szukaj w portalu Rynek i Sztuka MENU:
ASW – FaceToFaceArt

Fotografia drogą ku otwartości. Rozmowa z Aleksandrą Karpowicz

06.05.2019

Magazyn, Wywiady

Z artystką, Aleksandrą Karpowicz, spotykam się w słonecznej Santa Monica Coffee. Będziemy rozmawiać o jej pracach, planach na przyszłość, podróżach. W twórczej działalności artystki uderza mnie jej niezwykła samodyscyplina i mocno odczuwalne, ogromne skupienie na realizowanym projekcie. Obie kochamy sztukę, więc rozmowa o niej stanowi wspaniałe dopełnienie popołudniowej kawy. Pytam zatem:

Co powinni wiedzieć o Tobie jako artystce odbiorcy?

Aleksandra Karpowicz: Jestem pełnoetatową artystką mieszkającą i pracującą w Londynie. Moja cała działalność twórcza skupia się wyłącznie na człowieku i jego zachowaniach. Poprzez konfrontację ze współczesnymi problemami dotykającymi kwestii cielesności, staram się zmienić konserwatywne spojrzenie na ludzką nagość i seksualność oraz na ich piękno jako na temat artystyczny i estetyczny.

Dlaczego akurat fotografia i film stanowią główne nośniki Twojej artystycznej ekspresji?

AK: Na początku mojej artystycznej kariery posługiwałam się fotografią, ponieważ była ona naturalnym przekaźnikiem mojej twórczej ekspresji. Aparatu fotograficznego używałam już od dziecięcych lat. Swoje umiejętności szlifowałam natomiast na londyńskim University of the Arts, gdzie studiowałam fotografię. Obecnie w swojej działalności jako medium używam również filmu. Za jego pomocą poruszam tematykę seksualności oraz fizyczności widzianych z perspektywy kobiety. Odkryłam, że ruchomy obraz może stanowić nieograniczony nośnik wartości artystycznych i w najbliższej przyszłości zamierzam nadal badać jego możliwości.

Aleksandra Karpowicz, Still from the movie _Definition of Sex_, 2017; mat. dzięki uprzejmości artystki

Twoje prace mogą być postrzegane jako odważne. Zgadzasz się z takim określeniem?

AK: Lubię przekraczać granice. Zarówno cudze, jak i moje własne. Jestem osobą niezwykle otwartą i uwielbiam wyzwania. Jednak, szczerze mówiąc, niewiele rzeczy może mnie zszokować czy zaskoczyć. Wszystko, co pokazuję w swojej sztuce jest dla mnie tak naturalne, że nie powinno być nawet kwestionowane. Dlatego nie uważam swojej twórczości za odważną.

Czy uważasz, że w dyskusji na temat ludzkiej seksualności czy preferencji seksualnych powinniśmy być bardziej otwarci?

AK: Oczywiście! Kiedy zaczynałam pracę nad moim projektem pt. „Let’s Talk about Sex”, zdałam sobie sprawę z tego, jak bardzo ludzie chcą dzielić się swoimi historiami, być wysłuchani i zrozumiani. W przeciągu trzech lat przeprowadziłam rozmowę i sfotografowałam 300. wolontariuszy. Były to osoby w różnym wieku, od 11 do 80 lat, reprezentujące różne płcie, rasy, pochodzenie i orientacje seksualne. Każda z usłyszanych przeze mnie historii była unikatowa, co doskonale dowodzi naszej odrębności, indywidualności. Poprzez rozmowę o seksie i seksualności wszyscy możemy się nauczyć, że nie ma czegoś takiego jak „norma”. Wszystkie zachowania, preferencje czy fantazje są normalne. Seksualność jest jednym z najważniejszych fragmentów naszego człowieczeństwa i powinniśmy przestać traktować ten obszar jako coś, czego powinniśmy się wstydzić. Każda osoba, bez względu na to, czy jest seksualnie aktywna, czy nie, ma do opowiedzenia wyjątkową historię. Wierzę, że, jeśli będziemy mówić o seksualności otwarcie, staniemy się bardziej tolerancyjni, mniej nieświadomi.

Aleksandra Karpowicz, Lets Tak About Sex, 2015; materiał dzięki uprzejmości artystki - rynekisztuka.pl
Aleksandra Karpowicz, Lets Tak About Sex, 2015; materiał dzięki uprzejmości artystki

W swoim filmie pt. „Definition of Sex” prezentujesz autentyczne historie prawdziwych ludzi. W sposobie, w jaki obserwujesz i opisujesz swoje postaci dostrzegam pewien wojeryzm. Czy zgodzisz się z tym stwierdzeniem?

AK: Zdecydowanie się nie zgodzę. Moje rozmowy z ludźmi, fotografowanie i filmowanie ich wynika z czystej ciekawości i nie jest dyktowane jakimikolwiek fantazjami. Ludzie stanowią po prostu niewyczerpane źródło inspiracji i to mnie fascynuje. Jedynym uczuciem, jakie towarzyszy mi przy pracy z człowiekiem, jest chęć poznania jego historii i przetransponowania jej na grunt sztuki. Wielokrotnie mówiono mi już, że w swojej twórczości deseksualizuję moich modeli. Osobiście jako artystka uważam to za największy komplement. Jak już wcześniej wspomniałam, postrzegam siebie jako twórcę, który pokazuje rzeczywistość z kobiecego punktu widzenia. Takie działanie stoi w opozycji do tego, w jaki sposób rzeczywistość przedstawiają mężczyźni.

Twoja ostatnia wystawa w Kapsztadzie opierała się przede wszystkim na prezentacji fotografii. Czy oddzielasz to medium od obrazów ruchomych, które tworzysz?

AK: Solowa ekspozycja w Kapsztadzie objęła dużą część mojej pracy. Pokazałam tam starsze serie fotograficzne pt. „Tribute to Dance” i „Triumph of the Body”, ale także projekt „Let’s Talk about Sex” i oparty na jego podstawie film „Definition of Sex”. Nie powiedziałabym więc, że separuję od siebie te dwa media.

Co fascynuje Cię w ludzkim ciele? Co chcesz w nim uchwycić, stając za aparatem fotograficznym?

AK: Fascynują mnie przede wszystkim różnice występujące w obrębie ludzkiej cielesności. Zawsze staram się uchwycić unikatowość fotografowanego ciała. W mojej pracy twórczej na równi interesuje mnie fizyczność i psychologia człowieka. To nieskończone źródło inspiracji artystycznej i dlatego aktywnie je eksploatuję.

Aleksandra Karpowicz,Unique Fiction of the Anatomic Truth, 2017; mat. dzięki uprzejmości artystki - rynekisztuka.pl
Aleksandra Karpowicz,Unique Fiction of the Anatomic Truth, 2017; mat. dzięki uprzejmości artystki

Czy utrzymujesz kontakt z kolekcjonerami Twoich prac?

AK: Podtrzymywanie kontaktów zawsze było dla mnie bardzo ważne. Nie znam wszystkich kolekcjonerów moich prac osobiście, ale z tymi, których znam, utrzymuje bliskie relacje. Są oni nie tylko moimi mecenasami i mentorami. Z biegiem lat stali się moimi przyjaciółmi i dziś traktuję ich jak członków rodziny. To naprawdę piękna rzecz. Jestem wdzięczna, że mam tyle niezwykłych osób wokół siebie.

Jesteś Polką. Czy kiedykolwiek wystawiałaś swoje prace w Polsce?

AK: Urodziłam się i dorastałam w Polsce, ale moja kariera artystyczna w żaden sposób nie jest związana z tym krajem. Oprócz polskiego mam również brytyjskie obywatelstwo. Studiowałam fotografię w Londynie i właśnie tam zaczęłam rozwijać się jako artystka. Nigdy nie wystawiałam swoich prac w Polsce, ale, gdyby pojawiła się taka okazja, chętnie bym to zrobiła.

Aleksandra Karpowicz, Untitled, 2018; mat. dzięki uprzejmości artytki - rynekisztuka.pl
Aleksandra Karpowicz, Untitled, 2018; mat. dzięki uprzejmości artytki

Bardzo ciężko pracujesz, aby promować i sprzedawać swoją twórczość. Na ile istotna jest koncentracja artysty na własnej promocji, poszukiwanie nowych możliwości wystawiania swoich prac? Uważasz, że prace artystyczne powinny być pokazywane przede wszystkim w galeriach sztuki, czy znasz może jakieś inne, alternatywne rozwiązania?

AK: Podchodzę z dystansem do autopromocji, żyjemy jednak w erze Internetu i obecność artystów w sieci jest kluczowa dla rozwoju kariery. Z drugiej strony, Internet daje także wiele nowych możliwości. Promowanie własnej twórczości w sieci może prowadzić do wielu ważnych, nieprzewidywanych i niesamowitych zdarzeń. Uważam, że sztukę można pokazywać wszędzie. Faktem pozostaje jednak to, że galerie są niezwykle pomocne w popularyzacji twórczości danego artysty ‒ mają one swoich własnych klientów, którzy rozumieją rynek i skutecznie promują autorów, którzy mogą zająć się tym, co potrafią najlepiej, a więc tworzeniem.

Aleksandra Karpowicz, Behind the scenes, CapeTown, 2018; mat. dzięki uprzejmości artystki - rynekisztuka.pl
Aleksandra Karpowicz, Behind the scenes, CapeTown, 2018; mat. dzięki uprzejmości artystki

Aleksandro, dziękuję za rozmowę. Życzę Ci wielu sukcesów i dalszej satysfakcji, bo to oczywiste, że czerpiesz wielką radość z tworzenia. Można to poznać choćby w energii, z jaką opowiadałaś o swoich projektach.

Katarzyna Morawska ‒ artystka, absolwentka Royal College of Art na wydziale rzeźby w Londynie w 1999 roku. Kreatorka galerii Unit 24 w Londynie, obecnie konsultantka w firmie Jacobs and Morawska Fine Art Consultancy. Mieszka i pracuje w Los Angeles.

Rynek i Sztuka - logotyp

Wywiad pochodzi z numeru 3 magazynu RiSz

RiSz Magazyn, nr 3, magazyn Rynku i Sztuki, kwartalnik, okładka

szukaj wpisów które mogą Cię jeszcze zainteresować:

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Magazyn

Magazyn

Nowość - Magazyn portalu RynekiSztuka.pl

Pobierz Magazyn Pobierz Raport 2017
MENU: