szukaj w portalu Rynek i Sztuka MENU:

W pracowni Marii Węgrzyniak-Szczepkowskiej

20.12.2016

Magazyn, Wywiady

W najnowszym odcinku cyklu „W pracowni” mamy okazję podejrzeć przy pracy Marię Węgrzyniak-Szczepkowską. Artystka tworząca tkaninę unikatową przy użyciu nietypowych materiałów artystycznych opowiada o wadach i zaletach jej atelier, momentach sprzyjających aktywności oraz wymarzonej przestrzeni twórczej. 

Urządziła Pani swoją pracownię we własnym domu. Jakie są zalety i wady tak ścisłego łączenia pracy z życiem prywatnym?

Maria Węgrzyniak-Szczepkowska: To, że mogę pracować we własnym domu jest wartością nie do przecenienia. Kiedy tylko chcę mogę zejść do pracowni, niekoniecznie wtedy, kiedy mam dużo czasu, aby pracować. Czasami godzina czy półtorej ma istotne znaczenie w realizacji projektu. Często, przed podjęciem dalszych kroków, trzeba po prostu przyjrzeć się projektowi i nad nim pomyśleć. Gdyby pracownia była oddalona od domu, każde podjęcie pracy nad realizacją wymagałoby wyjścia. Inną zaletą jest oczywiście aspekt finansowy. Poza tym, że nie muszę płacić za lokal, nie muszę również otwierać dodatkowych zamków, witać sąsiadów, prowadzić grzecznościowych rozmów, zmieniać obuwia. U siebie jestem niezależna. Jednak w takim stanie rzeczy tkwi pułapka. Skoro zawsze mogę zabrać się do pracy, bardzo często zdarza mi się odwlekać ten moment.

Czy używanie niekonwencjonalnych materiałów wymaga również specyficznej przestrzeni twórczej?

Maria Węgrzyniak-Szczepkowska: Używanie niekonwencjonalnych materiałów na pewno wymaga dodatkowej przestrzeni magazynowej. Muszę mieć określoną ilość materiału, z którego mogłabym wybrać potrzebne mi do realizacji projektu elementy. Wobec tego gromadzę całą masę potencjalnego tworzywa. Często widząc ciekawe materiały, które mogłyby mi posłużyć do tkania, np. ubrania, kawałki skór, kable, sznury, kupuję je nie mając jeszcze gotowego pomysłu na ich wykorzystanie.

Biorąc pod uwagę rozmiary moich prac, pracownia powinna być jak największa i na pewno znacznie wyższa niż obecnie. Gobeliny tka się zaczynając od dołu, zaś przy niektórych projektach tej przestrzeni brakuje.

Co stanowi element niezbędny artyście tkaniny w jego pracowni?

Maria Węgrzyniak-Szczepkowska: Elementem niezbędnym jest oczywiście rama na której tka się całą tkaninę. Musi być ona tak wielka, aby całość tkaniny zmieściła się w jej wnętrzu wraz z wolnym miejscem, gdzie ją odcinamy, a pozostawione końce osnowy będą na tyle długie, aby można je było trwale zawiązać. Rama musi być na tyle wytrzymała, aby naprężenia osnowy w czasie tkania jej nie zniszczyły. Moje ramy wykonane są z profilów metalowych, a więc można powiedzieć, że są pancerne. Dzięki temu każde tworzywo, nawet bardzo oporne, mogę wykorzystać w swoich pracach. Oprócz tego moje ramy są regulowane, a więc dobieram wielkość tkaniny w zależności od projektu. Dobrze jest też mieć więcej niż jedną ramę do tkania, ponieważ w trakcie realizacji jednej pracy często pojawia się nowy pomysł i nieodparta chęć, aby go natychmiast zrealizować.

Osobiście lubię pracować słuchając audiobooków, a więc potrzebuję jakiś sprzęt do ich odtwarzania. Potrzebne jest również wygodne miejsce do siedzenia, aby obejrzeć swoją pracę z dystansu i przemyśleć szczegóły.

Z jakimi ograniczeniami musi się Pani liczyć tworząc w obecnym miejscu?

