roku podczas rodzinnego obiadu z (byłą już) żoną Nigelą Lawson, zaczął ją na oczach wszystkich dusić. Nie umknęło to oczywiście uwagi śledzących Saatchiego paparazzich, a sprawa od razu zapełniła nagłówki gazet. Konflikt z Wilson dotyczy otwarcia portalu Saatchi Online w Stanach Zjednoczonych, która miała miejsce w grudniu zeszłego roku. Miała ona za jego pośrednictwem zarobić 10 tys. funtów od sponsorów, które według Saatchiego są należne tylko jemu.

Teraz kolekcjoner domaga się 300 tys. funtów odszkodowania od firmy Saatchi Online w Los Angeles będącą internetową galerią sztuki, której kuratorem jest pani Wilson. Wystąpił do sądu również po oficjalny nakaz zamknięcia Saatchi Online. Jak komentuje to oskarżona? Przede wszystkim nie rozumie zachowania kolekcjonera – twierdzi, że jej działania podyktowane są tylko tym, aby upewnić się, że dzieło, jakiego dokonał Saatchi przez ostatnie 25 lat, nie zostanie zniszczone, ale będzie kontynuowane i rozwijane. Saatchi jednak czuje się oszukany i nie zamierza iść na żadne ustępstwa, twierdzi, że sponsorzy powinni płacić bezpośrednio jemu, a nie pani Wilson, która nie powinna samodzielnie decydować o finansach firmy. Twierdzi, że sprawy te zostały uregulowane prawnie jeszcze we wrześniu, gdzie jasno zostało określone, że nie zgadza się na handlowanie sztuką, wykorzystując jego nazwisko. Jeżeli tylko uda mu się to udowodnić, że Saatchi Online z Los Angeles sprzedawało sztukę po wspomnianym wrześniu i uzyskiwało gratyfikacje finansowe, Rebecca Wilson odpowie za popełnione czyny. Dla wielu ciekawsze jest jednak to, kto zajmie jej miejsce…

Rebecca Wilson, Dirty Rotten Peaches, źródło: Saatchi.com

Rebecca Wilson, Dirty Rotten Peaches, źródło: Saatchi.com

Nawet jeśli przegrałaby proces, nie będzie to oznaczało końca jej kariery, jeżeli w ogóle, to co najwyżej w szeregach Saatchiego. Jest osobistością wpływową i rozpoznawalną w środowisku. Cenią ją prestiżowe galerie, cenią ją artyści. Sama też jest artystką i profesjonalnie zajmuje się ceramiką, tworzy głównie z porcelany. Stworzyła znane „humorystyczne” kolekcje Dirty Rottern Peaches (brudne, zgniłe brzoskwinie), które do dzisiaj można oglądać poprzez Saatchi Art.

 

Fot. Rebecca Wilson, źródło: PRNewsFoto/Saatchi Art

Karolina Przybylińska

Portal Rynek i Sztuka

portal_rs_adres_www_wb

szukaj wpisów które mogą Cię jeszcze zainteresować:

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Magazyn

Magazyn

Nowość - Magazyn portalu RynekiSztuka.pl

Pobierz Magazyn Pobierz Raport 2017
MENU: