szukaj w portalu Rynek i Sztuka MENU:

Grafika na dwa sposoby – wywiad z artystkami: Sylwią Zawiślak oraz Moniką Łukowską

17.03.2017

Magazyn, Wywiady

Grafika warsztatowa i cyfrowa, pomimo iż łączy je wspólna nazwa, to dwa zupełnie odrębne artystyczne światy. Podczas gdy pierwsza z nich wykorzystuje tradycyjne metody druku wypukłego, wklęsłego, czy też płaskiego, druga posługuje się technikami komputerowymi. Jakie możliwości dają artyście te dwa, zupełnie różne media? Na czym polega ich wyjątkowość? Z jakimi ograniczeniami musi borykać się artysta korzystający z tego sposobu wyrazu? Na te pytania odpowiadają Katarzynie Zahorskiej przedstawicielki obu dziedzin – pracująca w grafice warsztatowej Sylwia Zawiślak oraz korzystająca w swojej twórczości z grafiki cyfrowej Monika Łukowska.

Jak narodziła się u Pań artystyczna pasja?

Sylwia Zawiślak, Szczecin, linoryt, materiały dzięki uprzejmości artystki

Sylwia Zawiślak: Niestety nie będzie to romantyczna historia. Decyzja o studiach graficznych została przeze mnie podjęta z powodu braku jakichkolwiek innych zainteresowań. Wtedy jednak jeszcze kompletnie nie wiedziałam co mnie spotka, czego się nauczę i czy coś w ogóle będę chciała tworzyć. Sprawy potoczyły się jednak we właściwym kierunku i dziś mogę się pochwalić zrealizowaniem siedmiu cyklów linorytniczych.

Monika Łukowska: W moim przypadku był to proces, który rozwijał się stopniowo, począwszy od pierwszych zajęć z rysunku i malarstwa jeszcze w szkole podstawowej, poprzez dalszą kontynuację w szkole średniej, aż po studia na Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu. Szczególnie mocno pragnę podkreślić nowe doświadczenia zdobyte po studiach dzięki podróżom, jak i różnego rodzaju zagranicznym rezydencjom artystycznym, warsztatom oraz spotkaniom z inspirującymi artystami i dalszym studiom zagranicznym, które na dobre utrwaliły moją pasję do grafiki.

Co zadecydowało o wyborze grafiki jako medium artystycznego?

SZ:W linorycie odnalazłam spokój i wyciszenie, którego mi brakowało. Mozolne wycinanie linoleum wokół wcześniej narysowanego projektu jest dla mnie przyjemnością i chwilą wyjątkową, podobnie, jak dla innych wizyta w SPA, czy egzotyczna wycieczka. Za każdym razem odczuwam niespotykane emocje, które towarzyszą pierwszej odbitce, nigdy nie wiadomo jak wyszła praca dopóki nie odsłoni się papieru. W dziedzinie malarstwa rzeźby, rysunku cały czas widzimy efekt swojej pracy, w przypadku grafiki natomiast trzeba cierpliwie poczekać. Ponadto, linoryt zaoferował mi grube i potężne linie, jakie stosowali ludowi drzeworytnicy, ekspresjoniści niemieccy, czy sam Władysław Skoczylas.

Monika Łukowska, 3. Chaos, instalacja, druk UV na poliestrze, 16 grafik, 2011, materiały dzięki uprzejmości artystki

: Myślę, że o wyborze grafiki jako mojego artystycznego medium zdecydowała głównie ciekawość i fakt, że podejmując studia na Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu, spośród wszystkich oferowanych przez uczelnię kierunków kształcenia, Wydział Grafiki wydawał się tym, który oferuje najbardziej zróżnicowany program. Wykorzystywane tam metody kształcenia pozwalały studentom zarówno na dużą swobodę formowania swoich osobowości artystycznych, jak również uczyły wielostronnych technik warsztatowych. W procesie kształcenia, oprócz tradycyjnych zajęć z grafiki, oferowano zajęcia z projektowania, ilustracji czy wideo. Podejmując próby ze stosowaniem różnych technik graficznych odkryłam, że grafika warsztatowa (litografia), a następnie grafika cyfrowa stanowią medium, w którym mogę swobodnie realizować swoje idee. W grafice interesował mnie przede wszystkim aspekt budowania obrazu za pomocą warstw, staranne dobieranie koloru i jego nasycenia tak by po złożeniu powstała spójna wypowiedź artystyczna. Grafika cyfrowa pozwalała przenieść moje pomysły artystyczne na duże formaty i wykorzystać niekonwencjonalne materiały do druku takie jak na przykład metal, czy poliester. W swojej późniejszej pracy twórczej, mimo że miałam okazje spróbować realizacji projektów w innych technikach, takich jak video, czy fotografia, jednak zawsze z przyjemnością wracałam do grafiki.

Sylwia Zawiślak, Rymarz, linoryt, materiały dzięki uprzejmości artystki

Czym inspirują się Panie w swojej twórczej działalności?

SZ: Zawsze powtarzam, że niewyczerpanym źródłem inspiracji jest mój tato. Jego odwieczne opowieści o tym jak żył, jego przekonania i wierzenia, sprawiły że zwróciłam się w kierunku naszych korzeni. To zagłębienie się w historię przodków jest ucieczką, schronieniem przed pędem codzienności. To mój prywatny wehikuł czasu, którym cofam się do lat dzieciństwa, które mimo przepełnienia ludowymi strachami i czarami było znacznie bezpieczniejsze niż „to teraz”.

MŁ: Swoje inspiracje czerpię głównie z najbliższego mi otoczenia – architektury, przyrody, kultury. Wszystkie te elementy potrafią być determinantą powstania kolejnej pracy. Duże wrażenie wywarł na mnie powrót po latach do stron rodzinnych i inne spojrzenie na otaczające mnie środowisko postindustrialne Górnego Śląska. Niebagatelny wpływ na moje prace miały również podróże do Azji, Stanów Zjednoczonych, czy obecnie Australii. Kontakt z zupełnie odmiennym krajobrazem i zwyczajami, jak również obserwacja lokalnych artystów i ich technik (tak jak na przykład chińska kaligrafia i tradycyjne malarstwo krajobrazu) jest dla mnie zawsze źródłem nowych pomysłów zarówno jeśli chodzi o koncepcje, jak również o ich wykonanie warsztatowe.

Monika Łukowska, Encountering Silesia II, druk cyfrowy, 2016, materiały dzięki uprzejmości artystki

Którzy autorzy, zajmujący się wybranym przez Panie obszarem twórczym, są dla Pań artystycznymi autorytetami? Dlaczego?

SZ: Złotym czasem dla polskiej grafiki był okres międzywojenny. Myślę, że to głównie sprawka Władysława Skoczylasa, który zaszczepiał w swoich uczniach zamiłowanie do drzeworytu oraz ideę stworzenia stylu narodowego. Pojawiły się wtedy prace takich fantastycznych artystów, jak Zofia Stryjeńska, Janina Konarska, Józef Perkowski, Edmund Bartłomiejczyk, Tadeusz Kulisiewicz, Tadeusz Cieślewski (syn), Stanisław Ostoja-Chrostowski, Stanisław Jakubowski. Niestety dziś skrajnie ciężko odnaleźć ich w muzeach, czy galeriach. Na przykład prace Konarskiej nie mogą zostać wystawione z powodu nieodnalezienia właściwego spadkobiercy, który wyraziłby na to zgodę. Perkowski został zabity na Litwie podczas narodowych zamieszek. Jego prace dostępne są jedynie w muzeum w mieście Telsze na Litwie.

Monika Łukowska, 9. Monumenty Krajobrazu II, druk cyfrowy, 2013, materiały dzięki uprzejmości artystki

: Jednym z ważniejszych dla mnie twórców jest Robert Rauschenberg. Cenię jego wszechstronne podejście do grafiki i śmiałe eksperymenty. Bardzo interesuje mnie twórczość takich artystów jak Ingrid Ledent, artystka łącząca litografię i druk cyfrowy oraz William Kentridge, który przenosi swoje rysunki i grafiki na język animacji. Ponadto staram się na bieżąco śledzić międzynarodowe wystawy grafiki, takie jak np. Triennale Grafiki w Krakowie, gdyż są one doskonałą okazją do przeglądu światowych trendów w grafice cyfrowej.

Jakie możliwości, na które nie pozwalają tradycyjne media artystyczne, jak malarstwo i rzeźba, daje grafika?

Sylwia Zawiślak, 12 przysłów o ludzkich wadach, linoryt, materiały dzięki uprzejmości artystki

SZ: Grafika w latach wcześniejszych miała tę przewagę nad tradycyjnymi mediami artystycznymi, że mogła być powielana w wielu egzemplarzach, a co za tym idzie, trafiała do szerszego grona odbiorców. Malarstwo było na tyle elitarne, że docierało głównie w wyjątkowo bogate ręce. Z kolei grafika początkowo służyła do obrazkowego przedstawiania Biblii osobom niepiśmiennym. Później w postaci przedstawień świętych trafiała nawet pod wiejskie strzechy. Ponadto, grafika charakteryzuje się także bardzo wymagającym procesem tworzenia, podczas którego możemy jedynie bazować na swoim doświadczeniu i w ten sposób domyślać się, jaki będzie efekt końcowy naszej pracy. Gdy wycinam zaprojektowaną wcześniej kompozycję w linorycie, dopiero po wyżłobieniu dłutem ostatnich rysek idę do pracowni wykonać odbitkę i przekonać się, czy wszystko jest tak jakbym tego chciała.

MŁ: Grafika w obecnych czasach jest techniką, które praktycznie nie jest ograniczona poprzez sztywne ramy medium. Główne narzędzie grafiki cyfrowej, jakim jest komputer, daje artyście możliwość popełniania błędów i natychmiastowej korekty, co nie jest możliwe w przypadku technik tradycyjnych grafiki warsztatowej lub rzeźby, czy malarstwa. Ponadto szeroko pojęta grafika cyfrowa może zawierać w sobie elementy wideo, instalacji, dźwięku czy projekcji. Nie bez znaczenia jest również uniwersalność ekspozycji poprzez możliwości drukowania na właściwie dowolnych formatach i podłożach.

Co sądzą Panie o łączeniu tradycyjnych technik artystycznych z uprawianym przez Panie obszarem grafiki?

Monika Łukowska, 4. Encountering Silesia I, druk cyfrowy, 2016, materiały dzięki uprzejmości artystki

SZ: Być może kiedyś dorosnę do takiego mixu. Dziś jednak jakoś sobie tego nie wyobrażam.

MŁ: Tradycyjne i cyfrowe techniki graficzne mają na siebie duży wpływ. Zdarza się, że współistnieją ze sobą w obszarze jednej pracy, bądź wzajemnie zapożyczają środki wyrazu. Uważam, że ten elastyczny charakter grafiki, który pozwala na przenikanie się technik, niezwykle wzbogaca wypowiedź artystyczną. W swoich realizacjach często uzyskane w sposób tradycyjny tekstury znajdują miejsce w pracy cyfrowej i odwrotnie, cyfrowe kolaże przenoszę na kamień litograficzny. Znakomitym przykładem łączenia technik artystycznych jest praca Deborah Cornell „Odzwierciedlając miejsce” (2014); instalacja graficzna łącząca w sobie techniki graficzne oraz projekcję i dźwięk.

Sylwia Zawiślak, Odpędzanie suszy, linoryt, materiały dzięki uprzejmości artystki

Czy w wybranej dziedzinie twórczości dostrzegają Panie jakieś ograniczenia?

SZ: Osobiście nie odczuwam żadnych ograniczeń. Podejrzewam jednak że wraz z narastającym doświadczeniem w końcu na nie natrafię.

MŁ: Ograniczeniem są na pewno kryteria warsztatowe. Co prawda większe wymagania występują w przypadku grafiki warsztatowej, ale i w przypadku druku cyfrowego istnieje zawsze kwestia zaangażowania dobrej drukarni, która posiada odpowiednie maszyny i papier, co nie zawsze jest łatwe i często niestety łączy się z dużymi kosztami.

Jak obecnie na rynku sztuki wygląda sytuacja twórców zajmujących się realizowaną przez Panie dziedziną grafiki?

Monika Łukowska, 1. Chaos i porządek, druk UV na dibondzie, 2011, materiały dzięki uprzejmości artystki

SZ: Trudno mi powiedzieć. Nie utrzymuję kontaktów z innymi artystami, a tym bardziej nie interesuję się ich sytuacją materialną, czy zawodową. Jedynie, co mogę zrobić to życzyć tego samego, co sobie – aby nam nie zabrakło widzów, zainteresowania oraz klientów.

MŁ: Obecnie mieszkam w Australii, więc jeśli chodzi o tutejszą scenę artystyczną, to grafika wydaje się być cenionym medium, zwłaszcza, jeśli chodzi o tradycyjną grafikę warsztatową. Miałam okazję odwiedzić galerie w Melbourne, które specjalizują się wyłącznie w grafice warsztatowej. Ponadto często organizowane są wystawy i konkursy skierowane do artystów grafików, podczas których wiele prac zostaje zakupionych przez indywidualnych kolekcjonerów, jak również poprzez instytucje kultury. Grafika cyfrowa wydaje się być w Australii jeszcze dość nieodkrytym polem, chociaż można zaobserwować, że komputerowe realizacje zaczynają się coraz częściej pojawiać na prestiżowych wystawach krajowych.

Sylwia Zawiślak, Nie lubi chmiel za stołem cicho siedzieć, linoryt, materiały dzięki uprzejmości artystki

Co myślą Panie o przyszłości realizowanej przez Panie dziedziny twórczej? Jak będzie ona ewoluować? Czy młodzi artyści chętnie będą po nią sięgać?

SZ: Myślę, że grafika powinna wyjść w kierunku potrzeb widza. Powinna być dla niego opowieścią, która wychodzi poza ramy galerii, opowieścią którą można spotkać w mediach społecznościowych, w sztuce użytkowej, designie, czy w ilustracjach książkowych.

: Grafika, zarówno cyfrowa jak i tradycyjna daje nieskończony wachlarz narzędzi i środków wyrazu, co w obecnych czasach jest niezmiernie atrakcyjne dla młodych twórców. Organizowane co roku międzynarodowe imprezy graficzne i konferencje takie jak Impact, SGC International, czy Międzynarodowe Triennale Grafiki w Krakowie świadczą o nieustannie rosnącym zainteresowaniu tą dziedziną sztuki. Nie bez znaczenia jest ścisła współzależność ewolucji form grafiki cyfrowej od rozwoju nowych technologii komputerowych. Grafika jest bowiem medium, które z łatwością adaptuje wszelkie nowości takie, jak na przykład wydruki 3D, czy wycinarki laserowe używane w celu tworzenia tradycyjnej matrycy do drzeworytu.

Jakie mają Panie artystyczne plany na najbliższą przyszłość?

Monika Łukowska, 8. Monumenty Krajobrazu I, druk cyfrowy, 2013, materiały dzięki uprzejmości artystki

SZ: Jak na razie kontynuuję cykl o wymarłych zawodach. To delikatnie surrealistyczna, bazująca na marzeniach sennych i wspomnieniach mojego taty o dziadku, opowieść o funkcjonowaniu dawnej wsi. Chciałabym zorganizować też kilka wystaw w miastach, w których mnie jeszcze nie było. Na pewno jesienią moje grafiki odwiedzą Poznań. Planuję również wprowadzić jakieś nowości na swoim blogu, gdzie jakiś czas temu pojawił się cykl wpisów zatytułowanych #zawiodła mnie sztuka.

MŁ: Ten rok zapowiada się dla mnie bardzo aktywnie, ponieważ zamierzam zakończyć część pisemną doktoratu. Ponadto pracuję nad serią obrazów do wystawy końcowej, na której pokażę prace wykonane w technice litografii i druku cyfrowego. W międzyczasie będę brać udział w kilku grupowych wystawach w Australii. Najbliższa wystawa, na której jestem również jednym z kuratorów, odbędzie się już w maju w Perth.

Bardzo dziękuję za rozmowę.

fot. (góra): Monika Łukowska, Horyzont II, druk cyfrowy, 2015, materiały dzięki uprzejmości artystki

Rynekisztuka.pl

szukaj wpisów które mogą Cię jeszcze zainteresować:

Rabort Rynek i Sztuka

Raport Rynek Sztuki 2016

Szósta edycja Raportu Rynek Sztuki, przygotowana przez redakcję największego serwisu dla kolekcjonerów i inwestorów – Rynekisztuka.pl

Zobacz więcej Pobierz (pdf)
MENU: