szukaj w portalu Rynek i Sztuka MENU

Robienie zdjęć w muzeach – irytujący nawyk?

10.03.2014

Świat: wydarzenia

Pomimo tego że błysk fleszy został zakazany w galeriach i muzeach sztuki, współcześnie zdjęcia wykonywane za pomocą telefonów nikogo nie dziwią. Chwytanie momentów za pomocą urządzeń mobilnych to zjawisko, które wbrew swojej znikomej jakości ma grono swoich wiernych fanów. W ten sposób można przecież zabrać ze sobą kawałek piękna.

Farby zwykle są bardzo światłoczułe. Zakaz wprowadzony przez oddziały sztuki argumentowany był najczęściej możliwością uszkodzenia obrazów. Obecnie robienie fotografii jest niezwykle proste, a urządzenia posiadają funkcję wyłączenia błysku. Praktyka „kliknij i zrób zdjęcie” jest milcząco akceptowana nawet w tych muzeach, w których od dawna istnieje zakaz.

Pozostaje jednak kwestia, która odnosi się do ochrony oraz powielania kopii dzieł sztuki. Niewinnie wyglądający proces jest niczym innym jak kopiowaniem. Co więcej, takie zdjęcia często są rozpowszechniane przez kanały social media. Jaka jest więc rola muzeów i galerii? Teoretycznie instytucje są zobowiązane chronić dzieła sztuki przed powielaniem nawet, jeśli celem jest użytkowanie osobiste. Bez arbitralnej zgody, nikt nie powinien mieć możliwości zrobienia zdjęcia. Prawda jest jednak taka, że szum wywoływany przez rozpowszechnianie obrazów działa na korzyść muzeów i galerii. Cały czas instytucje te funkcjonują w naszej podświadomości jako ciche, przeznaczone do kontemplacji. Nie posiadają znamion klasycznej przestrzeni publicznej, chociaż coraz częściej nie są traktowane z należytą uwagą i troską. Miejsca o takiej specyfice koniecznie powinny podążać z duchem naszych czasów, ale zdecydowanie nie powinny pozwolić na całkowite skomercjalizowanie świadczonych przez nie usług.

Wyciąganie w górę smartphona w celu zrobienia zdjęcia jest, co najmniej niewłaściwe. Dodatkowo irytujące dla tych, którzy przyszli do galerii, aby bez pośpiechu podziwiać dzieła wielkich mistrzów. Naszym głównym źródłem wspomnień, nie powinno być kiepskiej jakości zdjęcie, ale pamięć, która zdoła uchwycić dużo więcej szczegółów w trakcie obcowania ze sztuką.

Niezrozumiałe jest, czym kierują się zwiedzający z ogromną potrzebą skopiowania obrazu. Są one często udostępniane poprzez inne nośniki. Pocztówki, reprodukcje, książki to wspaniałe źródło niezliczonej ilości wspaniałych zdjęć. Uporczywe fotografowanie telefonem nie dotyczy jedynie muzeów i galerii. Czy jednak znajdujemy czas na przeglądanie setek zdjęć, które skrywają nośniki pamięci? Czy rzeczywiście jest to sposób na zapamiętywanie, czy raczej potrzeba chwili?

Prawda jest taka, że dla wielu turystów, zrobienie zdjęcia jest sposobem na posiadanie znikomego kawałka prestiżu i podniesienie ego. Lepiej jednak nie zakłócać spokojnego krajobrazu galerii i muzeów nadmiernym wykorzystywaniem dobrodziejstw naszych czasów. Skupmy się na tym, co jest najważniejsze czyli bezpośrednim kontakcie ze sztuką wysoką.

Komentarz stałej czytelniczki portalu Rynek i Sztuka:

Jestem Państwa stałą czytelniczką, z uwagą śledzę publikację na Państwa stronie i z wielkim szacunkiem odnoszę się do ich poziomu zarówno literackiego jak i „społecznie ważnego”. Chciałabym się jednak odnieść do artykułu, który wskazałam w tytule maila Pani Katarzyny Grzemskiej.

Niewątpliwie trzeba przyznać rację autorce, iż robienie zdjęć w instytucjach kultury jakimi są m.in. muzea przysparza wiele problemów, nie tylko muzealnikom ale również zwiedzającym. Obecnie na ten temat powstało już dość sporo publikacji- również biorących pod uwagę aspekty prawne fotografowania. Chodzi bowiem o fakt, iż muzea nie mają prawa do umieszczania w swoich regulaminach klauzuli o zakazie fotografowania (fotografowania za zgodą lub za opłatą) o czym wypowiedział się Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Takie rozwiązanie jest oczywiste, ze względu na powszechny dostęp do sztuki i przede wszystkim powinność jej rozpowszechniania.

Osobnym problemem jest natomiast kwestia samego „nawyku” fotografowania przez turystów. Jest to niewątpliwie zwyczaj powstały niedawno i właściwy naszym czasom. Nie uważam jednak go za barbarzyński a już na pewno nie posunęłabym się do stwierdzenia, iż jest to kopiowanie (już sam termin jest niewłaściwy- kopiowanie to dokładne powielenie z tego samego materiału lub materiału podobnego; po drugie kopiowanie na własny użytek jest działalnością legalną zgodnie z ustawą o prawach autorskich i prawach pokrewnych). Fotografowanie dzieł sztuki przez zwiedzających to nic innego jak utrwalanie ich na własny użytek. Nie ma w tym nic złego- oprócz tego że faktycznie może wyprowadzać z równowagi innych uczestników wystawy. Spójrzmy jednak na to z innej strony- umożliwia to rozpowszechnianie sztuki i zwyczajnie/niezwyczajnie „pochwalenie” się znajomym, rodzinie wizytą która być może nas zachwyciła. Nie bądźmy więc tacy sceptyczni wobec nowych zwyczajów a cieszmy się i dzielmy sztuką.

Katarzyna Grzemska

fot. góra źródło: The Telegraph

Portal Rynek i Sztuka

portal_rs_adres_www_wb

szukaj wpisów które mogą Cię jeszcze zainteresować:

3 komentarzy do “Robienie zdjęć w muzeach – irytujący nawyk?”

  1. Przemysław Pufal

    Mi nie przeszkadza, gdy ktoś robi zdjęcia w muzeach i galeriach, ale pod warunkami: zdjęcie robi bez lampy, z wyłączonymi dźwiękami, nie zasłania mi widoku, nie przepycha się, nie ustawia rodziny, nie komentuje i nie opisuje tego, że robi zdjęcie. Ale mało kto spełnia takie warunki…

  2. Konserwator

    Lampa błyskowa jako taka nie wpływa szkodliwie na obiekty – ponieważ błysk trwa bardzo krótko w związku z czym emisja szkodliwych luxów jest znikoma. Szkodzi natomiast oświetlenie ciągłe pomieszczeń i obiektów (mniej więcej 8 h/dzień), długa ekspozycja w promieniowaniu z lamp powoduje niekorzystne zmiany w dziełach sztuki.

  3. Focęi będę focił w muzeach

    co za bzdury

Dodaj komentarz:

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Magazyn

Kursy online

Odwiedź sklep Rynku i Sztuki

Zobacz nasze kursy Zobacz warsztaty o sztuce

Zapisz się do naszego newslettera

Zapisując się na newsletter zgadzasz się z regulaminem portalu rynekisztuka.pl Administratorem danych osobowych jest Media&Work Agencja Komunikacji Medialnej (ul. Buforowa 4e, p. 1, p-2-5, 52-131 Wrocław). Podanie danych jest dobrowolne. Zgoda na otrzymywanie informacji handlowych może zostać wycofana w każdym czasie. Więcej informacji na temat danych osobowych znajduje się w Polityce prywatności.