szukaj w portalu Rynek i Sztuka MENU:

Odzyskiwanie piękna, czyli na czym polega praca konserwatora sztuki

17.11.2017

Dla kolekcjonerów, Kolekcjonowanie, Poszukiwania antykwaryczne

Jeśli jesteśmy miłośnikami sztuki, a w szczególnie sztuki dawnej, powszechnie spotykamy się z obiektami, które naruszył ząb czasu – czasami tak mocno, że zastanawiamy się, czy ów obiekt w ogóle posiada jakąś wartość. Brud, który wdarł się w polichromię, drewno czy między włókna płótna albo niekompletność przedmiotu – wszystkie te czynniki powodują, iż wątpimy w znaczenie dzieła. Zdarzają się jednak także sytuacje odwrotne – skoro mocno pociemniała polichromia sugeruje znaczny wiek pracy, w wyobraźni przypisujemy jej znaczną wartość.

Jeśli chodzi o drugi z przytoczonych przypadków, kieruje nami stereotyp „antyku”, w pierwszym mamy do czynienia z „pięknem ukrytym”. Podczas gdy przypadek drugi zwykle nas rozczarowuje, pierwszy jest cudowną niespodzianką, która od czasu do czasu zdarza się konserwatorowi oraz właścicielowi przedmiotu.

Taką niespodziankę sprawiło mi przedstawienie Madonny, które w 2013 roku przywiózł do mojej pracowni jeden z klientów. Był to średniej wielkości kawałek postrzępionego, malowanego olejnie płótna, dostarczony luzem, bez krosna. Obraz był jednolicie ciemnobrązowy, przez co nie tylko nie można było dostrzec koloru, ale także rysunek był słabo widoczny. Na pierwszy rzut oka obraz skojarzył mi się rzemieślniczymi przedstawianiami Madonny z XIX wieku. Do 2014 roku byłam zatrudniona w pracowni konserwatorskiej w Państwowym Muzeum Etnograficznym w Warszawie. Znajdowało się tam przedstawienie XIX-wiecznej, nieco naiwnie, ale z talentem namalowanej przez zakład rzemieślniczy Matki Boskiej z Dzieciątkiem, które bardzo przypominało mi płótno dostarczone mi przez klienta. Informację właściciela o tym, że dziełko jest starsze, przyjęłam z wyrozumiałym milczeniem, tak jak i tę, że ostatnio na płótnie wylegiwał się kot właścicieli.

fot. 3, autor nieznany, obraz Matki Bożej Wspomożycielki, poł. XVII w., fragment po zwykonaniu malarskiego retuszu konserwatorskiego, źródło: dzięki uprzejmości autorki artykułu

Trzy zdjęcia (fot. 1, 2, 3 ) pokazują rezultaty usuwania ok. 250-letniego brudu. Oryginalna malatura wykruszała się, ale szczęśliwie nigdy nie została przemalowana. Po oczyszczeniu zdałam sobie sprawę, że  rzeczywiście mam do czynienia z obrazem starszym niż XIX-wieczny. Być może pochodzi on z ok. połowy siedemnastego wieku. Takie jest jego obecne datowanie. Obraz przypominał przedstawienia „Pięknej Madonny” z późnego gotyku. Należy bowiem zaznaczyć, że styl późnego średniowiecza był stylem prowincji. W wielkich miastach, stolicach i w Watykanie naśladowano natomiast najwybitniejszych mistrzów renesansu i baroku. Usunięcie brudu kilku stuleci, uzupełnienie wykruszeń gruntu i polichromii przywróciło obrazowi wygląd pierwotny, wszystkie cechy późnogotyckiego malarstwa oraz właściwą mu artystyczną wartość.

fot. 4, autor nieznany, portret mężczyzny, olej na płótnie, I poł. Xx w., źródło: dzięki uprzejmości autorki artykułu

Podobnie rzecz się miała z portretem z pierwszej połowy dwudziestego wieku – obrazem co prawda dużo młodszym, lecz potraktowanym bardzo złym, mocno pociemniałym werniksem utrwalonym dymem z pieca i papierosów. W trakcie czyszczenia portret odzyskał wrażliwą wielobarwność; okazał się namalowany przez uzdolnionego portrecistę ( fot.4).

A przemalowana najprawdopodobniej w XIX wieku przez konserwatora „Św. Trójca” z głównego ołtarza kościoła w Okuniewie pod Warszawą? Tylko twarz Syna Bożego została nietknięta przez ząb czasu i niszczycielski pędzel dawnego restauratora sztuki, który za swój cel przyjął „upiększenie” dzieła z końca siedemnastego wieku. Skutki tej konserwacji okazały się dramatyczne i naraziły na poważne koszta parafię, depozytariuszkę dzieła. O tej pracochłonnej i zawiłej konserwacji być może będę miała okazję napisać w przyszłości, na razie przedstawiam kilka zdjęć pokazujących skalę zniszczenia polichromii i ingerencji niezbyt utalentowanego konserwatora-malarza (fot. 5 – 8a).

Podobnie rzecz ma się z dziełami przestrzennymi, np. z drewnianymi rzeźbami polichromowanymi, gipsowymi lub betonowymi odlewami dzieł rzeźbiarzy czy dekoratorów. Fotografie 9 i 9a ukazują wygląd płaskorzeźbionego odlewu będącego zniszczoną i poddaną renowacji pamiątką rodzinną, zaś zdjęcia 10 i 10a  to przykład uratowania przed ostatecznym zniszczeniem przedwojennego przedstawienia (betonowy odlew) Chrystusa z ul. Bocianiej w Warszawie. Pewna firma budowlana wznosząca tam nowy gmach zdecydowała się zachować i odrestaurować moimi rękami tę kilkudziesięcioletnią figurę.

I jeszcze dwa przykłady. Pierwszy to jedno z setek przedstawień Matki Boskiej Skępskiej znajdujących się w rozmaitych wersjach w muzeach etnograficznych Polski: rekonstrukcja dekoracji z gipsatury i polichromii w złotym kolorze została wykonana dokładnie wg. śladów rysunku nakreślonych ołówkiem przez twórcę i w oparciu o liczne inne rzeźby Matki Boskiej Skępskiej (fot. 11, 11a). Natomiast Chrystus z XIX-wiecznego krucyfiksu (fot. 12, 12a) po usunięciu późniejszych warstw pomarszczonej, olejnej farby do ścian ukazał delikatną, wykonaną z kolorystycznym wyczuciem barw ciała polichromię: pięknie rozjaśnione indygo cieni, kość słoniowa i róż sylwetki, a także czerwień kropli krwi zdradzają pełen ładu i harmonii dobór kolorystyki.

Na koniec chcę pokazać fotagrafie pewnego dzieła z 1921 roku, które było właściwie destruktem, ale które wraz z właścicielami zdecydowaliśmy się zrekonstruować. W tym przypadku najpierw należało ratować stronę fizyczną obrazu, jego materię. Nie dość, że płótno było podarte, pozbawione znacznych fragmentów, to na domiar złego jego struktura była mocno zniszczona. Osłabione, zbutwiałe miejscami płótno okazało się pokryte od spodu zaschniętą, czarną mazią. Fot. 13 i 13a  przedstawiają stan przed i po konserwacji oraz rekonstrukcji brakujących  fragmentów.

Mam nadzieję, że przedstawione dzieła i wykonane przy nich prace stanowią dobrą ilustrację procesu „odzyskiwania piękna”, a także sensu pracy konserwatora dzieł sztuki.

Autorką artykułu jest Magda Kułakowska-Mróz, konserwatorka zabytków i dzieł sztuki. Dyplom: Wydział Sztuk Pięknych UMK w Toruniu. Pracowała jako konserwatorka w Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie i  w Państwowym Muzeum Etnograficznym w Warszawie; obecnie ma własną pracownię konserwatorską w Grodzisku Mazowieckim pod Warszawą. Zajmuje się konserwacją malarstwa na podłożu płóciennym, drewnianym, renowacją oleodruków, rzeźby drewnianej, drewnianej polichromowanej, kamiennej. Kontakt: tel. 509 249 137; Strona internetowa:www.konserwacjads.pl

Rynekisztuka.pl

szukaj wpisów które mogą Cię jeszcze zainteresować:

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Magazyn

Magazyn

Nowość - Magazyn portalu RynekiSztuka.pl

Pobierz Magazyn Pobierz Raport 2016
MENU: