szukaj w portalu Rynek i Sztuka MENU
ŚWIAT I RYNEK SZTUKI

Marcin Chomicki – wizualna archeologia współczesności

26.09.2025

Magazyn

Marcin Chomicki (ur. 1976) od lat konsekwentnie podejmuje refleksję nad ulotnością technologii i jej rolą w kulturze wizualnej. To, co jeszcze wczoraj symbolizowało postęp, dziś szybko ulega dezaktualizacji, stając się przedmiotem nostalgii lub ironicznym świadectwem epoki. W swojej twórczości Chomicki nie traktuje technologii wyłącznie jako narzędzia – wydobywa jej efemeryczny charakter i pokazuje, że sama staje się bohaterem opowieści o pamięci, przemijaniu i kulturowych marzeniach.

Artysta nie ogranicza się do jednego medium – swobodnie porusza się pomiędzy malarstwem, rzeźbą i fotografią, tworząc spójny, a zarazem wielowątkowy język artystyczny. W jego pracach technologia staje się nie tylko narzędziem, ale i bohaterem, odsłaniającym swoją efemeryczną naturę.

Materiał partnerski

Technologia jako relikt i medium pamięci

Twórczość Marcina Chomickiego pokazuje, jak szybko zmienia się status technologii w świecie wizualnym – sprzęty, programy czy rozwiązania estetyczne, które jeszcze wczoraj symbolizowały postęp, dziś budzą nostalgię, a czasem nawet śmieszność. Każde urządzenie czy obraz cyfrowy, nawet jeśli staje się bezużyteczny, zachowuje w sobie znak epoki oraz emocje z nią związane. W ten sposób artysta ujawnia, że technologia nie jest neutralnym narzędziem, lecz elementem codzienności, który wpływa na sposób przechowywania i odczytywania wspomnień.

Stare monitory, interfejsy czy estetyka dawnych gier komputerowych nie występują w jego pracach jako zwykłe rekwizyty, ale jako materialne znaki pamięci i świadectwa naszego nieustannego poszukiwania „nowego”. Praktyka Chomickiego wpisuje się w nurt archeologii mediów, rozwijany przez badaczy takich jak Siegfried Zielinski czy Jussi Parikka, podkreślając, że każdy nośnik – od monitora kineskopowego po interfejs dawnego programu – przechowuje zarówno emocjonalny, jak i historyczny zapis epoki.

Marcin Chomicki, Cell 1, 2024

Marcin Chomicki, 3,5, 2025

Urządzenia, które utraciły swoją funkcjonalność, nie znikają, lecz zyskują status obiektów pamięci, a sama pamięć jawi się nie tylko jako proces mentalny, lecz także materialny – utrwalona w nośnikach danych, dyskach, ekranach czy wizualnych estetykach, które po latach przywołują dawne emocje i wyobrażenia. Ta perspektywa zbliża twórczość artysty do refleksji nad pamięcią kulturową, a jego prace układają się w fragmentaryczne archiwum, świadomie podkreślające, że pamięć zawsze składa się z przesunięć, braków i zniekształceń.

Archeologia codzienności

Szczególną uwagę artysta kieruje ku materialnym śladom codzienności. Foldery reklamowe z przełomu wieków, katalogi sprzętu komputerowego, estetyka pierwszych gier czy graficznych interfejsów – wszystkie te elementy stają się wizualnymi świadectwami aspiracji i lęków danej epoki. W polskim kontekście jego prace rezonują z kategorią „duchologii”, opisującą estetykę transformacyjnych lat 90. i początku XXI wieku, gdy marzenia o przyszłości materializowały się w domowych pecetach czy konsolach do gier.

Dzięki takiej perspektywie twórczość Chomickiego można odczytać jako archeologię codzienności: wydobywanie tego, co pozornie banalne, i nadawanie temu znaczenia kulturowego.

Labirynt dzieciństwa i labirynt sieci

Jednym z powracających motywów w jego pracach jest labirynt. Z jednej strony zakorzeniony jest on w doświadczeniach dzieciństwa spędzonego na warszawskich osiedlach – w przestrzeni betonowych podwórek, opuszczonych basenów, prowizorycznych placów zabaw. Z drugiej strony Chomicki świadomie włącza się w długą tradycję kulturową: od Knossos, przez średniowieczne katedry, po labirynty gier komputerowych.

Marcin Chomicki, Martwa natura z czaszka, instalacja na stacji Metro Marymont w Warszawie, 2012

Marcin Chomicki, Martwa natura z czaszka, instalacja na stacji Metro Marymont
w Warszawie, 2012

W jego interpretacji współczesnym labiryntem staje się internet – nieskończona, wielowarstwowa struktura, w której łatwo się zanurzyć, zgubić i odnaleźć nowe doświadczenia. Motyw ten nie jest więc jedynie metaforą, ale również strukturą formalną jego prac, które prowadzą widza poprzez wielokierunkowe ścieżki pamięci.

Screen Tears – pęknięcia pamięci

Najnowsza wystawa artysty, Screen Tears, odwołuje się zarówno do zjawiska technicznego (screen tearing – rozdarcia obrazu na ekranie), jak i do metaforycznych „łez ekranu”. Te dwa znaczenia łączą się w opowieści o kruchości współczesnego doświadczenia wizualnego: fragmentarycznego, pełnego zakłóceń i pęknięć.

Marcin Chomicki, Screen Tears

Marcin Chomicki, Screen Tears

W pracach Chomickiego glitch, przesunięcie czy rozdarcie nie są wyłącznie błędem systemu, ale strategią artystyczną. Pokazują, że technologia zamiast gwarantować neutralne odzwierciedlenie rzeczywistości, ujawnia własne ograniczenia i emocjonalny ciężar.

Kolor jako narzędzie transformacji

Ważnym elementem, który przyciąga uwagę w pracach Marcina Chomickiego, jest kolor. Artysta posługuje się nasyconą, wyrazistą paletą: intensywnymi czerwieniami, fluorescencyjnymi błękitami, jaskrawą zielenią czy świetlistymi akcentami, które z jednej strony przywołują estetykę wczesnych gier komputerowych i cyfrowych interfejsów, z drugiej – barwy codziennego krajobrazu osiedlowych podwórek lat 80. i 90. Tak rozumiany kolor nie pełni u niego funkcji dekoracyjnej, lecz staje się narzędziem transformacji pamięci. Potrafi odsyłać do obrazów dzieciństwa i świata analogowego, a równocześnie budować doświadczenie zanurzenia w przestrzeń cyfrową, w której rzeczywistość miesza się z fikcją.

Energia barw rytmizuje kompozycje i nadaje im dynamikę, działając jak kontrapunkt wobec nostalgii, która zwykle towarzyszy technologicznym reliktom. To właśnie dzięki kolorowi obrazy Chomickiego unikają tonacji melancholijnej – pulsują, wibrują, wywołują napięcia, które sprawiają, że widz nie tyle kontempluje minione, ile doświadcza go w nowy, zmysłowy sposób. W tym sensie kolor staje się emocjonalnym przewodnikiem: prowadzi odbiorcę przez wizualne przestrzenie pełne rozdarć i przesunięć, otwierając możliwość innego rodzaju percepcji – intensywnej, cielesnej, zanurzonej w rytmie i energii obrazu.

Można więc powiedzieć, że barwa w twórczości Chomickiego działa podwójnie: z jednej strony zakotwicza pamięć w konkretnym krajobrazie kulturowym i estetycznym, z drugiej – wyzwala ją, przekształcając w doświadczenie estetyczne, które nie tyle rekonstruuje przeszłość, ile tworzy jej nową, współczesną formę.

Twórczość Marcina Chomickiego można określić mianem wizualnej archeologii współczesności. Artysta pokazuje, że technologia – choć projektowana jako symbol przyszłości,  bardzo szybko staje się reliktem, nośnikiem emocji i pamięci. Jego prace nie tylko dokumentują przemijanie, ale także ujawniają mechanizmy, poprzez które kultura tworzy własne archiwa.

W ten sposób Chomicki wpisuje się w szerszą debatę o roli technologii w kształtowaniu pamięci zbiorowej, o kruchości doświadczenia cyfrowego i o potrzebie ponownego odczytywania codziennych artefaktów. Jego Screen Tears to nie tylko wystawa o technologii – to refleksja o człowieku, który w świecie pęknięć i fragmentów próbuje zapisać własną historię.

Aleksandra Okupna

szukaj wpisów które mogą Cię jeszcze zainteresować:

to cię powinno jeszcze zainteresować:

Marcin Janusz, Człowiek z cukru, 2025

17.09.2025 / Aktualności, Cykle, Młoda sztuka w Polsce

Dodaj komentarz:

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Akademia Rynku Sztuki

Odkryj Akademię Rynku Sztuki – wiedza, która inspiruje!

Ucz się od ekspertów rynku sztuki! Konsultacje z praktykami rynku sztuki