szukaj w portalu Rynek i Sztuka MENU:
Allegro 1

Znalezione nie kradzione – spór o rzeźbę Banksy’ego

20.11.2019

Aktualności, Świat: aukcje, Świat: wydarzenia

Kiedy robi się spokojnie i zaczyna wydawać się nam, że chociaż na chwilę przestaniemy pisać o Banksym, artysta – a raczej jego dzieło, znikające i pojawiające się w niejasnych okolicznościach – znowu nas zaskakuje.

Kilka lat temu – a dokładniej w roku 2014 – na londyńskim skwerze Shaftesbury Avenue nagle pojawiła się rzeźba. Pojawiła się spontanicznie, bez żadnego planu czy wcześniejszej zgody. Przedstawiała mężczyznę opierającego się o swoją dłoń, w taki sam sposób jak myśliciel, XIX-wieczny “Thinker” Rodina. Ten pan jednak, jego współczesna wersja, przycupnąwszy na skwerze nie analizował bynajmniej złożoności otaczającego nas świata. Bohater rzeźby, na głowie noszący nic innego jak stożek drogowy, posiada bowiem certyfikat autentyczności dzieła wykonanego ręką Banksy’ego i nosi miano “The Drinker”.

“The Drinker”, przygięty alkoholowym odurzeniem, przysiadł więc na skwerze. Co z takim fantem zrobić? Zostawić samopas prawie dwumetrowego nieboraka na pastwę groźnego tłumu? Andy Link, lider grupy artystycznej Art Kieda, postanowił, że stać się tak nie może i zabrał go do siebie do domu. Należycie i jak uczciwy obywatel zgłosił sprawę na policję. Skontaktował się jednak też z twórcą rzeźby i zażądał okupu – 5 tysięcy funtów za oddanie pracy. Banksy ani myślał się zgodzić na taką stawkę. “Dwa funty na puszkę benzyny” i spalić amatora trunków – nakazał. Jak nietrudno się domyślić, nie było to w smak Andy’emu Linkowi. Nie tylko rzeźby nie podpalił, ale i zostawił ją w swoim ogrodzie.

“The Drinker” nie dostał szansy, by na dobre zadomowić się w ogrodzie Andy’ego. W 2017 roku podczas nieobecności mężczyzny, rzeźba rozpłynęła się w powietrzu. Ten udał się na policję po raz kolejny – tym razem nie po to, by zgłosić odnalezienie dzieła, a jego kradzież. Rzeźba nie wróciła jednak do tymczasowego właściciela.

Jakie musiało być jednak zdziwienie Andy’ego, kiedy po upływie dwóch lat, “The Drinker” pojawił się w katalogu Sotheby’s – i to z estymacją od 750 tys. do 1 mln funtów. Okazało się, że dzieło wystawiono na aukcję za decyzją anonimowego właściciela, który, jak potwierdziła i policja, i Art Loss Register (instytucja rejestrująca zaginione dzieła sztuki) – miał do tego pełne prawo.

Andy próbował działać, ale jego wysiłki na niewiele się zdały. “Nie rozumiem, jak Sotheby’s może je sprzedać” – powiedział. “Zrobiłem, co należało i zgłosiłem to policji.” Artysty nie stać jednak na to, by wejść na ścieżkę sądową. “Prawnicy żądają 18 tys. funtów, a ja jestem biednym artystą, należę do klasy robotniczej. Powinna zająć się tym policja”.

Do dnia aukcji nic się nie zmieniło, a “The Drinker” miał być licytowany wczoraj wieczorem, 19 listopada. O 9 rano Andy otrzymał jednak telefon od Sotheby’s, informujący, że – co nie miało żadnego związku z jego żądaniami – rzeźbę wycofano z aukcji i nie zostanie ona sprzedana. “The Drinker” pozostaje zatem tymczasowo u anonimowego właściciela i, niepomny całego zamieszania, jak usiadł, tak siedzi – upojony i niewzruszony.

Magdalena Nawrocka

il. góra: „The Drinker”, źr. Sotheby’s

Rynek i Sztuka - logotyp

szukaj wpisów które mogą Cię jeszcze zainteresować:

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Magazyn

Magazyn

Nowość - Magazyn portalu RynekiSztuka.pl

Pobierz Magazyn Pobierz Raport 2017
MENU: