szukaj w portalu Rynek i Sztuka MENU
KURSY ONLINE DUŻY

Młoda Polska Sztuka – Reaktywacja

04.03.2021

Analiza rynku sztuki

Sztuka, jako dziedzina działalności człowieka, towarzyszy mu od początku istnienia. Dzięki niej doceniamy piękno i wartość życia. Sztuka, wraz z religią i filozofią, pozwala wyrażać skomplikowane relacje, ratując nas przed obłędem. Rozbudza wyobraźnię, inspiruje i uczy. Wytwarza potężną siłę napędową cywilizacji i jest jej największym bogactwem.

Idea versus rzeczywistość

Kreacja, ta zdrowa i prawdziwa, nie jest nastawiona na krótkotrwały efekt ale odpowiedzialnie formuje emocjonalny i długotrwały związek człowieka z człowiekiem poprzez dzieło (obraz, rzeźbę, fotografię, literaturę, film czy muzykę). To nasze twórcze interpretacje pomagają pozyskać i wykorzystać wiedzę, rozumieć myśli, poznawać świat i pamiętać o nim. Sztukę tworzą artyści. Ci, którzy na artystów pretendują, zaledwie ją odtwarzają. Czerpać z dobrodziejstw sztuki potrafią nieliczni, a kto i dlaczego ją dzisiaj kupuje? 

Świadoma potrzeba obcowania ze sztuką wzbudza pragnienie jej posiadania. Jako że nasz współczesny świat, od lat kręci się wokół wymiany dóbr, pożądanie to można nazwać popytem. Ludzka namiętność do umiłowania korzyści z czasem przeradza się w inwestycję. Inwestycja jako zamierzenie, jest wszelkim osobistym działaniem, które wymaga strategii, zarówno namysłu jak i kalkulacji. Namysł i działanie są ściśle skorelowane z pojęciem czasu.   W kontekście dzieł sztuki funkcjonuje pojęcie „budowania kolekcji”, co jest procesem złożonym i czasochłonnym. Obszar dzieł usankcjonowanych jest zasobem ograniczonym. Konsekrowanej klasyki już nie przybędzie, a podjęcie decyzji związanej z nabyciem dzieła sztuki współczesnej, wymaga posiadania specjalistycznej wiedzy, doświadczenia, doskonałej intuicji, dobrego gustu i cierpliwości. Zanim obiekt zostanie rozpoznany jako dzieło sztuki, musi krążyć pomiędzy podmiotami procesu: artystą, marszandem, krytykiem i kolekcjonerem. Taka cyrkulacja ma swoje wewnętrzne, organiczne tempo. Wszyscy właściciele procesu wspólnie tworzą osąd traktujący wpierw o walorach artystycznych dzieła sztuki, a dopiero potem o jego wartości rynkowej. Wolne tempo procesu, paradoksalnie mu służy, ograniczając krótkoterminowe spekulacje

Tymczasem naszą rzeczywistość w niesamowitym tempie przekształcają innowacje technologiczne. Pomagają osiągać natychmiastowe efekty, sprawiając, że oczekujemy bezzwłocznych rezultatów. Wzorzec piękna staje się matrycą zaprogramowaną i uśrednioną w odniesieniu do potrzeb większości. Kultura zmienia się w popkulturę, która nie znosi wysiłku i chce być uwielbiana przez szerokie grono odbiorców, zatem cechuje ją prosty przekaz jako wyraz miałkiego gustu. To rodzi ignorancję i obojętność. Trudno nie zgodzić się z faktem, że dziś w obszarze sztuki mamy do czynienia z komercyjnym przesytem. Nadmiar nie służy. Po przekroczeniu pewnego progu granicznego, obserwujmy niepokojący efekt wyjałowienia intelektualnego. Zamiast krytyki i opinii pojawiają się rankingi, systemy ocen, gwiazdek i like’ów. Bycie artystą staje się tożsame z budowaniem kariery, której wielkością jest wskaźnik sprzedaży, miejsce w rankingu czy ilość zebranych followersów. 

Gdy funkcjonujemy w oparciu o wzorzec konsumpcji, każda sfera naszego życia staje się towarem. Zanika zmysł piękna i wyczulenie na wartości. Sztuka w tym ujęciu również zatraca swoją istotę – bezinteresowną tożsamość. Dzieło sztuki w takim obiegu odrywa się od sfery dziedzictwa, na rzecz przyłączenia do sfery kapitału. Skrócenie czasu nadawania dziełom wartości artystycznej i rynkowej, sprzyja masowemu wytwarzaniu tworów, funkcjonujących w obiegu jako wątpliwej jakości artykuł handlowy. I choć nadal w tym procesie uczestniczą te same podmioty, to ich rola ulega zmianom – tracą swą autonomiczną pozycję, autorytet oraz zaufanie.

Młoda sztuka w impasie

Wraz ze wzrostem liczby ludności, poziomem ich zamożności oraz ze względu na fakt stale rosnącej liczby absolwentów Akademii Sztuk Pięknych, na polskim rynku sztuki pojawiło się niepokojące zjawisko generujące nowy rodzaj popytu i podaży. Ten pierwszy, tworzyli projektanci i deweloperzy oraz przedstawiciele klasy średniej, bez stażu kolekcjonerskiego i bez odpowiedniego kapitału, którzy traktują zakup obrazu, fotografii lub rzeźby jako nabycie „ładnego przedmiotu”, alternatywy dla reprodukcji oferowanych przez sieci typu Ikea. Motywacją bywa chęć dekoracji mieszkań i biur, zaś determinantem – cena zakupu. Tacy nabywcy swą przygodę z rynkiem sztuki zaczynają zwykle od internetowych aukcji. Dyktują warunki, pomimo że nie mają świadomości i potrzeby, aby doszukiwać się w sztuce jakichkolwiek głębszych treści. Przyczyną tego stanu rzeczy jest w głównej mierze stan edukacji oraz wspomniany wcześniej fenomen oczekiwania natychmiastowego rezultatu. Od ponad dekady na polskim rynku obserwujemy zatem pewien eksperyment handlowy, zjawisko formuły aukcyjnej dedykowanej dla tych, którzy jeszcze nie wiedzą, czego od sztuki wymagać. Wiele z polskich domów aukcyjnych zajmujących się sprzedażą sztuki współczesnej, na tę właśnie okoliczność organizuje tak zwane Aukcje Młodej Sztuki. Te, w swym pierwotnym założeniu miały propagować sztukę młodego pokolenia, którą z czasem zaczęto traktować przedmiotowo. Pojawiały się nowe podmioty wyspecjalizowane wyłącznie w tym zakresie,  lecz  nastawione głównie na promocję własnej działalności, kierujące się szybką chęcią zysku i kuszące potencjalnych nabywców niską ceną, narracją biznesowych portali, czy też wykresami potencjalnie wysokich stóp zwrotu z inwestycji w młodą sztukę. Tak na rynek wprowadzona została mało transparentna definicja, która zaimplementowała ryzykowny skrót myślowy : „młoda sztuka czyli sztuka tania”. 

Kiedy mówimy o młodej sztuce,  intuicyjnie myślimy o pracach tworzonych przez ludzi młodych. To określenie przynależności generacyjnej, która jest tutaj kategorią dość problematyczną. W tym przypadku ( polski ewenement) przyjęło się, że przedstawicielami młodej sztuki są twórcy, którzy nie ukończyli 35 roku życia.. Ta prosta ze względu na czynnik metrykalny definicja, przysparza trudności w dalszym określaniu czym, tak naprawdę jest sztuka młodych. W kategorii tej znajdują się równocześnie studenci, absolwenci przed debiutem, osoby po nieudanym debiucie oraz ci, którzy już zajmują pozycję na rynku sztuki i znajdują się w obiegu galeryjnym.  Zatem jest to grupa niejednorodna, o zróżnicowanych doświadczeniach. Tak skonstruowana kategoria stwarza okazję zarówno do „kreowania wątpliwych kontekstów”, jak i uproszczeń, stojących na przeszkodzie w trafnym zdiagnozowaniu charakteru i kierunku twórczości młodego pokolenia, wskazując na to, że przyporządkowanie pokoleniowe nie jest trafnym wyznacznikiem wieku artystycznego twórców. ( “Aukcje młodej sztuki w świetle teorii Pierre’a Bourdieu”;  Aleksy Wójtowicz)

Stosując pewne uogólnienia, przyjęło się również kojarzyć segment młodej sztuki jako przedsięwzięcie merkantylne. Stało się to za sprawą mało rzetelnej selekcji, która pozwoliła na wprowadzenie do obiegu prac słabej jakości, pobudzając kuriozalną i funkcjonującą bezkarnie podaż, produkującą szybko i tanio artystyczne buble z pogranicza kiczu, nie tylko pozbawione walorów artystycznych ale też notorycznie łamiące prawa autorskie. 

 „Niestety marszandzi przyjmują na aukcje Młodej Sztuki niemal wszystko, co jest im oferowane. Prace ciekawych, młodych twórców są zatem zagubione w masie malarstwa dekoracyjnego pędzla autorów przeciętnego talentu. Stąd wyszukanie pracy prezentującej dobry poziom, artysty, którego biografia zapowiada się obiecująco,  jest w zasadzie poszukiwaniem igły w stogu siana. Trzeba również wziąć pod uwagę fakt, że w czasach, kiedy ogromnie ważna jest biografia artystyczna i udział w wystawach – rozpoczynanie kariery od notowań aukcyjnych nie wróży młodym dobrze” Cyt. za: M. Bryl, „Rynek sztuki w Polsce. Poradnik dla kolekcjonerów i inwestorów” , Warszawa 2016, s. 262-263

Do malarstwa sprzedawanego na Aukcjach Młodej Sztuki z dużą rezerwą podchodzą instytucje, a przecież prestiż sztuki buduje się właśnie przez obecność w kolekcjach i publikacje krytyczne (nie te, pochodzące z artykułów sponsorowanych). To dlatego młoda sztuka stoi na skraju przepaści. Pogrąża ją ekspansywne urynkowienie, substytucja i powierzchowność ale również zła alokacja pieniądza. Ciekawi, młodzi i zdolni twórcy wciąż nie mają gdzie prezentować swych prac. Wielu z nich nie znajduje się w obiegu galeryjnym, tylko dlatego, że galerii nie stać na współpracę z kolejnym artystą. Nie ma niestety takiej bazy kolekcjonerów, która utrzymałaby polskie galerie na europejskim poziomie. To najpoważniejszy problem całego ekosystemu sztuki najnowszej. Brak inwestycji i brak edukacji. Nie ma profesjonalizmu i rozwoju, jeśli nie ma pieniędzy tam, gdzie być powinny.

Restart młodej sztuki

Właśnie mija rok zmagań z globalnym kryzysem o niewyobrażalnej skali, który dotyka wszystkie obszary życia i uwidacznia słabe strony systemu. W kontekście sztuki ukazując jaskrawo bytowy status artysty i obnażając fakt trudnej sytuacji tej grupy społecznej, zmuszonej działać w przestrzeni prekaryjnej. Wraz z kryzysem nastała era konsekwencji. Czas zapłaty za błędy i czas na refleksje. Przyszła też pora na kreację nowych perspektyw. Na założenie, że kryzys nie jest tragicznym końcem, lecz początkiem tak potrzebnego oczyszczenia. Wymaga od nas redefinicji i transformacji wielu dziedzin, w tym zmian w funkcjonowaniu podmiotów rynku sztuki, galerii i muzeów. Priorytetem staje się odrodzenie sumiennej i odpowiedzialnej krytyki, odbudowanie głębokich więzi z odbiorcą i oferowanie mu prawdziwej jakości. 

Warto przypomnieć sobie w tym miejscu czym jest rodzima kultura i kto tak naprawdę ją tworzy. Młodą Sztukę kreują artyści na tyle młodzi, aby wciąż przeciwstawiać się rzeczywistości ale też wystarczająco dojrzali, by znaleźć ku temu najlepszą formę. Osobowości ryzykujące eksperymentem, aby wyrażać dramatyzm epoki. To również odpowiedzialni  indywidualiści, dla których prawda, jako akt kreacji,  jest bardziej etyczna niż estetyczna. Mówią w imieniu swojego pokolenia i mówią o rzeczach istotnych. Nie ważne ile mają lat, ważne jest to czym żyją i co mają do powiedzenia.

Sztuka, która towarzyszy nam od początku istnienia, musi oprzeć się wszelkim dewiacjom, odzyskując wolność właściwą dla twórców. Twórców, których wyróżnia odwaga, zamysł i treść wyrażana przez umiejętności.  

Odnalezienie rokujących na przyszłość artystów jest czasochłonne, kosztowne i trudne ale nie niemożliwe. Spróbujmy podjąć się tego wyzwania  i wznawiamy cykl niezależnych publikacji o młodej sztuce, funkcjonujący do tej pory pod nazwą „Młoda, mniej znana sztuka w Polsce” a dzisiaj  „Młoda Polska Sztuka – reaktywacja”.

Zyta Misztal von Blechinger

Rynek i Sztuka - logotyp

szukaj wpisów które mogą Cię jeszcze zainteresować:

to cię powinno jeszcze zainteresować:

11.12.2017 / Cykle, Magazyn, Młoda sztuka w Polsce

Dodaj komentarz:

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Magazyn

Magazyn

Czytaj najnowszy numer Magazynu RiSZ online.

Kup magazyn Zobacz inne nasze publikacje

Zapisz się do naszego newslettera

Zapisując się na newsletter zgadzasz się z regulaminem portalu rynekisztuka.pl Administratorem danych osobowych jest Media&Work Agencja Komunikacji Medialnej (ul. Buforowa 4e, p. 1, p-2-5, 52-131 Wrocław). Podanie danych jest dobrowolne. Zgoda na otrzymywanie informacji handlowych może zostać wycofana w każdym czasie. Więcej informacji na temat danych osobowych znajduje się w Polityce prywatności.