szukaj w portalu Rynek i Sztuka MENU:

„Teatr nauczył mnie odwagi w wyrażaniu siebie, umiejętności syntezy i formy, co przenoszę do swojego malarstwa” – rozmowa z Martyną Kliszewską

31.03.2015

Wywiady

Niedawno prezentowaliśmy relację z wystawy „Perpetum Nature” w warszawskiej Galerii Kuratorium autorstwa Martyny Kliszewskiej, która w inspirujący sposób łączy teatr i malarstwo.

Karolina Przybylińska: Jest Pani aktorką i jest Pani malarką. Jak Pani wspomina początki swojej drogi artystycznej?

Martyna Kliszewska: Po skończeniu Szkoły Teatralnej w Krakowie trafiłam do zespołu Mikołaja Grabowskiego i tam właśnie, w Łodzi, w Teatrze Nowym, zadebiutowałam w  słynnej sztuce Tadeusz Słobodzianka „Prorok Ilja” w reżyserii wspomnianego Mikołaja Grabowskiego. Potem miałam przyjemność pracować z Kazimierzem Dejmkiem, Ondrejem Spisakiem i innymi znakomitymi twórcami. To był bardzo intensywny czas pracy scenicznej. Tam dotknęłam istoty teatru i teatr w owym czasie był dla mnie najważniejszy. Jednak jako absolwentka Liceum Plastycznego ciągle tęskniłam do  Sztuk Pięknych.  Łódź jest dla artysty bardzo ciekawym miastem, inspirującym. W końcu tam rodziła się awangarda. Bywałam w galeriach, na wystawach, oczywiście w wolnych chwilach malowałam, jednak wtedy malarstwo traktowałam marginalnie. Ale to właśnie w Łodzi zaczęłam myśleć o projektowaniu sztuki użytkowej i przez kolejne dwa lata tworzyłam lampy. Dopiero z biegiem lat zaczęłam w malowaniu odnajdywać zapomnienie, pasję, która dorównała miłości do teatru. Myślę, że jest to związane z osiągnięciem dojrzałości, gdyż malarstwo wymaga niesamowitej samodzielności. Teraz traktuję te dwie dziedziny sztuki jako jedność, która jest we mnie i która na siebie pracuje, dopełnia się.

Martyna Kliszewska

Martyna Kliszewska, fot. Małgorzata Iwanicka

KP: Czy w jakiś sposób łączy Pani te dwie pasje? W czym Pani pomaga sztuka, a w czym aktorstwo?

MK: W teatrze myślę obrazami. Kilka razy miałam możliwość współpracy przy tworzeniu scenografii.  Pracowałam też jako asystentka Jacka Ukleji, współtworząc  kostiumy do  „Snu Pluskwy” T. Słobodzianka,  w reżyserii Kazimierza Dejmka. Jako plastyczka widzę je w wyobraźni, a jako aktorka wiem, czy dany kostium pomoże aktorowi w zbudowaniu postaci, czy wręcz mu przeszkodzi. Z drugiej strony to właśnie teatr nauczył mnie odwagi w wyrażaniu siebie, umiejętności syntezy i formy, co przenoszę do swojego malarstwa. Jak mawiał Jerzy Skarżyński:„ Każdy dobry scenograf powinien być malarzem, każdy malarz, kochający teatr, może być scenografem”. I coś w tym jest.

KP: Ostatnio odbył się wernisaż Pani wystawy w warszawskiej Galerii Kuratorium. Jak wrażenia? Jak oceniłaby Pani współpracę z Galerią?

MK: To moja druga wystawa w Warszawie, chociaż pierwsza wystawa malarstwa. Wcześniej pokazałam lampy według własnego projektu i wykonania w galerii sztuki użytkowej Opera. Jestem bardzo szczęśliwa, że Galeria Kuratorium zaproponowała mi współpracę. Promują młodych, polskich artystów, polski design. To dosyć ciekawe miejsce na mapie Warszawy. Na mój wernisaż przyszły prawdziwe tłumy. Byłam mile zaskoczona. Nieprawdopodobny ścisk, dyskusje, tłukło się szkło. Fantastyczni goście, przyszedł nawet sam Edward Dwurnik, gwar, zamęt, a wszystko w kontekście sztuki. Piękna chwila, która stała się bodźcem i zachętą do dalszej pracy.

KP: Jestem ciekawa, jak do tej pory kształtowała się Pani artystyczna ścieżka?

MK: To dobre pytanie, bo moja artystyczna droga jest wciąż w procesie kształtowania. Poszukuję środków wyrazu, odkrywam nowe techniki, możliwości. Po intensywnym projektowaniu lamp, zajęłam się tkaniną artystyczną tworząc dyptyk Przestrzenie, potem przyszła fascynacja asamblażem, wreszcie powrót do malarstwa. Oczywiście nie porzucam żadnej z tych dziedzin. Odzwierciedleniem tych działań była moja wystawa Malarstwo Tkanina Asamblaż w rybnickiej galerii sztuki. To co łączy moją twórczą aktywność, to fascynacja naturą i, patrząc pod tym kątem, stale pogłębiam i eksploruję ten temat. Patrząc z tej perspektywy, jest to określona i sprecyzowana droga. Na początku 2015 roku odbyła się na Śląsku moja wystawa W głębi ogrodu. Teraz w Galerii Kuratorium prezentuję obrazy pod znamiennym tytułem Perpetuum Nature.

Martyna Kliszewska

Martyna Kliszewska, fot. Małgorzata Iwanicka

KP: Pani prace są żywe, pełne ekspresji. Jakie uczucia w nich Pani przekazuje?

MK: Zawsze staram się być wierna sobie i nie chcę w żaden sposób się ograniczać. Nie maluję po to żeby kogokolwiek zadowolić. W każdej z moich prac staram się przelać na płótno uczucia i myśli konkretnej chwili, konkretnego dnia. Bywa, że kiedy ponownie siadam do malowania danego obrazu, czuję już zupełnie coś innego i zdobywam się na odwagę, by wszystko zmienić. Nie żałuję, nie boję się, że coś zniszczę. Trudno. Niezależność twórcza może rozgrywać się na wielu płaszczyznach. Poszukując, trzeba zapomnieć o innych, ale też często o samym sobie. Oddać się bez reszty czystemu procesowi tworzenia i czerpać z tego radość, wytchnienie, azyl.
Może dzięki temu moje wewnętrzne „ja” jest żywe i pełne ekspresji.

KP: Co Panią inspiruje? A co motywuje do pracy?

MK: Urodziłam się na Śląsku. Odkąd pamiętam zawsze kolor zwracał moją uwagę. Kolor odpowiada emocji jaką pragnę przekazać. Jego nasycenie, zmienność i nieprzewidywalność. Być  może przemysłowy pejzaż uwypuklał jego siłę, ale to właśnie różnorodność barw była i jest dla mnie nieustającą inspiracją. Nie mogłabym żyć bez kolorów. Do tego stopnia, że nie jestem w stanie powiedzieć, który kolor lubię najbardziej. Ponieważ jest on wszędzie obecny, chłonę go każdego dnia, skąd się da. Podobnie jak naturę. Pewne chwile, obrazy, zapamiętuję wzrokiem. Układ form, jakiś szczególny kadr, światło. To mnie stymuluje do tworzenia. Przetwarzam je w swoim malarstwie, a każde nowe tego typu zdarzenie jest motywacją do dalszych działań twórczych. Inspiruje mnie też muzyka. Pewna powtarzalność rytmów i dźwięków organicznie łączy się z moim malarstwem. Rytmizacja w sztuce wręcz mnie wzrusza.

KP: Dziękuję za rozmowę!

 

Portal Rynek i Sztuka

portal_rs_adres_www_wb

szukaj wpisów które mogą Cię jeszcze zainteresować:

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Magazyn

Magazyn

Nowość - Magazyn portalu RynekiSztuka.pl

Pobierz Magazyn Pobierz Raport 2017
MENU: