szukaj w portalu Rynek i Sztuka MENU:
Niepodległa Suwerenna – Fabryka Sztuk

Medium fotograficzne jako wyraz idei. Rozmowa z Joanną i Krzysztofem Madelskimi

27.06.2019

Wywiady

Chociaż obszerna kolekcja sztuki Joanny i Krzysztofa Madelskich obejmuje tradycyjne media, takie jak malarstwo, grafika, rysunek czy rzeźba, dużo miejsca zajmują w niej również nowoczesne nośniki wartości artystycznych, w szczególności fotografia. O ewolucji w postrzeganiu tego medium, pierwszych, związanych z tym kolekcjonerskich decyzjach oraz kondycji polskiego rynku fotografii z Joanną i Krzysztofem Madelskimi rozmawia Katarzyna Zahorska.

Katarzyna Zahorska: Państwa kolekcja obejmuje wiele różnorodnych, tak pod względem techniki, jak i estetyki czy tematyki, dzieł. Znajdują się w niej obiekty tradycyjnych mediów sztuki, takich jak malarstwo, rysunek czy rzeźba, ale także prace z zakresu nowych mediów. Szczególne miejsce zajmuje w Państwa zbiorach fotografia. Co w tym medium intryguje Państwa najbardziej?

Krzysztof Madelski: Moje zainteresowanie fotografią sięga lat młodości. Swoje pierwsze kroki fotografa stawiałem już jako nastolatek w pracowni Ośrodka Kultury Zamek. Potem, w czasach studenckich, podobnie jak moja żona, spędzałem niezliczone godziny w ciemni. Później nastąpiła przerwa.

Gdy zainteresowaliśmy się malarstwem abstrakcyjnym, w domu pojawiły się także abstrakcyjne fotografie Bronisława Szlabsa czy Karola Hillera. Zerkaliśmy z ciekawością również na ekspresjonistyczne fotografie Witkacego.
Później nastąpiła kolejna przerwa- do czasu wizyty w Tate Modern w roku 2008. I nagłe olśnienie. Medium fotograficzne jako wyraz idei: zobrazowania tożsamości kobiety, płci kulturowej, feminizmu, dalej walki o równouprawnienie. Otworzyły się nam oczy. Zrozumieliśmy, że fotografia może zabierać głos na tematy uniwersalne, dotyczące nas wszystkich.

Przegląd polskich artystów-fotografów pokazał, iż wielu z nich swymi pracami komentuje idee, które nas także zainteresowały. Nowe media, fotografia, a także wideo- w odróżnieniu od malarstwa- są w stanie pokazywać konkretne problemy w prosty sposób. Mniej interesuje nas sama zdolność medium fotograficznego do obrazowania estetyki tego świata, bardziej- łatwość w komunikowaniu aktualnych zjawisk społecznych i kulturowych.

KZ: Czy włączenie fotografii w zakres swoich zbiorów było świadomą, dobrze przemyślaną decyzją? Czy może swój pierwszy obiekt fotograficzny zakupili Państwo pod wpływem impulsu, który później stał się asumptem do poszerzenia kolekcji o nowe medium?

Joanna Madelska: Pierwotnie zainteresowały nas fotografie Bronisława Szlabsa, ponieważ przypominały abstrakcyjne malarstwo materii. Później także zdjęcia Zdzisława Beksińskiego przywołujące surrealizm i zapowiadające body-art. Następnie natomiast zaciekawiło nas zjawisko konceptualizmu realizowane w fotografiach Zbigniewa Dłubaka. Dość szybko zamknęliśmy temat abstrakcji w fotografii, skupiając się na temacie zjawisk obejmujących płeć społeczną i kulturową. W związku z tym w gronie rodzinnym toczyły się liczne dyskusje. Nasze dzieci od początku wykazywały znacznie większe zainteresowanie medium fotograficznym oraz tematyką społeczną niż malarstwem i abstrakcją.

Agata Bogacka, There Is No Sense, 2007, z kolekcji Joanny i Krzysztofa Madelskich

Agata Bogacka, There Is No Sense, 2007, z kolekcji Joanny i Krzysztofa Madelskich

KZ: Czy pamiętają Państwo swoją pierwszą, zakupioną do kolekcji fotografię? Jaka to była praca?

JM: Na początku naszej kolekcjonerskiej przygody sporadycznie kupowaliśmy pod wpływem impulsu fotografie na aukcjach lub wystawach. Wtedy jednak nie myśleliśmy o tym, że powstanie ukierunkowana kolekcja. Prawdopodobnie pierwszymi, świadomie zakupionymi fotografiami do kolekcji były prace Marty Deskur .

KZ: Jacy artyści posługujący się w swojej twórczości fotografią znaleźli się w Państwa zbiorach?

JM: Lista artystów-fotografików obecnych w naszej kolekcji jest umieszczona na naszej stronie www.madelskicollection.com, która aktualizowana jest okresowo.

KZ: Które z nabytych obiektów fotograficznych są Państwa ulubionymi?

KM: Cenimy wielu fotografów i ich prace. Szczególne miejsce w naszej kolekcji posiada Natalia LL, która w latach 70-tych przeszła na pozycję sztuki feministycznej, a później tworzyła realizacje egzystencjalne o religijnych podtekstach. Kolejne ulubione obiekty to „Madonny” Katarzyny Górnej. Cenimy też Zofię Rydet, szczególnie cykl „Macierzyństwo” i „Zapis Socjologiczny”. Niezwykłym zjawiskiem jest twórczość Zofii Kulik. Jej „Autoportret z Pałacem” to mocna pozycja w naszej kolekcji. Uwielbiamy zbiór fotografii Teresy Gierzyńskiej traktujących o przemijalności fizycznej i przemijalności uczuć. Jesteśmy pod dużym wrażeniem całej twórczości Ewy Partum. Jej cykl „Samoidentyfikacja” to jakby puenta całej naszej kolekcji. Natomiast Elżbieta Jabłońska w cyklu „Supermatka” efektownie miesza sacrum i profanum, w związku z czym powstaje krytyczny komentarz o statusie kobiety–matki we współczesnej Polsce.

KZ: Czy wybierając fotografie do swojej kolekcji sugerują się Państwo konkretną techniką, estetyką, tematem?

JM: Wybory fotografii podporządkowaliśmy tematyce płci społecznej (gender). Celem naszej kolekcji jest zatem prowokowanie refleksji na temat szeroko pojmowanej tożsamości kobiet, czyli problemów dotyczących: funkcjonowania kobiet w życiu społecznym i politycznym, istniejących stereotypów, fizycznej i społecznej identyfikacji swojej płci, przemijalności czasu, wyzwolenia (równouprawnienie kontra poszukiwanie opieki i bezpieczeństwa).

Elżbieta Jabłońska, Supermatka-Batman, 2002; z kolekcji Joanny i Krzysztofa Madelskich

Elżbieta Jabłońska, Supermatka-Batman, 2002; z kolekcji Joanny i Krzysztofa Madelskich

KZ: Na które elementy techniczne zwracają Państwo największą uwagę, decydując się na kupno kolejnej fotografii do kolekcji?

KM: Najbardziej pożądany dla kolekcjonera jest unikat. W czasie wizyty u Michała Sowińskiego zapytałem o jego kolaże. Wyjął zza szafy zakurzone, często podniszczone fotomontaże z lat 70-tych. Brak szerszego zainteresowania spowodował, że leżały zapomniane przez 50 lat. Marzeniem naszym byłoby posiadanie oryginału fotomontażu Zofii Rydet. Drugim w kolejności obiektem pożądania jest fotografia vintage. To podejście tradycyjne. Obecnie rozpowszechniły się metody trwałego druku fotografii na papierach. Staramy się unikać druku na folii.
Drugim obszarem naszego zainteresowania są idee, które niesie fotografia i tu jesteśmy bardzo liberalni. Ważna jest treść przekazu, a nie forma. Czasem mówimy przewrotnie, że zaczynamy bardziej kolekcjonować idee, a nie obiekty.

KZ: Czy rozważając nabycie do zbiorów kolejnego dzieła fotograficznego zwracają Państwo uwagę na jego potencjał inwestycyjny?

KM: Obiekty sztuki powinny być dobrą inwestycją, gdyż jesteśmy społeczeństwem „na dorobku” i większość z nas zaczynała „od zera”. Sztuka ma cele przede wszystkim kulturotwórcze i takie są nasze względem niej oczekiwania i nadzieje. Stąd martwi nas światowa tendencja polegająca na tym, że wielu inwestorów w celu dywersyfikacji kupuje obiekty sztuki, zamyka w sejfach, nie oglądając ich i zwraca uwagę tylko na parametry finansowe. Dobrą stroną jest to, iż inwestorzy wymuszają uporządkowanie rynku sztuki. To oni w pewien sposób wymuszają dokumentowanie proweniencji, rzetelność wycen, szeroko rozumianą przejrzystość tego rynku.

KZ: Czym różni się kolekcjonowanie fotografii od kolekcjonowania sztuki innych mediów? O czym szczególnie należy pamiętać wybierając obiekty fotograficzne do swoich zbiorów?

JM: W zasadzie fotografia nie różni się od innych mediów. Ponieważ zdjęcia to prace na papierze, wymagają szczególnej dbałości o staranne przechowywanie i eksponowanie.

Teresa Murak, Kalendarz kobiety, 1976; z kolekcji Joanny i Krzysztofa Madelskich

Teresa Murak, Kalendarz kobiety, 1976; z kolekcji Joanny i Krzysztofa Madelskich

KZ: Jak oceniają Państwo polski rynek fotografii?

KM: Dzięki inicjatywie „Fotografia Kolekcjonerska” odbyło się 18-naście starannie zrealizowanych i profesjonalnie przeprowadzonych aukcji fotografii. Licytacjom towarzyszyły katalogi z wyczerpującymi opisami. Obecnie tę inicjatywę przejęła DESA Unicum. Poza aukcjami działa parę galerii dedykowanych fotografii. Rynek budują także instytucje sztuki i kultury, dla których fotografia staje się coraz ważniejsza.
Generalnie polski rynek fotografii jest w okresie dynamicznego rozwoju. Sądzimy, że dla wielu młodych ludzi fotografia jest pierwszym kontaktem ze sztuką, ponieważ jest to medium bardzo komunikatywne.

KZ: Na które nazwiska młodych polskich fotografików według Państwa szczególnie warto zwrócić uwagę?

JM: Spośród młodego pokolenia fotografów nasi ulubieńcy to: Aneta Grzeszykowska, Rafał Milach, Witek Orski, Kamil Zacharski, Jakub Karwowski, Anna Grzelewska, Weronika Ławniczak, Anna Bedyńska, Anna Orłowska, Sonia Szóstak. W zasadzie każdy z wymienionych twórców nas fascynuje, zaskakuje i sprawia, że nasze emocje i oczekiwania są ciągle w fazie wzrostowej.

KZ: Jakie są Państwa najbliższe plany kolekcjonerskie, jeśli chodzi o fotografię?

JM: Chcemy nasze zbiory pokazać jeszcze w paru miejscach w Polsce. Marzy nam się także prezentacja kolekcji za granicą, być może w czasie Festiwalu Fotografii w Arles- największej tego typu inicjatywie w Europie.

Rynek i Sztuka - logotyp

Artykuł pochodzi z numeru 2 magazynu RiSz

szukaj wpisów które mogą Cię jeszcze zainteresować:

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Magazyn

Magazyn

Nowość - Magazyn portalu RynekiSztuka.pl

Pobierz Magazyn Pobierz Raport 2017
MENU: