szukaj w portalu Rynek i Sztuka MENU

O aukcjach młodej sztuki.Czy psują rynek? Stanowisko domu aukcyjngo

02.09.2013

Aukcje, Domy aukcyjne w Polsce

Joanna Borkowska

Koordynatorka Projektu Aukcje Młodej Sztuki, DESA Unicum

Aukcje Młodej Sztuki (AMS) organizowane od 2008 roku w naszym domu aukcyjnym cieszą się dużym zainteresowaniem wśród osób zaczynających swoją przygodę z kolekcjonowaniem, a także wśród tych, którzy szukają niebanalnego przedmiotu do dekoracji mieszkania bądź na prezent. Pełnią też ważną rolę w kontekście rynku sztuki – z jednej strony wpływają na jego rozwój, choćby poprzez edukację osób, które go nie znają a dzięki AMS i niskim cenom wywoławczym zaczynają zdobywać pierwsze doświadczenia w kupowaniu sztuki, z drugiej dają artystom szansę promocji i wyjścia ze swoimi pracami do szerszej publiczności. Świadczą o tym zarówno skuteczność sprzedaży – na poziomie średnio 90% z aukcji, oraz regularny napływ propozycji od artystów – „stałych” i nowych, zainteresowanych sprzedażą swoich prac w tej formule.

Z perspektywy kupującego

Osoby kupujące na AMS kierują się potrzebami estetycznymi, często jednak, jak przyznają, brakuje im kompetencji lub wykształcenia do tego, żeby ocenić samodzielnie, czy dane dzieło jest wartościowe. Formuła aukcji pozwala zweryfikować, czy dana praca rokuje – z jednej strony przeszła ona rzetelną selekcję ekspertów domu aukcyjnego, którzy dobierają obiekty na aukcje, z drugiej – przebieg licytacji potwierdza, że jest jeszcze co najmniej drugi zainteresowany, który jest w stanie za nią prawie tyle samo zapłacić. Wartość rynkową pracy młodego artysty czasem trudno oszacować, jeżeli stawia on dopiero pierwsze kroki na rynku sztuki, dlatego to aukcje wskazują niejako ich wartość, zwłaszcza, jeśli prace danego artysty – nigdy więcej niż jedna na danej aukcji – pojawiają się na kolejnych AMS i osiągają coraz wyższe ceny.

Oczywiście jest wiele wskazówek, które mogą stanowić podpowiedź – to, czy artysta zapraszany był do udziału w wystawach, jaką szkołę ukończył, w której pracowni doskonalił warsztat etc. Jednak dla osób na co dzień nie obcujących z rynkiem sztuki, ta ocena nadal pozostaje trudna – przynajmniej do momentu, aż zdobędą w tym zakresie większą wiedzę, choćby po tym, jak poobserwują kolejne aukcje, przeczytają kilka publikacji czy odwiedzą kilka galerii i targów sztuki. A to, jak wiadomo, nie dzieje się z dnia na dzień.

AMS poprzez stosunkowo niską barierę wejścia dostępne są dla szerokiego grona osób zainteresowanych sztuką.  Średnia cena za dzieło młodego artysty jest dużo niższa niż za pracę artysty współczesnego czy dawnego mistrza, dlatego to od AMS wiele osób zaczyna swoją przygodę ze sztuką w ogóle. Część z nich zaraża się tą pasją i poszerza spektrum swoich zainteresowań, aby z czasem stać się klientem także galerii. Pracując nad katalogiem aukcji, rozmawiając z artystami oraz klientami wierzymy, że nasze aukcje sztuki najnowszej pełnią funkcję edukacyjną dając dostęp do sztuki osobom, które być może, gdyby nie taka szansa, w ogóle by się nią nie zainteresowały w myśl powszechnego przekonania, że sztuka to zawrotne sumy osiągalne dla nielicznych. Jak przyznają klienci, aukcja jest też lubianą formą – szeroka oferta, w której można wybierać, atrakcyjna cena wywoławcza i wyznaczony termin motywują do zakupu.

Z perspektywy artysty

Samym artystom taka formuła daje możliwość wyjścia na rynek w ogóle – nie każdy po skończonych studiach artystycznych ma wiedzę i narzędzia do tego, żeby sprzedawać swoje prace. Powiedzmy sobie szczerze, że galerie też nie są w stanie dotrzeć do wielu młodych zdolnych twórców. AMS to doskonała szansa dla artystów, żeby wystawić swoje prace na sprzedaż i zweryfikować, jak zareagują na nie najpierw specjaliści z domu aukcyjnego, a następnie rynek. Warto wspomnieć także o szerokiej  promocji, która nie jest bez znaczenia dla dalszej kariery artysty, do której AMS jest dobrym wstępem. Dzięki udziałowi w aukcjach nazwisko twórcy pojawia się na wiodących ogólnoświatowych stronach z notowaniami aukcyjnymi, co może być przesłanką do potencjalnego wyboru artysty przez galerie. To więc, co dzieje się dzisiaj – coraz wyższe ceny płacone za dzieła niektórych twórców na aukcji lub całkowita ich migracja do sprzedaży galeryjnej – jest konsekwencją tego, co działo się przez te lata, kiedy startowaliśmy z projektem AMS. Niewielki procent osób z dyplomem uczelni artystycznej utrzymuje się stricte ze swojej twórczości, AMS otwierają drzwi do dalszych możliwości.

Musimy przy tym pamiętać, że polski rynek sztuki jest wciąż rynkiem wschodzącym, pojawienie się więc na nim formuły AMS świadczy o tym, że jest on w fazie poszukiwań, ale i rozwoju. Natomiast fakt, że inne domy aukcyjne, a także galerie internetowe, kopiują ten model, świadczy o jego atrakcyjności. Projekt spotyka się z szerokim odzewem zarówno ze strony klientów, jak i artystów, a formuła jest przejrzysta dla wszystkich stron.

 

Przejdź do artykułu

szukaj wpisów które mogą Cię jeszcze zainteresować:

Jeden komentarz do “O aukcjach młodej sztuki.Czy psują rynek? Stanowisko domu aukcyjngo”

  1. P.S.

    Dla nie czytających ze zrozumieniem przypomnę parę fragmentów

    „Osoby kupujące na AMS kierują się potrzebami estetycznymi, często jednak, jak przyznają, brakuje im kompetencji lub wykształcenia do tego, żeby ocenić samodzielnie, czy dane dzieło jest wartościowe.” – To fakt ale jak ktoś zaczyna interesować się sztuką to idzie do galerii i zadaje pytania albo chodzi na wystawy a nie pruje od razu do domu aukcyjnego. Teraz dalej…….. „Oczywiście jest wiele wskazówek, które mogą stanowić podpowiedź – to, czy artysta zapraszany był do udziału w wystawach, jaką szkołę ukończył, w której pracowni doskonalił warsztat etc” a dalej …….. „Samym artystom taka formuła daje możliwość wyjścia na rynek w ogóle – nie każdy po skończonych studiach artystycznych ma wiedzę i narzędzia do tego, żeby sprzedawać swoje prace. Powiedzmy sobie szczerze, że galerie też nie są w stanie dotrzeć do wielu młodych zdolnych twórców. AMS to doskonała szansa dla artystów, żeby wystawić swoje prace na sprzedaż i zweryfikować, jak zareagują na nie najpierw specjaliści z domu aukcyjnego, a następnie rynek”

    a teraz ode mnie. Cena wywoławcza 500 zł do 5 000 postęp jest o 100 zł. Artysta dostaje 250 zł a resztę bierze dom aukcyjny. Rzadko ktoś licytuje za więcej niż 2-5 tysiące. Zysk dla artysty marny a dla domu akcyjnego genialny.

    Czyli w pośpiechu kupujesz coś za 600 zł -1200 zł z prac które wybrali specjaliści….. Artystą nie opłaca się sprzedaż na aukcjach. A w galeriach później mają problemy przez to problemy. Promocja domów aukcyjnych w porównaniu z galeriami jest marna.
    Dajcie sobie spokój z wciskaniem kitów.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Magazyn

Magazyn

Czytaj najnowszy numer Magazynu RiSZ online.

Kup magazyn Zobacz inne nasze publikacje

Zapisz się do naszego newslettera

Zapisując się na newsletter zgadzasz się z regulaminem portalu rynekisztuka.pl Administratorem danych osobowych jest Media&Work Agencja Komunikacji Medialnej (ul. Buforowa 4e, p. 1, p-2-5, 52-131 Wrocław). Podanie danych jest dobrowolne. Zgoda na otrzymywanie informacji handlowych może zostać wycofana w każdym czasie. Więcej informacji na temat danych osobowych znajduje się w Polityce prywatności.