szukaj w portalu Rynek i Sztuka MENU:

„Sztuka jest narkotykiem, niezwykle skutecznym” – rozmowa z XY Anką Mierzejewską

03.01.2017

Magazyn, Wywiady

Anka Mierzejewska – wrocławska malarka znana ze swojej bezkompromisowości, autentyczności i mocnego języka. Wypracowała swoje własne spektrum formalne, dzięki któremu jej obrazy są z łatwością rozpoznawalne: mocne kolory, dynamiczne, ekspresyjne pociągnięcia pędzla, nieco streetowe zacięcie, linearność i częsta deformacja. Tematy, jakie porusza wynikają z zaangażowania artystki w świat sztuki i prowokacyjnej postawy. Z artystką rozmawiamy o jej własnej twórczości, a także o sensie sztuki i roli, jaką odgrywa w życiu.

Sięgasz do różnorakich mediów artystycznych. Jednak to malarstwu pozostajesz bezwzględnie wierna. Dlaczego?

Malarstwo jest moim ojczystym językiem. Malarstwo jest moją pasją. Chciałabym śpiewać, ale nie mam głosu, więc nie mam wyjścia i zatapiam się w farbach.

XY Anka Mierzejewska, Czarodzieje, źródło: dzięki uprzejmości artystki

XY Anka Mierzejewska, Czarodzieje, źródło: dzięki uprzejmości artystki

Twoje prace sprawiają wrażenie dynamicznych, czy wręcz agresywnych. Czy taka forma obrazowania wynika z Twojej osobowości?

Życie to wojna, a sztuka jest jak przepustka z frontu na weekend do domu. Sztuka to wyjście awaryjne. – tak czuję. Być może właśnie te odczucia widać w moich obrazach. Jestem skrajnie zaangażowana w to, co robię. Codziennie zaczynam od początku. Myślę, że generalnie jest tak, że artysta utrzymuje się w napięciu cały czas i cały czas szuka czegoś nowego. Nie ma miejsca na balans. Nigdy nie czuje sytości, nigdy nie może się odprężyć.

Uchodzisz za buntowniczkę. Przeciwko czemu buntujesz się w swoich obrazach?

 

XY Anka Mierzejewska, Re, źródło: dzięki uprzejmości artystki

XY Anka Mierzejewska, Re, źródło: dzięki uprzejmości artystki

Tym, co daje mi siłę, jest malarstwo, choć nie jest to łatwa relacja. Rynek sztuki jest wredny i niesprawiedliwy. To mnie personalnie dotyczy, więc reaguję. Artysta uczestniczy w rynku, czy tego chce, czy nie. Uczestnictwo w rynku jest już samo w sobie opresyjne. Założenie, że wskaźniki rynku sztuki będą miarodajnie pozycjonować twórczość artysty w rankingach, jest utopijne. Już samo słowo ranking jest absurdalne w stosunku do sztuki. Są na rynku jednostki, które sprawnie nim manipulują. Ekonomiczna wartość niektórych dzieł jest często wykreowana przez specjalistów i nie oddaje rzeczywistej wartości artystycznej. Sukces artysty na rynku jest często odzwierciedleniem siły przebicia galerii, która go reprezentuje. Zdolności menadżerskich, a nie artystycznych. Są artyści doceniani i artyści marginalizowani i to, gdzie się znajdują na rynku, nie ma dużo wspólnego z rzeczywistą wartością ich prac. Dobrze, że rynek się zmienia, ewoluuje. Im jest większy, tym więcej jest możliwości. Odbiorcy stają się coraz bardziej świadomi i odważni, mają swoje opinie. Świetnym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie ustawy, o odliczeniu 1% na kulturę. Takie ustalenia sprawdziły się w innych krajach, w Holandii, w Niemczech. Wtedy sztuka, doceniona finansowo, mogłaby się rozwinąć. Taka ustawa otworzyłaby drzwi dla innych wspaniałych możliwości. Moja bliska koleżanka wróciła ostatnio ze szpitala bardzo przygnębiona. To bardzo emocjonalna, delikatna dziewczyna. Nie mogła się uspokoić. Tylko o tym mówiła. Chciałabym, żeby powstał program goszczenia sztuki w szpitalach, żeby chorzy mieli szansę odrywać się od swoich bieżących spraw i znaleźć w sztuce alternatywę, ukojenie, uśmiech.

Przeciwko czemu jeszcze się buntujesz?

Nie zgadzam się, kiedy sztuka jest traktowana tylko jak towar, instrumentalnie. Często nie ma rozmowy o potrzebie, emocjach, estetyce, warsztacie, a jedynie o interesie lub cenie. Sztukę, która powstaje z wizji, determinacji, intensywnych działań skoncentrowanego na nich artysty, spłyca się i taktuje niczym pospolity produkt. A sztuka wymyka się słowom i liczbom – jest niemierzalna. Byłam raz na spotkaniu z biznesmenami: biznes ma tabele, statystyki, wykresy. To samo robi ze sztuką rynek. Tymczasem artysta jest z innego świata, świata, w którym nie ma liczb – chyba tylko te, które namalował Opałka. Artysta żyje w chaosie i chaos mu sprzyja. Większość normalnych ludzi nie zrozumie artysty. Inaczej myślimy i czujemy. Jesteśmy nie z tej ziemi. Artysta żyje poza społeczeństwem. Przykro mi przebywać w środowisku, które skrzywia obraz sztuki. Nie ma się czemu dziwić, chociaż ciągle to boli. Tylko kilka procent ludzkości, to odkrywcy, którzy są ciekawi nowości, którzy szukają kontaktu ze sztuką. To są właśnie odbiorcy, którzy mają wrażliwość, intuicję, potrzebę poznawania.

XY Anka Mierzejewska, To Bee Loved, źródło: dzięki uprzejmości artystki

XY Anka Mierzejewska, To Bee Loved, źródło: dzięki uprzejmości artystki

Wydaje się, że za pośrednictwem malarstwa starasz się manifestować prawo artystów do wolności twórczej. Czy w istocie tak jest?

Trochę tak jest, bo uważam, że sztuka powinna być czysta, tworzona bez nacisków z zewnątrz. Tymczasem każdy wypowiada się na temat sztuki i artysta zawsze musi być gotowy do obrony swojego stanowiska. Artysta musi być niezłomny, pewny siebie i umieć bronić swojej postawy.

Twoją twórczość można uznać za niejednolitą, zarówno treściowo, jak i warsztatowo. Od czego w Twoim przypadku zależy dobór treści oraz narzędzia malarskiego?

XY Anka Mierzejewska, Your Own Personal Safety Should Remain Paramount in any Rescue Situation, źródło: dzięki uprzejmości artystki

XY Anka Mierzejewska, Your Own Personal Safety Should Remain Paramount in any Rescue Situation, źródło: dzięki uprzejmości artystki

W Paryżu widziałam księgarnię, gdzie było około dwudziestu kilkusetstronicowych albumów z pracami Roberta Rauschenberga. Ile z nich znamy lub chociaż kojarzymy? Artysta to nie jest superman, który ma gotowy, bezpieczny dla rynku, skończony zestaw prac-produktów, które schodzą z taśmy produkcyjnej. Artysta to osoba, która czuje tak silnie i tak rezonuje z rzeczywistością, że ma potrzebę tworzenia, szukania. Artysta ma prawo do zmian, do błędów, do eksperymentowania. Tymczasem rynek lubi twórców przewidywalnych, konsekwentnie, linearnie kroczących w jednym kierunku, czyli takich, którzy już umarli, dosłownie lub w przenośni, którzy siedzą spokojnie w odpowiedniej szufladzie i wiadomo, co o nich pisać. Mam nadzieję, że jeśli w jakieś siedzę, to w szufladzie z etykietą „nieprzewidywalni” i że będę się nadal rozwijać. Pytasz o dobór treści i medium w moich pracach. Mus przetworzenia tego, co czuję w obraz, to coś co łączy wszystkie moje prace. Raz chcę pokonać aksamit, kiedy indziej chcę pokonać złotą podszewkę, teraz chcę pokonać biel; nie mogę sobie odpuścić. Maluję seriami, które logicznie następują po sobie. Czasami maluję obrazy, które są początkiem serii, ale już jej nie kończę, bo temat po kilku pracach się wyczerpał, albo maluje mi się zbyt łatwo. Kiedy już wiem, jak malować dany temat, zostawiam go, bo wychodzę z założenia, że kiedy malarzowi coś za łatwo przychodzi, czas zająć się czymś nowym, co znowu postawi go w sytuacji krytycznej. Szukam i zaczyna mnie wciągać nowy pomysł. Nudzi mnie powtarzanie tego, co już namalowałam. Każdy obraz chcę traktować jak wyzwanie. np. maluję „to bee..” , ale na rożnych materiałach, które inaczej reagują z farbami. Choć wiem co namaluję, jednak w trakcie pracy muszę być ciągle w stanie gotowości do reakcji z obrazem, on się zmienia i narzuca mi swoje tempo. Obraz to konieczność, choć jest stanowczo za mało czasu i możliwości na realizację wszystkich pomysłów. Treściowo krążę wokół dyskusji z rynkiem sztuki. Szukam też ludzi mądrych, w książkach w filmach, którzy pomogą mi się rozwijać, czytam i oglądam wszystko to, co może mi pomóc odkrywać po co tu jesteśmy. Moje obrazy traktują o samorozwoju. Na przykład seria z myszkami Mini z hasłami: „szukasz pocieszenia?”, „good, bad guy…”, ” what are you starring at?” – zadaje pytania o powody, dla których coś nam się podoba, czy wieszając sobie Myszkę Mini na obrazie, zagłuszamy ból istnienia? chcemy uciec od rzeczywistości i poprosić o azyl w Disneylandzie? to krytyka pop kultury, w którą sama też jestem wkręcona. Jej magii też ulegam.

XY Anka Mierzejewska, Lot ka, źródło: dzięki uprzejmości artystki

XY Anka Mierzejewska, Lot ka, źródło: dzięki uprzejmości artystki

W jaki sposób zatem przebiega u Ciebie proces od inspiracji i twórczej idei do gotowego dzieła?

Pojawiają się nowe tematy, które inspirują do użycia nowych materiałów, do innego podejścia. To jest zupełnie naturalny proces. Fluorescencyjne materiały pojawiły się przy okazji malowania serii Station to Station, łagodne odcienie aksamitów sprowokowały mnie do malowania gimnastyczek, mocne w kolorze welury były konieczne przy serii NIE BO NIE, bo na nich malowałam hasła, które są ważne i miały zwracać na siebie uwagę, działać jak drogowskazy. Ostania seria To Bee or Not to Bee powstała z chęci znalezienia pozytywnej alternatywy dla narastającej fali hejtu, jaki zalewa media i portale społecznościowe. Postanowiłam, że namaluję coś, co daje moc. Chciałam zwizualizować bajkę, piękno, lato, wytchnienie i spodobał mi się motyw pszczoły. Pszczoła ma i miód i żądło, jest pewna swojej misji, jest wolna i szlachetna, jest jednocześnie i dzika i udomowiona. Patrząc na pszczołę, jestem na pachnącej, letniej łące, w lesie; i w takim miejscu można odzyskać siły. Pachnąca łąka kojarzy się z „składnością”, tymczasem ja z „ładnością” walczę. Dla mnie proces malowania jest w centrum uwagi, zacieki i potknięcia włączam w obraz, żeby został autentyczny i świeży. Takie elementy często jeszcze oburzają ludzi. Założenie jest takie, żeby te obrazy działały jak elektrownia, żeby można się było przy nich, doładować energetycznie. I treść i forma na to pracują. Obraz ma własną logikę. Wierzę, że jesteśmy kreatorami naszego życia. Rzeczywistość jest taka, jakie są okulary, przez które na nią patrzymy. Podziwiam ludzi, którzy nie żyją w luksusie, ale umieją się bawić, śmiać, marzyć, odrywać od rzeczywistości. Umieją zmienić perspektywę i zobaczyć rzeczy olśniewające, których inni nie widzą. Potrzebujemy bajki, lepszego świata, przemiany. Jedni biegają albo udzielają się charytatywnie, a moją ucieczką jest estetyka. Sycę się, zachwycam, pięknym otoczeniem, widokiem, wnętrzem, sztuką. Sztuka jest narkotykiem, niezwykle skutecznym. Polecam.

Gruby, czarny kontur, wyrazista kolorystyka, deformacja postaci i obiektów – gdzie leżą źródła inspiracji dla tego typu estetyki?

XY Anka Mierzejewska, The Leder, źródło: dzięki uprzejmości artystki

XY Anka Mierzejewska, The Leder, źródło: dzięki uprzejmości artystki

Wiem, czego chcę, wiem, co mi się podoba, albo nie. Jestem zdecydowana – albo kocham, albo wychodzę. Kolor jest w słoikach, puszkach i tubach. Nie widzę powodu, żeby go rozmydlać czy zmieniać. Deformacja? Pogodziłam się z niedoskonałością, bo niedoskonałość jest ludzka. Podobają mi się zwyczajne, pracujące na co dzień ręce, które wieszają pranie, noszą zakupy, sprzątają piwnice, wysuszają się na upale, są uszlachetnione pracą. Widziałam kiedyś kobietę, która miała wspaniałe tipsy, i wykręcała palce, żeby chwycić bułki i wpakować je przy kasie to siatki. To, co jest na obrazie, to nie jest deformacja ani karykatura, to jest prawda, życie. Patrzę na kogoś i malując, w sposób zupełnie niezamierzony, wychwytuję cechy danej osoby. Dobrze maluje się rzeczy i osoby „jakieś”: rzeczy prawdziwe, naznaczone, ludzi pełnych życia, autentycznych. Pszczoły i muchy, z To Bee… silnie działają. Usłyszałam kiedyś: „są jak tłuste schoolbusy pełne wściekłych dzieciaków”. Przeszukałam internet, żeby wejść w temat pszczół, zobaczyłam wspaniały film z Docs Against Gravity. Pszczoły mają charakter. Są puchate, z długimi włosami, są chude, jakby powleczone lateksem, są niebieskie, są czarne. Pszczelarze kochają swoje roje, opiekują się nimi, leczą. Każda z moich pszczół to portret tej jednej, konkretnej. Są mocne? To dobrze. Od tego jest malarstwo, żeby być widoczne.

Którzy artyści wywarli największy wpływ na Twoją sztukę?

Chłopaki z Gruppy: Pawlak, Grzyb, Kowalewski – mają wszystko to, co kocham: odwagę, bezkompromisowość, otwartość, humor, bezpośredniość, autoironię i są z naszej rzeczywistości.

Jakie są Twoje plany artystyczne na najbliższą przyszłość?

Malować. Malowanie jest jak improwizacja jazzowa. Czasem narasta energia, maluje się mocno, zdecydowanie, używa czystych, jasnych, świeżych kolorów, a potem nadchodzi wyciszenie i maluje się bielą albo bardzo lekko, szkicowo. Jak fala która wzrasta i cofa się. Mam wrażenie, że malowanie poddaje się tym samym prawom natury co przyroda, ocean, muzyka.

fot. (góra) XY Anka Mierzejewska w pracowni, źródło: dzięki uprzejmości artysty

Rynekisztuka.pl

portal_rs_adres_www_wb

szukaj wpisów które mogą Cię jeszcze zainteresować:

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Magazyn

Magazyn

Nowość - Magazyn portalu RynekiSztuka.pl

Pobierz Magazyn Pobierz Raport 2016
MENU: