szukaj w portalu Rynek i Sztuka MENU

Motyw pieniędzy w sztuce

25.07.2013

Magazyn

Wszechobecności i wszechmocności pieniądza tłumaczyć nie trzeba. Pieniądz rządzi światem, tym ekonomicznym, również politycznym, nie wykluczając tego artystycznego. Kiedy nie wiadomo w czym tkwi sedno danej sprawy, najczęściej pieniądze wytłumaczą wszystko. Pieniądzem obracają wszyscy. Pieniądz paradoksalnie czyni nas równymi. Artyści, wrażliwi obserwatorzy codzienności, unaocznili światu złożoną naturę tego pozornie niewinnego metalowego krążka, który mocno zagnieździł się w naszej rzeczywistości i nie ma zamiaru odejść w cień.

 Pieniądz w bożym świetle

Powołanie świętego Mateusza było najlepiej dobitym targiem w historii malarstwa i najbardziej heroicznym porzuceniem majątku i dostatku w dziejach religii. Gdy w czasach Imperium Rzymskiego poborca podatkowy i przyszły ewangelista porzuca swój nędzny i mało poważany zawód i idzie za głosem Zbawiciela, to u schyłku wieku XVI Michelangelo Merisi maluje dzieło, będące przełomowym w dotychczasowym malarstwie i zaczątkiem panowania niepowtarzalnego i innowacyjnego światłocienia, który z mroku wyłoni niemalże wszystko. We współczesnym malarzowi kostiumie spotykają się dwie historie, które za licem artyzmu i uduchowienia, kryją tajemniczą moc pieniądza. Ściąganie należności od obywateli w czasach starożytnych należało do funkcji nieczystych. Także lichwa w wieku XVI budziła niemałe wątpliwości moralne. Ludzie, którzy trudnili się tym fachem, prócz materialnego dostatku, musieli znieść również pogardzę i swego rodzaju naznaczenie w społeczeństwie. Celnik Mateusz Anie w opisie Pisma Świętego ani na włoskim obrazie nie spodziewa się, że to on zostanie wybrany spośród tysiąca na jednego z apostołów. Zdumiony unosi głowę znad rachunków i sakiewek i w atmosferze zaskoczenia zdaje się pytać: Ja? Czy o mnie chodzi? Czy na pewno wskazałeś mnie, Panie? U Caravaggia Chrystus wyłania się dopiero po chwili z odmętów mroku izby. Widzimy najpierw światło, jakby metaforyczne podkreślenie boskiej obecności, następnie niedowierzającego celnika, kolejno Chrystusa mężnie i zdecydowanie dokonującego wskazania, by na końcu dostrzec niepozorną postać młodzieńca, który niewzruszenie przebiera palcami w zbiorze monet… Zdaje się być odizolowany od całego zajścia, które ma wpłynąć na dzieje świata wiary. Skupiony liczy zaciągnięty jeszcze przed chwilą dług od Mateusza. Całym ciałem i umysłem zaangażowany jest w zbieranie pieniędzy i kreowaniu w swojej głowie planów, co uczyni z pożyczoną od bankierów kwotą. To co, ziemskie i boskie zdaje się przenikać w tym obrazie. Pieniądz przewrotnie wzmacnia i umniejsza człowieczeństwu. Ewangelista Mateusza pomimo swego przywiązania do mamony dostaje szansę nawrócenia i sposobność odrzucenia fałszywego bożka, któremu musiał hołdować. Jednocześnie ponury i brudny świat chłodnych kalkulacji zdaje się być nieporuszony dziejącym się w rozświetlonym pomieszczeniu sacrum. Ta dychotomia była doskonale znana malarzowi. Słynny awanturnik, butny artysta i stały bywalec portowych spelun widział takie zajścia na własne oczy. Niejednokrotnie świat rozświetlała mu łuna nadziei, by zaraz potem na głowę spaść mu miała z impetem rzeczywistość. Powołaniem Świętego Mateusza zyskał aprobatę wpływowego kardynała del Montego, który zlecił artyście ozdobienie jednej z kaplic rzymskiego kościoła San Lugi malowidłami, gdy zbliżał się uroczysty jubileusz 1600 roku. Kardynał był wybawcą Caravaggia, wskazał go i namaścił niczym Chrystus Mateusza. Jednak za metaforą kryła się przedsiębiorczość i skrupulatność pozbawiona skrupułów. Duchowny musiał sowicie za zamówienia i angaż zapłacić. Pieniądze przechodzą zatem przez ręce ziemskich śmiertelników jak i świętych istot…

Caravaggio, Powołanie świętego Mateusza, 1599-1600,  kaplica Contarellich w kościele San Luigi, Rzym

Caravaggio, Powołanie świętego Mateusza, 1599-1600,
kaplica Contarellich w kościele San Luigi, Rzym

Caravaggio, Powołanie świętego Mateusza (detal), 1599-1600,  kaplica Contarellich w kościele San Luigi, Rzym

Caravaggio, Powołanie świętego Mateusza (detal), 1599-1600,
kaplica Contarellich w kościele San Luigi, Rzym

Oszczędnością i pracą…

Quentin Massys i Marinus van Reymerswaele. Obydwaj byli niderlandzki malarzami. Żyli w tych samych czasach niemalże, wchłonęli ten sam klimat epoki. Każdy z nich zetknął się z prężnie rozwijającą się gospodarką Antwerpii. Widzieli przebogate zasoby portów nadmorskich, luksusowe towary sprowadzane okrętami, możnych patrycjuszy, którzy składali swe prestiżowe zamówienia u najlepiej prosperujących rzemieślników miejskich. Wielkimi fortunami admirałów, kupców i armatorów opiekowali się jedynie wyspecjalizowani w swym fachu bankierzy. Już nie obarczeni takim zgorszeniem i zniesmaczenie jak dawniejsi celnicy, czy poborcy podatków, ale już szanowani z uwagi na swój status i wiedzę. Do pracowni owych niderlandzkich bankierów zabiera widza zabiera zarówno Quentin Massys jak i Marinus van Reymerswaele. Tam każdy z nich oddaje się refleksji nad pieniądzem.

Każdy z bankierów w towarzystwie swojej żony oddaje się rzetelnej pracy w zaciszu swojej izby. Z wielkim skupieniem i dającą się nawet dziś „usłyszeć” ciszą liczą monety rozsypane na stole. Dziś taki stół łatwo pomylilibyśmy ze stołem krupiera, lecz w tych XVI-wiecznych dziełach stoły te, powleczone zielonym suknem, są miejscem spotkania wiedzy, doświadczenia, umiaru i wiary. Gdy mężczyźni układają monety, podliczają ich kwoty, kobiety odrywają na moment wzrok od swoich godzinek, by skupić się na pracy małżonków. Czy od tego momentu wartości materialne wygrywają z cnotą i przymiotami ducha? Czy kobiety te nie są nazbyt chciwe, ukrywają się jedynie pod pozorem religijności? A może jedyna nadzieja i ocalenie w żonach, które oddając swój czas modlitwom są w stanie uchronić bankierów od złudnej mocy klejnotów i złota? Gdyby były chciwe i łase na majątek znacznie możniejsze ubrałyby szaty, a tymczasem trudno byłoby je w tłumie antwerpskim mężatek nazwać majętnymi żonami. Tymczasem bankierzy starannie odmierzają na wadze szalkowej monety, sprawdzając, czy aby na pewno są prawdziwe. Ich najważniejszym zadaniem jest wyłowić z morza fortun te fałszywe! Można powiedzieć, że bankierzy sprawiedliwie pragną odmierzyć prawdę od kłamstwa, wiarygodność od fałszu, dobro od zła. Ich codzienność wypełniona jest pościgiem za iluzją i oszustwem. W tej skromnej scenerii na oczach widza odgrywa się niesamowita walka pomiędzy powszechnością złego pieniądza i indywidualnością dobrych uczynków. Malarze w swych scenach rodzajowych, tak typowych dla twórców z krain północnych, pragną metaforycznie rozstrzygnąć życiowe dylematy człowieka. Ukazać złożoną naturę bankiera i dwoistość mocy pieniądza. Wszak każda moneta ma awers i rewers. Gdy zabraknie roztropności i umiaru, gdy pieniądz stanie się celem jedynym, człowiek, według aluzji van Reymerswaele, może stać się ułomnym. Chciwość i interesowność zdeformuje nie tylko jego duszę, ale także i ciało, ponownie człowieka stygmatyzując.

Quentin Massys, Bankier z żoną, 1514 rok, Luwr, Paryż

Quentin Massys, Bankier z żoną, 1514 rok, Luwr, Paryż

 

Marinus van Reymerswaele, Bankier z żoną, 1539 rok, Muzeum Prado, Madryt

Marinus van Reymerswaele, Bankier z żoną, 1539 rok, Muzeum Prado, Madryt

 

Marinus van Reymerswaele, Poborcy podatków, Ermitaż, St. Petersburg

Marinus van Reymerswaele, Poborcy podatków, Ermitaż, St. Petersburg

 Złoty deszcz

Gdy religia mniej lub bardziej srogo poucza, a malarze Północy realistycznie odmalowują wewnętrzne konflikty człowieczeństwa, starożytna mitologia w pełni subtelności i zmysłowości opowiada dzieje ludzkich pragnień. Nie tłumaczy wprawdzie historii pieniądza i jego ekonomicznych praw, ale zna jeden mit, który mocno pobudza wyobraźnię…

Mit głosił, że królestwem Argos rządził Akrizjos, władca opętany lękiem od chwili, gdy usłyszał przepowiednię, która mówiła, że zginie on z ręki własnego wnuka! Chcąc uniknąć sposobności jego narodzenia nakazał zamknąć swoją jedyną córkę, Danae, w najdalszej komnacie najwyższej wieży, jak to w bajkach bywa. Żaden mężczyzna zatem nie miał szans, by spotkać się z Danae. Pewnej nocy najpotężniejszy ze wszystkich bogów, Dzeus, przez szczelinę w dachu dostał się do komnaty Danae, przybierając postać złotego deszczu! Owocem ich tajemnego spotkania stał się Perseusz.

Artemisia Gentileschi, Danae, około 1612 roku, Muzeum Sztuki, Saint Louis

Artemisia Gentileschi, Danae, około 1612 roku, Muzeum Sztuki, Saint Louis

Ta barwna opowieść zaprzątała umysły malarzy nowożytnych. Była przede wszystkim doskonałym pretekstem do tego, aby pod pozorem mitycznej historii, ukazać piękno i zmysłowość nagiego kobiecego ciała. Obrazy te miały być także fantazją nad temat tajemnicy związku kobiety i mężczyzny. Czym natomiast dziś jest złoty deszcz monet? Jest aluzją do cielesnej przyjemności, namiastki luksusu i zapowiedzi dobrobytu. Konsekwencje działania złotych monet trudno przewidzieć. Mogą one być źródłem uciechy, jak dla Danae. Mogą stanowić cel wypełnienia przeznaczenia, gdy Dzeus przyjmował ich postać. Mogą także brać udział w skomplikowanym, lecz bardzo świadomie prowadzonym, procesie gloryfikacji, jak w obrazie Paola Veronese, gdy to rzymska bogini Junona obdarowuje „ukochaną” Wenecję deszczem złotych monet, naznaczając Serenissimę jako swoją wybrankę i jedyną krainę godną takiego cudu. Pieniądz ma zatem ogromną moc i choć z natury pokryty jest płytkim reliefem, działa niekiedy jak weneckie lustro.

Paolo Veronese, Junona obdarowuje Wenecję, 1554-1556,  Palazzo Ducale, Wenecja

Paolo Veronese, Junona obdarowuje Wenecję, 1554-1556,
Palazzo Ducale, Wenecja

Materiał chroniony prawem autorskim – wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie prawa w tym Autora i Wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych wyłącznie na zasadach określonych w Regulaminie Korzystania z Serwisu. Zapoznaj się z regulaminem.

Paulina Barysz

Portal Rynek i Sztuka

portal_rs_adres_www_wb

szukaj wpisów które mogą Cię jeszcze zainteresować:

Dodaj komentarz:

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Magazyn

Magazyn

Czytaj najnowszy numer Magazynu RiSZ online.

Kup magazyn Zobacz inne nasze publikacje

Zapisz się do naszego newslettera

Zapisując się na newsletter zgadzasz się z regulaminem portalu rynekisztuka.pl Administratorem danych osobowych jest Media&Work Agencja Komunikacji Medialnej (ul. Buforowa 4e, p. 1, p-2-5, 52-131 Wrocław). Podanie danych jest dobrowolne. Zgoda na otrzymywanie informacji handlowych może zostać wycofana w każdym czasie. Więcej informacji na temat danych osobowych znajduje się w Polityce prywatności.