szukaj w portalu Rynek i Sztuka MENU:
Niepodległa Suwerenna – Fabryka Sztuk

„Jesteśmy rekonstruktorami zapomnianych miejsc na mapie Wrocławia” – rozmowa o 14. edycji Przeglądu Sztuki Survival

09.06.2016

Aktualności, Wywiady

24 czerwca startuje 14. edycja Przeglądu Sztuki Survival. Na pięć dni jedna z hal wrocławskiej Fabryki Automatów Tokarskich zamieni się w galerię sztuki, gdzie swoje prace zaprezentuje kilkudziesięciu starannie wyselekcjonowanych artystów. Temat przewodni: warsztat pracy. O niespodziankach tegorocznej edycji przeglądu, trudnościach związanych z aranżacją ciekawej przestrzeni fabryki, gdzie w hali obok nadal trwa produkcja oraz o społecznym postrzeganiu warsztatu pracy artysty rozmawiamy z kuratorkami przeglądu Anną Kołodziejczyk oraz Anną Stec.

Przed nami kolejna 14. edycja Przeglądu Sztuki Survival. Tematem przewodnim jest „warsztat pracy” – jakie reakcje wywołał ten temat wśród artystów zgłaszających swoje prace do przeglądu, jak duże było zainteresowanie, jak wiele zgłoszeń wpłynęło?

Anna Kołodziejczyk: Ponieważ temat jest ściśle związany z twórczością artystyczną, choć oczywiście może być rozumiany w kontekście różnych innych zawodów, jeśli myślimy o warsztacie pracy to kojarzy nam się szczególnie z pracowniami, z różnymi mediami, a więc jest on niezwykle bliski artystom, chyba wszystkich dyscyplin sztuk wizualnych. Z tego względu mieliśmy kolejny rekord, jeśli chodzi o zgłoszenia – dotarło ponad trzysta. Z uwagi na pewne ograniczenia przestrzeni, mogliśmy wybrać około czterdziestu.

Hala Fabryki Automatów Tokarskich, 14. edycja Survivalu, fot. Wioletta Bernacka, źródło: materiały organizatora

Hala Fabryki Automatów Tokarskich, 14. edycja Survivalu, fot. Wioletta Bernacka, źródło: materiały organizatora

Temat warsztatu pracy czy pracy fizycznej jest od jakiegoś czasu dość mocno eksplorowany. W samym Wrocławiu odbędzie się wystawa „Stosunki pracy” w Muzeum Współczesnym (czerwiec br.), w Wykwicie trwa też prezentacja nowych prac Miłosza Flisa pt. „Ciężka praca”. Skąd ta potrzeba przepracowania tego konkretnego tematu. Czy ma on umocowanie w obecnej sytuacji społeczno-kulturowej?

Anna Kołodziejczyk: My opracowujemy temat zawsze w kontekście miejsca, w którym przy danej edycji Survivalu przyjdzie nam ostatecznie pracować. Zazwyczaj jest tak, że kiedy przygotowujemy się do kolejnej edycji przeglądu, mamy wytypowanych kilka miejsc we Wrocławiu, o które się staramy. W tym przypadku było podobnie – kilka z nich nam przepadło, ostatecznie dzięki uprzejmości FAT HACO, mamy w tym roku Survival właśnie w Fabryce Automatów Tokarskich. W sposób naturalny, w kontekście specyfiki tego miejsca, temat przewodni tegorocznej edycji Survivalu tak został skonstruowany. Inna rzecz, że samo zagadnienie warsztatu pracy, jest tak bliskie twórczości artystycznej, że co jakiś czas ten temat musi wypłynąć.

A jakie wątki związane właśnie z warsztatem pracy będą poruszały prace prezentowane podczas Survivalu?

Dawne Koszary Oddziału Prewencji Policji, 13. edycja Survival 13, fot.Malgorzata Kujda, źródło: materiały organizatora

Dawne Koszary Oddziału Prewencji Policji, 13. edycja Survival 13, fot. Malgorzata Kujda, źródło: materiały organizatora

Anna Stec: Wielu artystów odnosi się w swoich dziełach do pracy właśnie w halach FAT. Na przykład Karina Marusińska, które we Wrocławiu kojarzona jest głównie z ceramiką, ostatnio skłania się mocno w stronę projektów o społecznym wymiarze. Taki projekt przygotowuje też dla nas. Artystka zaprosiła do współpracy Beatę Kwiatkowską – dziennikarkę radiowej Czwórki i obie przeprowadził dogłębne badanie wśród pracowników fabryk FAT HACO, w szczególności skupiając się na zagadnieniu pracy rąk i znaczenia rąk w całym procesie wytwarzania obiektów. Elementy nagrań z fabryki, w których pracownicy opowiadają o tym, jak ważne są w ich pracy ręce, w jaki sposób się zużywają, będą włączone w realizację artystyczną i będzie można ich posłuchać.

Anna Kołodziejczyk: Warto też dodać, że pomimo tego, iż my jako kuratorzy już od wielu lat proponujemy hasło przewodnie, to bardzo często zdarza się tak, że tworzą się  indywidualne narracje związane z przeżywaniem architektury i estetyki samego wnętrza. W tym przypadku jest to rzeczywiście dominujące, bo ta hala jest niezwykle malownicza, pochodzi z początków XX wieku, jest jedną z najstarszych hal produkcyjnych we Wrocławiu i tym samym też referuje bardzo ciekawą historię. Dlatego te wnętrza, wielkogabarytowe maszyny, które służą do wytwarzania niezwykle precyzyjnych elementów tokarskich – to wszystko bardzo pociąga artystów, co powoduje, że odnoszą się oni do tak, wydawałoby się, prozaicznych kwestii jak wygląd narzędzi, maszyn. Takich właśnie wątków związanych z produkcją, z wytwarzaniem, precyzją, z seryjnością będzie też wiele w czasie tegorocznego Survivalu, ale nie tylko. Będą też bardzo klasyczne formy, które opowiadają właśnie o warsztacie pracy artysty. Przykład? Kasia Kmita, która odwoła się do własnego warsztatu malarskiego, z drugiej strony praca Tomka Frączka, który będzie wykonywał monumentalną instalację rysunkową. Od samego początku mieliśmy też takie ambicje, żeby na bardzo trudnym dla klasycznego, galeryjnego pokazu terenie, wytworzyć takie strefy, gdzie będzie można niemalże jak w galerii doświadczać niektórych zjawisk.

W tym roku po raz pierwszy wkraczacie w przestrzeń będącą przestrzenią żywą, objętą regulaminem BHP i stanowiącą część działającej Fabryki Automatów Tokarskich. Czy fakt ten zaważył na sposobie doboru dzieł, prezentacji i odbioru wystawy?

Anna Kołodziejczyk: Faktycznie, hala, którą dostaliśmy do dyspozycji sąsiaduje z tą, gdzie odbywa się regularna produkcja. Nie wiadomo też jakie będą dalsze losy naszej hali, ta hala na naszych oczach jest wyprowadzana, wielkie maszyny są wywożone, ale kilka z nich zostanie i one będą budowały scenografię pokazu, prawdę mówiąc, na nasze życzenie, bo niektóre z tych maszyn naprawdę wygląda jak rzeźba współczesna. Taka też jest idea Survivalu, by zachować, przynajmniej w części, zastane elementy, by one grały razem z pracami. Nie chcemy konkurować z tymi przestrzeniami, zatłuszczonymi podłogami, ze specyficznym zapachem smaru, wyglądem ścian. Dzięki temu na wszystkich poziomach zmysłów będzie można tę wystawę odbierać. Do tego Daniel Brożek, nasz kurator sceny dźwiękowej zapewni nam swego rodzaju domknięcie całej przestrzeni za pomocą monumentalnych prac z obszaru sztuki dźwięku. I to też nie będą dźwięki zupełnie niezależne od tego, co generuje przestrzeń, co nam się kojarzy z pracą w hali. Dbamy więc o to, aby to wszystko było spójne, ale by też pojedyncze prace zachowały swoją autonomię, co jest niezwykle trudnym, kuratorskim zadaniem, by te kilkadziesiąt prac nie konkurowało ze sobą i z przestrzenią.

Survival od początku stara się przypominać o ważnych, choć niejednokrotnie zapomnianych miejscach na mapie Wrocławia. Tak było chociażby podczas ubiegłorocznej edycji odbywającej się w budynku dawnych Koszar Oddziału Prewencji Policji…

Anna Kołodziejczyk: Dokładnie, czy jak dawny Wydział Farmacji kilka lat temu, baśniowy niemalże. Staramy się tak właśnie pracować – z jednej strony prezentujemy sztukę współczesną i jej najnowsze osiągnięcia, a z drugiej strony jesteśmy też takimi rekonstruktorami zapomnianych, niedostępnych miejsc na mapie Wrocławia.

Anna Stec: Są miejsca, które z różnych przyczyn znikają z mapy Wrocławia, czasem miejsca niszczeją i w pewnym momencie okazuje się, że nie ma już dla nich ratunku, że taniej jest takie miejsce zburzyć niż je rewitalizować. Tu idealnie pasuje cytat Maćka Bączyka – artysty audiowizualnego, który przygotowuje dla nas projekt. Artysta w opisie swojej jednej pracy pisze: „Zniknęły budynki, hale, maszyny i warsztaty pracy, zniknęły zakładkowe ośrodki wypoczynkowe i szkoły zawodowe. Zniknął świat, którego kontury widać jeszcze w miejscach, takich jak FAT.”  To zdanie świetnie podsumowuje jakich miejsc my, jako kuratorzy, szukamy.

Otwarcie 12. edycji Przegla¦Ędu Sztuki SURVIVAL, dawny budynek Instytutu Farmacji Akademii Medycznej, fot.Peter Kreibich, źródło: materiały organizatora

Otwarcie 12. edycji Przeglądu Sztuki SURVIVAL, dawny budynek Instytutu Farmacji Akademii Medycznej, fot.Peter Kreibich, źródło: materiały organizatora

Przytoczyły już Panie kilka nazwisk artystów, których prace zobaczymy. Czy którś z projektów zwrócił w sposób szczególny Pań uwagę? Jakich artystów jeszcze zobaczymy? Bo jest taka tendencja, że Państwo starają się wyłowić nazwiska nie do końca znane, ale ciekawe…

Anna Kołodziejczyk: Faktycznie dzieje się tak, że dajemy możliwość prezentowania się coraz to młodszym pokoleniom artystów. Ale z drugiej strony, jeśli chodzi o tegoroczną edycję, z dumą będziemy prezentować najnowszy projekt, przygotowany specjalnie dla nas przez wrocławską Grupę Luxus, która nie należy do młodego pokolenia, a nic nie straciła na swojej żywotności i ważności tego, co mają do powiedzenia. Wewnątrz hali będzie podniesiony obiekt, który będzie przypominał mapę naszego kraju, ale co się tym obiektem, z naszym krajem stanie, to już zostawię w polu pewnego niedopowiedzenia. Zdradzę tylko, że będzie to praca wykonywana progresywnie, na oczach publiczności. Wspomniany Maciek Bączyk, to także mój faworyt. Maciek jest także kompozytorem, kulturoznawcą i te wszystkie umiejętności powodują, że jest artystą wybitnym, nie dość jeszcze docenionym. Dlatego cieszymy się, że możemy go po raz kolejny podejmować u nas na Survivalu. Z wielką przyjemnością chciałabym też zarekomendować pracę Kamila Moskowczenko, który przygotuje prezentację z wytoczonych artyście  przez panów-pracowniów, na miejscu, w hali, z mosiądzu, pionów murarskich. Warto też wspomnieć o pracy Marcela Zamenhofa – niezwykle żartobliwa praca, która będzie rodzajem groteski, pastiszu, znanych pokoleniom lat 80. programów Adama Słodowego, które to programy polegały na konstruowaniu różnych, przydatnych w warunkach domowych rzeczy. W filmie Marcel wciela się właśnie w rolę Adama Słodowego i próbuje konstruować różne przedmioty, ale to konstruowanie nie przynosi żadnych skutków. Te jego instruktarze zostały utrzymane, można powiedzieć, trochę w duchu Mony Pythona. To takie dwa skrajne projekty – z jednej strony, jak w przypadku Kamila Moskowczenko pokazywanie pewnej doskonałości, z drugiej zaś niedoskonałości wnętrz i ludzkich wysiłków, by coś miało idealną formę, a jednak zwykle trudno to osiągnąć.

Anna Stec: Wiele już zdradziliśmy, ale jeśli chodzi o młode pokolenia zaprosiliśmy w tym roku do współpracy Adama Martyniaka, artystę na co dzień związanego z Galerią Wykwit, która skupia świeżych absolwentów albo nawet jeszcze studentów naszej wrocławskiej ASP. Adam Martyniak przygotowuje projekt kuratorski, do którego zaprosił artystów z Galerii Wykwit. Projekt ten będzie w pewnym sensie miał swoją korelację z projektem Luxusu, bo też będzie tworzony na oczach widzów. To projekt także będący groteską, rodzajem pomnika do wszystkim nam dobrze znanego obiektu – tzw. kostki Bauma, inaczej kostkę polbruk. Kostka, która z niejasnych przyczyn, na początku lat 90. stała się głównym elementem dekorowania przestrzeni publicznej. I o ile w Niemczech np. została ona wyprodukowana głównie, by zabudowywać tereny przyfabryczne, o tyle po przeniknięciu do Polski, stała się materiałem nie tyleż funkcjonalnym, co również pięknym. I właśnie ci młodzi twórcy będą w formie takiego pomnika – z użyciem betoniarki , wykonywać szalunki, pozyskiwać materiały dostępne na terenie FATu – gałęzie, stare szmaty,które będą tworzyły specyficzne wypełnienie dla tego odlewu finalnego. To zresztą będzie nawiązaniem właśnie do kwestii seryjności, masowej produkcji.

W ogłoszeniu o naborze prac artystycznych pisaliście: „14. edycja SURVIVALU będzie stanowiła okazję do zastanowienia się nad tym, jak we współczesnym społeczeństwie postrzegany jest zawód artysty”. Jak według Ciebie współcześnie ocenia się i hierarchizuje praktykę artystyczną i rolę twórcy?

Anna Kołodziejczyk: Jeśli mówimy o artystach w ogóle, to w społeczeństwie zupełnie inaczej postrzegany jest zawód muzyka – zawód ten cieszy się jakimś rodzajem estymy. Tu z pewnością wchodzi w grę czynnik związany z pieniędzmi – w jakiś sposób bardziej ceni się tych, którzy są w stanie zarobić pieniędzy więcej. Jeśli natomiast mówimy o zawodzie artysty sztuk wizualnych, do jakich głównie kierujemy Survival, to jednak jest on wciąż niedoceniony w Polsce. Wciąż powtarzane są, w mojej opinii, niesprawiedliwe, stereotypowe wyobrażenia o tym, że artysta to jest taki niesamodzielny, trudny do zorganizowania się byt, któremu trzeba wiecznie pomagać. Zarówno w naszej pracy artystycznej jak i kuratorskiej staramy się przeciwdziałać takim stereotypom. Temat roli artysty w społeczeństwie, jakich warunków pracowniczych powinni się domagać artyści, ale też pracownicy sektora kultury poruszony zostanie w jednej z debat. Debatę tę poprowadzi w poniedziałek 27 czerwca Adam Mazur – redaktor naczelny magazynu „Szum”.

Czy macie już wstępne plany dotyczące przyszłorocznej 15. edycji przeglądu?

Anna Kołodziejczyk: Moim marzeniem kuratorskim, co wynika z moich zainteresowań mieszkalnictwem z przełomu XIX i XX wieku, szczególnie kamienicami, byłoby zrealizowanie edycji całościowo w jednej z naszych pięknych, wrocławskich kamienic. To pozwalałoby pokazać opowiedzieć o tamtejszej estetyce, ideałach które się zmieniały w architekturze, sposobie funkcjonowania – mam tu na myśli mieszczaństwo jako takie. Myślę, że to byłby ciekawy pomysł na kolejną edycję Survivalu.

Dziękuję za rozmowę.

Dziękujemy.

Fotografia (góra): Hala Fabryki Automatów Tokarskich, 14. edycja Przeglądu Sztuki Survival, fot. Wioletta Bernecka, źródło: materiały organizatora

LOGO RiSi

szukaj wpisów które mogą Cię jeszcze zainteresować:

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Magazyn

Magazyn

Nowość - Magazyn portalu RynekiSztuka.pl

Pobierz Magazyn Pobierz Raport 2017
MENU: