szukaj w portalu Rynek i Sztuka MENU

Obserwacja życia w twórczości Mai Muciek

09.01.2013

Wywiady

Maja Muciek, artystka, której twórczości nie da się zamknąć w obrębie jednej stylistyki czy klucza formalnego, a jedynym czynnikiem spajającym jest temat, który zawsze – nawet jeśli w przewrotny sposób – oscyluje wokół jednostki ludzkiej. Na piedestale więc stoi tu człowiek wraz z jego uczuciami, odczuciami, relacjami z innymi czy – szczególnie ważnym dla artystki – okresem dzieciństwa.

Maja Muciek urodziła się w 1981 roku w Zielonej Górze, gdzie w 2005 roku ukończyła Malarstwo na Wydziale Artystycznym Uniwersytetu Zielonogórskiego w pracowni prof. Ryszarda Woźniaka. Przy okazji jej pobytu we Wrocławiu, zadaliśmy kilka pytań.

Maja Muciek, Bez tytułu, technika mieszana, 2005 fot. M.Muciek

Maja Muciek, Bez tytułu, technika mieszana, 2005 fot. M.Muciek

Przyglądając się Twoim realizacjom nieustannie odnoszę wrażenie, że są one przesiąknięte ogromną dawką pozytywnej energii, można by rzecz nawet dziecięcą naiwnością. Jakie czynniki miały wpływ na kształtowanie Twojej postawy artystycznej?

Zainteresowania wszelakie. Wszystko, co po drodze się do mnie przykleiło trochę mocniej. Jeżeli chodzi o inspiracje czy pasje, to na pewno człowiek i to co się wokół niego kręci. Słowa, relacje, doświadczenia, gesty, pamięć, marzenia… no wszystko. Czasem też zwierzęta, natura, światło. Inspiracją na pewno stały się warstwy. Jako część zarówno metafizyczna, jak i techniczna. Wielość warstw, które na siebie zachodzą, zakrywając te wcześniejsze, często wyjściowe sytuacje. Ułaskawiające je, dążące do czystości, zrozumienia, światła, kompozycji i przestrzeni (technika). Inspiracją jest dla mnie również skrajność. Na różnych płaszczyznach. Szczęście i rozpacz, dwa skrajne stany, które towarzyszą człowiekowi przez całe życie.  Są sytuacje, gdy rozpaczy nie przykryjemy żadną warstwą, lecz w większości możemy dążyć do szczęścia. I to zależy od nas samych. Szczęścia niezdobytego kosztem innych, lecz wyrobionego z myślenia i dążenia do „pełni siebie”. Zakrywając to, co złe coraz to nowszą, czystszą warstwą.  Kiedyś w malarstwie dążyłam do tzw. bieli. Dziś wiem, że to było dążenie do zrozumienia pewnych prawd. Technika zawsze zostaje naszym sprzymierzeńcem, gdy mamy wolną wyobraźnię i ducha twórczego. Lubię rozważać, myśleć.  Lubię, gdy czasem pojawiają się tzw. zawieszki, gdy można się bezkarnie zapatrzeć i na chwilę zniknąć.  Takie krótkie nicowanie, czyli robienie jakby niczego ze świadomością tego robienia. Obserwacja życia, ludzi, połączeń, zależności. Lubię patrzeć na sterty rozrzuconego prania, plamy na ścianach przecierkowych, różne faktury.. moja wyobraźnia postaciowa wtedy, można rzec, doznaje prawdziwego uniesienia. Właściwie nie ma rzeczy, która nie zainspirowałaby mnie do zapatrzenia, odczucia, zobaczenia, przemyślenia i stworzenia czegoś nowego. Pewnie dlatego mam tyle drobiazgów w pracowni. Zachwycają mnie nawet zardzewiałe metalowe blaszki, jakieś części samochodowe przypominające litery, czekam tylko aż ułożą sie w zdanie.

 

Maja Muciek, Kapliczki, technika mieszana/obiekt, 2011 fot.K.Wróbel

Maja Muciek, Kapliczki, technika mieszana/obiekt, 2011 fot.K.Wróbel

Analizując Twoją twórczość, szukam w głowie twórców, którzy mogą być Ci bliscy i muszę przyznać, że mam wielkie trudności. Czy posiadasz swoich prywatnych mistrzów? Jaki typ sztuki stanowi dla Ciebie inspirację, czy może lepiej – wpływa na Ciebie?

Nie mam specjalnych mistrzów, z których czerpię. Bardziej opieram się na własnym doświadczeniu. Poszukuję nieustannie nowych możliwości wyrazu. Dlatego pewnie nie pozostanę w jednej technice czy stylu. Istnieją artyści, których twórczość mi się podoba, których cenię, lecz nie w kierunku oparcia na ich poczynaniach swojej twórczości. Jedyne do czego mnie inspirują, to do działanie. Do wnikliwszej obserwacji, zwłaszcza gdy siadam do portretów olejnych. Jedynie tutaj inspiracje mogą mieć wpływ na użyte techniki. Gdy chcę, by było czuć pulsującą w ciele krew, zwracam się w kierunku myśli Rothki – emocjonalnego znaczenia koloru, pulsowania. Zresztą i jemu nie obce były warstwy w obrazie i powroty. Rembrandt, Matejko.. Lu Cong, Jeremy Geddes, Valeria Dalmon, Hannah Haworth, Louise Weawer, Deedee Cheriel, Lauren DiCioccio, Tim Knowles, Carsten Holler, Margaux Lange, Ian Francis czy Kate Clark – trudna dla mnie ze względu na użycie skór zwierząt, lecz mocno daje do myślenia, Carl Warner, Kent Williams, Thomas Doyle, Erika Somogyi i wielu, wielu innych, dla których nie starczyłoby miejsca by wymieniać. Jak mówiłam, nie mam aż tak konkretnego mistrza. Każdy artysta coś daje, coś zostawia. Jakieś małe ziarenko, które tajemniczo i niezauważenie sobie kiełkuje. Tworzą się zlepki, collage myśli, małe światy, które zapraszają do odkrywania tej samej rzeczy na nowo, podpatrzenia z drugiej strony.  Do działania również inspirują mnie niektóre znane mi osoby. Ich energia, gdy widzę, jak nie rezygnują z siebie, jak prąd do przodu mimo przeciwności. Wierzą w możliwości, szukają. No i muzyka… .

Maja Muciek, Dobry człowiek, technika mieszana na płótnie, 2008, fot. M.Muciek

Maja Muciek, Dobry człowiek, technika mieszana na płótnie, 2008, fot. M.Muciek

Co wobec tego stanowi esencję Twojej sztuki? Jakie myśli i przekazy ukrywasz w swoich pracach?

Tak naprawdę to ciężko powiedzieć, ponieważ poruszam się w różnych tematach i technikach. Na pewno głównym składnikiem tej esencji jest próba przekazu o możliwości dokonywania zmian, w każdym czasie i miejscu. Zmian wszelakich. Zmiany powstają nie tylko z myślenia, ale przede wszystkim z działania. Cofając się do podstawy problemu możemy znaleźć tysiące rozwiązań stąd rozważania na temat powinności wracania człowieka do dzieciństwa i nie tylko swojego, ale nawet swoich rodziców, zrozumienia pewnych zależności, nieświadomości, wybaczeniu, pozbyciu się niepotrzebnych bagaży. Następnym głównym składnikiem jest oddziaływanie zmysłów na człowieka i możliwość ich wykorzystania w dokonywaniu zmian. Na pewno też fascynacja światłem, kolorem… . To wszystko ewoluuje, z każdą kolejną serią przechodzi na inny poziom, zmienia kierunek lub drąży dalej. Ciężko mi siebie sklasyfikować do jednego obszaru dociekań. Zachwyt.. chyba też zachwyt nad swoją pracą, nad tworem… niestety chwilowy – i przeważnie w samym procesie tworzenia zbyt szybko wszystko się zmienia. Postrzeganie. Samokrytycyzm. Poszukiwanie dalszych rozwiązań… w obszarze człowieka, życia, świata, relacji, materii. Może to jest esencją? Czas i praca pokaże.. .

Maja Muciek, Bananowy song, technika mieszana na płótnie, 2009, foto. M.Muciek

Maja Muciek, Bananowy song, technika mieszana na płótnie, 2009, foto. M.Muciek

A jak przebiega sam proces realizacji dzieła?

W zasadzie nie ogarniam już samego procesu tworzenia. Zanim wezmę się za wykonanie, dokładnie już wiem, co chce zrobić, co przedstawić, oddać, zatrzymać.  Podczas pracy pozwalam sobie na wniknięcie w świat, który kreuję, więc jedyne co mi towarzyszy to adekwatne do pracy myśli, uczucia, emocje. Gdzieś tam zawsze zwracam uwagę na podstawy, jak kolor, światło, materiały, kompozycja itd. Lecz to przychodzi samo i nie jest głównym motorem działania. Jeżdżąc na rowerze nie myślimy przecież jak postawić nogę na pedale czy w którym miejscu trzymać rękę na kierownicy.. .

 

Maja Muciek, Bez tytułu, maskotka/obiekt, 2012, fot.M.Muciek

Maja Muciek, Bez tytułu, maskotka/obiekt, 2012, fot.M.Muciek

W twórczości Twej nie ma konkretnej, wybranej i jednorodnej techniki. Cechuje Cię różnorodność, niestandardowość i oryginalność. Tworzysz obiekty, maskotki i niedające się nigdzie sklasyfikować niebka. Nieobce są Ci też portrety realistyczne. Skąd pomysł na zabawę formą?

Bo zbieram jak sroka, jak dziecko świecidełka, które się mienią. Kolory, które zadowalają. Gdy poruszam obszar dzieciństwa,  dziecka, jakoś zawsze te skarbeńka zwyciężają. Kapliczki, są czymś odległym, zawsze zamknięte, ozdabiane, strzeżone przez różnorodne wstążki, tworzą pewien dystans dla odbiorcy. Trzeba podejść, zaglądnąć, czasem wspiąć się na drzewo – jak te w puszczy. Moje kapliczki tak trochę określają czas. Tworzą światy, zamknięte w pudełku, jak w umyśle dziecięcym, zamknięte, ale możliwie i realne. Jak uchronić wyobraźnię, wolność? Zamknąć w kapliczce, najlepiej z czteronogim strażnikiem, który w razie czego przecież może się zmienić.. jak te maskotki, co po odwróceniu pokazują tę drogę, którą przeszły, pokazują charakter, osobowość, problemy, ale niekoniecznie swoje… Może tego, który je odkrył. Jak i gdzie wbił nożyczki, jak wywalał bebechy i jak nowy twór ukształtował, co zobaczył… Lubię, jak sztuka działa. Wydaje mi się, że powrotów możemy dokonać poprzez konkretnie ukierunkowane działania. Czy tu sztuka coś ruszy, zmieni, zasieje ziarenko przemiany? Wszakże ma przecież, nie tylko poruszać pewne tematy, ale i prowokować do zmian.

08.01.2013

Rozmawiała Kama Wróbel

Portal Rynek i Sztuka
Portal Rynek i Sztuka 

 

szukaj wpisów które mogą Cię jeszcze zainteresować:

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Magazyn

Magazyn

Nowość - Magazyn portalu RynekiSztuka.pl

Pobierz Magazyn Pobierz Raport 2017