szukaj w portalu Rynek i Sztuka MENU:
Stalowa

„Kolor jest dla mnie najważniejszy. Malarstwo to kolor” – rozmowa z artystą Tomaszem Wojtyskiem

20.04.2018

Aktualności, Wywiady

Wyrazista kolorystyka, unikalny sposób deformacji rzeczywistości, zamiłowanie do obrazowania instrumentów muzycznych i kobiecych postaci- to charakterystyczne cechy malarstwa Tomasza Wojtyska. O swoich artystycznych inspiracjach, fascynacji kolorem oraz wpływie muzyki na twórczość plastyczną rozmawia on z Rynkiem i Sztuką.

Tomasz Wojtysek, Biała dama, 130 x 100 cm, olej na płótnie, 2017

Zetknęłam się z opinią, że Twoje malarstwo wykazuje ścisłe związki z neoimpresjonizmem, puentylizmem. Czy zgadzasz się z takim sposobem klasyfikacji Twojego artystycznego warsztatu?

Tomasz Wojtysek: Nie oceniam tak swojego malarstwa. Oczywiście nie mogę zabronić tego odbiorcom. Czas spędzony w pracowni przy obrazie to w pewnym sensie walka. Zmagam się z obrazem, tematem. Nie „podchodzę” do malowania w sposób naukowy, to jest raczej walka żywiołów, gdzie emocje odgrywają najważniejszą rolę. Jest coś jeszcze co odróżnia sposób budowania obrazu, a mianowicie mocny zdecydowany rysunek. Forma jest dla mnie bardzo ważna.

Twoje prace charakteryzuje mocna, wyrazista, często wręcz odrealniona kolorystyka, która może przywodzić odbiorcom na myśl twórczość neofowistów. Jaką rolę przypisujesz w swojej sztuce palecie barwnej?

TW: Kolor jest dla mnie najważniejszy. Malarstwo to kolor. Rzeczywiście, kolorystyka moich obrazów bywa odrealniona. Jest to wynik nieustannych poszukiwań właściwych środków wyrazu. Inspiruje mnie malarstwo między innymi Jana Cybisa, jego fakturalne, malowane latami obrazy, czy syntetyczne, uproszczone w formie malarstwo Tadeusza Piotra Potworowskiego. Oprócz wcześniej wspomnianych interesują mnie również dokonania innych kapistów, swego czasu pochłaniały mnie pamiętniki Józefa Czapskiego o początkach i ewolucji członków Komitetu Paryskiego. Zachwyca mnie również wielki francuski kolorysta Pierre Bonnard.
Dużo też zależy od mojego nastroju. Czasami, w przypływie odwagi pozwalam sobie na więcej i wtedy faktycznie te obrazy są bardziej „dzikie”. Jeśli miałbym mówić o inspiracjach to z pewnością jest nim koloryzm. Podczas studiów moimi profesorami byli uczniowie prof. Jana Szancenbacha z krakowskiej ASP, którzy pokazali mi jego malarstwo. To był punkt zwrotny w mojej twórczości i przełom.

Tomasz Wojtysek, Niebieskie łuki – 2017, olej na płótnie, 70 x 80 cm

Przez lata twórczej praktyki wypracowałeś unikalny sposób obrazowania- celowo deformujesz swoje postaci i przedmioty. Jak wyglądała ewolucja Twojego malarskiego stylu? 

TW: Od samego początku tym, co najbardziej mnie pociągało i niezmiernie interesowało to przede wszystkim klimat scen muzycznych, energia i emocje. Nie chciałem w naturalistyczny sposób ukazywa
instrumenty muzyczne. Szukam i wydobywam z nich charakterystyczne cechy, syntezę. Odkształcam je w mniejszym bądź większym stopniu w zależności od dziejących się i towarzyszących mi emocji. Mój osobisty odbiór muzyki i związane z nią doznania mają ogromny wpływ na proces twórczy.
Z postaciami jest podobnie jak z muzyką i instrumentami. Szczególnie kobiety pokazuję w charakterystyczny dla siebie sposób. Uwydatniam kobiece krągłości. Inspiracje czerpię z najbliższego otoczenia. Pierwowzorem dla bohaterek wielu moich obrazów jest moja żona. Pomimo tego nie przedstawiam w moich pracach konkretnych osób. Chodzi mi bardziej o pokazanie kwintesencji kobiecości. Kobiecą delikatność i łagodność zestawiam stereotypowo z męską siłą.

Tomasz Wojtysek, Przenikanie 3 – olej na płótnie, 75 x 75 cm

Twoja sztuka obfituje w powtarzalne motywy – kobiece postaci pod parasolkami, instrumenty i odtwarzacze muzyczne, damskie ubrania. Dlaczego akurat te tematy tak mocno zawładnęły Twoją twórczością?

TW: Głównymi cyklami malarskimi które rozwijam są Instrumenty, Spotkania i W garderobie pewnej Pani. Trudno mi powiedzieć dlaczego tak długo pracuję nad danym tematem. Chcę je rozwijać, moja głowa jest pełna pomysłów, wciąż mam coś do powiedzenia. Nad cyklami Instrumenty oraz W garderobie… pracuję już 11 lat, czyli odkąd ukończyłem częstochowską Akademię im. Jana Długosza. Cykl Spotkania jest najmłodszy i wciąż ewoluuje.

Jedną z Twoich wielkich pasji jest muzyka. W jaki sposób – oprócz obrazowania instrumentów muzycznych i urządzeń do odtwarzania dźwięku – wpływa ona na Twoją sztukę i sposób tworzenia?

TW: Muzyka jest w moim życiu odkąd pamiętam. Od najmłodszych lat słuchałem
starszego brata grającego na gitarze. To on kształtował moje muzyczne gusta. Z biegiem lat przechodziłem fascynacje różnymi gatunkami. Nie ograniczam się do jednego stylu muzycznego, wciąż poszukuję i co najważniejsze odnajduję, moja twórczość też się zmienia. Muzyka towarzyszy mi od rana do wieczora, również w pracowni. Odpowiednio dobrana jest czasem lepsza od kawy. Moja playlista jest bardzo zróżnicowana. Wymienić mogę m.in. muzykę alternatywną, rock, hip hop czy jazz w rożnych odmianach. Ostatnio dominuje jednak soul i r`n`b lat 50 i 60 ubiegłego wieku, przy których powstało wiele Patefonów. W innych przypadkach jednak nie mogę stwierdzić, że konkretny cykl powstaje przy jednym rodzaju muzyki.

Tomasz Wojtysek, Tęsknota 2 – 2016 r., 100 x 100 cm, akryl, płótno

Podkreślasz, że od kilku lat równolegle tworzysz trzy cykle malarskie: Instrumenty, W garderobie pewnej pani oraz Spotkania. Co sprawia, że tak konsekwentnie przez lata realizujesz te serie?

TW: Tak jak już wcześniej mówiłem, cały czas chcę rozwijać te cykle. Czasami, gdy chcę odpocząć od jakiegoś tematu, mogę na „świeżo” powrócić do innego. Jest też tak, że malując jednocześnie kilka obrazów z różnych cykli ciężej jest popaść w rutynę, do każdego z nich podchodzę z inną intencją.

Brałeś udział w wielu wystawach zarówno na terenie Polski, jak i Niemiec, Rumunii czy Chin. Które doświadczenie wystawiennicze było dla Ciebie najcenniejsze?

TW: Wszystkie wystawy i wyjazdy, są dla mnie bardzo cennym i ważnym doświadczeniem. Oprócz ciekawych miejsc, poznaję też fantastycznych i interesujących ludzi, którzy w wielu przypadkach mają na mnie jakiś wpływ. Wszystko to sprawia, że ciężko mi jest wskazać jedno najważniejsze wydarzenie. Zaproszenie na sympozjum do Chin było dla mnie ogromnym wyróżnieniem. Wspólnie z innymi uczestnikami wyjazdu braliśmy udział w ciekawym projekcie. Tematem spotkania było o zestawienie europejskiego, nowoczesnego, w rozumieniu organizatorów, malarstwa – z tradycyjnym chińskim. Przyznam, że wystawa i wspólny wernisaż były ciekawym doświadczeniem. To, co jeszcze będę pamiętał długo to różnorodność krajobrazu. Piękna przyroda, górzyste tereny z rudo – pomarańczowymi skałami, ruinami Wielkiego Muru Chińskiego ciągnącego się w nieskończoność. Zapamiętam również dynamiczny i zróżnicowany pejzaż miejski, pełen skrajności, ruchu i koloru.

Tomasz Wojtysek, W słonecznym deszczu – 120 x 100 cm, olej na płótnie, 2016 r.

Czy wiesz, w których prywatnych kolekcjach znajdują się Twoje obrazy?

TW: Sprzedając obrazy poprzez galerie sztuki, nie zawsze wiem gdzie i do kogo obraz trafia. Na jednej z aukcji mój obraz wylicytował Jurek Owsiak z czego bardzo się cieszę i jest to dla mnie ogromnym wyróżnieniem.
Ponadto wiem, że poza Polską moje obrazy znajdują się w zbiorach prywatnych w Anglii, Szkocji, Niemczech, Włoszech, Francji, Rumunii, Luksemburgu i Chinach.

Jakie są Twoje artystyczne plany na przyszłość?

TW: Jako młody artysta wciąż rozwijam się jako malarz. Chcę kontynuować prace nad wyżej wymienionymi cyklami. W mojej głowie rodzą się również nowe pomysły. Będę brał udział w wystawach i plenerach malarskich.

 

fot. (góra) Tomasz Wojtysek, Koncert wśród cieni – olej na plotnie, 76 x 91,5 cm, 2017, materiały dzięki uprzejmości SalonSztuki.net

Rynekisztuka.pl,

szukaj wpisów które mogą Cię jeszcze zainteresować:

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Magazyn

Magazyn

Nowość - Magazyn portalu RynekiSztuka.pl

Pobierz Magazyn Pobierz Raport 2017
MENU: