szukaj w portalu Rynek i Sztuka MENU:
Allegro 1

W jaki sposób wyceniać swoje prace?

26.11.2012

Dla artystów, Kolekcjonowanie, Magazyn

Co zrobić aby prawidłowo wycenić swoje prace? Co zrobić, kiedy jest się młodym artystą i nie ma się pojęcia o rynku sztuki? W dzisiejszym artykule postaram się przybliżyć zagadnienia związane z autorską wyceną realizacji –  a więc z problemem,  którym zetknąć musi się każdy artysta.

Oczywiście tekst ten nie jest formą sztywnego poradnika, a raczej zbiorem wskazówek, które mogą być przydatne w procesie realnego wyceniania własnych prac. Nie ma bowiem niczego gorszego na rynku sztuki, jak nietrafny dobór parametrów sprzedażowych. Zaczynamy.

Aby prawidłowo wycenić swoje prace, tak by wartość ich była realna, należy przede wszystkim poświęcić trochę czasu na zaznajomienie się i zrozumienie zasad rządzących rynkiem sztuki, co oznacza także akceptację wszystkich – nawet z pozoru dziwnych – mechanizmów w nim funkcjonujących.  Z punktu widzenia komercyjnego należy umiejętnie wycenić swoje prace, tak by ich wartość była odpowiednia do prezentowanego poziomu, dorobku artystycznego i oczywiście sławy. Warto już na początku zaznaczyć, że ceny nie mogą ani zbyt wysokie, ani zbyt niskie, co oznacza, że należy się trochę natrudzić aby ustanowić optymalną wartość dzieła.

Wydaje się, że pierwszym krokiem jest obiektywne rozeznanie się na rynku i ocena, do której kategorii cenowej nasze prace pasują. W momencie tym, należy też ustalić na ile we własnym odczuciu posiada się ilość wartościowych wystaw i nagród, a także ile osób kojarzy naszą sztukę.  Oczywiście są to zadania trudne i niekoniecznie przyjemne, ale niezbędne do osiągnięcia założonego wcześniej celu. Większość artystów, których znam bardzo nie lubi momentu wyceny obrazu, nieustannie dywagując nad prawidłową wartością, ostatecznie podając wartość nieosadzoną w realiach. Należy sobie jasno powiedzieć, że ustalenie cen,  ujednolicenie ich na rynku, a także sukcesywne ich podnoszenie jest pewnym wzorcem sprzedażowym. Acz na samym początku należy zaznaczyć, że jest to proces, który czasem trwa wiele lat, a na sukces jednego artysty pracuje wiele osób.

Podstawowym błędem, jaki artyści popełniają na samym początku jest uznanie swojej sztuki za najlepszą na świecie oraz brak krytycznego, obiektywnego jej osądu. Nie zwracanie uwagi na działania innych i brak dialogu odnośnie cen sprawiają, że w konsekwencji wartość pracy staje się zależna od chwilowego nastroju artysty, a nie od realnych przesłanek.  I jeśli artysta będzie oferował ceny – powiedzmy kolokwialnie – że z kosmosu, to może zaistnieć taka sytuacja, że nie będą one respektowane przez nabywców, którzy gdzieś tam – jeśli kupują często – w podświadomości mają zakodowane realne progi cenowe. Artysta bardziej świadomy, jest w stanie lepiej sprzedać swoje dzieła.

Wielu specjalistów od rynku sztuki wskazuje także na kolejny błąd, jakim według nich jest zbyt duże utożsamianie swojej pracy z późniejszą ceną, co rozumieją, jako przekładanie  czynników psychologicznych – takich jak np. towarzyszące przy pracy emocje lub to, ile godzin czy dni spędzili przy tworzeniu – na złotówki. I oczywiście są to bardzo ważne kategorie, ale niestety nie mają one większego znaczenia dla samego rynku sztuki –  dla marszandów, galerzystów czy w końcu klientów, którzy oczekują rozsądnej i spójnej ceny za takie dzieło sztuki. Wszelkie trudy, boleści, a także inne przypadłości są nieodłączne przy pracy twórczej. To w zasadzie jest tak, jak trochę bezlitośnie odnośnie tego tematu pisał Alan Bamberger: wszystkie swoje przeżycia, cierpienia lub wewnętrzny ból, który występuje podczas procesu twórczego, to tylko i wyłącznie twoja sprawa. Nie obciążaj kolekcjonerów czy marszandów nim. Wszyscy ludzie, mający inne zawody, także posiadają intensywne przeżycia  związane ze swoja pracą, tak samo, jak ty, ale rzadko można zobaczyć ceny mleka, usługi kanalizacyjne, cenę ubrań lub innych towarów uzależnione i wahające się od  wartości emocjonalnych. Kolekcjonerzy uwielbiają, gdy pod wyważoną ceną kryje się dodatkowo jakaś historia powstawania obrazu, co nie oznacza, że oczekuje on słuchania o trudnościach emocjonalnych, raczej o inspiracji. Więc w przypadku, jeśli jest się w posiadaniu pracy o szczególnej wartości emocjonalnej, warto ją na pewien czas zostawić w pracowni – we własnej kolekcji –  by na spokojnie dojrzewać do decyzji o jej sprzedaży lub czekać, aż rynkowa wartość naszych prac wzrośnie na tyle, by można było realizację tą sprzedać za oczekiwaną kwotę.

Wspomniałam też wcześniej, że również zbyt niskie ceny są niekoniecznie dla artysty wskazane. Doświadczeni kolekcjonerzy, którzy poszukują dobrych prac, również z nieufnością patrzą na dzieła o zbyt niskiej cenie, która np. w zestawieniu z innymi pracami tego samego twórcy, jest nieproporcjonalna. Zbyt niska i zbyt wysoka cena mogą skutecznie odstraszyć potencjalnych nabywców.

Wchodząc także w temat oryginalności dzieł. Nie każdy artysta prezentuje autonomiczny i oryginalny na skalę chociażby Polski styl, przez co lokalizuje się nieco niżej, niż twórcy innowacyjni i poprzez swój styl rozpoznawalnych. Ale warto tutaj zaznaczyć, że myślenie o swojej sztuce, jako unikalnej jest jak najbardziej prawidłowe, gdyż każda praca artystyczna jest unikalna, tak, jak każdy artysta jest niepowtarzalny. Aczkolwiek prawdziwa rzeczywistość mówi, że tak rozumiana unikalność nigdy nie była i nigdy nie będzie jedynym kryterium ustalania cen na rynku sztuki. To też, w kontekście własnej sztuki należy sobie uświadomić.

Warto też zwrócić uwagę na to, że kolekcjoner, zanim nabędzie pracę, robi bardzo szeroki research, orientując się w wartości rynkowej prac danego twórcy. Dlatego też najlepiej, jeśli artysta będzie trzymał jednakowe ceny w każdej galerii, w której wystawia – a indywidualnie sprzedawane przez niego prace – jeśli już musi to robić – niech nie odbiegają od kwot zapisanych w cennikach galeryjnych. Ugruntowana wartość na rynku sztuki jest bardzo ważna, jako że jest w pewien sposób gwarantem wartości nabywanej realizacji.

Więc jak można rozsądnie i realnie wycenić swoje prace? Podsumowując powyższe rozważania:

  1. Obiektywna ocena wartości własnej sztuki
  2. Samoświadomość i rozeznanie w cenach realizacji podobnych pod względem stylistycznym (abstrakcja/figuracja), dorobku artystycznego autora itp.
  3. Posiadanie wiedzy w zakresie wartości rynkowej (co łączy się z pkt. 2), dzięki czemu  będzie istniała możliwość logicznego wytłumaczenia galerzyście czy kolekcjonerowi, dlaczego została zaproponowana taka akurat cena

I chyba najważniejszym zadaniem jest umiejętność przekonania ludzi do proponowanej przez siebie wartości cenowej. Jest to szczególnie ważne, gdy kupujący nie jest zaznajomiony z twórczością danego twórcy lub po prostu jest to szukający okazji kolekcjoner. Warto w tym kontekście sobie uświadomić, że w świecie sprzedaży profesjonalnej, każda renomowana galeria jest w pełni przygotowana do wyjaśnienia oferowanych cen.  I dlatego też często proponuje się artystom aby przyjrzeli się pracy galerii. Poza tym – im więcej mamy na koncie sprzedaży, tym lepiej nam potem rozmawiać o cenach i oczekiwaniach.

W przypadku artysty młodego, który dopiero rozpoczyna swoją karierę, można zastosować strategię pracy godzinowej, wyceniając obraz na postawie przelicznika: czasu, pracy i kosztów materiałów. Aby tą strategię zastosować należy wpierw ustalić sobie rozsądną godzinówkę, do uzyskanej wartości dodać koszt materiałów, uzyskując w ten sposób najniższą cenę swojego dzieła, która –pomimo, że stanowi absolutne minimum – daje nam podstawę do dalszych rozważań.

Pod względem stricte marketingowym doradza się także, aby poziom cenowy ustalić w taki sposób aby ceny były  konkurencyjne w stosunku do prac innych. I oczywiście zdaję sobie, że nie brzmi to ładnie, ale rynek to rynek – artysta też ma swoją ogromną konkurencję – z czego trzeba sobie zdawać sprawę. Acz nigdy nie należy być najtańszym.

Inną sprawą, jest moment podnoszenia cen rynkowych. Uznaje się, że najlepszym czasem na manewer tego typu jest okres dużej sprzedaży, który trwa przez co najmniej sześć miesięcy do roku, a lepiej gdy nawet dłużej. Tak długo, jak sprzedaż jest dobra i popyt pozostaje wysoki, można pozwolić sobie na wzrost cen o 10-25% w skali roku. Nie należy podnosić cen, posiadania dowodów na popyt.

Tak mniej więcej problem ten wygląda. Oczywiście każdy też posiada swój własny sposób wyceny dzieł sztuki, który – jeśli jest stosowany – oznacza, że sprawdza się całkiem nieźle.

Kama Wróbel
Portal Rynek i Sztuka 

 Portal Rynek i Sztuka

szukaj wpisów które mogą Cię jeszcze zainteresować:

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Magazyn

Magazyn

Nowość - Magazyn portalu RynekiSztuka.pl

Pobierz Magazyn Pobierz Raport 2017
MENU: