szukaj w portalu Rynek i Sztuka MENU

Kobiety w sztuce: dlaczego „najwięksi artyści” to mężczyźni?

28.05.2013

Świat

Wystarczy jedno spojrzenie, aby przekonać się o tym, iż każdy artysta, jaki znalazł się w rankingu stu najlepszych aukcji roku 2012, jest… mężczyzną. Ponadto, jedynie 8% sztuki, jaką prezentuje się w centrum Londynu, wyszło spod kobiecej ręki. Czyżby oznaczało to, że mężczyźni są lepszymi artystami niż kobiety?

Ktoś kiedyś postawił następujące pytanie: ile artystek znalazło się w zestawieniu stu najlepszych zeszłorocznych wyników aukcyjnych? Gemma Rolls-Bentley, niezależny kurator sztuki, postanowiła na nie odpowiedzieć. Pewnego dnia, usiadła przed wydrukowaną listą i spędziła godzinę na pisaniu litery „M” obok nazwisk wyróżnionych w zestawieniu artystów. Niestety litera „K”, nie pojawiła się ani razu.

Niektórzy z wymienionych twórców wciąż żyją i malują, inni odeszli wiele lat temu. Jednak wszyscy są wysoko cenieni, nazywani „wielkimi” bądź „geniuszami”.

Jak się okazuje, eksperyment Gemmy Rolls-Bentley, jest częścią projektu, który rozpoczął się ponad rok temu, w tłocznej sali londyńskiego kościoła w Bethnal Green. East London Fawcett, grupa feministyczna, zapoczątkowała wówczas cykl wydarzeń zatytułowanych „Kobiety w sztuce”, podczas których odbywały się prelekcje, wykłady i dyskusje.

Jak można przeczytać na stronie zgrupowania, East London Fawcett Group, w skrócie ELF, nie reprezentuje odmiany radykalnego feminizmu, a jedynie prowadzi różnego rodzaju kampanie na rzecz równości kobiet i mężczyzn. Co istotne, mężczyźni są mile widziani w zastępach zgrupowania.

Ostatni projekt związany ze sztuką, wywołał wiele burzliwych debat. „Liczne grono zgromadzonych odpowiadało, że rozmowa na temat równości w sztuce jest bezcelowa” – komentuje swoje obserwacje, niezależny kurator Gemma Rolls-Bentley – większość uważa, że równość pomiędzy kobietami i mężczyznami w sztuce istnieje od zawsze. Ludzie nie śledząc ogólnych statystyk powołują się np. na sukces artystki Tracey Emin. Niestety, podobny triumf do rzadkość”.

Aby to udowodnić, członkini ELF, przybyła na spotkanie uzbrojona w statystyki. Te wykazały, że aż 83% artystów wystawianych w Tate Modern to mężczyźni. W Saatchi Gallery natomiast, swoje dzieła prezentuje 70% mężczyzn. Analizy przedstawione przez Rolls-Bentley wywołały wśród zgromadzonych jeszcze gorętszą dyskusję.

Grupa wolontariuszy zaintrygowana tematem, postanowiła przeprowadzić dokładnie badania na własną rękę. Statystki dotyczące aukcji, przedstawione przez członkinię ELF, były frapujące, jednak jeszcze większe zaskoczenie wywołał fakt, iż jedynie 43 dzieła należące do sektora sztuki publicznej, jakie można oglądać we wschodnim Londynie, stworzyły kobiety. Oznacza to, że w uatrakcyjnianiu tej części miasta uczestniczyło jedynie 14% kobiet. W Westminster oraz City od London, jest jeszcze gorzej – wyniki wskazują jedyne 8%, czyli 386 publicznych dzieł sztuki stworzonych przez płeć piękną.

Co więcej, specjalistyczne badania udowodniły, że jedynie 5% prac, jakie znajdują się w słynnych, stałych kolekcjach sztuki, wyszło spod pędzla kobiet.

Londyńska National Gallery posiada w swoim zbiorze 2300 prac. Jak się okazuje, w ogromnej kolekcji instytucji, istnieją obrazy autorstwa jedynie 11 kobiet. Zdaniem ELF, to zatrważająca dysproporcja.

Rolls-Bentley oraz inni wolontariusze East London Fawcett Group, drążą tę kwestię od wielu lat. Ich znakiem rozpoznawczym, stał się plakat stworzony w 1989 roku. Na afiszu widzimy słynną piękność z olejnego obrazu Jean-Auguste-Dominique’a Ingres’a „Wielka odaliska”. Kobieta ma jednak na twarzy maskę goryla, zaś na samym plakacie widnieje pytanie: „Czy kobiety muszą być nagie, aby dostać się do Metropolitan Museum?. Według dalszej części sloganu, mniej niż 5% wystawianych artystów współczesnych to kobiety, jednak aż na 85% aktów, widnieje naga płeć piękna.

Kampania została przeprowadzona ponad trzy dekady temu. Czy od tamtej pory cokolwiek się zmieniło? Niektóre obszary audytu przeprowadzonego przez ELF, sugerują, że owszem.

Dobrą informacją, jest m.in. fakt, że aż 25% kobiet miało okazję wystawić swoje dzieła na pustym Czwartym Cokole na Trafalgar Square. Przypomnijmy, że od 2005 roku cokół stał się miejscem, gdzie wystawiane są współczesne prace cenionych na całym świecie artystów. Cieszy również fakt, że pośród 134 londyńskich galerii komercyjnych znalazło się miejsce dla 31% kobiet.

Badania ELF wykazały również, że 23,3% wystaw indywidualnych, jakie uświetniły zeszłoroczne Frieze Art Fair, prezentowało prace kobiece. Według recenzji dziennikarki Laury McLean-Ferris, w 2008 roku wynik ten plasował się na poziomie 11,6%.

Pozostaje jednak pytanie: jak wiele artystek, których dorobek prezentowany jest obecnie we wnętrzach londyńskich galerii, będzie w przyszłości uważanych za prawdziwych mistrzów pędzla?

Otóż, w tej materii niestety jest kiepsko – podobnie jak, mężczyźni górują na aukcjach, tak jedynie 2,7% wydawanych książek dotyczy życiorysów i twórczości kobiet.

Rolls-Bentley patrzy jednak jasno w przyszłość. „Liczę na to, że z czasem będzie powstawać znacznie więcej monografii na temat twórczości kobiecej, a stałe kolekcje i głośne wystawy, zaczną chętniej i częściej wystawiać artyzm płci pięknej” – komentuje.

Wieki temu nikt nie myślał o kobietach w kategorii artystek-malarek z prawdziwego zdarzenia, mistrzów i wizjonerów sztuki. Współcześnie kobiety stanowią znaczną większość wśród studentów sztuk pięknych, a zatem istnieje szansa, że smutne dysonanse, będą miały okazję kiedyś się wyrównać.

Źródło: Guardian

Oprac. Olga Pisklewicz

Fot. East London Fawcett Group

Portal RynekiSztuka.pl

portal_rynekisztuka_portal

 

 

szukaj wpisów które mogą Cię jeszcze zainteresować:

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Magazyn

Magazyn

Czytaj najnowszy numer Magazynu RiSZ online.

Kup magazyn Zobacz inne nasze publikacje

Zapisz się do naszego newslettera

Zapisując się na newsletter zgadzasz się z regulaminem portalu rynekisztuka.pl Administratorem danych osobowych jest Media&Work Agencja Komunikacji Medialnej (ul. Buforowa 4e, p. 1, p-2-5, 52-131 Wrocław). Podanie danych jest dobrowolne. Zgoda na otrzymywanie informacji handlowych może zostać wycofana w każdym czasie. Więcej informacji na temat danych osobowych znajduje się w Polityce prywatności.