szukaj w portalu Rynek i Sztuka MENU

Rynkowe przygody superbohaterów

06.12.2013

Magazyn

Wydanie pół miliona dolarów na komiksowy zeszyt z przygodami Batmana wydaje się być większą fantazją, niż przygody zamaskowanego superbohatera. Jednak właśnie takie sumy coraz częściej pojawiają się w kontekście komiksowych „białych kruków” i oryginalnych plansz do historii z przygodami najpopularniejszych postaci amerykańskiej popkultury. Gorączka na punkcie komiksów trawi już nie tylko zakompleksionych nerdów, ale też poważnych inwestorów i kolekcjonerów.

Amerykańskie wzory

 Alan Moore, Jason czy Mike Mignola to już nie tylko idole komiksowego fandomu, ale też znaczące nazwiska na amerykańskim rynku aukcyjnym. Kiedy w ubiegłym roku dom aukcyjny Heritage sprzedał rysunek do okładki komiksu „The Amazing Spider-Man” #328 za kwotę 657250 dolarów, pisał o tym cały świat. Batman i Superman osiągają jeszcze wyższe ceny. W tym roku podobne wyniki aukcyjne osiągnęły okładki Batmana autorstwa Franka Millera, a trzydniowa aukcja dzieł komiksowych przyniosła dochód w wysokości około siedmiu milionów dolarów. Komiksowa estetyka już wcześniej zyskała uznanie kolekcjonerów, o czym świadczą ceny, jakie na aukcjach osiągają prace Roya Lichtensteina ze „Sleeping Girl” na czele. Sam komiks doczekał się wyspecjalizowanych domów aukcyjnych i galerii, jak Heritage czy Lewis Wayne Gallery. Podobną drogą idą europejskie instytucje. Dobrym przykładem jest dom aukcyjny Arctular, który w październiku 2012 roku sprzedał na aukcji kilkanaście oryginalnych prac Enki Bilala za niemal 1,5 miliona euro.

Batman Długie Halloween, fot. materiały prasowe

„Batman: Długie Halloween”, fot. materiały prasowe

Co wpływa na ceny komiksów?

Jest niemal pewne, że wartość rynku komiksowego będzie w najbliższych latach wciąż rosnąć. Wpływ na to mają zmiany w sposobie tworzenia komiksów. Cyfrowe formy projektowania coraz bardziej wypierają klasyczne tworzenie plansz i rysunków, co sprawia, że ograniczona liczba produktów „analogowych” jest coraz bardziej atrakcyjna. Jeśli do tego dodamy niskie w stosunku do np. malarstwa ceny i rzesze młodych i bardzo utalentowanych twórców, to zainteresowanie Wall Street tą formą twórczości przestaje dziwić. Oryginalne plansze komiksowe i rzadkie wydania komiksów coraz częściej wpadają w ręce bogatych kolekcjonerów, którzy szukają bezpiecznych form inwestycji.

Czynniki, które wpływają na ceny oryginalnych plansz komiksowych, które są najpopularniejszym i najdroższym towarem, można podzielić na kilka kategorii:

– Unikatowość. Każda plansza jest unikalnym dziełem i o cenie decydują czynniki podobne jak w przypadku choćby malarstwa, jak stosunek podaży do popytu. Na cenę mogą wpływać takie rzeczy, jak wzrost popularności danej serii/postaci związany z filmową adaptacją, czy śmierć autora. Pierwszy z nich sprawia, że od czasu do czasu pojawiają się korekty cen i ich spadek, ale taka sytuacja jest bardzo rzadka. Punktem orientacyjnym często są wyceny podobnych prac danego autora. Różnice w wycenach mogą zależeć od rozpoznawalności i historycznego znaczenia danej pracy.

– Specyfika tworzenia komiksu. W skrócie: złożoność procesu, w którym często bierze udział wiele osób (rysownik, scenarzysta…) i złożoność samego dzieła. Również kwestie takie jak technika mają znaczenie. Inaczej wyceniane są szkice ołówkiem, a inaczej czasochłonne techniki malarskie.

– Specyfika tworzenia planszy komiksowej. Zwykle na planszę składa się kilka kadrów, ale zdarza się, że dana praca jest pełnostronicowa (tzw. splash), może to być pierwsza strona z komiksu razem z tytułem (tzw. title splash). Ma to wpływ na cenę, bo prace tego typu są dość rzadkie. Zazwyczaj najbardziej pożądane są okładki, jako swoista kwintesencja całego albumu.

-Pochodzenie. W przypadku prac sprowadzanych z USA do Europy do ceny pracy dochodzą takie koszty jak transport, ubezpieczenia, cła itp., które mogą znacząco wpłynąć na wartość całej transakcji.*

Komiksy jako takie są produktem masowym, ale trafiają się wśród nich „białe kruki”, które pożądane są przez kolekcjonerów. Od 2000 roku funkcjonuje w USA Comic Guaranty Corporation (CGC), czyli niezależna od wydawców organizacja, która ocenia kolekcjonerskie wydania komiksów. U podstaw jej powstania leży zdobycie zaufania inwestorów i chęć stworzenia miarodajnych wyznaczników do oceny wartości poszczególnych prac, aby ograniczyć spekulacje. Prace oceniane są w dziesięciopunktowej skali opartej o takie kryteria jak stan, unikalność i znaczenie dla potencjalnych odbiorców. Tak oceniony komiks trafia do zapieczętowanej, plastikowej kasetki, która chroni go przed zniszczeniem. W ten sposób staje się przedmiotem kolekcjonerskim. Warto wspomnieć, że podobne regulacje próbowano wprowadzić już wcześniej, ale zakończyło się to porażką. W latach siedemdziesiątych pojawiły się pierwsze kompendia cenowe z przewodnikiem Overstreeta na czele. Wtedy nie udało się zapanować nad chaotycznym rynkiem, który w efekcie uległ załamaniu. Przyczyną było powstanie bańki spekulacyjnej i oderwanie się cen od rzeczywistości. CGC ma zabezpieczać przed taką sytuacją, ale obserwując wzrost cen komiksów w ostatnich latach warto pamiętać o negatywnych doświadczeniach z przeszłości.

Jakub Woynarowski, "Hikikomori", 2007-2012. Materiały prasowe organizatora

Jakub Woynarowski, „Hikikomori”, 2007-2012. Materiały prasowe organizatora

Komiks, a sprawa Polska

Jak to wygląda w Polsce? Sam rynek komiksowy jest niewielki. Liczba osób regularnie kupujących i czytających komiksy oceniana jest na 5 do 10 tysięcy. Grupa kolekcjonerów jest niewielka, ale pojawiają się inicjatywy, które sugerują, że zainteresowanie tą formą zbieractwa powoli rośnie. Warto zwrócić uwagę, że rynek wtórny oryginalnych plansz komiksowych de facto w Polsce nie istnieje i minąć musi sporo czasu, zanim kolekcjonerzy przekonają się do tej formy inwestycji. Ceny, które się pojawiają, rzadko przekraczają kilka tysięcy złotych i dotyczy to właściwie tylko Papcia Chmiela i Grzegorza Rosińskiego. Mechanizmy rządzące wyceną są podobne jak na rynku sztuki. Największe wzięcie mają zazwyczaj prace uznanych mistrzów, a dzieła młodych osiągają dość niskie ceny. Zwykle oscylują one wokół 500 złotych. Symptomem zmiany może być rosnąca popularność nominowanego do nagrody Nike Macieja Sieńczyka, który współpracuje z galerią Raster. To i niskie ceny sprawiają, że rynek komiksowy wydaje się być bardzo atrakcyjnym i wciąż niezbadanym obszarem dla wielu inwestorów i kolekcjonerów.

fot. (góra) „Batman: Detective Comics: Oblicza śmierci”, fot. materiały prasowe

 *Opracowane na podstawie wywiadu z Markiem Kasperskim z ArtKomiks,

http://www.artique.pl/plansze-komiksowe-jako-sztuka-wspolczesna

Jan Prociak

Portal Rynek i Sztuka

portal_rs_adres_www_wb

szukaj wpisów które mogą Cię jeszcze zainteresować:

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Magazyn

Magazyn

Czytaj najnowszy numer Magazynu RiSZ online.

Kup magazyn Zobacz inne nasze publikacje

Zapisz się do naszego newslettera

Zapisując się na newsletter zgadzasz się z regulaminem portalu rynekisztuka.pl Administratorem danych osobowych jest Media&Work Agencja Komunikacji Medialnej (ul. Buforowa 4e, p. 1, p-2-5, 52-131 Wrocław). Podanie danych jest dobrowolne. Zgoda na otrzymywanie informacji handlowych może zostać wycofana w każdym czasie. Więcej informacji na temat danych osobowych znajduje się w Polityce prywatności.