szukaj w portalu Rynek i Sztuka MENU:

Prosta mądrość o sztuce w starej tabakierce. Czego uczy nas Art Brut i gdzie jej szukać?

25.09.2017

Aktualności, Ciekawostki, Dla galerzystów, Dla kolekcjonerów, Dla początkujących, Kolekcjonowanie, Migawki ze świata sztuki, Na deser

Gdy glówny bohater „Blue Velvet”, filmu Davida Lyncha z 1986 roku, Jeffrey Beaumont (Kyle MacLachlan) przypadkowo odnajduje w szczerym polu ludzkie ucho, wbrew zdrowemu rozsądkowi oraz wszelkim przestrogom podejmuje amatorskie śledztwo na własną rękę. Chęć zrozumienia przedziwnej tajemnicy prowadzi bohatera do irracjonalnego postępowania i wplątania się w surrealistyczną rzeczywistość absurdalnej intrygi. Co zaskakujące, niestandardowe poczynanie bohatera Lyncha  okazuje się remedium do pojęcia sytuacji i prowadzi do jej zgrabnego rozwiązania. Rzeczywiście, niestandardowość myślenia sprawdza się  zaskakująco często, a sztuka zdaje się należeć do jednego z przykładów potwierdzających regułę. Co więcej, gdyby przyznać rację Wagstaffowi i Szarkowskiemu mówiącym o kolekcjonowaniu fotografii wernakularnej (amatorskiej, utylitarnej), umiejętność niestandardowego patrzenia i poszukiwania okazują się być cechami prawdziwego konesera; co w retoryce obydwu awansuje przeciętnego kolekcjonera sztuki o standard wyżej.

Think outside the box

Wolfli, Couronne depinnes, ze zbiorów Centre de l’Art Brut Lausanne

Postawa Jeana Dubuffeta, który badał obszar ignorowany przez kulturę wysoką i, co więcej, marginalizowany przez społeczeństwo w ogóle, bez cienia wątpliwości należała do niestandardowych jak na swój czas. Pogłębione studium zjawiska oraz zaangażowanie w propagowaniu Art Brut: „sztuki naiwnej” ze strony Jeana Dubuffeta doprowadziło do powstania kolekcji, wydawnictw, centrów galeryjno-muzealnych poświęconych wyłącznie sztuce wykluczonej oraz ostatecznej legitymizacji statusu twórców „naiwnych” zarówno w przestrzeni instytucji kultury, jak i w przestrzeni społecznej. Strach dziś pomyśleć, o ile ubożsi bylibyśmy bez tego obszaru sztuk wizualnych. Bo Art Brut uczy wiele. Warto znać i starać się zrozumieć tę sztukę.

Bosco, ze zbiorów Centre de l’Art Brut Lausanne

Dubuffet pochylił się nad zjawiskiem stanowiącym immanentny element praktycznie każdego społeczeństwa. Jego badania splotły się czasowo z nurtem socjologii, który w latach 50-tych XX wieku rozpoczął diagnozę „innych” w społeczeństwach wiejskich: ludzi najczęściej zepchniętych na margines społeczny ze względu na swoją niepełnosprawność lub chorobę psychiczną. Jako członkowie mniejszych, najczęściej prowincjonalnych, wiejskich społeczności, ludzie „odmienni” nie zawsze podlegali stygmatyzacji, znajdując miejsce w hierarchii społecznej. „Inność” rosyjskich jurodiwych nie była utożsamiana z defektem, ale wiązała się ze sferą wierzeń, religii i z nadprzyrodzonym. Inność w rozumieniu odmiennego czucia, postrzegania rzeczywistości i reagowania na nią, utożsamiana była z wyjątkową wrażliwością rozumianą również jako pogłębiona duchowość. Taka kulturowa interpretacja szaleństwa jako widzenia inaczej, czyli widzenia więcej, została rozpropagowana w europejskiej kulturze romantyzmu. Oddają ją utwory E.T.A. Hoffamana, gdzie szaleństwo splata realność z nadprzyrodzonym i zaciera poczucie granic między nimi, a manifest postawy stanowi wiersz „Romantyczność” Mickiewicza. Współczesny status artystów Art Brut w pewien sposób wymaga romantycznego spojrzenia i zgody na intuicyjny, antyracjonalny odbiór sztuki propagowany przez Jeana Dubuffet: „To zrozumiałe i oczywiste. Dlaczego? Dlatego, że tak! Czy przestaniecie w końcu pytać dlaczego?” Prawdopodobnie jest to jedna z cenniejszych lekcji, jaką Art Brut nam współcześnie daje. Zwłaszcza, że po doświadczeniach postmodernizmu, konceptualizmu, posthumanizmu, postinternetu i wielu innych, takie spojrzenie wymaga wręcz wysiłku.

Intuicja i biografia

Naturally, it’s very difficult to define without getting muddled… But for something to be impossible to define, name or seize is no reason for it not to exist.

Intuicyjność jest jedną z podstawowych wartości, która odgrywa rolę w „dekodyfikacji” sztuki naiwnej. Drugą, bardziej konkretną, związaną z Art Brut na potrzeby jej definiowania i oceniania jest biograficzność. Specyfika Art Brut leży między innymi w tym, że biografię autora przyjmuje się jako swoisty element dzieła lub wręcz warunek jego powstania. To, co może wydawać się schematem obejmującym budowę definicji, terminów i chronologii konstruowanym na potrzeby historii sztuki, w przypadku Art Brut sprawdza się często z bezpośredniością i konsekwencją.

Judith Scott, ze zbiorów Centre de l’Art Brut Lausanne

Mimo obłości kształtów i miękkiego materiału wielobarwnego wełnianego sznurka, obiekty wytworzone przez Judith Scott budzą niepokój. Patrząc na te dziwne, klaustrofobiczne przedmioty łatwo odczuć chęć zatopienia paznokci w warstwy wełnianych splotów i rozchylenia miękkiej plątaniny, aby odkryć uwięzione w środku kształty. Nić gęsto coś oplata, wyoblając formy, w których można doszukać się sylwetki głowy, tułowia, napiętego w próbie rozerwania więzów grzbietu. Poruszający jest fakt, że autorka realizacji urodziła się z zespołem Downa i głucho-niema. Scott w wieku siedmiu lat została uznana za niezdolną do podjęcia nauki w jakimkolwiek specjalistycznym ośrodku, oddzielona od swojej rodziny i umieszczana w kolejnych instytucjach, w których spędziła następne 35 lat. Warunki, w których przebywała, bliskie były więziennej izolacji. Trudno nie uznać kreowanych przez nią przedmiotów za przejmujący manifest własnej kondycji.

Wyżynane na murach budynków pismo Oreste Nannettiego, pacjenta włoskiego szpitala psychiatrycznego, pokrywa enigmatyczną epopeją całe fasady. Treść sprawia wrażenie mechanicznego i kompulsywnego. Zaskakujące, biorąc pod uwagę, że Nannetti na co dzień kontaktował się wyłącznie z jedną osobą, pielęgniarkę szpitala.

Liryczne rysunki Laure Pigeon uwodzą swoją delikatnością. W niedosłowny, ale sugestywny sposób ilustrują marzenia o szczęśliwym życiu i małżeństwie którymi Pigeon zastąpiła smutną rzeczywistość po opuszczeniu przez męża.

Edmund Monsie, Postacie, 1947, ołówek na papierze, fot. E. Koporwski

Fantastyczne rysunki Henry’ego Dargera, podobnie jak szkice Edmunda Monsiela, wykonywane w całkowitej samotności i tajemnicy, konsumują doświadczenia dzieciństwa. Przerażające i fascynujące zarazem kobiece sylwetki wykonane z rysunków i fragmentów zdjęć z kolorowych magazynów to prawdopodobnie jedyny ślad mizoginizmu i wewnętrznego strachu przed kobietami. Anonimowe, znalezione w metalowej puszce na pchlim targu przez pracownika muzeum LAM w Lille.

Przykładów jest wiele, wiele więcej. Sztuka Art Brut jest nie tylko nośnikiem historii, których w żaden inny sposób nie mielibyśmy nigdy szans poznać, ale przede wszystkim silnie manifestuje imperatyw twórczy i potrzebę aktywności, która kanalizuje stany, doznania i emocje, niemożliwe do zakomunikowania przez dane jednostki w inny sposób. Gdzie zatem szukać twórców Art Brut?

Gdzie szukać Art Brut?

Stanisław Zagajewski, Paw I, 1962

Znane są centra z bogatymi kolekcjami Art Brut jak LaM w Lille, Collection de l’art Brut w Lausannie. Stworzenie kolekcji, instytutów, centrów pociągnęło za sobą imprezy cykliczne, wystawy tymczasowe, jak chociażby te w Muzeum Etnograficznym w Warszawie („Szara strefa sztuki – polscy twórcy Art Brut”) czy w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie („Po co wojny są na świecie”), a także liczne mniejsze galerie skupiające twórców Art Brut, bardziej lub mniej lokalnych, jak Galeria Art Brut we Wrocławiu, Galeria Odlot w Łodzi, czy poznańska Galeria Tak, prowadząca w 2017 roku projekt Trójkąt Bermudzki/Outsider Art.

W 2013 roku na 55. Międzynarodowe Biennale Sztuki w Wenecji Art Brut stało się narzędziem strategii artystycznej do krytyki mainstreamowej sztuki współczesnej. Zaprezentowanie rzeszy twórców nieprofesjonalnych pośród gwiazd sztuki najnowszej  sprowokowało wymowny kontrast. Art Brut wykształciło także swoje wewnętrzne gwiazdy: Adolf Wolfli, Nikifor, Jopsephine de Senlis to nazwiska już powszechnie znane, a sami twórcy stają się niejednokrotnie tematem produkcji filmowych.

Justyna Matysiak, Ratusz, 2008, cienkopis na kartonie, fot. Edward Koporwski

Ostatecznie, sama sztuka okazuje się dobrym narzędziem do poznawania nowych, mniej rozpowszechnionych twórców. Film Bracia Wojciecha Staronia z 2016 roku, przerażające i hipnotyzujące fotografie Rogera Ballena, zdjęcia Brassai, dokumentującego fascynujące, surowe graffiti. Nie wspominając o Joanie Miro, Karelu Appel, Enrico Baju, którzy podzielając zdanie Pabla Picassa, zdawali się w swojej twórczości przyznawać, że spędzili „(…)tout en vie pour apprendre a dessinez comme les enfants” (całe życie starając się nauczyć rysować jak dzieci), immanentnej wartości sztuki naiwnej. Bezpośredniość i swoista naiwność twórczości jako jej nadrzędna wartość: kolejna lekcja Art Brut.

Wydaje się, że sztuka twórców naiwnych zyskała swoją definicję i warunkowość powstania. Intuicyjnośći biografia to jej dwa najważniejsze aspekty, a sama Art Brut urosła do rangi zarówno autonomicznej, ale i równoprawnej gałęzi sztuki. Jest wystawiana, kolekcjonowana, sprzedawana. Mimo transgresji w element pejzażu galerii i rynku sztuki, Art Brut wciąż daje nam lekcje z pozycji outsidera. Cytując i rozwijając myśl Rafała Jęczmyka: „Art Brut jest doskonałym określeniem, czym sztuka nie jest.” Myślenie, do którego zmusza nas ten wytwór, nakłania nas do rozpatrywania jej w kontekście sztuki i uruchamiania mechanizmów dostosowanych do percepcji utworu artystycznego. Wytworu wyłączonego z kontekstu czasu, koncepcji i teorematu, angażującego i testującego naszą emocjonalność, ciekawość i empatię.

Agata Wieczorek

fot. (góra) Centre de l’Art Brut Lausanne

Rynekisztuka.pl

szukaj wpisów które mogą Cię jeszcze zainteresować:

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Magazyn

Magazyn

Nowość - Magazyn portalu RynekiSztuka.pl

Pobierz Magazyn Pobierz Raport 2016
MENU: