szukaj w portalu Rynek i Sztuka MENU:

Z cyklu klasycy polskiego malarstwa: Artur Nacht-Samborski

04.12.2017

Aktualności, Analiza rynku sztuki, Ciekawostki, Dla galerzystów, Dla kolekcjonerów, Kolekcjonowanie, Na deser

Artur Nacht-Samborski, urodzony w Warszawie polski malarz kapista, „ten, który malował fikusy”. Chociaż jego pełne doniczkowych kwiatów i kobiet malarstwo pozostawało dość monotematyczne, nie można odmówić artyście wyjątkowego podejścia – pomimo nierzadko ekspresyjnych tonów, zmysł konstrukcyjny i świetne wyczucie kompozycji pozwalały mu budować wyważone obrazy uwypuklające, przeniesione na płótno wprost z rzeczywistości, barwne niuanse.

Nomad Kapista

Artur Nacht-Samborski, Martwa natura z dzbankiem, źródło: Dom aukcyjny Ostoya

Artysta urodził się w Krakowie w 1898 roku. Tam również uczęszczał przez trzy lata do pracowni Józefa Mehoffera i Wojciecha Weissa na Akademii Sztuk Pięknych. Po niespełna trzech latach opuścił uczelnię. Jednakże liczne walki bokserskie stoczone po odłożeniu pędzla nie dostarczały mu wystarczających wrażeń. Młody Samborski wyruszył w podróż do Berlina, a następnie do Wiednia. Tam po raz pierwszy zetknął się z niemieckim ekspresjonizmem, który mocno naznaczył jego ścieżkę twórczą. Przesiąknięty jaskrawą kolorystyką oglądanych tam prac, wrócił do Krakowa skąd, dzięki pomocy Komitetu Paryskiego, wyjechał na 15 lat do Francji. W roku 1929 otrzymał nagrodę dla malarzy polskich mieszkających w Paryżu. W latach 30. wybrał się w artystyczną podróż do Hiszpanii i na Baleary, skąd wrócił z rulonami kolejnych prac.

Tuż przed wybuchem wojny malarz wrócił do kraju, by być blisko rodziny. Niestety wszyscy jej członkowie i sam Nacht trafili do lwowskiego getta. Artyście z pomocą przyjaciół udało się uciec i przeprowadzić na aryjską stronę kilkoro krewnych. Żeby zmienić otoczenie, wyjechał do Warszawy, gdzie żył pod fałszywym nazwiskiem – Stefan Samborski. Po wojnie zmienił je ostatecznie na Artur Nacht-Samborski.

Mimo wrodzonej skromności, po długich namowach przyjął posadę wykładowcy w gdańskiej Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych. Pomimo rzadkich uwag i oszczędnych korekt, okazał się świetnym wykładowcą. Studenci chętnie spędzali z nim czas po zajęciach. Kiedy twórca oglądał ich prace, czuli się wyróżnieni, nie śmieli wymagać niczego więcej. Sam Nacht był wierny swojej filozofii – artyście nie można niczego nakazywać i tłumaczyć. Chciał, żeby jego uczniowie „wypuszczali z siebie tygrysa”, uwalniali fantazję i odwagę. Był przekonany, że artysta doskonale wie, co powinien robić. Jego malarstwo wpłynęło znacznie na tak zwaną „szkołę sopocką”.

Po dwóch latach przeniósł się do Warszawy, gdzie kontynuował karierę akademicką na tamtejszej ASP. Spędził tam, z dwuletnią przerwą, 20 lat. W roku 1950 roku został wydalony z uczelni z powodu jego negatywnego stosunku do socjalistycznego realizmu. Twórca nie chciał się podporządkowywać. W 1952 roku przyjęto go ponownie. Objął wówczas posadę asystenta w pracowni rysunku dla studentów wieczorowych. Po latach artyście zaproponowano także pracę w Poznaniu. Pomimo pozytywnego nastawienia i chęci, nie zdążył. Zaskoczony przez zawał serca zmarł w 1974 w stolicy.

Chociaż we Francji prowadził bogate życie towarzyskie, był częstym gościem bankietów i rautów, charakteryzował się szczególną nieufnością wobec ludzi. Jego pracownię można było porównywać do zamku otoczonego murem i fosą. Zapraszał do niej jedynie bliskich przyjaciół lub polecone przez nich osoby. Bardzo niechętnie pokazywał swoje prace. Najlepszym tego dowodem jest fakt, że za życia nie zdecydował się na indywidualną wystawę. Najbogatszym pokazem jego malarstwa była ekspozycja z 1957 w Muzeum Narodowym w Poznaniu. Pokazał wtedy 11 płócien, co było absolutnie niespotykaną ilością w jego przypadku. Z natury spokojny, opanowany i ugodowy, wpadał w szał kiedy ktoś bez pozwolenia odwracał skierowane do ściany obrazy w jego pracowni. Był sukcesywny, widać to szczególnie dobrze w jego martwych naturach – słynnych fikusach – które zawsze były precyzyjnie zakomponowane i dokładnie przemyślane. Często też malował kobiece akty, rzadziej pejzaże. Kobiece ciało traktował jak zbiór plam i płaszczyzn umieszczony w intymnym wnętrzu. Pomimo powtarzających się motywów, jego malarstwo nie jest nużące. Operował bowiem tak wielką fantazją, że każdy kolejny obraz ma zupełnie inny charakter. Łatwość łączenia ze sobą barw dawała mu nieograniczone możliwości twórczej kreacji. Być może wąska tematyka pozwalała artyście na głębsze poszukiwania formalne i warsztatowe. Dzięki temu dokładnie widać różnice w używanych mediach i emocjach towarzyszących twórcy.

Artysta poszukiwany

Obrazy Artura Nachta-Samborskiego są wyjątkową gratką dla tych, którzy pamiętają jego niechęć do ich prezentowania. Prace artysty stosunkowo rzadko pojawiają się na licytacjach w polskich domach aukcyjnych. Ich ceny wahają się pomiędzy kilkunastoma a kilkudziesięcioma tysiącami złotych, choć znaczna większość wystawianych na aukcjach dzieł kolorysty przekracza kwotę 30 tysięcy złotych. Najdroższym w historii obrazem Nachta-Samborskiego jest sprzedany w październiku 2002 roku za cenę młotkową równą 149 tysiącom złotych (171,350 tysięcy złotych z prowizją) w DESA Unicum portret „Dziewczynka z bukietem kwiatów” z 1973 roku. Obecnie wiele obrazów twórcy znajduje się w zbiorach licznych oddziałów Muzeum Narodowego i w innych pomniejszych instytucjach.

Ida Sielska

fot. (góra) Artur Nacht-Samborski, Kompozycja abstrakcyjna, źródło: Dom aukcyjny Ostoya

Rynekisztuka.pl

szukaj wpisów które mogą Cię jeszcze zainteresować:

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Magazyn

Magazyn

Nowość - Magazyn portalu RynekiSztuka.pl

Pobierz Magazyn Pobierz Raport 2016
MENU: