szukaj w portalu Rynek i Sztuka MENU:
Artekspozycje

„Nie jestem daleko od tego co w dzieciństwie, zwierzątka maluję cały czas” – rozmowa z Cyrylem Polaczkiem

29.04.2016

Aktualności, Wywiady

O inspiracji formami przejściowymi, o których już w XIX wieku pisał Karol Darwin, ich występowaniu w dziełach malarskich oraz o tym, ile w dzisiejszych obrazach artysty jest z „małych dzieł sztuki” malowanych w dzieciństwie, w rozmowie z portalem rynekisztuka.pl opowiada Cyryl Polaczek. Już za niecały miesiąc w Galerii Zderzak otwarta zostanie indywidualna wystawa prac artysty.

Rynekisztuka.pl: 24 maja otwiera się twoja indywidualna wystawa w krakowskiej Galerii Zderzak – jest to właściwie pierwsza, tak znacząca prezentacja w twoim wystawienniczym dorobku, czy towarzyszą ci jakieś konkretne oczekiwania?

Cyryl Polaczek: Cieszę się na tę wystawę. Od dawna mam ochotę zebrać w jednym miejscu prace, których dużo się nagromadziło ostatnimi czasy. Wystawa zawsze pozwala spojrzeć artyście na swoje wytwory nieco chłodniejszym okiem. Prócz tego chciałbym, żeby to była dobra wystawa.

Jak długo trwają przygotowania do takiej wystawy? Czy powstają prace specjalnie pod tę ekspozycję i do czego nawiązuje jej tytuł czyli „Odmiany pośrednie”?

Odmiany pośrednie to słowa zaczerpnięte z cytatu Karola Darwina:

„Ostatecznie, jeżeli moja teoria jest słuszna, to biorąc pod uwagę nie jeden jakikolwiek okres czasu, ale całą przeszłość, musiały bez wątpienia istnieć niezliczone odmiany pośrednie, łączące jak najściślej wszystkie gatunki danej grupy, lecz właśnie sam proces doboru naturalnego dąży nieustannie, jak często wspominaliśmy, do zagłady form rodzicielskich i ogniw pośrednich.” [Karol Darwin, O powstawaniu gatunków]
Cytat odnosi się do pojęcia form przejściowych, tzw. brakującego ogniwa, tych stworów, ryb, którym wyrosły kończyny i wypełzły na brzeg, ale ja czytam też ten cytat jakby dotyczył historii sztuki albo i mojego malarstwa.
Tych odmian pośrednich rozumianych na własny pokrętny sposób mam w swoich obrazach dużo i chciałbym na tej wystawie pokazać takie spektrum. Obrazy najświeższe, jak i wcześniejsze, które malowałem, gdy wystawy nie było jeszcze w planach.

W ofercie Galerii Zderzak, będącej uznanym miejscem na mapie polskiej sztuki, przeważają artyści o ugruntowanej pozycji, klasycy polskiej sztuki współczesnej, jak ty jako artysta debiutujący czujesz się w takim towarzystwie?

Jest to na pewno nobilitujące dla mnie, mam świadomość, że galeria Zderzak to istotne miejsce na mapie polskiej sztuki, jednocześnie w pierwsze relacje ze Zderzakiem wszedłem pod koniec studiów, czyli 2 lata temu, od tego czasu wziąłem udział w dwóch wystawach zbiorowych („From dusk till dawn”, „Apteka leków gotowych”) . Można uznać, że jestem oswojony ze Zderzakiem.

Cyryl Polaczek

Cyryl Polaczek

Masz za sobą edukacyjne doświadczenia obejmujące trzy różne wyższe uczelnie artystyczne: gdańską, krakowską oraz berlińską, za tobą również stypendium w Nowym Jorku. Jak z perspektywy czasu oceniasz te instytucje; które są najbardziej przyjazne młodym aspirującym artystom i najlepiej przygotowują do tego trudnego zawodu?

Dla mnie w czasie studiów zawsze od instytucji akademii istotniejsze było miasto, otoczenie, znajomi, czyli to najbliższe środowisko artystów. Jako student chyba nie byłem najlepszy w korzystaniu z propozycji uczelnianych, chyba trochę prześlizgnąłem się przez ten okres. Szczęśliwie trafiałem do w większości ciekawych pracowni i profesorów.

W Krakowie ukończyłeś malarstwo w pracowni prof. Andrzeja Bednarczyka. Między waszymi artystycznymi wyborami istnieją łatwo rozpoznawalne relacje, wynikające z zamiłowania do graficzności, konceptualności i niedopowiedzenia. W twojej twórczości z okresu studenckiego pojawiają się jednak ciekawe próby malarstwa figuratywnego i portretowego. Jak wygląda u ciebie proces poszukiwania i rozwijania własnego języka malarskiego? Jak duże znaczenie w jego formowaniu mieli nauczyciele?

Nigdy nie myślałem o podobieństwach między twórczością moją, a prof. Andrzeja Bednarczyka, może jest coś na rzeczy. Ceniłem go jako mojego profesora, podobała mi się jego nienarzucająca postawa. W Gdańsku byłem w pracowni prof. Marka Modela, później prof. Mieta Olszewskiego. Dwie ciekawe osobowości, śmieszni goście- ciśnie się na usta. Też mieli na pewno na mnie wpływ. Podobnie profesor, w którego pracowni byłem podczas pobytu na UDK w Berlinie- Thomas Zipp, bardzo ciekawy artysta.
Malarstwo figuratywne cały czas bywa u mnie obecne i nie zniknie. Portretów rzeczywiście brak, chociaż ostatnio namalowałem kilka małych formatów, przywodzących na myśl abstrakcje geometryczną, gdzie można dostrzec twarz. Często narzucam sobie jakieś tematy, sposoby malowania , które dotychczas mnie nie interesowały, chcę podejmować nowe wątki, próbować nowych form wyrazu, wtedy jest szansa na rozwój mojego malarstwa.

W ubiegłym roku zostałeś zakwalifikowany do wystawy 42. Biennale malarstwa „Bielska Jesień” – jednej z ważniejszych imprez artystycznych w kraju. Czy mógłbyś opowiedzieć o wybranych na tę prezentację obrazach?

Pokazałem tam gęsto malowane obrazy, raczej wielkoformatowe. Były to obrazy raczej abstrakcyjne, kojarzące się z motywami roślinnymi. To jedne z tych prac, które są trudne w reprodukowaniu. Najlepiej odbierać je naocznie, istotne jest jak światło załamuje się na strukturze farby.

W swojej pracy dyplomowej przywołujesz słowa swojej mamy: „Nasze dziecko jest już dorosłe, jako człowiek i twórca. Patrzymy z zachwytem na to co tworzy – ale czy to takie dalekie od tych rysunków, smoków, zwierzątek, dziwnych postaci sprzed dwudziestu lat ?” Jak dziś brzmi odpowiedź na to pytanie?

Uściślając, nie przywołuję tych słów, Moja mama jak i tata i babcia to jedyni autorzy mojej pracy magisterskiej. Moją rolą było jedynie poskładanie ich tekstów w jeden dokument. Trzeba by się spytać mamy, według mnie wciąż nie jestem daleko od tego co w dzieciństwie, zwierzątka maluję cały czas.

Wystawa w Zderzaku trwa do 30 czerwca, jakie są twoje dalsze plany artystyczne i czy twoje prace pojawią się gdzieś poza Krakowem?

Lato to zły czas na siedzenie w nasłonecznionej pracowni, więc od czasu do czasu będę sobie robił krótkie wakacje. Możliwe, że w wakacje kilka moich prac będzie można zobaczyć na wystawie zbiorowej w PGSie w Sopocie.
Realizuje się też artystycznie w ramach Potencji- inicjatywy, którą tworzę z Karoliną Jabłońską i Tomaszem Kręcickim. Może zorganizujemy w wakacje jakąś wystawę, może nakręcimy film.

Dziękuję za rozmowę.

Dziękuję.

Od 9 do 12 czerwca br. prace Cyryla Polaczka będą wystawiane na targach sztuki Art Vilnius w Wilnie.

LOGO RiSi

szukaj wpisów które mogą Cię jeszcze zainteresować:

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Magazyn

Magazyn

Nowość - Magazyn portalu RynekiSztuka.pl

Pobierz Magazyn Pobierz Raport 2017
MENU: