szukaj w portalu Rynek i Sztuka MENU:

„Artystą zostaje się na długo przed chwyceniem za pędzel” rozmowa z Wojciechem Tut Chechlińskim

29.01.2015

Wywiady

O podejściu do sztuki, krytycznym spojrzeniu na rzeczywistość i rodzinnych tradycjach kolekcjonerskich z warszawskim artystą Wojciechem „Tut” Chechlińskim rozmawiała Joanna Mazur.

Joanna Mazur: Jak długo zajmuje się Pan malarstwem?

Wojciech „Tut” Chechiński: Zacząłem malować w dzieciństwie, nie zdając sobie jeszcze wtedy sprawy, jak wielki wpływ będzie miała sztuka na całe moje życie. Trwa to już kilkadziesiąt lat i choć zdarzały się przerwy i kryzysy twórcze, moja wyobraźnia prędzej czy później obdarowywała mnie kolejnymi pomysłami. Wierzę, że artystą zostaje się na długo  przed chwyceniem za pędzel, kiedy uczymy się krytycznie patrzeć na świat, ludzi oraz siebie samego. Ze sztuką zaprzyjaźniłem się na tyle, by pokazać ją szerokiej publiczności. Zorganizowano dotychczas kilka wystaw moich prac, m.in. w Krakowie, Warszawie i w Zakopanem.

JM: Dlaczego wybrał Pan sztukę? Czy tradycje artystyczne były w jakiś sposób obecne w Pana życiu?

WTC: Mam to szczęście, że sztuka w moim życiu była obecna już od najmłodszych lat. Dziadkowie często spotykali się z artystami – aktorami, malarzami i poetami – oraz sami chętnie sztukę kupowali. Na ścianach wisiały obrazy Tytusa Czyżewskiego, Wacława Taranczewskiego, Jana Cybisa, czy Józefa Pankiewicza. Rodzinna kolekcja zaginęła w czasie Powstania warszawskiego, jednak dostęp do galerii sztuki oraz wiedza i szacunek do sztuki, jaką przekazała mi rodzina sprawiły, że odkryłem w sobie potrzebę tworzenia. Rodzice również żyli blisko sztuki. Ojciec był koncertującym pianistą, a matka muzykologiem.

Wojciech Tut Chechliński, Kontemplacja, olej na płótnie, 70 x 100 cm, 2012 r, sygnowany (kat. 073)

Wojciech Tut Chechliński, Kontemplacja, olej na płótnie, 70 x 100 cm, 2012 r.

JM: Co ukształtowało Pana jako artystę?

WTC: Z pewnością każdego artystę cechuje umiejętność odbierania rzeczywistości przez pryzmat własnych doświadczeń, marzeń i potrzeb. To jak patrzenie na świat przez kolorowe szkło, które przepuszcza tylko te elementy, które są w jakiś sposób dla nas ważne i cenne. Myślę, że to właśnie definiuje mnie jako człowieka sztuki – sposób, w jaki staram się rozmawiać o pewnych kwestiach na gruncie malarstwa właśnie. Czy jest to interesujące dla widza? Z szacunku dla niego odpowiem – nie wiem – jednak do tego zmierzam. Chciałbym, aby mógł on dostrzec i docenić te subtelne emocje, które towarzyszą nam w czasie spacerów z bliskimi, oddalania się w zieleń lasu, czy poszukiwania źródeł mniej przyziemnych problemów.

JM: Którzy artyści, a może raczej jakie nurty artystyczne wywarły na Panu największe wrażenie?

WTC: W wieku 7 lat trafiłem na wystawę Paula Klee w Warszawie. Nigdy wcześniej nie miałem do czynienia z tak odważną sztuką, która wywarła na mnie ogromne wrażenie. Klee stał się w ten sposób pewnego rodzaju marzeniem, do którego zapragnąłem się zbliżyć. Historia sztuki nigdy nie miała dla mnie jednak decydującego znaczenia – nigdy nie próbowałem kopiować technik innych twórców. Gdybym miał wskazać artystów, na których od dawna patrzę z przyjemnością, to byliby to Pablo Picasso, Georges Braque, Juan Gris, Albert Gleizes oraz Louis Marcoussis, który miał przecież polskie korzenie. Cenię też polskich mistrzów, nasze rodzime malarstwo historyczne i rodzajowe, Józefa Chełmońskiego oraz Jacka Malczewskiego. Ostatnio częściej patrzę też na prace Witkiewicza.

Wojciech Tut Chechliński, Konkurencja, olej na płótnie, 70 x 100 cm, 2013 r, sygnowany (kat. 070)

Wojciech Tut Chechliński, Konkurencja, olej na płótnie, 70 x 100 cm, 2013 r.

JM: Czy w swej twórczości próbuje się Pan wzorować na konkretnych postawach artystycznych?

WTC: Nawet jeśli moje obrazy zdradzają cechy przynależne pewnym postawom artystycznym, to jednak nie lubię przyporządkowywania im kategorii i przyklejania etykiet. To zazwyczaj bardzo niesprawiedliwe podejście, które każe widzowi patrzeć na obraz w konkretny sposób, zamiast oddać mu możliwość samodzielnego obcowania ze sztuką. Wszystko to co niezbędne, zostaje pokazane na obrazie. To, czy sami będziemy w stanie odnaleźć wszystkie ukryte tam symbole, zależy tylko i wyłącznie od naszego zaangażowania. Z pewnością obecnie zdecydowanie bliżej mi do bardziej współczesnych kierunków w malarstwie.

JM: Gdzie poszukuje Pan inspiracji?

WTC: Inspiracji można poszukiwać zasadniczo wszędzie, jak wspominałem wcześniej, wystarczy zwracać uwagę na szczegóły, które są obok. Doskonałym źródłem inspiracji są podróże – możemy wtedy przypatrzeć się ludziom i przyrodzie.

JM: Co możemy zobaczyć na Pana obrazach?

WTC: W moim wypadku wachlarz tematyczny jest dość szeroki – z jednej strony wiele miejsca poświęcam kwestiom bieżącym, jak coraz szerszy dostęp do innowacji, nowe zjawiska kulturowe, problemy polityczne. Nie zapominam również o życiu rodzinnym – maluję przyjaciół, osoby z rodziny oraz miejsca, które z różnych przyczyn stały się dla mnie ważne.

JM: Jakie emocje i wrażenia próbuje przekazać Pan publiczności?

WTC: Chciałbym, aby odbiorca mojej sztuki pozostawał samodzielny w swojej interpretacji. Nie ukrywam, że praca nad dziełem jest dla mnie bardzo intymną formą kontaktu ze światem oraz wiele uwagi i serca wkładam w każdą realizację. Mam jednak wrażenie, że współczesna publiczność ma tendencję do odbierania sztuki tylko jako pewną całość, jako jedno znaczenie i jako jeden koncept, który ustawia się obok obrazów innych twórców i wydaje werdykt. Tymczasem obcowanie ze sztuką powinno być wolne od uprzedzeń – sam długo przyglądam się każdemu obrazowi, po czym zdaję sobie kolejne pytania: „czym właściwie to dzieło jest dla mnie?”, „co pozwoliło mi odkryć?”. Każdy mój obraz jest wyjątkowy przede wszystkim dla mnie, niektóre z nich namalowałem do własnej kolekcji, jednak w pewnej perspektywie znaczenie znaleźć w nich może każdy, co częściowo staram się ułatwić umieszczając obok nich własne przemyślenia.

Wojciech Tut Chechliński, Sterowanie światem, olej na płótnie, 100 x 150 cm, 2012 r, sygnowany (kat. 118)

Wojciech Tut Chechliński, Sterowanie światem, olej na płótnie, 100 x 150 cm, 2012 r.

JM: Jak przebiega  proces realizacji dzieła?

WTC: Posiadam własną pracownię w Warszawie i to tam powstaje większość prac. Nie mam jednego sprawdzonego schematu, którego staram się kurczowo trzymać. Zazwyczaj po prostu czuję silną chęć tworzenia – gdy tylko moja wyobraźnia wyklaruje wizję dzieła, wtedy siadam przed płótnem i zaczynam malować. Zdarzały się momenty, w których musiałem dać sobie nieco więcej czasu i odpocząć od problemów, by pomysły znowu zaczęły przychodzić. Mam jednak tę świadomość, że jest to tylko chwilowy kryzys i wszystko szybko się stabilizuje. Spędzam wtedy więcej czasu z rodziną i staram się poznawać nowe rzeczy.

JM: Jest Pan artystą w sile wieku, który jednak stara się pokazywać swoje prace i korzystać z dóbr nowoczesnej komunikacji. Czy Pana zdaniem artyści zaniedbują dziś własną publiczność?

WTC: Myślę, że problem leży nieco głębiej. To nie tak, że artyści celowo zaniedbują publiczność, nie myślą o pokazywaniu swojej sztuki i nie starają się w żaden sposób porozumieć. Chodzi bardziej o ich nieprzygotowanie i pewną wsteczność w rozumieniu swojej roli względem kultury i rynku sztuki. Wielu artystów bardzo dużo czasu spędza w pracowniach, zapominając, że gdzieś tam są osoby, które po prostu chciałyby wiedzieć „co słychać”. Z jednej strony nie ma w tym nic złego, ostatecznie wszyscy chcemy przede wszystkim tworzyć, jednak taka postawa może być odebrana jako impertynencja. Wszyscy jesteśmy ludźmi, którzy chcieliby być traktowani z szacunkiem. Tyczy się to zarówno artystów, jak i osób, które na ich sztukę patrzą.

Wojciech Tut Chechliński, Lot świętoszków, olej na płótnie, 40 x 50 cm, 2013 r, sygnowany (kat. 024)

Wojciech Tut Chechliński, Lot świętoszków, olej na płótnie, 40 x 50 cm, 2013 r.

JM: Co myśli Pan o współczesnym rynku sztuki?

WTC: Rynek sztuki z pewnością znacznie się zmienił w ciągu kilku, kilkunastu ostatnich lat. Z pewnością stał się dziś bardziej międzynarodowy, łatwiej teraz o kontakt z osobą, która mieszka na drugim końcu świata i która chciałaby kupić obraz lub po prostu o nim porozmawiać, wyrazić zainteresowanie, pogratulować lub zapytać o jakiś szczegół. Rzadko zdarzają się słowa bezwzględnej krytyki. Nie do końca jeszcze przywykłem do wszystkich możliwości, które dają np. portale aukcyjne dla artystów, natomiast uważam je za niezwykle ciekawe rozwiązania, które prawdopodobnie będą stanowić przyszłość całego rynku sztuki.

JM: Jakie są Pana plany na przyszłość?

WTC: Cały swój czas poświęcam obecnie malarstwu. Nadal mam w głowie wiele niezrealizowanych pomysłów i chciałbym możliwie szybko zostać z nimi sam na sam w pracowni. Planuję również kolejną wystawę prac w Warszawie. O wszystkich nowych projektach będę informował na moim blogu (www.tut.waw.pl) oraz Facebooku (facebook.com/tutchechlinski). Oczywiście nowe prace będzie można zobaczyć również w Internecie.

JM: Dziękuję za rozmowę! Pozostaje mi tylko życzyć dalszych sukcesów.

_____________________________________________________________

Wojciech TUT Chechliński – artysta-malarz. Pochodzi z rodziny o artystycznych oraz kolekcjonerskich tradycjach – jego rodzina, związana z poznańską bohemą, posiadała w swoich zbiorach obrazy m.in. Tytusa Czyżewskiego, Wacława Taranczewskiego, Jana Cybisa oraz Józefa Pankiewicza. Z wykształcenia socjolog, związany m.in. z Instytutem  Filozofii i Socjologii PAN. Jego malarstwo – formalnie bliskie dokonaniom kubizmu, abstrakcjonizmu oraz art brut – cechuje szeroka gama kolorystyczna, syntetyzm twórczy oraz mniejsza skala deformacji. Jego obrazy można oglądać m.in. w Warszawie, Krakowie oraz w Zakopanem. Żyje i pracuje w Warszawie.

Fot. Wojciech Tut Chechliński, Gonitwa myśli, olej na płótnie, 60 x 73 cm, 2013 r.

Portal Rynek i Sztuka

portal_rs_adres_www_wb

szukaj wpisów które mogą Cię jeszcze zainteresować:

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Magazyn

Magazyn

Nowość - Magazyn portalu RynekiSztuka.pl

Pobierz Magazyn Pobierz Raport 2017
MENU: