szukaj w portalu Rynek i Sztuka MENU
AM warsztaty Baner Magazyn RiSZ no4

Dzień, w którym zniknęła Mona Lisa…

26.09.2013

Magazyn

Ostatnimi tygodniami media zelektryzowane były szokującymi doniesieniami ze świata sztuki. Oczy całego świata zwróciły się w stronę Bukaresztu. W Muzeum Historii Narodowej w Rumunii dokonano odkrycia dramatycznego, objawiającego nie tylko zuchwałą kradzież dzieł Pabla Picassa, Claude’a Moneta, Henri Matisse’a czy Paula Gauguine’a z muzeum w Rotterdamie, ale również zniszczenia, jakie pociągnęła za sobą ta kradzież- matka jednego z oskarżonych, pragnąc zatrzeć dowody, spaliła dzieła. Sprawcy włamali się 16 października 2012 roku do muzeum Kunsthal i zrabowali siedem obrazów w zaledwie 90 sekund! Alarm zadziałał, gdy złodzieje wychodzili już  z muzeum. Rabunek ten okrzyknięto niegodnym mianem „kradzieży stulecia”! Zastanawialiście się jednak, co by było gdyby z muzeum zniknął najsłynniejszy obraz świata? Nie próbujcie sobie tego wyobrażać, bo to już się kiedyś zdarzyło, naprawdę!

Leonardo da Vinci, Mona Lisa (detal), około 1503-1505 roku, Luwr, Paryż

Leonardo da Vinci, Mona Lisa (detal), około 1503-1505 roku, Luwr, Paryż

Cztery haki w pustej ścianie

Luwr każdego dnia przyciągał tłumy turystów i rzesze malarzy-amatorów. Pierwsi rozkoszowali się widokiem najpiękniejszych okazów sztuki europejskiej, drudzy zaś niestrudzenie ćwiczyli swój talent kopiując dzieła mistrzów. Adepci malarstwa z całym swym dobytkiem pod postacią farb, pędzli, szkicowników, sztalug i płócien co dzień rano zajmowali strategiczne miejsca pod niedoścignionym wzorem. Louis Béroud, francuski malarz, zwykle zasiadał przy obrazie, który przedstawiał jeden z najsłynniejszych portretów kobiecych- kopiował Mona Lisę. Lecz we wtorkowy poranek, 22 sierpnia 1911 roku, miejsce po tej tajemniczej damie było puste. Opuszczona ściana i cztery metalowe haki z niej wystające równie mocno zaintrygowały malarza. Początkowo sądził, że płótno zostało zabrane przez pracowników muzeum celem sfotografowania. Gdy jednak okazało się, że ani Salon Carré, ani żadna inna galeria w Luwrze, ani tym bardziej pracownia fotograficzna „nie widziały” Mony Lisy. Po muzeum przebiegł złowieszczy świst, oznajmiający, że Mona Lisa zniknęła! Obraz ze swym nowym właścicielem wymknęli się niepostrzeżenie…

 Georges Benedite, kurator zbiorów starożytnego Egiptu, pełniący funkcję dyrektora Luwru w zastępstwie, rozsądnie zarządził poszukiwania zakrojone na szeroką skalę. XVI-wiecznego obrazu poszukiwano w najodleglejszych galeriach, w najgłębiej położonych magazynach i najbardziej abstrakcyjnych schowkach gmachu. Żaden ze strażników nie przypominał sobie, by cokolwiek zapowiadało tę katastrofę. Oczywiście wielkim nietaktem byłoby wytknięcie strażnikom ich wieku i kondycji fizyczno-umysłowej- paradoksalnie dyrekcja przyznałaby się wtedy do własnych błędów. Nie pozostało zatem nic innego, jak udać się do Pałacu Sprawiedliwości i zawiadomić paryską policję o kradzieży obrazu.

Pusta ściana w Luwrze po kradzieży obrazu w 1911 roku,  źródło: en.wikipedia.org

Pusta ściana w Luwrze po kradzieży obrazu w 1911 roku,
źródło: en.wikipedia.org

Grube nici intrygi

Na miejscu zdarzenia pojawiło się niemal sześćdziesięciu funkcjonariuszy! Galerie bezlitośnie nie udzielały odpowiedzi na pytanie, które nurtowało wszystkich już dobre kilka godzin. Odpowiedzi nie znali ani muzealnicy, ani policjanci. Jednak czas pędził naprzód, a odwiedzający Paryż goście byli wielce zdziwieni, że mekka sztuki, do której zmierzali, stoi przed nimi zamknięta i niedostępna. W tym samym momencie Luwr dzieliła cienka granica od międzynarodowego skandalu i fali zainteresowania prasy, która nie będzie oszczędzała dyrekcji i ochrony zbiorów. Toteż podjęto decyzję, aby informację o kradzieży Mony Lisy zachować jak najdłużej w tajemnicy. Lecz zamknięcie muzeum, a także granic Francji oraz wzmożona kontrola wszelkich środków transportu ściągnęły niepowołaną uwagę na Luwr. Wszelkie nadzieje na szybkie rozwiązanie sprawy i wymówienie się zamknięciem pałacu kłopotami z kanalizacją rozwiały się, gdy na schodach nieopodal Salonu Carré odnaleziono pustą drewnianą ramę, która jeszcze trzy godziny temu szczelnie otulała portret stworzony przez Leonarda da Vinci. Mona Lisa zniknęła naprawdę! Popołudniowe wydania prasy francuskiej wykrzykiwały tę prawdę jeszcze głośniej, a teorie dziennikarzy, pragnących nadać nowy trop sprawie nie nastrajały optymistycznie ani dyrekcji Luwru, ani komendanta paryskiej policji. Na szczęście złodziej pozostawił po sobie unikalną wizytówkę- odcisk palca.

Źródło: www.smithsonianmag.com

Źródło: www.smithsonianmag.com

Łzy i Pablo Picasso

Czas, w którym Mona Lisa przybywała w miejscu nieokreślonym był traumatyczny nie tylko dla policji i francuskiego rządu, ale także dla samych mieszkańców miasta. Część z nich z pewnością nie była wierną publicznością Luwru, lecz świadomość odebrania najcenniejszego skarbu malarskiego podniszczyła ich poczucie godności i bezpieczeństwa. Strapione tłumy ustawiały się w długich kolejkach, by oddać swoisty hołd… pustej ścianie. Gdy kustosze Luwru pragnęli zapaść się wraz ze swoją instytucją pod ziemię, muzeum szturmowały tłumy zwiedzających! Wśród czekających znalazł się całkiem przypadkiem początkujący pisarz, Franz Kafka. Mona Lisa jeszcze przed kradzieżą miała wielu cichych wielbicieli, ślących jej kwiaty i listy miłosne. Jednak po 23 sierpnia Paryżanie dali dowód swych prawdziwych uczyć. Z załzawionymi oczami starali się wesprzeć w poszukiwaniach policję dystrybuując ulotki informacyjne i prasę, która każdemu wiarygodnemu informatorowi obiecywała hojne nagrody pieniężne. Pisano nawet nekrologii o tej najbardziej na świecie poszukiwanej damie, a msze w intencji jej szczęśliwego powrotu do Luwru gromadziły tłumy. Nie mówiąc już o wystosowanej odezwie do złodzieja z ramienia rządu francuskiego- jeżeli zwróci najcenniejszy obraz Luwru do końca sierpniowego miesiąca czeka go niebagatelna nagroda w wysokości kilkudziesięciu tysięcy franków!

Tymczasem policja próbowała wskazać motyw rabunku i winnego. Kradzież dla okupu? Nikt nie zgłosił żądań. Kradzież dla zysku finansowego? Mona Lisa jest zbyt popularnym obrazem, by móc go sprzedać legalnie na rynku sztuki. Kradzież w imię niespełnionej miłości do kobiety, która istniała już tylko na płótnie? Nie, to zbyt absurdalne. Kradzież na tle ideologicznym? To była pewna poszlaka, która zaprowadziła śledczych wprost do pracowni artystów na Montmartrze.

Pierwszymi podejrzanymi stali się poeta Guillaume Apollinaire i malarz imieniem Pablo Picasso. Dla inspektora prowadzącego sprawę motyw la bande de Picasso był klarowny i oczywisty- kradzież tego okazu sztuki dawnej miałby być demonstracją sprzeciwu wobec skostniałego kanonu artystycznego. A cudzoziemskie pochodzenie członków „bandy” i ich nazbyt spontaniczne podejście do życia czyniło z nich wyrachowanych rabusiów sztuki w oczach policji… Uwaga stróżów prawa zwróciła się tym bardziej w stronę artystów, gdy odkryto, iż dwie niewielkie figurki z epoki brązu, będące własnością Luwru, niczego nie świadome, spokojnie stały w kredensie ich pracowni. Poruszony strachem i wyrzutami sumienia Picasso dwa dni później iberyjskie statuetki zaniósł do redakcji Paris Journal, dając tym samym początek kłopotom i zakończeniu przyjaźni z Apollinairem. 7 września Apollinaire trafił za kratki z poważnym zarzutem- współudziałem przy kradzieży Mony Lisy. Pablo Picasso z wielkim lękiem musiał przekonywać żandarmerię, że nie handluje skradzionymi dziełami sztuki. Jednakże cała sprawa przypominała bardziej komedię pomyłek, aniżeli niebezpieczną sprawę kryminalną. Guillaume Apollinaire został oskarżony o współudział w kradzieży statuetek przez czysty przypadek- był bowiem przyjacielem, a przez pewien czas także asystentem, Géry’ego Piéreta, który niestety regularnie dopuszczał się drobnych kradzieży eksponatów Luwru. Po długim wyjaśnianiu owych okoliczności poetę zwolniono z aresztu. Pabla Picassa, który kupił skradzione rzeźby, zwolniono za kaucją i polecono nie opuszczać Paryża. Tym nie mniej sprawa sądowa z udziałem artystów stała się ciekawym spektaklem obserwowanym bacznie przez prasę, która kradzieży obrazu dodała teraz nowy wątek- pojedynku XX-wiecznego modernizmu z renesansowym geniuszem! Jednak nie przybliżało to policji to rozwikłania zagadki, kto i w jaki sposób ukradł Giocondę.

Pablo Picasso, fotografia z lat 1908-1909, źródło: wikipedia.pl

Pablo Picasso, fotografia z lat 1908-1909, źródło: wikipedia.pl

Czy Mona Lisa zaginęła na zawsze? Czy następna miała być już tylko wieża Eiffla? Po ponad roku bezskutecznego śledztwa wiceminister kultury i sztuki zdecydował, aby sprawę kradzieży obrazu zamknąć. Puste miejsce w Luwrze zapełniono godnym portretem Baldassare’a de Castiglione pędzla Rafaela Santi.

Ludzie listy piszą

Zimą 1913 roku włoski marszand sztuki i antykwariusz, Alfredo Geri, przesłał do kilku rodzimych gazet ogłoszenie, w którym prosił o dostarczenie mu ciekawych dzieł sztuki, a oferował za nie sowitą zapłatę. Wśród wielu zgłoszeń jedno szczególnie przykuło jego uwagę. Brzmiało następująco:

„Mam skradziony obraz Leonarda da Vinci. Wydaje się, że należy do Włoch, ponieważ malarz był Włochem. Moim marzeniem jest zwrócenie tego arcydzieła ziemi, z której pochodzi, i krajowi, który był jego natchnieniem.”

Autorem listu był niejaki „Leonardo”. Choć żar złości i rozpaczy po stracie Mona Lisy zelżał zarówno we Francji, jak i w jej ojczyźnie- Italii, to żadnego śladu i poszlaki nie należało lekceważyć. Nieufny, lecz zaciekawiony Alfredo Geri w towarzystwie dyrektora Galerii Uffizich udał się na spotkanie z tajemniczym właścicielem cennego dzieła. W drodze do skromnego florenckiego hoteliku usłyszeli od „Leonarda” teorię doprawdy zadziwiającą! Złodziej, który dwa lata temu obrabował Luwr z jego najcenniejszego zabytku, przyznał, iż nie powodowały nim chęć zysku, a jedynie przemożne pragnienie zwrócenia portretu włoskiej kobiety jej ojczyźnie i ojczyźnie jego twórcy. Za Giocondę „wybawca” żądał natomiast kwoty „zaledwie” pięciuset tysięcy lirów!

„Leonardo uniósł fałszywe dno walizki. Ukazała się paczka owinięta w czerwony jedwab, którą położył na łóżku. (…) naszym zdumionym oczom ukazała się boska Gioconda. Nietknięta i cudownie zachowana.”

Kolekcjoner i dyrektor, zachowawszy zimną krew wyszli z hoteliku, mając przy sobie arcydzieło prawdziwego Leonarda i czym prędzej zawiadomili karabinierów. „Leonardo”, wierząc do końca, iż włoski rząd okaże mu wdzięczność za jego czyn, poddał się dobrowolnie policji z dużym poczuciem spełnienia. Lecz bohaterskie przyjęcie, sława i honory nie były mu dane. Vincenzo Peruggia trafił przed sąd.

Vincenzo Perugia, dokumentacja policyjna,  źródło: French Photographer/ Private Collection, Roger- Viollet, Paryż

Vincenzo Perugia, dokumentacja policyjna,
źródło: French Photographer/ Private Collection, Roger- Viollet, Paryż

Zaginiona odnaleziona!

Florencja stała się centrum ówczesnego starego kontynentu! Hotel, w którym odnaleziono zaginiony portret szybko zyskał duże zainteresowania wśród turystów. Nie było zatem innego wyjścia, jak tylko przemianować dawną nazwę na nieco bardziej aktualną- Hotel La Gioconda. Choć rząd włoski potępił działania swojego obywatela, Włosi pokochali Peruggię! Był ich romantycznym bohaterem, który działał z porywu miłości do ukochanej ojczyzny. Zdobywając sympatię tłumów Vincenzo zyskał swe upragnione chwile sławy i czci, jednak sąd pozostał obiektywny. Złodzieja skazano 4 czerwca 1914 roku. A kim był ten zuchwały Włoch? Włoskim emigrantem, który od 1908 roku mieszkał w Paryżu i pracował w Luwrze, jako szklarz! Szczęśliwe odnalezienie Mona Lisy stało się jednocześnie gorzką lekcją dla francuskich śledczych, którzy nie sprawdzili wszystkich możliwych tropów w sprawie. A pozostawiony odcisk palca? Daktyloskopia początków XX wieku zakładała gromadzenie jedynie odcisków prawych dłoni. Los chciał, ze na szybkie chroniącej Mona Lisę Peruggia pozostawił ślad swego lewego palca…

Przeniesienie obrazu do Francji z włoskiego Ministerstwa (Ministry of Public Instruction),  źródło: www.smithsonianmag.com

Przeniesienie obrazu do Francji z włoskiego Ministerstwa (Ministry of Public Instruction),
źródło: www.smithsonianmag.com

 Europę opanował prawdziwy szał radości! Mona Lisa ruszyła w podróż godną miana Grand Tour! „Zwiedziła” nie tylko swe rodzinne miasto, ale także spotkała się z wiernymi Rzymianami w Galerii Borghese. Była nawet na prywatnym pokazie u samego króla Wiktora Emanuela. Z Rzymu ruszyła dzielnie do Mediolanu, by tam przed dwa dni brylować w Galerii Brera. Wszędzie spotykała się z dowodami wielkiej sympatii. Znów rozkochiwała w sobie wrażliwych na sztukę mężczyzn, wzruszała pobudzone jej tajemnicą kobiety. Po wyczerpującej dwutygodniowej podróży po Włoszech Mona Lisa wróciła do domu- do Paryża. W sam raz dotarła do Francji na Nowy Rok 1914, ciesząc Paryżan i stęsknionych kustoszy Luwru. Na powrót umieszczona w dawnej rzeźbionej ramie, przykryta szybą umościła się na dobrze znanej ścianie i była gotowa przyjmować setki tysięcy widzów dziennie. I tak trwa to do dziś.

 

Powrót obrazu do Luwru w 1914 roku,  źródło: French Photographer/ Private Collection, Roger- Viollet, Paryż

Powrót obrazu do Luwru w 1914 roku,
źródło: French Photographer/ Private Collection, Roger- Viollet, Paryż

 fot. (góra) Louis Béroud, Mona Lisa w Luwrze, 1911 rok, Luwr

Materiał chroniony prawem autorskim – wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie prawa w tym Autora i Wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych wyłącznie na zasadach określonych w Regulaminie Korzystania z Serwisu. Zapoznaj się z regulaminem.

Paulina Barysz

Portal RynekiSztuka.pl

portal_rs_adres_www_wb

 

 

 

szukaj wpisów które mogą Cię jeszcze zainteresować:

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Magazyn

Magazyn

Czytaj najnowszy numer Magazynu RiSZ online.

Kup magazyn Zobacz inne nasze publikacje

Zapisz się do naszego newslettera

Zapisując się na newsletter zgadzasz się z regulaminem portalu rynekisztuka.pl Administratorem danych osobowych jest Media&Work Agencja Komunikacji Medialnej (ul. Buforowa 4e, p. 1, p-2-5, 52-131 Wrocław). Podanie danych jest dobrowolne. Zgoda na otrzymywanie informacji handlowych może zostać wycofana w każdym czasie. Więcej informacji na temat danych osobowych znajduje się w Polityce prywatności.