szukaj w portalu Rynek i Sztuka MENU
Baner Magazyn RiSZ no4

„Zmiany na polskim rynku sztuki są nie tylko znaczące, są olbrzymie”- rozmowa z Dariuszem Stocesem

22.04.2015

Wywiady

Na temat aukcji dzieł sztuki należących do Barbary Piaseckiej Johnson oraz o działalności wrocławskiego antykwariatu DAES z właścicielem Dariuszem Stocesem rozmawiała Karolina Przybylińska.

fot. DAES

fot. DAES

Karolina Przybylińska: Antykwariat DAES to jedno z niewielu miejsc we Wrocławiu o tak długich tradycjach i niesłabnącej renomie. Ile lat już istnieje i czym się wyróżnia?

Dariusz Stoces: W obecnej formie , jako DAES –  trzynasty rok, ale w tym samym miejscu pracuję już ponad trzydzieści lat. Jest to najstarszy antykwariat działający nieprzerwanie w tym miejscu od 1956 roku, czyli od odbudowania Placu Kościuszki. Myślę, że wyróżniamy się jakością i różnorodnością oferty. Właśnie poszerzamy ją o działalność aukcyjną, która wejdzie już na stałe do naszego programu.

KP: Czy z perspektywy lat i doświadczenia zauważa Pan jakieś istotne zmiany na polskim rynku sztuki? Co jeszcze według Pana wymaga poprawek?

DS: Zmiany, jakie dokonały się na polskim rynku sztuki przez ostatnie lata są nie tylko znaczące, są one olbrzymie. Zmieniło się prawie wszystko. Zarówno oferta, jak i sposób przedstawiania. Zainteresowania klientów, ich oczekiwania i sposoby zaspakajania. Dostępność informacji i obiektów. Rewolucja internetowa. Każdy element tego rynku uległ daleko idącym przemianom. Poprawiać też trzeba bardzo wiele. Dynamiczny rozwój sieci antykwariatów i galerii sprzyjał niestety niefachowym i często nierzetelnym działaniom. Na pewno trzeba pracować nad wzrostem zaufania do oferowanych usług i obiektów. Osiągnąć to można jedynie kompetencją.

fot. DAES

fot. DAES

KP: A jak to wygląda na rynku wrocławskim? Czy zauważa się tutaj jakąś dynamikę w ciągu ostatnich lat, czy raczej zainteresowanie utrzymuje się na stałym, w miarę niezmiennym poziomie?

DS: Rynek wrocławski nie odbiega specjalnie od tzw. średniej krajowej. Nie powinno to jednak nas zadowalać. Uważam, że Wrocław stać na dużo więcej. Dotyczy to zarówno oferty, jak i klientów. Widoczny jest wzrost zainteresowania zwłaszcza sztuką współczesną, co jest powszechne na całym świecie. Nie musi i chyba nie powinno się to dziać kosztem zweryfikowanej już sztuki tradycyjnej. Istniejąca dynamika rozwoju rynku sztuki, mimo, że widoczna, na pewno nie może być jeszcze powodem do dumy Wrocławia.

KP: Kto się przede wszystkim zgłasza po takie usługi? Czy są to osoby zainteresowane kupnem dzieła, jego sprzedażą, a może przeważają posiadacze, którzy po prostu nie są pewni wartości obiektów?

DS: Po wycenę zgłaszają się instytucje – firmy ubezpieczeniowe, urzędy, muzea, sądy, Policja i inne chcące sprzedać lub nabyć dzieła sztuki. Często zgłaszają się osoby chcące wycenić kupioną już rzecz. Niestety, zdarza się, że wycena dokonana po fakcie zakupu potwierdza tylko wątpliwości, które można było zweryfikować przed dokonaniem zakupu.

701A2617_filtered

fot. DAES

KP: Czy w Pana karierze zdarzyły się jakieś niezwykłe odkrycia? Mam na myśli, odkrycie zakurzonego obrazu gdzieś na strychu, które okazało się cennym dziełem sztuki?

DS: Takich odkryć było sporo. Stanowią one okrasę tego zawodu. Nie zawsze właściciele obiektów, których takie odkrycia dotyczą, są zainteresowani chwaleniem się takimi odkryciami, do czego mają prawo. Może kiedyś opiszę przynajmniej niektóre z nich.

KP: 27 marca o godzinie 18:00 w budynku Starej Giełdy we Wrocławiu odbyła się wyjątkowa – jak na polskie warunki rynku sztuki – aukcja obiektów należących do Barbary Piaseckiej Johnson. Zorganizowanie tej aukcji to chyba wielki sukces, ale też i wielkie wyzwanie?

DS: Sukcesem jest na pewno wystawienie do sprzedaży rzeczy po tak znanej osobie. Na świecie przedmioty należące wcześniej do znanych osób cieszą się dużym zainteresowaniem. Często obiekty same nie będące specjalnie cennymi, ale z określoną proweniencją zyskują wartość kolekcjonerska. W tym przypadku mamy do czynienia z osobą szczególną. Nie tylko ze względu na posiadany majątek i historię , ale przede wszystkim przez stworzenie niezwykłej kolekcji dzieł sztuki, którą następnie sprzedała wspomagając charytatywną działalność założonej przez siebie fundacji. Także środki uzyskane na tej aukcji zasilą konto Fundacji Barbary Piaseckiej Johnson.

fot. DAES

fot. DAES

KP: Jak się Panu udało doprowadzić do tego, aby tak prestiżowa aukcja odbyła się we Wrocławiu, a nie na przykład w Warszawie, która skupia najważniejsze polskie domy aukcyjne?

DS: Aukcja odbyła się jednocześnie w Warszawie i we Wrocławiu. W ten sposób chciałem pokazać, że Wrocław zasługuje na organizację znaczących wydarzeń i żeby nikt w przyszłości nie pytał, dlaczego coś dzieje się we Wrocławiu, a nie w Warszawie. Żeby było to naturalne i nie wymagające wyjaśnień.  Myślę, że właśnie to można by nazwać sukcesem. Chciałbym, aby to stało się normą a od zainteresowania wrocławian zależy, czy następne planowane aukcje również będę organizował we Wrocławiu. Tym razem zainteresowanie było umiarkowane. W przyszłości mam nadzieje na większe.

KP: Czy były jakieś formalne trudności organizacyjne tego przedsięwzięcia?

DS: Formalnych trudności nie było. Wyzwaniem było techniczne przygotowanie aukcji odbywającej się na żywo jednocześnie w dwóch miejscach. Aukcja taka zorganizowana została po raz pierwszy i z zadowoleniem stwierdzam, że od strony technicznej się powiodła. Dzięki zaangażowaniu współpracowników wszystko odbyło się zgodnie z planem. Mamy zamiar kontynuować taki sposób sprzedaży aukcyjnej. Oczywiście trzeba jeszcze udoskonalić pewne rzeczy, ale jestem przekonany, że taka formuła przyczyni się do zwiększenia atrakcyjności sprzedaży.

fot. DAES

fot. DAES

KP: Mam nadzieję, że na jednej aukcji się nie skończy, czy ma Pan w planach na przyszłość rozszerzenie oferty Antykwariatu DAES właśnie o aukcje dzieł sztuki?

DS: Zdecydowanie tak. Planujemy już następne aukcje. Kilka z nich będzie kontynuacją właśnie zakończonej.

aktualizacja po aukcji 27.03.2015 r.

KP: Jak wrażenia po pierwszej aukcji o tak dużej randze we Wrocławiu? Czy nasuwają się jakieś wnioski na temat jej przebiegu, które będą miały znaczenie dla kolejnych, planowanych w niedalekiej przyszłości?

Magdalena Chromik: Uważam, że wszyscy możemy być dumni z aukcji. Było to dla nas pierwsze tak doniosłe i poważne wydarzenie, zarówno ze względu na to, że była to aukcja „pod szyldem” wielkiej i zasłużonej na polu sztuki postaci – pani Piaseckiej Johnson, a także z uwagi na ogrom przygotowań, zastosowanych przez nas rozwiązań technologicznych i rodzaj oferowanych na licytację obiektów. Myślę, że możemy aukcję uznać za udaną i obiecującą na przyszłość, w końcu przed nami jeszcze trzy.

fot. DAES

fot. DAES

KP: Czy dopisała publiczność? Licytowanie przebiegało dynamicznie czy raczej konkretne osoby przychodziły po konkretne przedmioty?

MC: Warty odnotowania jest fakt, że wydarzenie przyciągnęło sporo osób, dla których sama aukcja jak i nazwisko Barbary Piaseckiej Johnson stanowiło pewną „atrakcję”. Prawdą jest, że aukcje dzieł sztuki nie zdążyły jeszcze zyskać takiej popularności we Wrocławiu jak w stolicy. Dla wielu osób aukcja prowadzona w dwóch miejscach jednocześnie stanowiła novum i zauważalne było pewne onieśmielenie, choć z drugiej strony nie zabrakło osób – stałych bywalców- dla których wiele obiektów stało się po prostu „must have” i licytacja ich przebiegała dynamicznie, a i kilka przedmiotów sprzedano za wysokie sumy.

701A2480 copy_filtered

fot. DAES

KP: Jakie przedmioty z kolekcji cieszyły się największą popularnością wśród kolekcjonerów? Dlaczego?

MC: Sprzedane zostały tak różnorodne obiekty jak wiele różnych potrzeb i smaków mieli klienci. Trudniej, to fakt, sprzedać meble, po pierwsze o sporych gabarytach, bardzo określonym stylu i przeznaczeniu. Taki mebel musi po prostu „wpasować się” w kontekst i otoczenie. Dzisiaj ludzie kierują się przede wszystkim użytecznością, prostotą i funkcjonalnością. Na szczęście jest i grono sympatyków przedmiotów pięknych, starych i wyraźnie związanych z pewną epoką w dziejach historii i sztuki. Aukcje dzieł sztuki zmierzają w kierunku formy internetowej, co niesie pewne ułatwienie ale i ryzyko. Podejrzewam, że pewne obawy przesądziły o tym, by nabywać obiekty drobne – srebra, porcelanę. Niemniej równie duże zainteresowanie  wzbudziły przedmioty wyjątkowe i niepowtarzalne, jak choćby XVII wieczny rysunek ukazujący Madonnę z Dzieciątkiem, złocone, wiktoriańskie karnisze, renesansowa, włoska rama, bliski Warszawiakom fragetowski mlecznik, czy wspaniałe, XVIII wieczne, barokowe lustro w złoconej ramie – przedmiot o którego kupno toczyła się zażarta batalia aukcyjna nie szczędząca emocji zgromadzonym.

KP: Dziękuję za rozmowę!

Portal Rynek i Sztuka
LOGO RiSi

 

szukaj wpisów które mogą Cię jeszcze zainteresować:

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Magazyn

Magazyn

Czytaj najnowszy numer Magazynu RiSZ online.

Kup magazyn Zobacz inne nasze publikacje

Zapisz się do naszego newslettera

Zapisując się na newsletter zgadzasz się z regulaminem portalu rynekisztuka.pl Administratorem danych osobowych jest Media&Work Agencja Komunikacji Medialnej (ul. Buforowa 4e, p. 1, p-2-5, 52-131 Wrocław). Podanie danych jest dobrowolne. Zgoda na otrzymywanie informacji handlowych może zostać wycofana w każdym czasie. Więcej informacji na temat danych osobowych znajduje się w Polityce prywatności.