szukaj w portalu Rynek i Sztuka MENU

Tajemnicza kolekcja Wildensteinów

06.09.2012

Kolekcje, Światowe

Guy Wildenstein, źródło:wildenstein.com

Guy Wildenstein, źródło:wildenstein.com

Rafael, Rembrandt, Vermeer, Monet, Degas, Cézanne – to tylko niektóre z nazwisk, które wymieniane są przy opisie kolekcji Wildensteinów. Nikt jednak nie ma całkowitej pewności co do faktycznej ilości zgromadzonych przez rodzinę dzieł, jak i co do tego, co w rzeczywistości zawiera.

Aktualnie opiekę nad kolekcją sprawuje Guy Wildenstein, biznesmen, marszand, hodowca i właściciel koni wyścigowych. Poprzez status materialny, jaki posiada nikt nie jest w stanie zakwestionować jego pozycji – nawet po głośnej aferze z 2011 roku, kiedy to z Instytutu Wildesteina w Paryżu policja wyniosła aż 30 – sklasyfikowanych jako „ukradzione” lub „poszukiwane”- dzieł Maneta i Degasa. Szacowana wartość artefaktów podejrzanego pochodzenia wynosi ok 800 tys. euro. Mimo tego, cała afera nie zdołała umniejszyć pozycji nazwiska Wildenstein w świecie sztuki. Historia firmy Wildenstein & Company sięga czasów wojny francusko-pruskiej, kiedy to Nathan Wildenstein, ubogi wówczas alzacki Żyd, musiał przenieść się do Paryża. Tam, w krótkim czasie z pomocnika szewca zmienił się w powszechnie szanowanego marszanda.

W latach 70. XIX zajmował się już wyłącznie handlem dziełami sztuki i nie upłynęło zbyt wiele czasu, kiedy jego galerie znajdowały się już w Nowym Jorku i Tokio – i warto zaznaczyć także, że w Paryżu założył instytut badawczy. Sprzedawał głównie sztukę dawną – francuskie obrazy, rysunki i rzeźby z XVIII wieku, jak i odważnie inwestował w dzieła artystów włoskich, holenderskich, belgijskich i hiszpańskich. Następcą Nathana był jego syn, Georges, który skupił się jednak na innych obszarach, gdyż miał bardziej akademickie podejście do sztuki. Zainicjował powstanie ogromnej biblioteki sztuki i archiwów fotograficznych, które potem okazały się jedną z najbardziej znaczących dla  biznesu inwestycji. Pasjonował się szczególnie sztuką francuską, lubił poszerzać swoją i innych wiedzę. Za życia chętnie odwiedzał muzea, galerie, domy aukcyjne i prywatnych kolekcjonerów. Sam pozostawił po sobie imponującą liczbę publikacji, będących prawdziwą intelektualną spuścizną. Jego ekspertyz nikt nie kwestionował. Wydał liczne catalouge raisonnés, między innymi z pracami Fragonarda, Ingresa i Chardina. Kluczem do sukcesu okazały się dzieła impresjonistów. Biorąc pod uwagę, że sztuka ich przez długi czas była niedoceniana, to oczywiste jest to, iż kwoty za obrazy również nie były wysokie.

Wildenstein chętnie je kupował, gdyż uważał, że to właśnie oni wyznaczą nowy kierunek w sztuce. Jak nam dzisiaj wiadomo, tak się właśnie stało. Stosunkowo nagle zauważono impresjonizm stał się jednym z wiodących kierunków i moment ten wykorzystał biznesmen. Zaczął sprzedawać wybrane, kupione po okazyjnych cenach prace i dorobił się na tym sporej fortuny. Najwięcej jednak impresjonistycznych obrazów zostawił właśnie sobie. Uważa się, że jego zbiory mogłyby prawdopodobnie zawstydzić niejedno muzeum. Kolejnym z rodu kolekcjonerów był podzielający naukową pasję ojca Daniel Wildenstein. Dzięki niemu większość dzieł impresjonistów została skatalogowana, między innymi Maneta i Moneta. Natomiast inne katalogi  raisonnés, wydane za jego sprawą, kompletują na przykład prace Géricault, Courbeta i Bouchera. Jego wkład w historię sztuki doceniono w 1971 roku, kiedy to uczyniono go członkiem prestiżowego Instytutu Francuskiego. O akademickiej tradycji Wildensteinów pamięta się do dzisiaj i nikt nie śmie poddawać w wątpliwość wydawanych przez Wildstein Index Number  ekspertyz. Syn Daniela, Nathan Wildenstein, uznał, że najważniejszą rzeczą w artystycznym biznesie jest przede wszystkim odwaga. Dlatego też prowadził liczne rozmowy biznesowe, dzięki którym swoimi klientami uczynił największych prywatnych kolekcjonerów swych czasów, takich jak baron Edmond de Rothschild, J. Pierpont Morgan, Henry O. i Louisine Havemeyer, Jules Bache, Benjamin Altman, Sir A. Chester Beatty czy Sir Samuel Courtauld. Aktualnie cały majątek, jak i kolekcja są w rękach wspomnianego wcześniej Guya Wildensteina.

Do dzisiaj spekuluje się jak ogromne zbiory mogą znajdować się w omawianej kolekcji, której  wartość szacuje się na 5 do 10 miliardów dolarów. Oczywiście nikt też nie wie na pewno jakie dokładnie dzieła zostały zgromadzone przez Wildensteinów, mówi się jednak głównie o dziełach europejskich i amerykańskich, od XVIII do XXI wieku, które można podziwiać na nielicznych wystawach organizowanych m.in przez jego własną galerię.

 

Źródła: widenstein-institute.fr, wieldenstein.com

Sylwia Zabłocka
Porta Rynek i Sztuka

Rynek i Sztuka

szukaj wpisów które mogą Cię jeszcze zainteresować:

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Magazyn

Magazyn

Nowość - Magazyn portalu RynekiSztuka.pl

Pobierz Magazyn Pobierz Raport 2017