szukaj w portalu Rynek i Sztuka MENU
SKLEP BANER DUŻY

Słynne komiksy nieznanych artystów

16.06.2014

Trendy inwestycyjne

SZTUKA ARTYSTÓW ANONIMOWYCH

Jakie skojarzenia przywołują nazwiska takie jak: Herge, André Franquin, Frank Prazetta, Albert Uderzo, czy Jack Kirby?  Ci z pozoru mało znani twórcy przeszli do historii naszej popkultury. To właśnie oni stworzyli tak kultowych bohaterów jak Tintin, Gaston, Conan, Asterix, czy Kapitan Ameryka.

Świat komiksu to wciąż świat artystów anonimowych, co jednoznacznie potwierdza, że wyjątkowość tej dyscypliny to przede wszystkim historie niezwykłych postaci. To świat, w którym markę wyznacza tytuł, a nie autor opowieści. Wyjątkiem od tej reguły mogą być jedynie artyści pop-artu, jak na przykład Roy Lichtenstein, ale dla nich estetyka komiksu jest inspiracją, a nie medium samym w sobie.

Z czym kojarzy nam się komiks? Głównie z opowieściami o superbohaterach i ich niesamowitych przygodach. Należy jednak pamiętać, że artyści wykorzystują tę formę przekazu, aby debatować także na tematy poważne. Idealnym przykładem jest Maus Arta Spiegelmana, obrazkowa opowieść o Holocauście, w której Żydzi są przedstawieni jako myszy, a naziści jako koty. Pomimo tego, w świadomości społeczeństwa komiks był i pozostaje domeną dzieci, zaś każdego dorosłego zainteresowanego tematem określa się mianem maniaka. Nie jest to zresztą niezgodne z prawdą. Kolekcjonerzy komiksów sami przyznają, że czynnik sentymentalny gra znaczącą rolę w wyborze obiektów, które kupują. Są to pozostałości dziecięcej nostalgii, jednak tym razem  gra toczy się o wiele więcej niż o prestiż wśród rówieśników. Na komiksach można po prostu sporo zarobić.

KOMIKS NA RYNKU SZTUKI

Każdy wprawny kolekcjoner na kilometr wyczuje rosnący potencjał komiksu na światowym rynku sztuki. Świadczą o tym choćby rosnące ceny plansz komiksowych na kolejnych aukcjach w Nowym Jorku, czy Paryżu. Kwota, za jaką wylicytowano w 2012 roku oryginalny rysunek okładki The Amazing Spider-man #328, sięgnęła aż 657 250 dolarów. Ta niebotyczna suma została jednak przebita w zeszłym roku na aukcji w Paryżu, gdzie pod młotek poszła okładka Tintina w Ameryce, która sprzedana została aż za 1 600 000 dolarów.

Być może nie są to miliony jakie kolekcjonerzy są w stanie zapłacić za płótna impresjonistów. Należy jednak pamiętać, że mówimy tutaj o rysunkach, często szkicach, wykonywanych ołówkiem bądź tuszem, nie sposób więc porównywać dwu –  tak różnych –  typów dzieł. Ciekawym faktem jest to, że im technika twórcy komiksu jest bardziej zbliżona do malarskiej, tym większą się cieszy się on popularnością. Na aukcjach komiksu królują przede wszystkim splashe, czyli pierwsza strona komiksu zaraz po okładce. Jest to też starannie i ręcznie wykonana makieta, w jednym jedynym egzemplarzu, z której powstają drukarskie nakłady komiksu.

W ostatnich latach ustanowiły się trzy główne nurty na rynku komiksu: amerykański, z gigantami wydawniczymi jak Marvel czy DC Comics; europejski, zdominowany przez Belgię i Francję; oraz azjatycki, gdzie króluje przede wszystkim manga. Każdy z nich jest nieco inny, przede wszystkim wizualnie, ale różni je także sposób wykonania i kadrowania poszczególnych obrazów.

WARTOŚĆ KOMIKSU

Trzeba przede wszystkim pamiętać, że sztuka komiksu to tak naprawdę nie komiks, ale dzieło plastyczne będące rysunkiem, szkicem przygotowawczym. Dzięki temu, pomimo komercyjnego charakteru produktu, który dociera do czytelnika, możemy mieć coś niepowtarzalnego i oryginalnego. Kolekcjonerzy przyznają, że najpierw zwracają uwagę na walory estetyczne danej pracy, jednak  czynniki decydujące o zakupie to także: stan fizyczny dzieła, czy i gdzie zostało ono opublikowane oraz jego wartość historyczną, jeśli takową posiada.

Kluczowym aspektem oceny komiksu jest to by każdą planszę traktować jako osobne dzieło sztuki. Jeśli chodzi o aspekty cenowe, to warto zwrócić uwagę, czy na danej pracy jest logo i postać tytułowa, bowiem obydwa te czynniki znacznie podnoszą wartość dzieła. Przede wszystkim jednak warto podążać za radą Josepha Veteri, wieloletniego kolekcjonera komiksu:

Kupuj to, co kochasz, jeśli cena obiektu wzrośnie….super! Jeśli spadnie, będziesz przynajmniej posiadał coś, co Ci się podoba. A jeśli chodzi o kwestie finansowe, jak to dobrze określił Krzysztof Masiewicz: Na kolekcjonowaniu plansz komiksowych nigdy nie stracisz. Bo skoro ceny są tak skandalicznie niskie, właściwie nic nie ryzykujesz.

KOMIKS SZTUKĄ NISZOWĄ W POLSCE

Podczas gdy na świecie najsłynniejsze tytuły osiągają nakład tysięcy egzemplarzy, na polskim rynku komiks zajmuje niszową lukę, którą interesuje się zaledwie niewielka grupka hobbystów. Swoje lata świetności przeżywał za czasów PRL-u, kiedy produkowany był w masowych ilościach, a zagraniczne numery funkcjonowały jako łącznik między komunistyczną Polską, a zachodnią Europą. Dzisiaj zbyt wysokie koszty wydawnicze sprawiają, że nawet na bestsellerze trudno jest zarobić. Polskie wydawnictwa doradzają twórcom, aby sprzedawali swoje pomysły za granicą, by później wykupić jedynie licencję. Ta dość trudna sytuacja zdaje się nie wpływać negatywnie na pomysłowość artystów i jakość prezentowanych przez nich prac.

Jednym z głównych odłamów na polskim rynku komiksów jest nurt historyczny. Nie ma w tym nic dziwnego, ponieważ z naszej historii można czerpać mnóstwo inspiracji. Zaletą komiksu jest to, że może on z łatwością ukazać znane nam fakty w sposób niekonwencjonalny, niespodziewany, nadać inny tor ustalonemu od dawna stereotypowi. Oczywiście w tym wypadku głównym wymogiem jest napisanie świetnego scenariusza, popartego wyczerpującym researchem, z czym świetnie radzą sobie scenarzyści jak Monika Powalisz (Złote Pszczoły), czy Mariusz Wójtowicz-Podhorski (Westerplatte. Załoga śmierci).

Obok poprawnych politycznie opowieści, popularnością na polskim rynku cieszą się także kontrowersyjne, często wulgarne serie jak choćby Jeż Jerzy Rafała Skarżyckiego, czy Wilq braci Minkiewiczów. Cechująca je infantylność rysunku wraz z niecenzuralnością tekstów tworzą swego rodzaju mieszankę wybuchową, która sprawia, że komiksy te pozyskują coraz to nowe rzesze fanów. Jednak cóż z tego, jeśli nadal pozostają one w cieniu innych dyscyplin artystycznych? Cóż z tego, jeśli hasło „polski komiks” przywołuje co najwyżej skojarzenia z Tomkiem, Romkiem i A’Tomkiem lub Kapitanem Żbikiem. Można mieć jedynie nadzieje, że czasy świetności polskiego komiksu są jeszcze przed nami, wystarczy tylko cierpliwie poczekać.

 

fot. (góra) Henryk Chmielewski, źródło: Desa Unicum

Milena Rudzińska

Portal Rynek i Sztuka

logo portal sztuki

szukaj wpisów które mogą Cię jeszcze zainteresować:

Dodaj komentarz:

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Magazyn

Kursy online

Odwiedź sklep Rynku i Sztuki

Zobacz nasze kursy Zobacz warsztaty o sztuce

Zapisz się do naszego newslettera

Zapisując się na newsletter zgadzasz się z regulaminem portalu rynekisztuka.pl Administratorem danych osobowych jest Media&Work Agencja Komunikacji Medialnej (ul. Buforowa 4e, p. 1, p-2-5, 52-131 Wrocław). Podanie danych jest dobrowolne. Zgoda na otrzymywanie informacji handlowych może zostać wycofana w każdym czasie. Więcej informacji na temat danych osobowych znajduje się w Polityce prywatności.