szukaj w portalu Rynek i Sztuka MENU
AM warsztaty Baner Magazyn RiSZ no4

Koniec galerii? A może początek?

21.08.2012

Magazyn

Jednym z najczęściej poruszanych wątków dotyczących rynku sztuki jest, jak wiadomo, obieg aukcyjny. To właśnie dzięki licytowaniu rozmaitych dzieł, uzyskiwane są najwyższe sumy – zwłaszcza na aukcjach prywatnych. Jednak rynek sztuki to nie tylko to. Coraz częściej zapomina się o galeriach, które przez dłuższy czas stanowiły równie istotny segment. Jak radzą sobie dzisiaj? Czy wystawy galeryjne liczą się na rynku sztuki? Czy wciąż mają wpływ na prestiż i ceny prac?

Tak?

Zazwyczaj największą chlubę przynosi artyście wystawa – szczególnie jeśli jest to wystawa monograficzna – w państwowych instytucjach. I tak, jeśli dzieła danego twórcy zaczną ozdabiać wnętrza Tate lub National Gallery of Art w Waszyngtonie, zyska on znane nazwisko oraz będzie miał zapewnione stałe, wysokie dochody.  Wzrost cen dzieł, dotyczy zarówno sprzedaży aukcyjnej, jak i galeryjnej. Zazwyczaj najsprytniej wykorzystują to domy aukcyjne, które szybko zauważają konkretne trendy i korzystają z mody na danego artystę.

Prywatne galerie mają z tym większy problem, bowiem są zazwyczaj silnie sprofilowane. Toteż jeśli zapanuje moda, na przykład na dzieła angielskich pejzażystów z XIX wieku, nie zobaczymy ich w Galerii Fibak, która jest nastawiona na współczesną sztukę polską. Jeśli jakiś kolekcjoner podda się tej modzie, zawita pewnie do miejsca, które zaoferuje mu dzieła dawnych, europejskich mistrzów. W miarę zmieniających się tendencji rynkowych, ludzie kierują się do galerii, które mogą im zaproponować coś, co odpowiada aktualnym trendom. To dlatego wykresy popularności danych galerii bywają bardzo zróżnicowane.

Jednak sprofilowanie galerii ma również swoje plusy. Panuje obecnie trend, by prywatne kolekcje budować na zasadzie podobieństw dzieł. I tak, można zbierać, na przykład, tylko obrazy niemieckich ekspresjonistów, renesansowych mistrzów czy współczesne fotografie. W tym właśnie miejscu wymogi kolekcjonera z ofertą galerii, mogą się zrównać. Oferta, mimo, że zawężona okazuje się bardzo konkretna, czasem wzbogacona o nietypowe dla danego okresu prace.

Nie?

Jak natomiast wygląda promowanie artystów przez galerie? Często dzieje się tak, że konkretna firma ma swoich „podopiecznych”. Jeśli marszand zauważy, że ktoś ma potencjał, może „przyjąć go pod swoje skrzydła” i zająć się promocją artystycznej działalności twórcy.

Światowy rynek stara się dostosowywać do wymagań najbardziej liczących się kolekcjonerów – tych z Chin, Rosji oraz Indii. By sprostać ich potrzebom, galerie wystawiają się zazwyczaj na ważnych targach. Bywają na nich ludzie z całego świata, którzy, chodząc od stoiska do stoiska do stoiska, mogą poczuć się prawie jak w galerii… handlowej. W ten sposób pojedyncze jednostki również mogą zwiększać swoje dochody.

Co jednak z działaniem długofalowym? By móc je zastosować, należy stworzyć markę, z którą większa ilość osób będzie mogła się identyfikować. Do tego jednak konieczne jest, by kolekcjonerzy co jakiś czas odwiedzali konkretne miejsca, interesowali się ofertą, mieli stały kontakt ze sprzedawcą.

Znamiennym jest, że dzisiejszy „wymóg” uczestniczenia w targach i dostosowywania swojej oferty do potrzeb nabywców, zmienia kompletnie ideę wystawiennictwa. W teorii powinna liczyć się sztuka, promocja konkretnych prądów i idei. Obecnie, wielu sprzedawców nie ukrywa, że jest to czysty biznes i niestety, bardzo trudno to przeskoczyć. W dzisiejszych czasach większości galerii niełatwo jest się utrzymać z powodu braku funduszy. Za przykład może posłużyć Gagosian Gallery, które odniosły komercyjny sukces wyłącznie dzięki wyczuciu luki w rynku.

Świat art-biznesu

W rozważaniach nad znaczeniem galerii w dzisiejszym artystycznym świecie nie można zapominać o tym, że nierzadko stanowią one płaszczyznę sporu dla dwóch pojęć – pieniądza i sztuki. Oczywiście, wiele instytucji potrafi pogodzić jedno z drugim, tworząc swoistą sferę ‚art-biznesu’. Do tego jednak należy posiadać wiedzę zarówno z zakresu historii sztuki, jak i ekonomii, nie  wspominając już o ogromnej dozie wyczucia i kierowaniem się dobrem klienta. Niestety, nie każda galeria tak potrafi.

To wszystko sprawia, że coraz częściej zdarzają się wypowiedzi typu „Kiedy chcę obejrzeć sztukę, galeria nie jest moim pierwszym wyborem. Nie jest nawet drugim albo trzecim”. Dzieje się tak, ponieważ wystawia się tam raczej „artykuły na sprzedaż”. Nie układa się dzieł w, tzw. zbiór znaczeń, co jest typowe, na przykład, dla muzeów. A szkoda.

Oprac. Sylwia Zabłocka

Portal RynekiSztuka.pl

szukaj wpisów które mogą Cię jeszcze zainteresować:

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Magazyn

Magazyn

Czytaj najnowszy numer Magazynu RiSZ online.

Kup magazyn Zobacz inne nasze publikacje

Zapisz się do naszego newslettera

Zapisując się na newsletter zgadzasz się z regulaminem portalu rynekisztuka.pl Administratorem danych osobowych jest Media&Work Agencja Komunikacji Medialnej (ul. Buforowa 4e, p. 1, p-2-5, 52-131 Wrocław). Podanie danych jest dobrowolne. Zgoda na otrzymywanie informacji handlowych może zostać wycofana w każdym czasie. Więcej informacji na temat danych osobowych znajduje się w Polityce prywatności.