szukaj w portalu Rynek i Sztuka MENU:

Artystyczne antypatie

11.10.2017

Aktualności, Ciekawostki

Sztuka, będąc źródłem emocji, prowokuje zaciekłe dyskusje w gronie jej odbiorców. Żywą polemikę wśród jej miłośników nazwać można chlebem powszednim. A co się dzieje wśród samych twórców? Czy dyskutują między sobą o dziełach „kolegów po fachu”? Czego można się po nich spodziewać? Sympatii i zrozumienia czy bolesnej krytyki?

Największym mistrzem krytycyzmu i uszczypliwych docinek można bezapelacyjnie nazwać Luciana Freuda. Szara eminencja brytyjskiej sceny portrecistów słynęła z ciętego języka i nieprzychylności wobec współczesnych mu twórców. Swojego rywala, Denisa Wirth-Millera, na przykład z zamiłowaniem nazywał „Denis Worth-Nothing” (czyli Denisem Nic Niewartym). Plotki, jakoby ten drugi miał ukraść obraz Freuda dodatkowo zaogniły ich relacje.

David Hockney, Portret artysty (Basen z dwoma postaciami), 1972, źródło: Christie’s

Negatywne komentarze w kierunku Davida Hockney’a nie powinny budzić zaskoczenia. Hockney z kolei często atakuje Gerharda Richtera. Otwarcie mówi, że nie rozumie fenomenu jego obrazów. Bez ogródek stwierdza, że nie widzi w nich niczego nadzwyczajnego. Wypowiadając się pewnego razu o niemieckim malarzu, aby jeszcze wyraźniej zaznaczyć swoje stanowisko, na koniec dodał wręcz, że wszystkie użyte przez niego określenia miały wydźwięk pejoratywny.

William Blake, Nabuchodonozor,ok. 1795-1805

Oczywiście nie wszyscy artyści tak otwarcie i na forum publicznym dzielą się swoimi przemyśleniami. Jednak prywatnie używają wobec kolegów kwiecistych i ekspresyjnych epitetów. Nie jest to też zjawisko, które narodziło się w niedalekiej przeszłości. Już za czasów odrodzenia znane były takie przypadki. Michał Anioł mówił na przykład, że czuje odrazę przed dziełami Rafaela. Podobnie Ingres wyraził się o obrazach Delacroix, mówiąc, że są niemoralne i „pachnące siarką”. William Blake natomiast pokusił się o zabawę słowną godną Luciana Freuda. Otóż swojego znajomego Joshuę Reynoldsa, fundatora Royal Academy nazywał „Sir Sloshua”, co stanowi odwołanie do angielskiego słowa „sloth”, czyli lenistwo. Nie przyniosło to jednak sławie Blake’a żadnych korzyści.

Jednak najbardziej znaną anegdotą, dotyczącą artystycznych antypatii jest historia Alfreda Munninga, który nie cierpiał sztuki nowoczesnej. Mówi się, że swego czasu w pobliżu jego domu w Suffolk stanęła postępowa szkoła artystyczna. Pewnego dnia miała ona doszczętnie spłonąć z powodu porzuconego przez ucznia niedopałka. Plotka głosi, że Munning pojechał na miejsce wiwatować i dać upust radości. A by opowieść była jeszcze bardziej zaskakująca, należy wspomnieć, że nieuważnym uczniem był… Lucian Freud.

I. S.

fot. (góra) Francis Bacon, Trzy studia do portretu Luciana Freuda, 1969, źródło: Christie’s

Rynekisztuka.pl

szukaj wpisów które mogą Cię jeszcze zainteresować:

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Magazyn

Magazyn

Nowość - Magazyn portalu RynekiSztuka.pl

Pobierz Magazyn Pobierz Raport 2016
MENU: