Najciekawsze artystki młodego pokolenia dzisiaj – wybór rynekisztuka.pl
17.10.2025
Aktualności, Cykle, Magazyn, Młoda sztuka w Polsce
Po męskim głosie w pierwszej odsłonie naszego cyklu o młodych twórcach tym razem oddajemy przestrzeń artystkom, które wkraczają na scenę sztuki z równie odważnym i świeżym spojrzeniem. Ich prace nie tylko wyznaczają nowe kierunki, ale także redefiniują język współczesnego malarstwa, podejmując tematy istotne społecznie i głęboko osobiste. W tej części cyklu prezentujemy sylwetki artystek, które już zdobyły uznanie kuratorów, galerzystów i kolekcjonerów, oraz tych, które dopiero się wyłaniają – ale robią to z mocą, której nie sposób przeoczyć. Ich twórczość to odważne eksperymenty z formą i treścią, rezonujące nie tylko z aktualnymi trendami, lecz także z tym, co bardziej intymne, emocjonalne i uniwersalne.
Karolina Szwed – malarstwo melancholii
Karolina Szwed (ur. 1997) tworzy obrazy, w których czas zdaje się rozciągać, a rzeczywistość powoli rozmywa się w pamięci. Jej malarstwo jest minimalistyczne, oszczędne w środkach i utrzymane w stonowanej palecie barw – dominują w nim szarości, zgaszone błękity, beże i chłodne odcienie różu. To barwy ciszy, pustki i refleksji, które budują atmosferę zawieszenia. W tym świecie nic nie dzieje się gwałtownie – emocje są jak oddech: delikatne, niemal niedostrzegalne, ale właśnie przez to prawdziwe.

Karolina Szwed, Riding with my baby on the sensory train, 2024
Obrazy Szwed sprawiają wrażenie zamglonych, jakby zasnutych lekką warstwą wspomnienia. Nie są dosłowne – raczej sugerują niż przedstawiają. Zarysy postaci, przedmiotów czy wnętrz rozpuszczają się w miękkich przejściach kolorystycznych, jakby artystka celowo pozwalała im znikać. Ten efekt ulotności przywołuje poczucie melancholii – emocji, która nie jest smutkiem, lecz raczej kontemplacją przemijania. Malarstwo Szwed można odczytywać jako próbę uchwycenia tego, co pozostaje po doświadczeniu – cichego echa, cienia zdarzenia, które już się dokonało, ale wciąż w nas trwa.

Karolina Szwed, World Money (cafe Amatorska)
Artystka nie opowiada wprost historii, lecz zatrzymuje moment po nich – ten, gdy emocje opadają, a z rzeczywistości zostaje tylko osad. To malarstwo powściągliwe, lecz niezwykle sugestywne. Każdy gest pędzla, każda plama koloru wydaje się przemyślana i potrzebna. Szwed unika dosłowności; zamiast niej wybiera półtony, zamglenia i zatarte kontury – jakby w jej obrazach krył się świat widziany zza cienkiej zasłony snu.
Agnieszka Apoznańska – intymność za mgłą
Agnieszka Apoznańska (ur. 1995) jest absolwentką malarstwa w pracowni prof. Łukasza Huculaka na Akademii Sztuk Pięknych im. Eugeniusza Gepperta we Wrocławiu. Jej malarstwo oparte jest na realistycznej technice, jednak obrazy pozostają rozmyte, pozbawione wyraźnych konturów i ostrości barw. Sprawiają wrażenie, jakby coś je przysłaniało – cienka warstwa mgły, półprzezroczysta zasłona, może wspomnienie, które nie pozwala dostrzec wszystkiego do końca. Ten delikatny dystans między widzem a obrazem wprowadza subtelne napięcie, ale też poczucie niepokoju i tajemnicy.

Agnieszka Apoznańska, Pokuszenie, 2024
Twórczość Apoznańskiej balansuje na granicy widzialnego i ukrytego. To obrazy-widma, powidoki rzeczywistości – niby zatrzymane w czasie, a jednak ulotne, jakby mogły w każdej chwili rozpłynąć się w świetle. Widz ma wrażenie, że coś przeszkadza mu w pełnym ich obejrzeniu, jakby sama artystka stawiała granicę między intymnością przedstawienia a ciekawością odbiorcy. W tym napięciu pomiędzy chęcią zobaczenia a niemożnością dostrzeżenia rodzi się ich emocjonalna siła.

Agnieszka Apoznańska, Róża zakwitła na moim kolanie, 2024
Apoznańska tworzy obrazy, które przyciągają spojrzenie, lecz nie pozwalają się całkowicie odsłonić. To, co pozornie miękkie i eteryczne, skrywa w sobie ciężar emocji i doświadczenia. Charakterystycznym zabiegiem w jej twórczości jest skupienie się na wybranym fragmencie – dłoni, fałdzie ubrania, geście. Taki „efekt zbliżenia” sprawia, że widz zostaje pozbawiony całościowego kontekstu i może jedynie domyślać się, co kryje się poza kadrem.

Agnieszka Apoznańska, Pozwoliłam sobie wypocząć, a myśli me pochłonął
Malarstwo Apoznańskiej to zaproszenie do patrzenia tam, gdzie obraz zaczyna znikać – w przestrzeń pomiędzy tym, co widzialne, a tym, co tylko przeczuwane. To opowieść o intymności i kruchości spojrzenia, które nigdy nie jest całkowicie niewinne.
Agata Żychlińska – kolor jako język emocji
Agata Żychlińska (ur. 1992) to absolwentka Wydziału Malarstwa Akademii Sztuk Pięknych im. Eugeniusza Gepperta we Wrocławiu oraz Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku. Jej twórczość wyróżnia się intensywnym kolorem, odważną kreską i nieustannym poszukiwaniem nowych form ekspresji. To malarstwo pełne napięć – pomiędzy figuracją a abstrakcją, harmonią a chaosem, emocją a konstrukcją.

Agata Żychlińska, Blask księżyca wewnątrz, 2024
Artystka łączy różne konwencje – od realizmu i surrealizmu, przez op-art i ekspresjonizm, po estetykę komiksową – tworząc język wizualny, który trudno przypisać do jednego nurtu. Kolor w jej pracach nie pełni roli dekoracyjnej, lecz staje się narzędziem emocjonalnego przekazu. Intensywne błękity, nasycone czerwienie, fluorescencyjne akcenty i mocne kontrasty barw budują rytm i wewnętrzny puls obrazów. Kolor mówi tu najwięcej – o stanie ducha, energii chwili, o relacjach i emocjach, których nie sposób wyrazić słowami.

Agata Żychlińska, Mother, 2023
Żychlińska traktuje ciało i naturę jako przestrzenie doświadczenia – punkty styku pomiędzy tym, co materialne i duchowe, osobiste i uniwersalne. Często odwołuje się do cielesności, nie po to, by ją przedstawić, lecz by poprzez nią opowiedzieć o emocjach, pamięci i wrażliwości. Jej obrazy niosą w sobie jednocześnie siłę i delikatność – gest malarski bywa gwałtowny, ale nigdy przypadkowy. W tej dychotomii, między instynktem a kontrolą, rodzi się charakterystyczna dla niej energia.

Agata Żychlińska, Jeleń protektor, 2024
Twórczość Żychlińskiej ma w sobie intensywność, która rezonuje z odbiorcą. To malarstwo, które nie tyle przedstawia świat, co go emocjonalnie interpretuje – nadaje mu rytm, temperaturę i światło. W jej obrazach można odnaleźć ślady popkultury, duchowości, ironii i introspekcji, ale najważniejsze pozostaje to, że każda praca jest osobistą opowieścią o człowieku – o jego relacji z sobą samym, z naturą i z nieustannie zmieniającym się światem.
Hanna Krzysztofiak – groteska w nowej odsłonie
Hanna Krzysztofiak (ur. 1985) to malarka i absolwentka Wydziału Grafiki Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Jej twórczość balansuje między żartem a powagą – artystka świadomie sięga po estetykę kiczu, groteski i popkulturowego nadmiaru, by mówić o emocjach, które trudno wyrazić wprost. Humor, ironia i przerysowanie stają się tu sposobem oswajania współczesnych lęków, niepewności i sprzeczności. Krzysztofiak z lekkością zestawia lekkość formy z ciężarem treści, tworząc malarstwo, które bawi, ale i prowokuje do refleksji.

Hanna Krzysztofiak, Przedwiośnie, 2023
Kolor odgrywa w jej obrazach kluczową rolę – intensywny, kontrastowy, często fluorescencyjny, buduje napięcie i rytm kompozycji. Artystka z precyzją korzysta z estetyki komiksu i pop-artu, przetwarzając je w sposób osobisty i emocjonalny. Fluorescencyjne róże, turkusy czy żółcie przyciągają wzrok, a zarazem demaskują powierzchowność współczesnego świata obrazów. Groteskowe przerysowanie, teatralny gest i świadoma przesada pozwalają jej tworzyć wizualne metafory – malarskie sceny, w których to, co absurdalne, zaskakująco często staje się prawdziwe.

Hanna Krzysztofiak, Nie wiem, gdzie początek tego ,a gdzie koniec, 2025
Tematyka jej prac oscyluje wokół kondycji współczesnego człowieka – zanurzonego w kulturze nadmiaru, emocjonalnych paradoksach i potrzebie dystansu wobec rzeczywistości. Krzysztofiak wykorzystuje ironię jako narzędzie krytycznego komentarza, ale także jako sposób ochrony wrażliwości. Jej obrazy tworzą świat, w którym groteska i melancholia współistnieją, a kolor staje się językiem emocji – niejednoznacznych, intensywnych, trudnych do nazwania.

Hanna Krzysztofiak, Czekając na śnieg, 2025
Magdalena Karpińska – rytuały światła i cienia
Magdalena Karpińska (ur. 1984) – malarka, absolwentka Wydziału Malarstwa Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, gdzie studiowała w pracowniach Jarosława Modzelewskiego i Mirosława Duchowskiego. Jej twórczość stanowi jedno z bardziej subtelnych i konsekwentnych zjawisk w polskim malarstwie współczesnym – łączy refleksję nad duchowością natury z poetyką materii, światła i cielesności obrazu.

Magdalena Karpińska, Kryjówka, 2024
Artystka posługuje się techniką tempery żółtkowej, która pozwala jej budować delikatne, wielowarstwowe struktury – przezroczyste, niemal oddychające powierzchnie. Karpińska traktuje malarstwo jak formę medytacji i kontaktu z materią. Jej obrazy są jak oddechy – wypełnione ciszą, rytmem, miękkim światłem i skupieniem. Natura nie jest w nich tłem, lecz równorzędnym uczestnikiem emocji: liście przypominają dłonie, kwiaty zyskują cielesne kształty, pejzaż pulsuje napięciem zmysłów.

Magdalena Karpińska, Sektor, 2025
Dla Karpińskiej malarstwo jest najbardziej zmysłowym medium – cielesność płótna staje się przestrzenią rozmowy o erotyce, intymności i duchowej bliskości. W jednym ze swoich cykli artystka odwołała się do mitu Penelopy z Odysei, interpretując go na nowo. W jej wizji Penelopa nie czeka już biernie na powrót Odyseusza – wyrusza w podróż wewnętrzną, ku poznaniu siebie i własnej siły. Tryptyk, który powstał z tej inspiracji, staje się refleksją nad kobiecą autonomią, rezygnacją z heroicznej wyprawy na rzecz drogi duchowego i emocjonalnego dojrzewania.
Malarstwo Magdaleny Karpińskiej balansuje pomiędzy światem duchowym i zmysłowym, między światłem a cieniem, naturą a ciałem. To sztuka kontemplacyjna, a jednocześnie sensualna – w której erotyka nie jest tematem, lecz obecnością, delikatnym napięciem unoszącym się w przestrzeni między gestem a kolorem.
Nowa wrażliwość
Choć każda z prezentowanych artystek posługuje się odmiennym językiem, wszystkie łączy szczególna uważność – skierowana zarówno na świat zewnętrzny, jak i na to, co wewnętrzne. Ich malarstwo nie jest już próbą reprezentacji rzeczywistości, lecz sposobem jej odczuwania. Wrażliwość staje się tu metodą poznania, a emocje – narzędziem refleksji.
Karolina Szwed zatrzymuje czas w delikatnych, zamglonych kadrach, w których melancholia staje się formą kontemplacji. Agnieszka Apoznańska prowadzi dialog z intymnością i pamięcią, malując przestrzeń między widzialnym a przeczuwanym. Agnieszka Żychlińska opowiada o emocjach poprzez kolor, czyniąc z niego język ekspresji i duchowej intensywności. Hanna Krzysztofiak przekształca groteskę w narzędzie prawdy, odsłaniając współczesne napięcia między humorem a lękiem, dystansem a wrażliwością. Z kolei Magdalena Karpińska pokazuje, że duchowość i cielesność mogą współistnieć w jednym geście malarskim – w świetle, które łączy to, co zmysłowe, z tym, co metafizyczne.
Ich twórczość to portret nowego pokolenia artystek, które nie potrzebują manifestów, by mówić o ważnych sprawach. Zamiast krzyczeć – opowiadają szeptem; zamiast deklaracji – proponują doświadczenie. Malarstwo staje się w ich rękach narzędziem poznania i emocjonalnej autorefleksji, a zarazem przestrzenią, w której współczesność może odnaleźć swój rytm, ciszę i sens.
Fot. u góry: Karolina Szwed, Helping Hand, 2025
Aleksandra Okupna


