szukaj w portalu Rynek i Sztuka MENU
Baner Magazyn RiSZ no4

Nowe badania nad uśmiechem Mona Lizy

28.03.2017

Aktualności, Ciekawostki

Od około 1503-1506 roku, a więc od momentu namalowania Mona Lizy przez Leonarda da Vinci, odbiorcy byli zaintrygowani enigmatycznym wyrazem twarzy portretowanej. Tajemniczy uśmiech modelki zwykło się interpretować na dwa zupełnie odmienne sposoby, albo jako smutny, albo jako wesoły. Okazuje się jednak, że uczestnicy najnowszych badań naukowych nad Mona Lizą są niemal zgodni, co do tego, że jej wyraz twarzy jest jednoznacznie szczęśliwy.

Studia przeprowadzone przez neurobiologów z Uniwersytetu we Fryburgu połączyli czarno-białą wersję Mona Lizy z ośmioma zmienionymi ujęciami twarzy modelki, na których kąciki ust sportretowanej dostosowane zostały w ten sposób, aby cztery z nich dały wrażenie coraz smutniejszego wyrazu, zaś kolejne cztery – coraz weselszego. Wszystkie dziewięć wersji dzieła Leonarda zostało pokazanych uczestnikom badania w losowej kolejności 30 razy. Oryginalny wyraz twarzy Mona Lizy oceniony został jako szczęśliwy w przypadku ponad 97 procent odpowiedzi.

Leonardo da Vinci, Mona Liza, 1503-1506

Współautor badania, Juergen Kornmeier, stwierdził, że naukowcy byli szczerze zaskoczeni uzyskanym wynikiem oraz, że w przypadku tak zdecydowanego opowiedzenia się za szczęśliwą wersją Mona Lizy, nie może być mowy o pomyłce.

Oczywiście ostatnie badania to nie jedyna sytuacja, gdy naukowcy postanowili złamać kod enigmatycznego przedstawienia Leonarda da Vinci. W 2015 roku badacze z brytyjskiego Sheffield Hallam University twierdzili, że renesansowy geniusz opracował technikę obrazowania „nieuchwytnego uśmiechu”, który zauważony może zostać jedynie będąc oglądanym z pewnej perspektywy.

Chociaż w powszechnie panującej opinii modelką uwiecznioną na obrazie da Vinci jest Lisa Gherardini, żona florenckiego kupca, tożsamość sportretowanej nadal podlega dyskusji. Jedna z dopuszczalnych wersji brzmi, iż portret Mona Lizy oparty jest na wizerunku Giacomo Caprottiego, znanego pod imieniem Salai młodego ucznia, a niewykluczone, że kochanka Leonarda. Inne przekazy z kolei podają, jakoby renesansowy artysta namalował własną matkę. Nie są to jednak jedyne teorie dotyczące słynnego obrazu. Jakiś czas temu na przykład Jonathan Jones z „The Guardian” stwierdził, iż obrazowana przez twórcę modelka mogła mieć syfilis, co tłumaczyłoby zielonkawy odcień jej skóry.

fot. (góra) Leonardo da Vinci, Mona Liza (fragment), 1503-1506

Rynekisztuka.pl

szukaj wpisów które mogą Cię jeszcze zainteresować:

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Magazyn

Magazyn

Czytaj najnowszy numer Magazynu RiSZ online.

Kup magazyn Zobacz inne nasze publikacje

Zapisz się do naszego newslettera

Zapisując się na newsletter zgadzasz się z regulaminem portalu rynekisztuka.pl Administratorem danych osobowych jest Media&Work Agencja Komunikacji Medialnej (ul. Buforowa 4e, p. 1, p-2-5, 52-131 Wrocław). Podanie danych jest dobrowolne. Zgoda na otrzymywanie informacji handlowych może zostać wycofana w każdym czasie. Więcej informacji na temat danych osobowych znajduje się w Polityce prywatności.