Maria Węgrzyniak-Szczepkowska: Niestety moja pracownia jest dosyć ciasna i trochę zbyt niska. Przyzwyczaiłam się już do tego i staram się tak efektywnie wykorzystać przestrzeń, aby mnie ona nie ograniczała. Mam jednak w planach projekt, który niestety wymaga dużo wyższego pomieszczenia. Szukam więc miejsca, gdzie będę mogła go zrealizować. Mam jednak poważne obawy, że jakiś wynajęty, pusty magazyn będzie miał na mnie deprymujący wpływ, a praca w nim stanie się bardzo trudna.

Jak zachodzi Pani proces twórczy? Czy pracuje Pani w określonych godzinach? Poddaje się Pani rygorowi tworzenia i ulega codziennej rutynie, czy może tworzy raczej zgodnie z własnymi potrzebami i spontanicznością?

Maria Węgrzyniak-Szczepkowska: Mój proces twórczy jest mocno niezorganizowany. Na co dzień pracuję w swojej firmie niemal w pełnym wymiarze godzin i zajmuję się obowiązkami domowymi. Wobec tego tkaniem mogę zająć się często dopiero wieczorem. Myślę jednak, że ma to swoje zalety, ponieważ wówczas praca nad tkaniną nie staje się rutyną. Czasami dość długie przerwy w tkaniu umożliwiają odpowiedni dystans do realizowanego projektu i chłodnym okiem można ocenić niektóre pomysły i ich realizację zanim całość zostanie zakończona. Jeśli pojawiają się ograniczenia związane z terminem ukończenia pracy, moja aktywność tkacka wzmaga się. Jednakże na ogół wszelka rutyna mnie męczy, dlatego też unikam pracy w określonym trybie i porach.

Czy istnieje jakiś szczególnie wygodny dla Pani sposób pracy?

Maria Węgrzyniak-Szczepkowska: Najwygodniej mi się pracuje, gdy nie dzwonią telefony i nie mam żadnych innych zobowiązań. Niestety zdarza się to dopiero wieczorem. Nie wypracowałam sobie grafika zajęć, które zamykałyby się w nieprzekraczalnych terminach. Zawsze moja rodzina ma pierwszeństwo przed działalnością twórczą – myślę, że tak właśnie być powinno. Nie jest to szczególnie wygodny sposób pracy, ale z pewnością jedyny możliwy.

 

Czym jest dla Pani pomieszczenie pracowni: miejscem wyciszenia, gdzie do głosu dochodzą własne duchowe potrzeby i artystyczne inspiracje, czy może po prostu warsztatem pracy?

Maria Węgrzyniak-Szczepkowska: Pomieszczenie pracowni jest dla mnie jakąś enklawą, gdzie przebywając odcinam się od pozostałych spraw i mogę zająć się realizowaniem projektów artystycznych. Jednak pomysły prac nie rodzą się w pracowni, a pojawiają się w czasie rutynowych czynności, rozmów biznesowych lub prywatnych, robienia zakupów, jazdy samochodem. Sama codzienność wraz ze wszystkimi jej przejawami jest dla mnie niesamowicie inspirująca. Dlatego też, gdy schodzę do pracowni, na ogół mam już opracowaną wizję projektu ze wszystkimi szczegółami.

Jak wyglądałaby Pani wymarzona przestrzeń do pracy?

Maria Węgrzyniak-Szczepkowska: No cóż, mogę poluzować wodze fantazji. Wymarzona przestrzeń do pracy to duża, jasna, rozświetlona oranżeria- ogród zimowy na tarasie. Oczywiście ciepła zimą i chłodna latem. Umiejscowiona przy moim domu, aby móc przebywać w niej, kiedy tylko zechcę. Jednocześnie powinna być na tyle przyjemna, aby można było w niej miło spędzać czas również towarzysko. Myślę, że ta wizja, chociaż póki co istnieje jedynie w sferze moich marzeń, jest do zrealizowania.

Dziękuję za rozmowę. 

Rynekisztuka.pl

portal_rs_adres_www_wb

szukaj wpisów które mogą Cię jeszcze zainteresować:

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Rabort Rynek i Sztuka

Raport Rynek Sztuki 2016

Szósta edycja Raportu Rynek Sztuki, przygotowana przez redakcję największego serwisu dla kolekcjonerów i inwestorów – Rynekisztuka.pl

Zobacz więcej Pobierz (pdf)
MENU: