szukaj w portalu Rynek i Sztuka MENU:
Magazyn RiSZ

W czasach, kiedy twórczość współczesna stała się najważniejszym segmentem światowego rynku sztuki, niegdyś najbardziej pożądana przez kolekcjonerów sztuka dawna, straciła swoją wielką wagę. Jednakże, podczas gdy uwaga potencjalnych nabywców obiektów wizualnych skierowana jest w stronę aktualnej działalności artystów, okazuje się, że nieco zapomniany sektor sztuki dawnej stwarza duże możliwości inwestycyjne. Jak twierdzi bowiem Wendy Goldsmith, działająca w Londynie doradczyni sztuki, która wcześniej pracowała w departamencie XIX-wiecznej twórczości europejskiej Christie’s, ludzie coraz chętniej patrzą wstecz i doceniają płynącą z historii dzieła wartość.

John Constable, Śluza i młyn w Dedham, 1820-1821

Entuzjasta twórczości dawnych mistrzów musi liczyć się z wieloma trudnościami, które są nieznane na rynku sztuki współczesnej. Największą z nich jest oczywiście niewielka podaż. Większość dobrej jakości dzieł  artystów minionych stuleci – zwłaszcza tych o słynnym, powszechnie cenionym nazwisku – od dawna zasila publiczne lub prywatne kolekcje, podczas gdy rynek wtórny zalewany jest pracami, które ze względu na swój wiek, często charakteryzują się dużym stopniem zniszczenia i wymagają gruntowanej konserwacji. Ze względu na niedobór na rynku tak pożądanych dzieł sztuki dawnej, jak na przykład obrazy Tycjana czy Rembrandta, pasjonaci twórczości starych mistrzów zmuszeni są do dokonywania wyborów pomiędzy obiektami obecnymi w oficjalnym obiegu. Dzięki temu nabywają oni jednak potrzebnej umiejętności obiektywnej oceny wartości pracy na podstawie jej walorów estetycznych oraz stanu zachowania. W konsekwencji, w przeciwieństwie do sytuacji mającej miejsce na rynku sztuki współczesnej, kolekcjonerzy dzieł minionych wieków, ponad nazwisko autora często przedkładają wygląd i ogólną kondycję pracy.

Ponadto, z powodu bardzo ograniczonej podaży i niedużego popytu, a także ze względu na możliwość orientacyjnego określenia przez rynek sztuki wartości dzieł danych epok i autorów, ceny realizacji starych mistrzów utrzymują się od lat na mniej więcej takim samym poziomie, co oczywiście zniechęca do zakupu inwestorów nastawionych na generowanie zysków w krótkiej perspektywie czasu.

Mimo wszystko, podobnie, jak każdy inny segment rynku sztuki, również rynek sztuki dawnej ulega pewnym trendom. Dzięki temu eksperci są w stanie wskazać na takie jego obszary, które obecnie są marginalizowane w oficjalnym obiegu, a które ze względu na swoje walory estetyczne warte są inwestowania i mogłyby w przyszłości przynieść zysk ich potencjalnym nabywcom. Zobaczmy, które spośród licznych nurtów sztuki dawnej się do nich zaliczają.

Malarstwo włoskie

Guercino, Portret kardynała Bernardino Spady, źródło: Dorotheum

Zdaniem ekspertów, duży potencjał inwestycyjny tkwi w malarstwie starych włoskich mistrzów, których dzieła, ze względu na duże trudności ekonomiczne kraju, a co za tym idzie, także  konieczność uszczuplenia swoich zbiorów przez wielu włoskich kolekcjonerów, ponownie pojawiły się w oficjalnym obrocie. Jako szczególnie warte zaangażowania kapitałowego, specjaliści określili prace włoskich barokowych mistrzów XVII wieku oraz XVIII-wieczne malarstwo krajobrazowe, których wartość i znaczenie historyczne nie było do tej pory należycie doceniane.

Ponieważ włoska gospodarka znajduje się obecnie w kryzysie, niektóre obrazy pejzażowe można kupić na rynku sztuki za zaledwie jedną trzecią ich faktycznej wartości. Znaczny spadek cenowy zanotowały także dzieła mniej znanych autorów barokowych. Za przykład może posłużyć dokonana w kwietniu bieżącego roku w Dorotheum sprzedaż „Portretu kardynała Bernardino Spady” autorstwa Guercina za kwotę 176,8 tysięcy dolarów. Chociaż suma ta nie wydaje się bardzo niska, wziąwszy pod uwagę fakt, że obraz uważany jest za część kolekcji Borghese, należałoby określić ją jako bardzo przystępną.

XVII-wieczne malarstwo holenderskie

Specjaliści niejednokrotnie wskazywali na fakt, iż zainteresowanie XVII-wiecznym malarstwem holenderskim w przeciągu ostatniej dekady znacznie ostygło. Podczas gdy 10 lat temu ceny dzieł z tego obszaru twórczości artystycznej były horrendalnie wysokie, dziś można nabyć je za względnie niskie kwoty. Za przykład może posłużyć „Pejzaż rzeczny z rybakami i bydłem oraz kościołem Grote Kerk w Alkmaar w tle” Salomona van Ruisdaela z 1664 roku, który w czerwcu bieżącego roku na aukcji w nowojorskim Sotheby’s sprzedany został za sumę 75 tysięcy dolarów. Biorąc pod uwagę fakt, że obraz ten pochodzi ze wspaniałej kolekcji Emile Wolfa i był wystawiany w Metropolitan Museum of Art, cena ta wydaje się stosunkowo niewielka.

Malarstwo brytyjskie z lat 1750-1850

Bardzo niedoceniani na rynku sztuki dawnej są obecnie także brytyjscy malarze z drugiej połowy XVIII i pierwszej połowy XIX wieku. Jako dowód wystarczy przytoczyć grudniową sprzedaż w londyńskim Christie’s „Portretu Elżbiety Croft” autorstwa Johna Constable’a. Pomimo że dzieło stanowi przedstawienie członkini znaczącej brytyjskiej arystokracji i znajdowało się w zbiorach potomka słynnego admirała angielskiego, Horatio Nelsona, podczas licytacji zdołało uzyskać sumę równą zaledwie 102 tysiącom dolarów.

XIX-wieczny orientalizm

Jean-Leon Gerome, Bethsabée, 1889, źródło: Sotheby’s

Pośród wyróżnionych przez specjalistów kategorii dzieł sztuki dawnej, które są dziś marginalizowane, a posiadają duży potencjał inwestycyjny na przyszłość, znalazło się zrodzone za sprawą kolonializmu malarstwo sensualnych, romantycznych scen z Bliskiego Wschodu. Wspomniana już w tekście Wendy Goldsmith, która przez 27 lat obserwowała ten specyficzny obszar twórczości, twierdzi, iż mimo ciągłych wahań cen tego typu dzieł, ich noty ostatnimi czasy drastycznie poszły w dół.

Doskonałym świadectwem tego, jak stopniowo na rynku sztuki obniżała się wartość malarstwa o tematyce orientalnej, jest historia dzieła Jean-Leona Gerome pt. „Bethsabée” z 1889 roku. W ciągu 27 lat obraz trzykrotnie licytowany był na aukcjach. W 1990 roku w nowojorskim Sotheby’s kwotą 2,2 milionów dolarów ustanowił on  rekord cenowy dla XIX-wiecznego malarstwa. W 2005 roku, kiedy obraz pojawił się na londyńskiej aukcji Sotheby’s, osiągnął sumę zaledwie 824 tysięcy dolarów, natomiast po 12 kolejnych latach nabyto go za 630 tysięcy dolarów.

Jak twierdzi londyński handlarz sztuki, Simon Dickinson, w odróżnieniu od sztuki impresjonistycznej, modernistycznej czy współczesnej, popyt na dzieła dawnych mistrzów istnieje niemal wyłącznie w odniesieniu do powszechnie cenionych nazwisk, podczas gdy realizacje mniej znanych autorów często są przez kolekcjonerów niedoceniane, a wręcz lekceważone.  Zjawisko to daje jednak możliwość zwrócenia uwagi na wartościowe estetycznie i dobrze zachowane kompozycje twórców mniej popularnych, które pozostawiają jednak duże prawdopodobieństwo przyszłego zysku. Istnieje bowiem szansa, że permanentny niedobór w oficjalnym obrocie aukcyjnym tak wielkich i pożądanych twórców, jak Tycjan czy Rembrandt, wywinduje ceny prac marginalizowanych dotąd, aczkolwiek interesujących artystów.

fot. (góra) Salomon van Ruisdael, Pejzaż rzeczny z rybakami i bydłem oraz kościołem Grote Kerk w Alkmaar w tle, 1664, źródło: Sotheby’s

Rynekisztuka.pl

szukaj wpisów które mogą Cię jeszcze zainteresować:

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Magazyn

Magazyn

Nowość - Magazyn portalu RynekiSztuka.pl

Pobierz Magazyn Pobierz Raport 2016
MENU: