szukaj w portalu Rynek i Sztuka MENU:
STALOWA

O czym należy pamiętać przy inwestowaniu w dzieła sztuki dawnej?

03.08.2017

Dla kolekcjonerów, Inwestowanie w sztukę, Kolekcje, Kolekcjonowanie, Magazyn, Poradnik, Trendy inwestycyjne

Ostania seria aukcji sztuki dawnej w Londynie pokazała, że jest to ten segment rynku sztuki, który daje duży potencjał inwestycyjny. Za przykład może posłużyć jedna ze sprzedaży mająca miejsce 5 lipca podczas licytacji prac na papierze starych mistrzów w Sotheby’s – rzadki rysunek niderlandzkiego artysty Joachima Wtewaela pt. „Targ rybny”, przy estymacji wahającej się od 40 do 60 tysięcy funtów, osiągnął cenę 872 750 funtów.

Joachim Wtewael, Targ rybny, źródło: Sotheby’s

Ta imponująca suma, jak podaje Gregory Rubinstein, kierownik departamentu rysunków dawnych mistrzów w Sotheby’s, w dużej mierze spowodowana została unikatowym charakterem oferowanego dzieła. O jego wysokiej wartości rynkowej zadecydowało bowiem zarówno to, że wcześniej nieznany szkic odkryty został stosunkowo niedawno, jak i to, że wyszedł on spod ręki artysty, którego prace nieczęsto pojawiają się na aukcjach. Pomimo świadomości czynników stanowiących o dużym potencjale sprzedażowym dzieła, eksperci Sotheby’s zaskoczeni byli ponad 14-krotnym pomnożeniem przez rysunek Wtewaela najwyższej szacowanej kwoty estymacji.

5 lipca w londyńskim Sotheby’s miała również miejsce aukcja sztuki dawnej. Jednym z najdroższych obrazów wieczoru okazał się XVI-wieczny, intrygujący portret kobiecy, który wielokrotnie zmieniał swoją atrybucję. Początkowo przypisywany niderlandzkiemu malarzowi Quentinowi Massysowi, później Lucasowi Cranachowi, aby w końcu zostać powiązanym z flamandzkim mistrzem, Janem Sandersem van Hemessenem, przy estymacji mieszczącej się w granicach 400 – 600 tysięcy funtów, osiągnął on kwotę niemal 2,17 milionów funtów. Obecnie jest to najwyższy rezultat, jaki kiedykolwiek na aukcji sztuki uzyskał obiekt tego twórcy.

Jan Sanders van Hemessen, Portret Elżbiety, źródło: Sotheby’s

Od wielu lat najprężniej rozwijającym się obszarem światowego rynku sztuki niezmiennie pozostaje segment sztuki nowoczesnej i współczesnej. Jednakże, przytoczone przykłady niedawnych sprzedaży wyraźnie pokazują, że wbrew pozorom sfera międzynarodowego obiegu sztuki dedykowana dziełom dawnych mistrzów wcale nie stanowi jałowego, z punktu widzenia inwestora, pola. Faktem pozostaje jednak to, iż obszar sztuki dawnej, który w porównaniu z segmentem twórczości modernistycznej, bądź współczesnej, może wydawać się zupełnie inercyjny, jawi się pasjonatom sztuki jako niepewny grunt. Dlatego też warto poznać kilka praktycznych zasad, którymi warto kierować się przy inwestowaniu w dzieła starych mistrzów.

W poszukiwaniu obiektywnych porad

Wbrew pozorom znalezienie wykwalifikowanego eksperta sztuki dawnej nie jest trudnym zadaniem. W poszukiwaniu pomocnych rad wystarczy udać się do kuratorów lokalnego muzeum. Łatwo bowiem zapomnieć, że ze względu na fakt częstego przechowywania przez kolekcjonerów dzieł ze swojego zbioru w pobliskich muzeach, kuratorom także może zależeć na zakupie dzieła przez zainteresowanego. Nowojorski handlarz sztuki, Adam Williams, podaje, że niejednokrotnie w swojej karierze otrzymywał  telefony od specjalistów pracujących w muzeum z informacją, że znają kolekcjonera gotowego kupić na przykład XVIII-wieczny pejzaż oraz z pytaniem, czy dysponuje on aktualnie tego rodzaju dziełem. Williams podkreśla zatem, że poza faktem, iż w ten sposób budowana jest sieć kontaktów w obrębie lokalnego obiegu sztuki, kolekcjoner ma szansę otrzymać fachową pomoc ekspertów oraz ich obiektywną poradę.

Patrzeć poza trendy

Jak twierdzi wielu ekspertów i handlarzy dziełami artystycznymi, ze względu na największe skupienie kolekcjonerów i inwestorów na sztuce współczesnej, twórczość dawnych mistrzów pozostaje w oficjalnym obiegu niedoceniona. Niektóre jej obszary, jak na przykład malarstwo włoskie XVII wieku czy sztuka brytyjska datowana na koniec XVIII i początek XIX wieku, są wręcz ignorowane na międzynarodowym rynku. Jak twierdzi handlarz sztuki, Richard Feigen, ceny dzieł starych mistrzów powinny być dużo wyższe już ze względu na sam fakt posiadania wartości historycznej. Tymczasem, podczas gdy aukcyjny wieczór sztuki dawnej, który odbył się w tym miesiącu w londyńskim Sotheby’s wygenerował łączną kwotę równą 52,5 milionów funtów, zorganizowana w tym samym miejscu marcowa licytacja twórczości współczesnej przyniosła zysk 117,4 milionów funtów.

Dlatego też Feigen twierdzi, że jednym z najważniejszych błędów kolekcjonerów jest polowanie na prace artystów, których nazwiska pojawiają się jako aukcyjne pewniaki na nagłówkach pierwszych stron gazet. Według niego, najbardziej wartościowym nabytkiem okaże się zakup tańszego dzieła z którejś z dziedzin sztuki zaniedbanej przez rynek, ale posiadającego duże znaczenie historyczne.

Nazwisko ważniejsze niż jakość?

Marco Ricci, Pejzaż z rzeką i postaciami, ok. 1720

Ten punkt bezpośrednio łączy się z poprzednim – uleganie trendom związanym z nazwiskami artystów może odbić się na jakości zbioru. Tymczasem zauważalną tendencją wśród inwestorów jest chęć stałego poszerzania kolekcji o prace kolejnych słynnych i cenionych osobowości sztuki. Jednakże każdy artysta posiada na swoim koncie obiekty o różnej wartości artystycznej, co zależne jest zarówno od momentu ich tworzenia, jak i inspiracji i nurtów, którym wówczas ulegał twórca. Dlatego też zamiast mówić sobie: „Chcę, aby w moim domu zawisł Parmigianino” i dążyć do kupna pierwszej realizacji manierystycznego twórcy, jaka pojawi się w obiegu, słuszniej będzie poczekać na naprawdę wartościowe, ciekawe dzieło Włocha.

Poszerzanie własnej wiedzy

Jeżeli chodzi o atrybucję dzieła dawnego mistrza, oceny ekspertów sztuki w tej kwestii zawsze opierają się raczej na szacowaniu autorstwa danego autora, aniżeli na matematycznych pewnikach. Dlatego też będąc kolekcjonerem należałoby podchodzić do opinii handlarzy sztuki lub domów aukcyjnych również z pewną dozą sceptycyzmu. To, że określą oni jakiś obraz jako dzieło danego artysty, nie daje stuprocentowej gwarancji, że tak w istocie jest. Warto wobec tego samemu poszerzać wiedzę w dziedzinie atrybucji dzieł sztuki. Jak potwierdza wielu specjalistów, często sami kolekcjonerzy, ze względu na podejmowane ryzyko inwestycyjne najbardziej wyczuleni na identyfikowanie oryginałów lub falsyfikatów, stają się niezawodnymi ekspertami sztuki.

Dodatkowo, kupujący powinien też dokładnie zapoznać się z terminami funkcjonującymi w środowisku specjalistów sztuki, rozróżniającymi obiekty, które wyszły spod ręki danego twórcy, od tych, które są późniejszą repliką jego dzieła czy też tych stworzonych przez artystę pochodzącego z kręgu tego twórcy.

Współpraca z dobrym konserwatorem

Tycjan, Zwiastowanie, ok. 1535

Kwestia dobrej konserwacji pozostaje szczególnie ważna jeśli chodzi o sztukę dawną. Jeżeli obraz nie był restaurowany na przykład od 100 lat, bardzo trudno powiedzieć, jak będzie wyglądać on po konserwacji. Warto jednak pamiętać, że stan zachowania działa stanowi bardzo ważny element określający jego wartość. Dlatego też na rynku sztuki pojawiają się dzieła Tycjana zarówno za pół miliona dolarów, jak i takie, które szacowane są na 50 milionów dolarów, zaś ta diametralna różnica w wycenie obrazów wybitnego, włoskiego mistrza warunkowana jest właśnie ich odmienną kondycją.

A może rysunek?

Kiedy George Goldner, który przez ponad dwie dekady pracował jako kierownik departamentu rysunku i grafiki w nowojorskim Metropolitan Museum of Art, postanowił rozpocząć swoją przygodę z kolekcjonowaniem sztuki, w celu wykształcenia specjalistycznego oka bez konieczności wydawania fortuny, dał się namówić swojemu przyjacielowi na nabycie anonimowych rysunków. Jak podkreśla, wówczas taki zakup wiązał się z wydaniem kilkuset dolarów. Obecnie cena pojedynczego rysunku dawnego mistrza oscyluje wokół kilku tysięcy dolarów, jednak biorąc pod uwagę fakt, że są to kwoty wciąż znacznie niższe niż w przypadku takich mediów, jak malarstwo czy rzeźba, kupno pracy na papierze wiąże się ze stosunkowo niskim ryzykiem inwestycyjnym.

Szkoła flamandzka, XVI w., Wieś przy rzece, źródło: Sotheby’s

Goldner radzi, aby na aukcji sztuki dawnej licytować anonimowe, dobre artystycznie oraz przyzwoicie zachowane rysunki, zaś po przyniesieniu ich ze sobą do domu, studiować je, szkoląc przy tym własne kolekcjonerskie oko. W tym przypadku, wbrew pozorom, kupujący zyskuje bardzo dużo – płaci wyłącznie za jakość dzieł, a nie za nazwisko ich autora. Ponadto znika problem oszustwa lub niewłaściwej atrybucji.

Chęć inwestowania nie wystarczy

Idea kupowania sztuki, którą się naprawdę ceni może wydawać się sprzeczna z regułami zimnego osądu inwestora. Jednakże każdy z ekspertów i handlarzy sztuki niezmiennie podkreśla, jak ważne jest nabywanie dzieł, które się lubi, ponieważ, nawet jeśli dana praca nie znajdzie uznania na rynku sztuki, właściciel nadal będzie cieszył się z posiadania jej. Przytaczając słowa Goldnera, rynek sztuki podlega tak skomplikowanym i dynamicznym procesom, że w rzeczywistości nikt nie jest w stanie oszacować, ile dany obiekt będzie wart za 5 czy 10 lat. Warto pamiętać, że zarabianie na inwestowaniu w sztukę bywa bardzo trudne i zazwyczaj jest raczej przypadkiem, aniżeli założonym planem. Natomiast nikt nie może zaprzeczyć temu, że kupowanie dzieł, które się naprawdę ceni i możliwość codziennego z nimi obcowania w perspektywie długoterminowej stanowi po prostu najlepszy interes.

fot. (góra) Giorgione, Śpiąca Wenus, ok. 1510

Rynekisztuka.pl

szukaj wpisów które mogą Cię jeszcze zainteresować:

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Rabort Rynek i Sztuka

Raport Rynek Sztuki 2016

Szósta edycja Raportu Rynek Sztuki, przygotowana przez redakcję największego serwisu dla kolekcjonerów i inwestorów – Rynekisztuka.pl

Zobacz więcej Pobierz (pdf)
MENU: