szukaj w portalu Rynek i Sztuka MENU

Wystawa 6 septembre Hommage à Christian Boltanski w OP ENHEIM

21.09.2022

Aktualności, Polska: wydarzenia, Wystawy: Polska

We wrocławskiej galerii OP ENHEIM od 6 września można oglądać wyjątkową wystawę, kuratorowaną przez Miladę Ślizińską, o człowieku, który bał się, że utraci wszystkie wspomnienia i zniknie na zawsze. Mowa oczywiście o Christianie Boltanskim, jednym z najważniejszych francuskich artystów intermedialnych.

Drobne czułości

Wystawa Christian Boltanski

Wystawa Hommage à Christian Boltanski w OP ENHEIM | źródło: mat. pras.

Boltański już od lat 60. w swojej twórczości starał się przedłużać ową obecność, przywracać ją, zdjąć z niej kurz, otulić czułością małej pamięci. Dobrze wiedział, że historia zapamiętuje jedynie wielkich i wielkie tego świata, a jednak to właśnie nagromadzenie drobnych, formujących nas faktów jest dużo bardziej cenne. Wierzył, że sztuka powinna być uniwersalna, aby każdy mógł ją zrozumieć na swój sposób, dlatego też bez wahania sięgał do przedmiotów codziennego użytku. I takie również pozostawił po sobie (artysta zmarł 14 lipca ubiegłego roku).

Mówić, wspominać, próbować przedłużyć życie, zapisać jego kruchość, otaczać czułością drobinki pamięci. Śmierć nie przerywa procesów życiowych, a jedynie poddaje je powolnym przemianom. Jeszcze przez jakiś czas rosną włosy, paznokcie, następuje wymiana komórkowa. Życie uchodzi więc stopniowo, zgodnie z zasadami fizjologii. W niektórych przypadkach procesem przedłużania doświadczenia obecności może być właśnie wystawa, która podtrzymuje pewnego rodzaju wahanie, niezdecydowanie, bycie pomiędzy. 

Wystawa Christian Boltanski

Wystawa Hommage à Christian Boltanski w OP ENHEIM | źródło: mat. pras.

Mówiąc o Tobie, wspominając Cię, mam nadzieję, że będziesz żył kilka lat dłużej, w inny sposób.

Na wejściu do wystawy, we własnej osobie, wita nas Boltanski – na ścianie wisi jego płaszcz z futra z lisa (Manteau Boltanski, 2019). Nosił go przez ostatnią dekadę, zawsze kiedy wyjeżdżał do Nowego Jorku i do Japonii. Już od lat 60. w twórczości artysty funkcją przedmiotów jest oddawanie głosu nieobecnym, odtwarzanie życia. Na początku jesteśmy lekko oszołomieni błękitnym światłem, w którym zatapia się pomieszczenie, oraz kolorowymi lampkami okalającymi płaszcz. Dopiero po chwili, kiedy zbliżamy się do niego, zaczynamy słyszeć dźwięki dobiegające z sąsiedniej sali.

Wystawa Christian Boltanski

Wystawa Hommage à Christian Boltanski w OP ENHEIM | źródło: mat. pras.

Wyobraźcie sobie, że wchodzicie do wnętrza ludzkiego serca. Prawy przedsionek, lewy, aorta, tętnice, zastawki, komory. Każda jego część pracuje zgodnie z rytmem narzuconym przez pompowanie krwi. Słyszymy intensywne, nie zawsze miarowe bicie, aż w końcu i nasze bicie serca stara się do niego dopasować.  Dopiero wsłuchując się we własne bijące serce, na przykład wieczorem czy w nocy, kiedy wszystko inne już odpoczywa, zaczynamy się bać, że mogłoby przestać bić. Bicie serca symbolizuje nasz niepokój, naszą kruchość, jest jednocześnie portretem i zwierciadłem naszej przemijalności. I tym samym dla mnie bardzo wielowymiarową materią artystyczną. Kto wie, do czego są zdolne nasze serca?

Dziesięć lat temu para artystów ofiarowała sobie wzajemnie bicie własnych serc (Cœur, 2011). Teraz Angelika Markul dzieli się nim z publicznością, niejako przywracając do życia Boltanskiego. Artysta zapisywał i gromadził ten dźwięk od tysięcy osób odwiedzających jego wystawy, a następnie archiwizował swoje nagrania. Każdy zapis powielał w trzech kopiach. Pierwszy trafiał do właściciela serca, drugi był przechowywany w muzeum, trzeci zaś wędrował na japońską wyspę Teshima. Jeśli ktoś chciałby dotrzeć do tego archiwum, spotka się z niełatwym zadaniem – potrzebny jest niemal każdy rodzaj środka transportu, od samolotu, przez pociąg, aż po statek. Po tej wyprawie, ku naszemu zaskoczeniu zobaczymy niewielką drewnianą rybacką chatkę, która kryje w sobie setki tysięcy dusz. Artysta ofiarując swoje serce ukochanej z pewnością i siebie chciał ocalić od zapomnienia, zatrzymać czas.

Z pokoju, w którym oszałamia migające światło, wchodzimy do spokojnego, otulonego ciemną zielenią kameralnego pomieszczenia. Z jednej ze ścian spogląda tu na nas czarno-biały portret Boltanskiego, składający się z trzech horyzontalnie podzielonych części (Lumières, Portrait Boltanski, 2014). Każda z nich pochodzi z innego etapu życia artysty, jednak musimy się im dokładnie przyjrzeć, aby dostrzec różnice. Podobnie jak wcześniej kurtka, zdjęcie jest oświetlone licznymi zielonymi i czerwonymi lampkami, które wręcz ożywiają spojrzenie artysty. A jak wiadomo, oczy to jedyne, co nie starzeje się w naszej twarzy. Potrafią być jednak złudne, dlatego chwilę trwa zanim dostrzegamy na frontalnej ścianie dziwnie znajomy cień. To kształt anioła, rzucany przez zamontowaną niemal pod samym sufitem miedzianą figurkę (L’Ange, 1985/2005). To jedna z najbardziej romantycznych prac wybranych przez Markul na wystawę, bowiem jest gestem czułości artysty do niej samej.

Wystawa Christian Boltanski

Wystawa Hommage à Christian Boltanski w OP ENHEIM | źródło: mat. pras.

Czułością można jednak obdarowywać nie tylko innych, ale i siebie. Dlatego też, kiedy tylko zajrzymy przez okienko po prawej stronie, naszym oczom ukaże się niewielki teatr cieni, nawiązujący do wspomnień artysty z dzieciństwa (Théâtre des Ombres, 1984/2012). Boltanski nie bez przyczyny we wszystkich swoich instalacjach odnosi się do tematu „małych pamięci”, które – jak uważał – znikają po śmierci człowieka. Syn żydowskiego imigranta i korsyckiej katoliczki, który porzucił szkołę w wieku dwunastu lat, każdorazowo tworzył wyimaginowany, idealny świat pełen intymnych historii, drobnych gestów dobra, aby nie zapomnieć o żadnym fragmencie życia. A ono nie składa się jedynie z miłych wspomnień, ale również z tych, o których wolelibyśmy zapomnieć. Dlatego też z pozornie niewinnego teatru cieni wyłaniają się groźne postaci o spiczastych nosach czy wykrzywionych, zdeformowanych twarzach. 

Wystawę zamyka instalacja wideo skomponowana z 590 jednominutowych filmów (Storage memory, 2012-2016). Siadamy na ławce, niczym w kaplicy i patrzymy na codzienne życie artysty, a także wszystkich tych, którzy przypadkiem znaleźli się przed obiektywem jego kamery. Nosił ją w kieszeni płaszcza i wyciągał wtedy, kiedy czuł się szczęśliwy. Stworzył w ten sposób kolekcję małych pamięci, zwyczajnych chwil, przypominających, że to, czego potrzebujemy do szczęścia, mamy blisko siebie. Wspomnienie, nawet zapożyczone, ma szansę stworzyć nowy początek, zainicjować nową opowieść.

 

Wystawa, choć jest ekspozycją pośmiertną, nie jest opowieścią o przemijaniu, a o życiu. Została otwarta 6 września, w dzień urodzin artysty i to właśnie wtedy ponownie, poprzez sztukę, zabiło jego serce. To minimalistyczna, intymna podróż przez gesty czułości między dwójką artystów, bowiem pokazywane są na niej dzieła, będące darami dla Markul, otrzymanymi od Boltanskiego w ciągu dwudziestu jeden lat wspólnego życia. To przedmioty codzienne, które niosą za sobą niesamowity ładunek uczuciowy.

Ekspozycja jest otwarta do 15 stycznia w OP ENHEIM na Placu Solnym 4 we Wrocławiu.

Aleksandra Pietrzak

 

 

 

Zdj. góra: Wystawa Hommage à Christian Boltanski w OP ENHEIM | źródło: mat. pras.

szukaj wpisów które mogą Cię jeszcze zainteresować:

Rynek i Sztuka - logotyp

to cię powinno jeszcze zainteresować:

Louise Bourgeois

21.09.2022 / Aktualności, Na deser, Wystawy: Europa

Dodaj komentarz:

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Magazyn

Kursy online

Odwiedź sklep Rynku i Sztuki

Zobacz nasze kursy Zobacz warsztaty o sztuce

Zapisz się do naszego newslettera

Zapisując się na newsletter zgadzasz się z regulaminem portalu rynekisztuka.pl Administratorem danych osobowych jest Media&Work Agencja Komunikacji Medialnej (ul. Buforowa 4e, p. 1, p-2-5, 52-131 Wrocław). Podanie danych jest dobrowolne. Zgoda na otrzymywanie informacji handlowych może zostać wycofana w każdym czasie. Więcej informacji na temat danych osobowych znajduje się w Polityce prywatności.