szukaj w portalu Rynek i Sztuka MENU:
STALOWA

Opowieści o przemijaniu, czyli „Nature morte. Współcześni artyści ożywiają martwą naturę” w Pawilonie Czterech Kopuł

23.02.2017

Magazyn, Wystawy, Wystawy: Polska

Martwa natura, obok pejzażu, portretu, czy też sceny rodzajowej, należy dziś do jednego z najczęściej podejmowanych tematów malarskich. Motyw traktowany od XVII wieku jako odrębny wątek artystyczny, przez stulecia ulegał licznym reinterpretacjom. Wydaje się, że jedynie pierwotna rola martwej natury pozostała niezmienna. Zarówno pierwsza, namalowana w 1504 roku przez Jacopo de’Barbari „Martwa natura z kuropatwą i żelaznymi rękawiczkami”, jak i współczesne jej ujęcia, mają za zadanie wzbudzić w widzu refleksję o ludzkiej przemijalności. Myśl o nietrwałości przywołują bowiem wszystkie spośród kategorii martwej natury – jedzenie ulega po jakimś czasie zepsuciu, codzienne przedmioty łatwo naznaczone zostają śladami zużycia, rośliny szybko obumierają, zaś zwierzęta najczęściej służą człowiekowi za pokarm. Z kolei realizacje z gatunku vanitas, eksploatujące motywy czaszek, klepsydr, czy świec, w sposób bezpośredni odwołują się do tematu śmierci. O alegorycznym, pełnym widma przemijalności, wydźwięku pozostawionych w bezruchu kompozycji najlepiej mówi zresztą stosowane w odniesieniu do nich, ukute przez Francuzów określenie „nature morte”, a więc w dosłownym tłumaczeniu – martwa natura.

Relacja z wystawy „Nature morte. Współcześni artyści ożywiają martwą naturę”, Rynekisztuka.pl

Punktem wyjścia dla zrealizowania ekspozycji, która powstała przy współpracy Pawilonu Czterech Kopuł Muzeum Sztuki Współczesnej we Wrocławiu oraz londyńskiego Muzeum Sztuki Współczesnej MOCA, stała się książka „Natura morte” napisana przez dyrektora brytyjskiej instytucji, Michaela Petry’ego. Ten intermedialny artysta podjął w swojej publikacji temat złożoności zagadnienia malarskiego, jakim jest martwa natura oraz jego historii. Swoje rozważania podzielił na pięć głównych kategorii, takich, jak jedzenie, przedmioty codziennego użytku, rośliny, zwierzęta oraz vanitas, według których sklasyfikowane zostały również wyeksponowane na wystawie dzieła. Prezentacja jest próbą ukazania tego, w jaki sposób współcześni artyści eksploatują motyw martwej natury na wszystkich, wymienionych wyżej płaszczyznach. Ze względu na fakt znacznego poszerzenia spektrum artystycznych środków wyrazu przez stulecia samodzielnego funkcjonowania tego tematu w malarstwie, wątek martwej natury objął nie tylko rzeźbę, ale i grafikę, fotografię, ceramikę, instalację, czy nawet sztukę wideo. Z uwagi na to, iż motyw wkroczył na grunt rozmaitych, niedostępnych niegdyś mediów sztuki, nierzadko nie jest on już tak oczywisty i wyraźnie dostrzegalny jak kiedyś. Coraz częściej zagadnienie martwej natury pojawia się bowiem nie w samej warstwie wizualnej, lecz znaczeniowej, wymagającej głębszej refleksji nad treścią dzieła. Aby uwypuklić tę różnicę organizatorzy wzbogacili wystawę o dwa dzieła XVIII-wieczne, na których temat „nature morte” zobrazowany został w sposób tradycyjny. Na pokaz, uzupełniony o artefakty autorstwa polskich artystów, którymi dysponuje wrocławskie muzeum, złożyło się w sumie 111 obiektów.

Zagadnienie jedzenia jako jedna z wyróżnionych przez Michaela Petry’ego kategorii martwej natury, rozpatrywane jest przez współczesnych artystów zarówno pod kątem chwilowej, niezwykle kuszącej przyjemności, jak i z perspektywy nietrwałej materii, szybko ulegającej zepsuciu. Dwa odrębne sposoby spojrzenia na pokarm pozornie nie wykluczają się, a wręcz doskonale uzupełniają, czego przykładem jest na przykład fotografia Macieja Urbanka pt. „The Elders”, na której wysuszone owoce cytrusowe zyskują estetyczny, malarski wyraz. Podobny wydźwięk posiada również zdjęcie Mata Collishawa, przedstawiające ostatni posiłek więźnia skazanego na śmierć. Atmosferę rozkoszy roztaczają wokół siebie również dzieła Martina Gustavsonna pt. „Cherries” oraz Andra Semeiki pt. „Big Chocolate Cake”, których ciemna kolorystyka pozostawia jednak w widzu wrażenie niepokoju.

Relacja z wystawy „Nature morte. Współcześni artyści ożywiają martwą naturę”, Rynekisztuka.pl

Zwierzęta od zawsze służą człowiekowi za pożywienie i jedynie w tym właśnie kontekście były pierwotnie ukazywane na obrazach. Przedstawienia animalistyczne przybierały postać trofeów myśliwskich oraz scen z rzeźniczych spiżarni. Ten sposób portretowania znajduje swoją kontynuację na przykład w dziele Jerzego Lewczyńskiego pt. „XXX (Karp na gazecie)” lub fotografiach Kjetil Bjørheim, obrazujących wypchane ptaki w otoczeniu przyrody. Pomimo iż współcześni artyści uwieczniają zwierzęta także w oderwaniu od ich odwiecznej względem człowieka funkcji, animalistyczne wizerunki zawsze naznaczone są nieokreślonym poczuciem śmiertelności.

Rośliny są najszybciej obumierającymi organizmami. Co prawda kwiat w pełnym rozkwicie przynosi odbiorcy ogromną wizualną rozkosz, lecz jednocześnie, więdnąc, dobitnie przypomina o nieuchronności śmierci. Dlatego też, często funkcjonuje on jako symbol pożądania i seksualnej przyjemności, która, choć bardzo kusząca, trwa niezwykle krótko. Do zagadnienia nietrwałości ludzkiego życia bezpośrednio nawiązują obiekty autorstwa Michaela Petry’a – cięte kwiaty w szklanych wazonach.

Relacja z wystawy „Nature morte. Współcześni artyści ożywiają martwą naturę”, Rynekisztuka.pl

Artyści zaobserwowali, iż zestaw wykorzystywanych przez człowieka na co dzień przedmiotów oraz jego przestrzeń domowa mogą funkcjonować jako doskonałe nośniki znaczeń i wiarygodnie oddawać spójny obraz osobowości człowieka. O nas samych wiele mówią zwłaszcza obiekty noszące znamiona użytkowania, dzięki czemu wybrzmiewają one życiem swojego właściciela. Tych osobliwych śladów autentyczności można doszukać się w pracach Jadwigi Sawickiej, Andrzeja Dudka-Dürera oraz Andrzeja Lachowicza, uwieczniających konkretne elementy garderoby, z którymi wiążą się osobiste historie. Intrygującą opowieść o ludzkiej codzienności może stanowić obiekt zrealizowany przez Darrena Jonesa, czyli półka wypełniona zwykłymi, często używanymi przedmiotami.

Elementami niezmiennymi w przedstawieniach martwej natury, obecnymi zarówno przed kilkoma wiekami, jak i dziś, są motywy wanitatywne, bezpośrednio odwołujące się do symboliki związanej ze śmiercią. Również na wrocławskiej wystawie odbiorca zostaje skonfrontowany z różnymi ujęciami, tak reprezentatywnych dla problematyki przemijania, czaszek, które wykonane zostały z niekonwencjonalnych materiałów, takich, jak kurz (Paul Hazelton, „Peruka strchu”), kolorowe sznurki, czy koraliki (Jim Skull). Jednym z najbardziej intrygujących obiektów pokazanych na ekspozycji, ściśle nawiązującym do zagadnienia śmierci jest odlany z ludzkich kości pocisk Dermota O Briena.

Relacja z wystawy „Nature morte. Współcześni artyści ożywiają martwą naturę”, Rynekisztuka.pl

Zorganizowana w Pawilonie Czterech Kopuł wystawa „nature morte” doskonale obrazuje, w jaki sposób na przestrzeni wieków ewoluowało spojrzenie na malarski motyw martwej natury. Różnicą dostrzegalną na pierwszy rzut oka jest ekspansja tego zagadnienia na rozmaite media artystyczne, takie jak rzeźba, instalacja, fotografia, czy ceramika. Ponadto, we współczesnych dziełach eksponowany jest, kosztem bezpośrednich, obecnych w treści pracy odniesień do martwej natury, jej alegoryczny wymiar. Z łatwością zauważyć jednak można, że niezmienna w tego typu przedstawieniach pozostało to, co najważniejsze, a więc ich funkcja. Dzisiejsze martwe natury nadal bowiem mówią nam o kruchości życia i nieodzowności przemijania.

fot. (góra) Relacja z wystawy „Nature morte. Współcześni artyści ożywiają martwą naturę”, Rynekisztuka.pl

Katarzyna Zahorska

Rynekisztuka.pl

szukaj wpisów które mogą Cię jeszcze zainteresować:

Rabort Rynek i Sztuka

Raport Rynek Sztuki 2016

Szósta edycja Raportu Rynek Sztuki, przygotowana przez redakcję największego serwisu dla kolekcjonerów i inwestorów – Rynekisztuka.pl

Zobacz więcej Pobierz (pdf)
MENU: