szukaj w portalu Rynek i Sztuka MENU

Street art na aukcjach w Polsce

30.05.2014

Polska: aukcje

Gwałtownie rosnąca w ostatnich latach popularność wszystkiego, co opatrzone metką „street art” sprawiła, że prace kojarzonych z nim artystów zawędrowały również na tradycyjne aukcje sztuki. Jednak w Polsce na rynkowy sukces tej dziedziny sztuki przyjdzie nam jeszcze trochę poczekać.

Zbiok-„Hurt”-2011

Zbiok „Hurt” (2011), źródło: Galeria Zero Zer

Mówienie o street arcie w kontekście rynku sztuki jest problematyczne z co najmniej kilku powodów. Po pierwsze, wątpliwości może budzić już sama obecność tego typu twórczości w komercyjnych galeriach i na aukcjach. Czy działania, których istotą jest przede wszystkim kontestacja i potrzeba spontanicznego komentowania otaczającej nas rzeczywistości nie tracą kompletnie sensu w momencie, gdy oferowane są przez podmioty, których celem, jak każdego przedsiębiorstwa, jest zysk komercyjny?

Po drugie, wystawianie street artu na aukcjach i w galeriach to swego rodzaju akt „włączania” go do głównego nurtu sztuki. Kłóci się to z jego niezależnym charakterem, dążeniem do pozostania poza polem oddziaływania tradycyjnych instytucji kultury. Street art na aukcji, czy w galerii staje się czymś koncesjonowanym, częściowo tracąc swój pierwotny, szorstki charakter.

Wreszcie chyba najistotniejsza wątpliwość, czyli ta dotycząca formy. Czy praca wykonana technikami charakterystycznymi dla street artu na płótnie lub płycie MDF może być w ogóle uznana za street art? Oderwana jest przecież od niezwykle istotnego kontekstu otoczenia w którym się znajduje.

Wątpliwości te wydają się być bardzo istotne w procesie definiowania czym street art jest, a czym nie jest. Trzeba jednak zaznaczyć, że mówimy tu o street arcie w bardzo ścisłym znaczeniu. Tymczasem dla szerokiej publiczności synonimem street artu są chociażby powstające w wielu miastach murale które w rzeczywistości nie mają z nim wiele wspólnego.

M-City "M-City 390" (2011), źródło: Galeria Zerozer

M-City „M-City 390” (2011), źródło: Galeria Zerozer

Wydaje się jednak, że dyskusja ta ma bardzo teoretyczny charakter, a prowadzić ją powinni przede wszystkim przedstawiciele środowiska street artu i krytycy sztuki. Z punktu widzenia rynku, istotniejsze od skądinąd ciekawej polemiki na temat istoty street artu, są jednak ważniejsze inne fakty. Od paru lat do galerii sztuki i domów aukcyjnych coraz śmielej wkraczają twórcy kojarzeni z twórczością o typowo miejskim charakterze. Często reprezentują oni bardzo różnorodne postawy artystyczne, jednak w wielu ich pracach można doszukać się wspólnego mianownika. Charakterystyczna jest chociażby ich stylistyka i użycie typowych dla tego rodzaju twórczości technik, takich jak np. szablon i malowanie sprayem. Sprawia to, że często wszystkie tego typu prace niesłusznie wrzucane są do jednego worka i tagowane wspólną etykietką „street art” – niekoniecznie w tym przypadku adekwatną. Zdecydowanie bezpieczniej jest używać w odniesieniu do tych prac, wydającego się być szerszym, określenia „urban art”.

Właśnie taki tytuł nosiły dwie pierwsze i jak dotąd jedyne zorganizowane w Polsce aukcje w całości poświęcone twórcom reprezentującym twórczość „miejską”. Wyzwanie podjął dom aukcyjny Rempex, w którym 15 marca 2011 roku odbyła się Pierwsza Polska Aukcja Street Art’u. Do kupienia było 58 prac autorstwa prawie 30 artystów, w tym tych najbardziej znanych, takich jak Peter Fuss, Czarnobyl, M-City, czy Zbiok. Właściciela znalazło 31 obiektów, a najdroższą sprzedaną pracą był, nomen omen, obraz „Art is a good deal” Petera Fussa, którego cena z wywoławczego 1,5 tysiąca poszybowała na 8 tys. złotych. Za 3,2 tys. złotych wylicytowana została wtedy również para portretów autorstwa gdańskiego artysty o pseudonimie Pikaso (cena wywoławcza wynosiła 600 złotych). Wysokie ceny, po 7 tys. złotych każde, uzyskały dwa płótna od M-City, jednego z najbardziej cenionych polskich street artowców. Ostatecznie wszystkie prace sprzedały się za łączną kwotę 73,4 tys. złotych, co można było uznać za całkiem niezły wynik jak na pierwsze tego typu wydarzenie w Polsce.

Pikaso "Para portretów" (2011), źródło: Galeria Zero Zer

Pikaso „Para portretów” (2011), źródło: Galeria Zero Zer

Niestety, zorganizowana przez Rempex dokładnie rok później aukcja okazała się być lekkim rozczarowaniem. 28 marca 2012 r. sprzedało się jedynie 28 z 57 oferowanych prac. Co więcej, aż 9 z nich ostatecznie uzyskało ceny poniżej ceny wywoławczej. Tak było m. in. z tryptykiem „Uwaga Fabryka” (2002 r.) M-City w przypadku którego 12 tys. złotych okazało się sumą zbyt wygórowaną i ostatecznie praca została wylicytowana za 8 tys. złotych. Aukcja zakończyła się uzyskaniem łącznej sumy 71,7 tys. złotych. Biorąc pod uwagę rosnącą z roku na rok popularność urban artu wynik taki można traktować w kategoriach porażki. Być może dom aukcyjny trochę przesadził ustalając ceny wywoławcze? Całkiem możliwe, że zabrakło również wystarczającego nagłośnienia wydarzenia w mediach – w przeciwieństwie do pierwszej aukcji, o drugiej nie było w nich tak głośno.

Od tamtego wydarzenia nie mieliśmy już w Polsce żadnej poważnej aukcji, która koncentrowałaby się na „miejskiej” sztuce. Związani z nią artyści pojawiają się teraz raczej na aukcjach młodej sztuki organizowanych głównie w Polswiss Art i Desie Unicum. Stanowią tam jednak jedynie pewną niewielką część całości oferty, a uzyskiwane przez nich ceny nie są oszałamiające. Tymczasem na świcie, od kiedy w 2008 r. Bonhams zorganizował pierwszą aukcję „street artu”, święci on coraz większe triumfy i bije kolejne rekordy cenowe. Wszystko wskazuje jednak na to, że w Polsce na takie szaleństwo będzie trzeba jeszcze trochę poczekać.

Michał Barcik

Fot. (góra) Peter Fuss „Art is a good deal” (2011), źródło: Galeria Zero Zer

Portal Rynek i Sztuka
LOGO RiSi

szukaj wpisów które mogą Cię jeszcze zainteresować:

Jeden komentarz do “Street art na aukcjach w Polsce”

  1. Celine trapeze bags Outlet Store

    Received quickly and as described.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Magazyn

Magazyn

Czytaj najnowszy numer Magazynu RiSZ online.

Kup magazyn Zobacz inne nasze publikacje

Zapisz się do naszego newslettera

Zapisując się na newsletter zgadzasz się z regulaminem portalu rynekisztuka.pl Administratorem danych osobowych jest Media&Work Agencja Komunikacji Medialnej (ul. Buforowa 4e, p. 1, p-2-5, 52-131 Wrocław). Podanie danych jest dobrowolne. Zgoda na otrzymywanie informacji handlowych może zostać wycofana w każdym czasie. Więcej informacji na temat danych osobowych znajduje się w Polityce prywatności.