szukaj w portalu Rynek i Sztuka MENU
KURSY ONLINE DUŻY

„Dla Was chcemy się zmieniać” – rozmowa z Piotrem Oszczanowskim, dyrektorem Muzeum Narodowego we Wrocławiu

23.06.2016

Aktualności, Wywiady

Druga połowa 2016 roku to duże zmiany w Muzeum Narodowym we Wrocławiu. Wiele nowych, czasowych wystaw, nie mówiąc już o długo wyczekiwanym otwarciu, po trwającym blisko trzy lata remoncie, Pawilonu Czterech Kopuł. O szczegółach tej ogromnej inwestycji, przeznaczeniu wyremontowanego budynku i planach na kolejne miesiące w rozmowie portalu rynekisztuka.pl z Piotrem Oszczanowskim, dyrektorem Muzeum Narodowego we Wrocławiu.

Lada dzień czeka nas największe wydarzenie tego roku w Muzeum Narodowym we Wrocławiu, czyli otwarcie Pawilonu Czterech Kopuł. Chciałabym jednak zacząć nasza rozmowę od pytania o przedstawioną właśnie nową identyfikację wizualną muzeum. Proszę wyjaśnić na czym zmiana ta polega i skąd pomysł, by takie zmiany przeprowadzić i to akurat teraz?

Prezentacja nowej identyfikacji wizualnej Muzeum Narodowego we Wrocławiu, Fot. Arkadiusz Podstawka

Prezentacja nowej identyfikacji wizualnej Muzeum Narodowego we Wrocławiu, Fot. Arkadiusz Podstawka

dr hab. Piotr Oszczanowski: Jesteśmy w przededniu wydarzenia szczególnego – otwarcia w Pawilonie Czterech Kopuł nowego oddziału Muzeum Narodowego we Wrocławiu – Muzeum Sztuki Współczesnej. Takiego wydarzenia nie przeżywa się częściej niż raz na kilkanaście, kilkadziesiąt lat, nawet na pokolenie. Uznaliśmy, że to najlepszy moment, by wreszcie ujednolicić nasz system identyfikacji wizualnej. Przypomnę, że do tego pory muzeum składało się z trzech oddziałów – gmach główny, Panorama Racławicka i Muzeum Etnograficzne, a identyfikacja wizualna każdej z tych placówek powstawała oddzielnie wraz z ich uruchomieniem. Dziś, gdy żyjemy w czasach, w których komunikacja jest tak istotna uznaliśmy, że otwarcie czwartego oddział to idealny moment, by ten chaos identyfikacyjny uporządkować i jednocześnie uczynić nasz przekaz bardziej wyrazistym oraz łatwiej kojarzonym z naszą instytucją. Wszak należy pamiętać, że Muzeum Narodowe we Wrocławiu jest wyjątkowo mocno osadzone w historii miasta i regionu. Zależało nam, by stworzyć znak wokół którego zgromadzą się wszystkie oddziały. Stąd wybór litery „M”, która może być identyfikowana jako „Muzeum”, ale odwrócona , jako litera „W” może już kojarzyć się z „Wrocławiem”. Dochodzą do tego jeszcze kwestie kolorystyczne – dla Muzeum Etnograficznego wybraliśmy zieleń, dla Panoramy Racławickiej – czerwień, dla gmachu głównego -czerń i błękit dla Pawilonu Czterech Kopuł. Nowy znak graficzny uzyskaliśmy na drodze dwuetapowego konkursu, którego zwycięzcą został Marian Misiak – wrocławski projektant graficzny, typograf. Teraz przed nami długi proces przyzwyczajania mieszkańców Wrocławia i gości spoza stolicy Dolnego Śląska do naszego nowego znaku.

Nowości w Muzeum Narodowym we Wrocławiu to także wiele nowych ekspozycji przewidzianych na drugą połowę 2016 roku. Od 13 czerwca przez całe dwa miesiące goście muzeum mogą oglądać nową instalację dobrze znanego, wrocławskiego artysty Lecha Twardowskiego, zatytułowaną „Krawędź”. Proszę powiedzieć jaka to instalacja? Na czym polega jej wyjątkowość? To zresztą nie pierwszy raz, kiedy Lech Twardowski zagospodarowuje przestrzeń holu muzeum…

Lech Twardowski, Krawędź, fot. Autor Michał Łagoda

Lech Twardowski, Krawędź, fot. Autor Michał Łagoda

Dokładnie, to trzecia próba artysty „okiełznania” tej przestrzeni. To, co tym razem proponuje Lech Twardowski, to rodzaj monumentalnej instalacji malarskiej, która ma zmienić kształt przestrzeni muzealnego holu – przestrzeni wyjątkowej, bo zdeterminowanej bardzo klarownymi i przejrzystymi podziałami architektonicznymi, wyróżniającego się pewną dostojeństwem i monumentalnością. Artyście chodziło właśnie o swoisty rodzaj interakcji, agresywnego wejścia w tę uporządkowaną przestrzeń. Jak nazwa wskazuje jesteśmy Muzeum Narodowym, ale zależy nam na tym, by nasze przestrzenie udostępniać też artystom wrocławskim, współczesnym, którzy przecież „piszą” historię, nie tylko lokalnego, ale jak najbardziej polskiego malarstwa. Stąd też nasza, trzecia już, współpraca z Lechem Twardowskim. Do 13 sierpnia każdy, kto wejdzie do muzeum będzie musiał się zmierzyć z Jego imponującą konstrukcją, tworzoną na strychu muzeum, które na wiele tygodni stało się atelier artysty.

Bez wątpienia najbardziej wyczekiwanym wydarzeniem tego roku jest otwarcie po remoncie Pawilonu Czterech Kopuł. Przybliżmy może nieco historię tej budowli, jej wyjątkowość i powiedzmy proszę, jak długo trwał remont, jak duże środki pieniężne pochłonął, jakie części Pawilonu zostały odrestaurowane i jak udało się doprowadzić do tak ogromnej inwestycji…

Przywracanie pierwotnych, to jest muzealnych funkcji Pawilonu Czterech Kopuł to ogromna inwestycja, którą mogliśmy zrealizować tylko dzięki dotacji z Unii Europejskiej. W pozyskiwaniu tych środków i stworzeniu budżetu tego zadania przeogromne zasługi miało i Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, i Urząd Marszałkowski Województwa Dolnośląskiego. To tym urzędom zawdzięczamy to, że dzisiaj mamy okazję cieszyć się z „odzyskania” tej niewątpliwie jednej z najciekawszych i najwartościowszych zabytkowych budowli Wrocławia. Udało nam się przeprowadzić dość skomplikowany remont, polegający na przywróceniu pierwotnych funkcji Pawilonu, który został zaprojektowany właśnie do celów wystawienniczych przez Hansa Poelziga w 1912 roku. To właśnie tu odbyła się Wystawa Stulecia, upamiętniająca bitwę pod Lipskiem i zwycięstwo nad Napoleonem. Po zakończeniu ostatniej wojny zmieniono przeznaczenie budynku – przez wiele lat służył on Wytwórni Filmów Fabularnych. I choć w tym czasie postały tu znakomite realizacje filmowe (filmy Wajdy, Hasa, Polańskiego, Kolskiego i Żuławskiego), budynek przypłacił to tym, że był dość spontaniczne adoptowany dla potrzeb filmowców, dodawano w nim nowe kondygnacje, zmieniano jego podziały wewnętrzne, wstawiano antresole itd. W momencie, gdy wytwórnia z budynku zrezygnowała, stał się pustostanem, popadającym w coraz większą ruinę. Kiedy rozpoczęliśmy remont odkryliśmy, że mamy na przykład niestabilne fundamenty, pęknięta jest jedna z kopuł i szereg innych uszkodzeń, które trudno było nawet przewidzieć na etapie tworzenia projektu rewitalizacji. Remont trwał blisko trzy lata i pochłonął 80 milionów złotych, poza odrestaurowaniem kopuł udało nam się wykonać zadaszenie części centralnej Pawilonu, co znacznie zwiększyło powierzchnię wystawienniczą obiektu, która teraz liczy sobie blisko 6500 metrów kwadratowych. Przestrzeń ta już została w pewnej części wypełniona naszą kolekcją sztuki współczesnej, liczącej ponad 20 tys. eksponatów.

Pawilon Czterech Kopuł, fot. A. Podstawka

Pawilon Czterech Kopuł, fot. A. Podstawka

Czy wszystkie te eksponaty będą teraz dostępne w Pawilonie Czterech Kopuł?

Musieliśmy dokonać daleko idącej selekcji obiektów, które 25 czerwca będzie można zobaczyć podczas otwarcia Pawilonu. To do końca nie będzie jednak klasyczna wystawa stała. A to z racji tego, że po raz pierwszy pokażemy w ramach tej prezentacji rysunki, grafikę i fotografie. Po prostu … ta wystawa będzie się zmieniać, co zresztą doskonale oddaje hasło promujące otwarcie Pawilonu Czterech Kopuł „Dla Was chcemy się zmieniać”. Wystawa też będzie uzupełniana, dopełniana, rozbudowywana Taka jest teraz rzeczywistość muzealna – muzeum nie może tkwić w miejscu, zaskorupiać się, pokrywać kurzem. Musi wciąż urzekać odbiorcę, uwodzić go i zaskakiwać. Musi być intrygujące, żywe, szybko reagujące na potrzeby i oczekiwania odbiorcy. Choć z natury muzeum bywa konserwatywne – bo tak jest jego idea – to nie oznacza, że alienuje się, zamyka, staje się hermetyczne i mało zrozumiałe. Zmiany ekspozycji wynikają też z wymogów konserwatorskich – są takie dzieła sztuki, których nie możemy pokazywać dłużej niż sześć tygodni, będziemy więc dokonywać wymiany pojedynczych obiektów co jakiś czas.

Prace jakich znanych artystów znajdą się wśród eksponatów prezentowanych w Pawilonie Czterech Kopuł? Czy któreś jedno z dzieł lub też kilka w Pana opinii mają szczególną wartość, chciałby Pan wyróżnić?

Na pewno ozdobą tej kolekcji i wystawy w Pawilonie Czterech Kopuł będą prace Magdaleny Abakanowicz. Jest też szereg znakomitych dzieł Jana Lebensteina, Władysława Hasiora, Zbigniewa Makowskiego, Józefa Szajny, czy Aliny Szapocznikow. Wyjątkowość tej kolekcji zasadza się nie tyle na obecności poszczególnych nazwisk i artystycznych indywidualności, bo przecież wiele muzeów w Polsce może pochwalić się posiadaniem prac wymienionych wyżej artystów w swoich zbiorach. Tu chodzi o coś zupełnie innego – w naszym przypadku za każdym razem są to wyjątkowe, znaczące dzieła tych artystów – przysłowiowe perły w koronie ich twórczości. Wybór tych dzieł, a w efekcie ich pozyskanie do naszych zbiorów muzealnych, to wielokrotnie niekwestionowana zasługa mojego szanownego poprzednika – p. dyrektora Mariusza Hermansdorfera. Udało Mu się stworzyć doprawdy wyjątkowo ciekawą, a przede wszystkim wartościową kolekcję.

Zdaje się, że wśród prac ze stałej ekspozycji, znajdą się też dzieła reprezentujące nasze, wrocławskie środowisko artystyczne…

Zależy nam, by na tle prezentowanych na wystawie dzieł polskiej sztuki współczesnej stosownie „wybrzmiał” też dorobek wrocławskiego środowiska artystycznego. Zobaczymy więc prace Józefa Hałasa, Lecha Twardowskiego, Krzysztofa Skarbka, Eugeniusza Minciela, Alfonsa Mazurkiewicza.

Stała ekspozycja w Pawilonie Czterech Kopuł to jedno, ale wiadomo też planujecie Państwo także wystawy czasowe…

Dokładnie, już dziś mogę zaprosić 23 sierpnia na wystawę pochodzącą z kolekcji Hamburger Bahnhof – jednego z najlepszych muzeów sztuki współczesnej. Wystawa „Summer Rental” prezentować będzie kolekcję dr Ericha Marxa, na którą składają się klasyczne dzieła sztuki światowej od Rauschenberga, Cy Twombly’ego, Kiefera, Beuysa po Andy Warhola. Bardzo zależało mi na tym, aby naszym widzom dać możliwość porównania i zastanowienia się nad tym, czy ta sztuka, której się dorobiliśmy, polska sztuka II poł. XX wieku, czy ona tak bardzo odstaje od tego, w czymś świat się rozkochał. I właśnie to zestawienie twórców polskich, prezentowanych na stałej wystawie w Pawilonie z artystami, których pokażemy podczas sierpniowej wystawie, będzie okazją do znalezienia odpowiedzi na to pytanie.

Pawilon Czterech Kopuł, fot. A. Podstawka

Pawilon Czterech Kopuł, fot. A. Podstawka

Jakie dalsze plany dla Pawilonu po wystawie z Hamburger Bahnhof?

Na razie bardzo intensywnie pracujemy nad wspomnianą wystawą sierpniową, bo ona będzie nam towarzyszyła przez kilka dobrych miesięcy, aż do stycznia przyszłego roku. Pomysłów i projektów na przyszłość jest doprawdy sporo, nad wszystkimi jeszcze trwają prace, nieodzowne są liczne konsultacje i wielokrotnie dość skomplikowane negocjacje. Dziś skupiamy się jednak jeszcze przede wszystkim na wystawie inaugurującej otwarcie Pawilonu Czterech Kopuł 25 czerwca.

Poza ekspozycjami – stałą i wystawami czasowymi, Pawilon Czterech Kopuł będzie także przestrzenią edukacyjną. Czy możemy zdradzić jaką ofertę edukacyjną Państwo szykują? Kto z niej będzie mógł skorzystać?

Będzie to przede wszystkim taka oferta edukacyjna, która pozwoli widzom przybliżyć sztukę współczesną. Sztukę, która wielu wciąż wprawia w zdumienie, zakłopotanie, niezrozumienie. Przełamanie przysłowiowych lodów między widzem a dziełem sztuki współczesnej – to jest zadanie jakie stawiam przed zespołem odpowiedzialnym za ofertę edukacyjną.

Wspomnieliśmy już o trwającej wystawie Lecha Twardowskiego, o stałej ekspozycji w nowym oddziale Muzeum Sztuki Współczesnej, czy planowanej wystawie czasowej w Pawilonie Czterech Kopuł. Jakie jeszcze ekspozycje będą udostępnione zwiedzającym w drugiej połowie 2016 roku?

Powoli zbliżamy się do wystawy tworzonej w ramach Europejskiej Stolicy Kultury 2016 zatytułowanej „Wrocławska Europa”, która będzie prezentowana w gmachu głównym muzeum. Po raz pierwszy pokazana zostanie twórczość jednego z najlepszych malarzy dawnej Rzeczpospolitej, czołowego artystę polskiego XVII wieku – Bartłomieja Strobla. Mało kto pamięta i wie, że większość życia malarz ten spędził we Wrocławiu – tutaj się urodził, wykształcił, tu stawiał pierwsze kroki jako malarz i tu zdobył wielkie uznanie. Dziś znamy go przede wszystkim ze wspaniałych portretów magnaterii dawnej Rzeczypospolitej, z niezwykłych obrazów wykonywanych dla polskiego Kościoła czasów kontrreformacji. Drugim bohaterem tej wystawy jest biskup wrocławski, reprezentant dynastii panującej w Rzeczypospolitej – Karol Ferdynand Waza, który w naszym regionie i w jego stolicy, we Wrocławiu odegrał rolę mecenasa sztuki. Wystawa ta otwarta zostanie już we wrześniu.

Dziękuję za rozmowę.

Dziękuję.

Fotografia (góra): Pawilon Czterech Kopuł, fot. A. Podstawka

LOGO RiSi

szukaj wpisów które mogą Cię jeszcze zainteresować:

Dodaj komentarz:

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Magazyn

Magazyn

Czytaj najnowszy numer Magazynu RiSZ online.

Kup magazyn Zobacz inne nasze publikacje

Zapisz się do naszego newslettera

Zapisując się na newsletter zgadzasz się z regulaminem portalu rynekisztuka.pl Administratorem danych osobowych jest Media&Work Agencja Komunikacji Medialnej (ul. Buforowa 4e, p. 1, p-2-5, 52-131 Wrocław). Podanie danych jest dobrowolne. Zgoda na otrzymywanie informacji handlowych może zostać wycofana w każdym czasie. Więcej informacji na temat danych osobowych znajduje się w Polityce prywatności.