szukaj w portalu Rynek i Sztuka MENU:

W kolekcjonowaniu ważny jest zarówno aspekt estetyczny, jak i biznesowy – rozmowa z Jerzym Pierógiem

14.12.2017

Aktualności, Wywiady

Charakter kolekcji sztuki formuje się tak długo, jak długo kształtuje się człowiek i jego gust. Doskonałym na to dowodem mogą być zbiory prawnika i kolekcjonera, Jerzego Pieróga. O długim procesie kształtowania specyfiki kolekcji sztuki, potrzebie jej odpowiedniego wyeksponowania w przestrzeni mieszkalnej oraz zainteresowaniu twórczością młodych opowiada on Katarzynie Zahorskiej.

Tadeusz Dominik, Kompozycja z pomarańczowym słońcem, 1970-1980, źródło: dzięki uprzejmości Jerzego Pieróga

Katarzyna Zahorska: Swoje życie zawodowe związał Pan z prawem, podczas gdy sztuka stanowiła dla Pana raczej zawsze temat poboczny, hobbystyczny. Jak się rozpoczęła Pana fascynacja twórczością wizualną oraz przygoda z kolekcjonowaniem?

Jerzy Pieróg: Należy zaznaczyć, że były to niejako dwa różne etapy. Fascynacja sztukami wizualnymi rozpoczęła się jeszcze w czasach szkoły średniej. Z zaoszczędzonych pieniędzy kupowałem albumy i książki o sztuce, ponieważ tylko na to było mnie wtedy stać. Ponowne odnajdywanie ich w mojej biblioteczce w domu rodziców generuje dziś we mnie dużo wspomnień.

Moja przygoda z kolekcjonowaniem zaczęła się natomiast dużo później – dopiero wtedy, kiedy było mnie stać na kupowanie dzieł sztuki, czyli tak naprawdę na początku XXI wieku. Swoje pierwsze obrazy kupiłem w 2002 roku.

Leon Tarasewicz, bez tytułu, 2000, źródło: dzięki uprzejmości Jerzego Pieróga

KZ: Czy pamięta Pan pierwszy zakupiony obiekt? Jakimi kategoriami kierował się Pan przy jego wyborze?

JP: Właściwie moje pierwsze zakupy objęły kilka obiektów. Pierwsze obrazy kupiłem w galeriach w Kazimierzu Dolnym. Kierowałem się wówczas wyłącznie względami estetycznymi dzieła, ich tematyką i nastrojem.

KZ: Czy pamięta Pan, jakie dokładnie to były obiekty? Kto był ich autorem?

JP: Były to obrazy Jana Wołka i Tomasza Bachanka. Jeżeli chodzi o tego pierwszego autora, kupiłem pejzaż utrzymany w bardziej nieprzedstawiającej stylistyce. Prace Bachanka natomiast to pełne koloru, wesołe obrazy figuratywne. Pamiętam, że jechałem specjalnie do artysty po odbiór tych obrazów. Obiekty te kupiłem w Kazimierzu Dolnym za pośrednictwem galerii. Kolejne nabyte przeze mnie obrazy, które były pokazywane na wystawach konkursowych Obraz Roku, organizowanych przy udziale domu aukcyjnego Rempex i wydawnictwa Art & Business, licytowałem w systemie aukcyjnym.

KZ: Co zazwyczaj skłania Pan do zakupu dzieła sztuki – względy estetyczne czy może potencjał inwestycyjny?

Henryk Stażewski, bez tytułu, 1981, źródło: dzięki uprzejmości Jerzego Pieróga

JP: Oba elementy są ważne. Na pewno dzieło powinno odpowiadać mi pod względem estetycznym. Nie posiadam w swojej kolekcji na przykład prac Beksińskiego czy Lebensteina, gdyż nie lubię tego typu malarstwa. Nawet jeśli w jakiś sposób podobają mi się ich realizacje, nie powiesiłbym ich w domu. Stylistyka, treść i nastrój dzieła musi mi odpowiadać – to jest podstawa. Natomiast drugą, równie ważną rzeczą jest aspekt biznesowy. Perspektywa wzrostu ceny pracy zawsze stanowi bowiem element dodatkowo zachęcający do jej kupna. Jeśli pyta Pani o to, czy kupiłbym obraz, który mi się nie podoba tylko i wyłącznie ze względów komercyjnych, odpowiem, że tak. Jeżeli pojawiłaby się możliwość zakupu obiektu po bardzo korzystnej cenie, na pewno bym go nabył, jednak nie po to, żeby go powiesić na ścianie, ale co najwyżej w charakterze lokaty lub w celu późniejszego odsprzedania. Myślę jednak, że w moim przypadku decydujące znaczenie zawsze ma aspekt estetyczny. Zaznaczę też, że nie kupiłbym dzieła za niezwykle wygórowaną cenę, choćby mi się bardzo podobało.

Alfred Lenica, Na czarnej ścianie, 1968, źródło: dzięki uprzejmości Jerzego Pieróga

KZ: Jaką sztukę wybiera Pan przede wszystkim? Jakie medium, technika, styl interesują Pana w największym stopniu?

JP: Obecnie interesuje mnie przede wszystkim abstrakcja geometryczna. Moje kolekcjonerskie początki były jednak oczywiście inne. Wybierałem obrazy raczej na zasadzie impulsu, kierując się własnym gustem i możliwościami finansowymi. Teraz mam z nimi problem, bo nie pasują one do najnowszych zbiorów (śmiech). Obecnie zdecydowanie preferuję w sztuce abstrakcję, a zwłaszcza abstrakcję geometryczną i op-art. Nie ukrywam jednak, że czasami mój wzrok przyciągnie również dzieło zrealizowane w zupełnie innej stylistyce, nawet figuratywnej. Jeżeli chodzi o sztukę przedstawiającą, zależy mi, aby nie była ona w swoim wyrazie dosłowna. Raczej nie interesują mnie akty, portrety, pejzaże – nie przekonują mnie tego typu przedstawienia. Lubię jednak odkrywać w obrazach niedosłowne znaczenia, dlatego ze sztuki figuratywnej byłbym skłonny wybrać dzieło obfitujące w motywy magiczne.

Inaczej z kolei w moim przypadku jest z rzeźbą – o ile w malarstwie wybieram abstrakcję, w medium trójwymiarowym preferuję bardziej figuratywizm. Idealnie w moje gusta wpasowuje się twórczość państwa Nowakowskich z Krakowa, a w szczególności pani Krystyny Nowakowskiej. Dla mnie, osoby, która nie lubi powtarzalności w sztuce, dodatkową wartością jej rzeźb jest to, że są to unikaty, jednorazowo odlewane w wosku. Zaznaczę także, że mówiąc o rzeźbie mam na myśli realizacje od początku uformowane – odlane lub wykute – przez artystę. Nie jestem zwolennikiem najnowszych tendencji w twórczości trójwymiarowej, która zmierza do wykorzystywania i łączenia przypadkowych materiałów w kompozycje przestrzenne.

Jeżeli chodzi o technikę, preferuję dzieła na płótnie wykonane olejem lub ostatecznie akrylem. W mojej kolekcji zdarzają się także prace stworzone na desce, jak na przykład w przypadku Winiarskiego czy Stażewskiego, jednak, jeśli to jest możliwe, wybieram płótno.

KZ: Jakie nazwiska znajdują się w Pana kolekcji?

Karolina Jaklewicz, Architektura pejzażu I, 2011, źródło: dzięki uprzejmości Jerzego Pieróga

JP: Poza obiektami zakupionymi w początkach mojej kolekcjonerskiej pasji, obecny zbiór podzielić mogę na dwa segmenty, a mianowicie: powojenną sztukę nowoczesną oraz młodą sztukę. Jeżeli chodzi o tę pierwszą, posiadam w swojej kolekcji nazwiska takie, jak na przykład Ryszard Winiarski, Leon Tarasewicz, Roman Opałka, Tadeusz Dominik czy Tadeusz Brzozowski. To właśnie dzieła tych twórców wiszą na ścianach w moim domu. Jeżeli zaś chodzi o młodą sztukę, bardzo mi się podoba malarstwo artystów wrocławskich, takich jak Karolina Jaklewicz czy Daniel Krysta. Prace tych autorów znajdują się w mojej kancelarii. Obrazy Karoliny Jaklewicz są wręcz jej wizualnym symbolem. Na potrzeby kancelarii zamówiliśmy u artystki specjalny cykl sześciu obrazów. Ponadto, spośród młodych, polskich twórców podoba mi się także malarstwo Michała Misiaka, Tomasza Jędrzejko czy Łukasza Lepiorza. Prace tego ostatniego można kupić na aukcjach już za kilkaset złotych. Do mnie przemawiają przede wszystkim swoim kolorystycznym minimalizmem. Z kategorii młodego malarstwa figuratywnego podobają mi się także niedosłowne akty wrocławskiej malarki mieszkającej w Niemczech, Marty Kwapisz-Grabowskiej.

dzięki uprzejmości Jerzego Pieróga

KZ: Czy posiada Pan jakiś spójny, realizowany sukcesywnie koncept na kolekcję, którą Pan tworzy?

JP: Można powiedzieć, że tak, przy czym, tworząc kolekcję, nie abstrahuję także od wnętrza, w którym miałaby się ona znajdować. Dlatego też zbiór musi dobrze komponować się z przestrzeniami mieszkalnymi. Obecnie mam z tym pewien problem – kilka lat temu zmieniłem mieszkanie i o ile większość obiektów z mojej kolekcji idealnie pasowała do wyglądu poprzedniego lokum, to w obecnym mieszkaniu, gdzie jest głównie kamień i szkło, wyglądałyby one bardzo źle. W nowym miejscu doskonale sprawdza się z kolei abstrakcja geometryczna. Jednakże przestrzenie, gdzie mogłyby zawisnąć kolejne realizacje powoli się wyczerpują, dlatego też nie myślę w tej chwili o rozbudowywaniu zbioru. To, co było do zagospodarowania obrazami, już zostało zagospodarowane – zarówno pomieszczenia w kancelarii, jak i wnętrza mojego mieszkania. Pozostało mi natomiast jeszcze trochę miejsca na ulokowanie rzeźby, więc być może zdecyduje się na poszerzenie zbioru właśnie w tym kierunku. Gdybym jednak chciał dalej rozbudowywać kolekcję, nadal w grę wchodziłyby kierunki op-artu i abstrakcji geometrycznej. Na tego typu realizację mogę patrzeć cały czas i ciągle znajdować w nich coś innego.

dzięki uprzejmości Jerzego Pieróga

KZ: Czy śledzi Pan prywatne zbiory innych kolekcjonerów? Czy istnieje według Pana jakaś od początku do końca przemyślana, spójna kolekcja?

JP: Z pewnością są takie kolekcje. Niestety nie wszystkie miałem okazję podziwiać w całości, zazwyczaj oglądałem jedynie prezentowane fragmenty zbiorów. Kiedyś bardzo duże wrażenie na mnie zrobiła pokazywana w Muzeum Narodowym w Krakowie kolekcja Andrzeja Starmacha z Krakowa, który miał olbrzymią liczbę obrazów. Podobnie było ze zbiorami Wojciecha Fibaka. Te kolekcje jednak nie były w zasadzie jednorodne, zawierały rozmaite obiekty sztuki. Widziałem dotąd również wiele mniejszych prywatnych zbiorów kolekcjonerów z Warszawy, z Konstancina. Zawsze jednak były one prezentowane w galeriach i w związku z oczywistym procesem selekcji dzieł do wystawy, trudno ocenić mi, czy posiadały one swój spójny koncept. Na pewno były to bardzo interesujące pokazy.

KZ: Czy posiada Pan plany na kolejne nabytki? Czy istnieją tacy artyści, których dzieło bezwzględnie musi Pan zdobyć?

JP: Nie będę oryginalny mówiąc, że od lat prześladuje mnie myśl o Fangorze. Jego abstrakcyjne realizacje idealnie pasowałyby do przestrzeni mojego mieszkania. Od lat jednak nie mogę dogonić go z cenami. Co prawda miałem niepowtarzalną szansę kupić obraz Fangora – zaproponowano mi wówczas przedstawienie koła za cenę, na dzisiejsze czasy, niską, wtedy zaś dosyć wysoką, ale akceptowalną. Nie zdecydowałem się jednak na zakup, gdyż uznałem, że praca posiada zbyt mały format. Później już z kolei ceny tak dynamicznie poszły do góry, że trudno mi za nimi nadążyć. Posiadam co prawda w swojej kolekcji obrazy Fangora, ale nie są to koła czy fale, na których bardzo mi zależy.

Łukasz Lepiorz, Przestrzeń ulotna. Pociąg (dyptyk), 2009, źródło: dzięki uprzejmości Jerzego Pieróga

Niezmiennie obserwuję też młodą sztukę i wciąż coś nowego udaje mi się z niej wybierać. Na rynku funkcjonuje bowiem wielu bardzo interesujących, a często niedocenianych młodych artystów. Warto przyglądać się młodej sztuce, zwłaszcza, że posiada ona ceny przystępne dla wielu, o czym świadczy chociażby fakt, że na tego typu aukcjach licytuje wielu młodych kupujących. W większości domów aukcyjnych kwoty za dzieła polskich artystów do 35 roku życia zaczynają się od 500 złotych. Uważam, że to dobry pomysł, bo mimo niewielkiej ceny wywoławczej, wartościowa sztuka i tak osiągnie przyzwoitą cenę. Warto zaznaczyć, że na aukcjach młodej twórczości zdarzają się ceny nawet kilkunastu tysięcy złotych – za taką kwotę można kupić już dzieło sztuki nowoczesnej znanego malarza.

KZ: Nawiązując do Pana prawniczego wykształcenia, chciałabym zapytać, czy na polskim rynku sztuki istnieją problemy prawne, które wymagałyby rozwiązania.

JP: Na tym polu jest bardzo wiele problemów do rozwiązania, ponieważ, w przeciwieństwie do pozostałych krajów Unii Europejskiej, rynek sztuki w Polsce w żaden sposób nie jest uregulowany prawnie. W innych państwach europejskich nabywcy sztuki mają gwarancję, że kupując ją na aukcjach lub w galerii, jest ona autentyczna. Tymczasem ekspertyz otrzymywanych w naszym kraju przy zakupie obrazu lub rzeźby nie można traktować jako pewnych. Ostatnimi czasy można zaobserwować, że w coraz większej liczbie domów aukcyjnych praktykowane jest autorskie prawo majątkowe droit de suite, jednak kwestia ta wciąż wymaga przemyślanych uregulowań. Ponadto, uważam, że nie można zabraniać także wywozu dzieł za granicę, ponieważ między innymi poprzez zmianę właścicieli i miejsc ekspozycji sztuka żyje. Generalnie w polskim obrocie sztuką istnieje mnóstwo kwestii, które wymagają uregulowania zgodnie ze standardami obowiązującymi w Unii Europejskiej.

Katarzyna Zahorska

fot. (góra) dzięki uprzejmości Jerzego Pieróga

Rynekisztuka.pl

szukaj wpisów które mogą Cię jeszcze zainteresować:

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Magazyn

Magazyn

Nowość - Magazyn portalu RynekiSztuka.pl

Pobierz Magazyn Pobierz Raport 2017
MENU: