Najciekawsi artyści młodego pokolenia dzisiaj – wybór rynekisztuka.pl cz. II
18.02.2026
Aktualności, Cykle, Magazyn, Młoda sztuka w Polsce
Po pierwszej odsłonie naszego cyklu poświęconego młodym twórcom wracamy z kolejną selekcją artystów, którzy coraz wyraźniej zaznaczają swoją obecność na współczesnej scenie. To kontynuacja subiektywnego, ale przemyślanego wyboru redakcji Rynku i Sztuki, w którym przyglądamy się temu, jak nowe pokolenie opowiada dziś o świecie, tożsamości i relacjach. Podobnie jak wcześniej, nie interesuje nas tworzenie hierarchii ani zamkniętych rankingów. Zamiast tego szukamy postaw artystycznych, które wymykają się prostym klasyfikacjom: prac osobistych, odważnych formalnie i znaczeniowo, a jednocześnie osadzonych w aktualnych kontekstach kulturowych. Młodzi artyści coraz śmielej sięgają po figurację, narrację i symbol, redefiniując język współczesnego malarstwa oraz sposoby mówienia o emocjach, cielesności i doświadczeniu pokoleniowym.
W tej odsłonie prezentujemy kolejnych twórców wybranych przez redakcję Rynku i Sztuki. Ich praktyki różnią się formalnie, ale łączy je jedno: potrzeba budowania własnego języka i opowiadania historii, które rezonują głębiej niż chwilowe trendy.
Bartłomiej Flis – czuły olbrzym współczesnego malarstwa
W twórczości Bartłomieja Flisa (ur. 1994), absolwenta Akademii Sztuk Pięknych im. Władysława Strzemińskiego w Łodzi na kierunku malarstwo, wyraźnie wybrzmiewa napięcie pomiędzy tym, co monumentalne i cielesne, a tym, co kruche, emocjonalne i intymne. Artysta buduje własny język wizualny na styku rysunku i malarstwa, operując zdecydowaną kreską, syntetyczną formą oraz figuracją, która wprowadza widza w obszar psychologicznej gry ze stereotypami. Jego prace są jednocześnie proste w pierwszym odbiorze i wielowarstwowe w znaczeniu. To obrazy o męskości, wrażliwości i relacji, rozpisane na formaty tak duże, że stają się niemal fizycznym doświadczeniem.

Bartłomiej Flis, Budowa, 2025
Najbardziej rozpoznawalnym punktem tej opowieści jest cykl Giganci (pokazywany m.in. w Clay Warsaw), w którym Flis podejmuje temat relacji ze starszym bratem, budując z niej emocjonalne jądro całej serii. Określenie „gigantycznego aktu czułości wobec brata” trafnie oddaje charakter tych prac. W centrum obrazów stoją monumentalne, zgeometryzowane postaci, przywołujące skojarzenia z męską sylwetką. Artysta umieszcza je jednak w sytuacjach częściej kojarzonych z miękkością i codziennością. Ten kontrast jest kluczowy. Flis nie szydzi z norm, lecz je rozbraja, pokazując, że męskość nie musi opierać się na dominacji, a siła ciała nie oznacza emocjonalnej odporności. Powstają w ten sposób prace dotykające tematów rzadko obecnych w kanonie „twardej” figuracji: miłości, samotności, lęku przed dorosłością oraz potrzeby bliskości i wspólnoty.

Bartłomiej Flis, Praca, 2025
Jego język jest wyjątkowy również warsztatowo. Płótna opracowywane olejnymi sztyftami (oil stick), często w dużych formatach, bywają określane mianem wielkich rysunków. Artysta sam przygotowuje narzędzia pracy, stapiając pastele olejne w większe walce, co wpływa na charakter kreski: staje się ona grubsza, bardziej zdecydowana i „mięsista”, zachowując jednocześnie rysunkową lekkość. Farba olejna pojawia się często jedynie jako korekta lub dopowiedzenie. W ostatnich projektach Flis poszerza swoje zainteresowania o archeologię, mit oraz narracje dotyczące relacji człowieka z naturą i przyszłością. Jeśli „Giganci” koncentrowali się na intymnej relacji między jednostkami, kolejne realizacje zdają się pytać o relację człowieka z tym, co większe od niego: z czasem, ziemią i pamięcią kulturową.

Bartłomiej Flis, Kielich, 2025
Tomasz Kręcicki i malarstwo codziennej rzeczywistości
Tomasz Kręcicki (ur. 1990) mieszka i pracuje w Krakowie. Studiował na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie (2010–2015), a także w Akademie der Bildenden Künste w Norymberdze (2014–2015). W jego biografii ważnym punktem jest również współtworzenie krakowskiego kolektywu i galerii Potencja, który stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych zjawisk młodego malarstwa w Polsce.

Tomasz Kręcicki, Good Morning, 2024
Tomasz Kręcicki maluje rzeczy, które zwykle „znikają” w tle codzienności: kubki, opakowania, sprzęty, proste gesty i przedmioty o pozornie zerowym ciężarze symbolicznym. A jednak w jego obrazach to właśnie one stają się centrum kompozycji. Kręcicki wydobywa z codziennych motywów napięcie między tym, co banalne, a tym, co formalnie wyrafinowane: operuje skrótem, zmienia skalę, upraszcza kształty, a jednocześnie buduje malarską precyzję, która nie potrzebuje spektakularnych tematów, by działać. U Kręcickiego codzienność działa właśnie dlatego, że nie udaje „wielkiego tematu”. Zamiast patosu dostajemy uważnie zrobiony obraz i to forma prowadzi widza. Liczy się skrót, skala, kadr oraz kolor. Te elementy sprawiają, że zwykły motyw zaczyna brzmieć mocniej niż rozbudowana narracja. Warto patrzeć na jego prace jak na ćwiczenie z widzenia. Zwrócić uwagę na to, jak artysta upraszcza kształty, jak buduje plamy barwne, gdzie zostawia puste miejsca i jak kieruje okiem. Wtedy widać, że do zainteresowania widza nie potrzeba wyniosłej tematyki. Wystarczy coś prostego, choćby więdnący kwiatek. Taki detal uruchamia pamięć i skojarzenia. Przypomina o czymś własnym, domowym i prywatnym. Codzienność przestaje być tłem i staje się punktem zaczepienia. Obrazem, w którym można się przejrzeć.

Tomasz Kręcicki, Dom, 2024
Kacper Wiatrak – obraz jako pole emocjonalnej projekcji
W malarstwie Kacpra Wiatraka (ur. 1998), absolwenta Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu, uwagę przykuwa połączenie koloru, prostoty i realizmu. Artysta nadaje swoim obrazom silny ładunek emocjonalny – na pierwszy rzut oka przedstawia ludzi w codziennych, pozornie zwyczajnych sytuacjach. Jednak wraz z poznawaniem jego intencji i sposobu myślenia staje się jasne, że nie są to jedynie sceny „z życia”, lecz precyzyjny zapis wspomnień i stanów wewnętrznych.

Kacper Wiatrak, Portret babci, cykl: Duchy
Jak sam artysta pisze w swojej pracy dyplomowej:
„Moja sztuka składa się z moich odbić, mogę się w niej przejrzeć i coś zobaczyć. Do tego służą mi ‘ołtarzyki’, przynajmniej coś w ich rodzaju, w postaci sparowanych ze sobą obrazów i obiektów. Opisują one różne historie, wymieniają się znaczeniami, uzupełniają się. Są właściwie swoimi częściami, a zestawione razem dają pełny kontekst odczucia, które pozwala mi wrócić do scen i osób które przywołują. (…)”.

Kacper Wiatrak, Alegoria malarstwa z Duolingo, cykl: Duchy
Mówiąc o obrazie Alegoria malarstwa z Duolingo z cyklu Duchy, powstałym w ramach pracy dyplomowej, artysta przyznaje, że trudno jest mu otwarcie mówić o emocjach. Być może dlatego tak często sięga po żart, traktując go jako bezpieczny sposób wyrażania tego, co czuje, bez konieczności pełnego odsłaniania się. Humor pozwala mu zachować dystans i przenieść część własnych przeżyć na wykreowaną postać Lily, dzięki czemu może mówić o sobie nie wprost.

Kacper Wiatrak, Bucza, cykl: Zabawa w wojnę
Poruszanie trudnych tematów, silnie oddziałujących na widza, nie jest obce twórczości Kacpra Wiatraka. Obraz Bucza z cyklu Zabawa w wojnę powstał na podstawie zmodyfikowanych i zestawionych w kolaże fotografii z obozów harcerskich z lat 2008–2011. Artysta, posługując się metodą reinterpretacji, nieco w duchu objet trouvé, odgrywa scenę współczesnego konfliktu w Ukrainie, opowiadając o nim za pomocą języka właściwego dziecięcej wrażliwości: zabawy oraz teatralnej improwizacji. „Ale czy chodzi tu wyłącznie o wojnę w Ukrainie? Raczej szerzej. To opowieść o dzieciach w świecie konfliktu”. Mimo syntetycznej formy obrazy Wiatraka zachowują wyraźną warstwę psychologiczną, która przyciąga odbiorcę i buduje napięcie w tym, co z pozoru banalne i znajome.
Bartek Arobal – między ilustracją a osobistą mitologią
Bartek Kociemba znany jako Bartek Arobal (ur. 1984) pochodzi z Barlinku, niewielkiej miejscowości na Pomorzu, zanurzonej w krajobrazie lasów i dzikiej przyrody. To właśnie tam, wśród zwierząt spotykanych na leśnych ścieżkach oraz roślin o nieoczywistym, czasem nawet toksycznym charakterze, ukształtowała się jego wyobraźnia. Motywy z tego świata, jelenie, łosie i zające, ale też blekot czy sumak, po latach zaczęły powracać w jego pracach, tworząc rozpoznawalne, lekko baśniowe uniwersum. Artysta publikuje ilustracje pod pseudonimem Arobal, który, jak sam przyznaje, wybrał intuicyjnie, ze względu na jego brzmienie i aurę tajemniczości. W swoim dorobku posiada również ilustracje do książek i czasopism oraz realizacje plakatowe, łącząc działalność artystyczną z projektowaniem graficznym.

Bartek Arobal Kulturnatten 2025, plakat
Kociemba jest twórcą samodzielnie kształtującym warsztat, bez akademickiej ścieżki edukacji. W połowie lat 2000. prowadził blog, w którym próbował opisywać codzienność, lecz szybko okazało się, że to nie słowa, a obraz jest jego naturalnym językiem. Z czasem porzucił pisanie na rzecz rysunku. Zaczynając od prostych szkiców, konsekwentnie rozwijał umiejętności, dochodząc do dopracowanych portretów i martwych natur. W swoich wypowiedziach podkreśla, że w świecie nastawionym na użyteczność chce przywrócić sztuce wymiar estetyczny i emocjonalny, piękno jako wartość, a nie jedynie ozdobę.

Bartek Arobal, Świt, 2022
W obrazie Świt Bartek Arobal podejmuje temat przemijania i utraty, odnosząc się do filmu Blue Dereka Jarmana, intymnej medytacji nad kruchością życia, powstałej w czasie, gdy reżyser zmagał się z chorobą i stopniową utratą wzroku spowodowaną AIDS. Motyw „niebieskiej pigułki” nabiera tu podwójnego znaczenia: z jednej strony odsyła do farmakologicznego leczenia i prób podtrzymania życia, z drugiej przywołuje popkulturowe skojarzenie z „Matrixem”, gdzie pigułka symbolizuje wybór między iluzją a prawdą. Obraz staje się procesem. Stopniowo rozświetla się, odsłaniając kształty i cienie, by po chwili znów przygasnąć i powrócić do swojej płaskiej formy. Ten rytm światła przypomina oddech, podkreślając efemeryczny charakter istnienia. Artysta buduje w ten sposób metaforę pokolenia, które traci stabilność i systemowe oparcie, tworząc jednocześnie wizualną opowieść o pamięci, zanikaniu i delikatnej granicy między obecnością a nieobecnością.

Bartek Arobal, (Nie)zmienne – asamblaż; rysunek na papierze, tkaniny i rzeźbione drewno
Sztuka Kociemby nie ogranicza się wyłącznie do rysunku, artysta swobodnie porusza się pomiędzy różnymi mediami i formami ekspresji. W jego dorobku znajdziemy nie tylko ilustracje, ale również asamblaże oraz działania performatywne, które poszerzają narracyjny wymiar jego twórczości. Każde z tych pól traktuje jako równorzędne narzędzie budowania własnego, rozpoznawalnego języka artystycznego.
Arman Galstyan o oswajaniu inności poprzez obraz
Arman Galystan (ur. 1994) to polsko-ormiański artysta multidyscyplinarny, którego głównym polem działania pozostaje malarstwo. W swojej twórczości podejmuje wątki pamięci i osobistego doświadczenia, traktując obraz jako przestrzeń pracy z własną, niejednoznaczną tożsamością wynikającą z emigracyjnych korzeni. Urodzony w Warszawie, gdzie obecnie tworzy, rozwija także praktykę rzeźbiarską, projektową oraz scenograficzną. Jest absolwentem warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych.

Arman Galstyan, Autoportret z kwiatkiem
W jego dorobku istotne miejsce zajmują liczne portrety, w tym autoportrety, w których artysta przedstawia samego siebie w silnie przetworzonej, niemal animalistycznej formie, jako postać całkowicie owłosioną – postać wilkołaka. Ten powracający motyw staje się narzędziem introspekcji i pracy z cielesnością oraz tożsamością. Choć malarstwo Galystana wyraźnie wpisuje się w aktualne tendencje współczesnej figuracji, obecny jest w nim również pierwiastek ponadczasowości wynikający z uniwersalnych tematów pamięci, autoanalizy i poszukiwania własnego miejsca pomiędzy kulturami.
Jak pisze artysta:

Arman Galstyan, Autoportret
Postać wilkołaka staje się dla artysty narzędziem opowiadania własnej historii. Motyw ten pozwala mu zmierzyć się z ormiańską tożsamością, od której jako dziecko próbował się dystansować. Wszystko, co wiązało się z rodzinnym domem, przez lata było dla niego źródłem wstydu i poczucia wykluczenia. Na płótnach pojawiają się rodzice bohatera, a także inni emigranci z Armenii, którzy przyjechali do Polski w poszukiwaniu lepszego życia. Obecne są sceny codzienności, droga do szkoły, próby odnalezienia się w nowym środowisku oraz napięcie między potrzebą asymilacji a dziedzictwem kulturowym. Malarstwo okazuje się przestrzenią oswajania inności i budowania własnej narracji, w której wilkołak o ormiańskich korzeniach może nadać sens swojej odmienności.
Na zakończenie
Wybraliśmy pięciu artystów, których twórczość naszym zdaniem szczególnie trafnie oddaje różnorodność postaw i języków obecnych dziś w młodej sztuce. Każdy z nich reprezentuje odmienną wrażliwość oraz sposób pracy z materią obrazu, formą i narracją, wspólnie tworząc wielogłosowy portret współczesnej sceny. To oczywiście subiektywna selekcja redakcyjna, która nie zamyka tematu ani nie wyczerpuje bogactwa aktualnych zjawisk. Pozostajemy otwarci na kolejne odkrycia i będziemy wracać z następnymi odsłonami cyklu, przyglądając się nowym nazwiskom oraz kierunkom rozwoju współczesnej twórczości.
Fot. u góry: Tomasz Kręcicki, Dead Plant, 2024
Aleksandra Okupna




Żadnej kobiety?
To już druga część Waszej subiektywnej selekcji. Mamy rozumieć, że nie ma kobiet wśród głosów młodego pokolenia w sztuce?
Dzień dobry, dziękujemy za komentarz. Zachęcam do sprawdzenia naszego poprzedniego artykułu o artystkach https://rynekisztuka.pl/2025/10/17/artystki-mlodego-pokolenia/