Warszawa od kilku lat coraz wyraźniej próbuje zmienić swoją pozycję na mapie europejskiego rynku sztuki. Art Warsaw Villa Róż stało się jednym z najbardziej symbolicznych obrazów tego procesu. Wydarzenie przyciągnęło galerie z różnych części Europy oraz z USA, kolekcjonerów, kuratorów, doradców i osoby obserwujące rozwój Europy Środkowo-Wschodniej jako nowego pola kulturowego wpływu. Sam format wydarzenia mówi jednak o czymś znacznie większym niż tylko sprzedaż dzieł sztuki. W tle pojawia się pytanie o to, jak region chce dziś opowiadać o sobie i jaką pozycję próbuje zbudować w międzynarodowym systemie sztuki współczesnej.
Miejsce, które buduje znaczenie
W świecie sztuki ogromne znaczenie ma język miejsca. Rynek potrzebuje narracji, symboli, środowisk i przestrzeni, które zaczynają funkcjonować jako punkty odniesienia. Właśnie dlatego tak ważna okazuje się sama Villa Róż. Dawna ambasada brytyjska przy Alejach Róż niesie ze sobą bardzo silny kontekst polityczny i historyczny. Przez lata była miejscem związanym z dyplomacją oraz relacjami między Europą Wschodnią a Zachodnią. Sama architektura i lokalizacja uruchamiają skojarzenia z władzą oraz międzynarodowym obiegiem wpływów. Zachowane sejfy, architektura zimnowojennej reprezentacji państwowej i aura dawnego centrum wpływu tworzą scenografię, która bardzo mocno działa na wyobraźnię. Sztuka współczesna trafia tutaj do miejsca pamięci politycznej i geopolitycznej. Dzięki temu całe wydarzenie zaczyna funkcjonować jak opowieść o transformacji regionu. O zmianie pozycji Europy Środkowo-Wschodniej i o środowisku, które chce uczestniczyć w międzynarodowym obiegu sztuki.
- Courtesy of Gunia Nowik Gallery
- Courtesy of Galerie Nordenhake
Europa Środkowo-Wschodnia szuka własnego języka
Organizatorzy wyraźnie podkreślają ciągłość projektu: wcześniejsze inicjatywy Art Warsaw Miodowa i NADA Villa Warsaw stworzyły fundament obecnej formuły. To bardzo istotne, ponieważ pokazuje długofalowe myślenie o budowie środowiska i rozpoznawalności. Ogromne znaczenie ma również współpraca z New Art Dealers Alliance. NADA od początku XXI wieku rozwijała model rynku sztuki oparty na współpracy młodych galerii oraz wzmacnianiu środowisk funkcjonujących poza głównym zachodnim centrum rynku. W deklaracjach organizacji regularnie powraca język wspólnoty i wspierania nowych scen artystycznych. Warszawa bardzo świadomie korzysta dziś z tego sposobu myślenia. Widać to również w doborze galerii i geografii całego wydarzenia. Obok Berlina czy Wiednia pojawiają się Ryga, Bukareszt, Kijów, Sarajewo, Tartu czy Ałmaty. To mapa regionu, który przez dekady pozostawał rozproszony i funkcjonował głównie w cieniu zachodnich centrów sztuki. Przez lata region był opowiadany głównie z perspektywy Zachodu. Artyści z Europy Środkowo-Wschodniej pojawiali się w międzynarodowym obiegu jako „ciekawy głos transformacji”, „sztuka postkomunistyczna”. Art Warsaw próbuje stworzyć wspólną przestrzeń dla krajów o podobnym doświadczeniu historycznym. Jednocześnie do Warszawy przyjeżdżają galerie ze Stanów Zjednoczonych. I właśnie tutaj pojawia się najciekawsze napięcie całego wydarzenia. Bo nagle trudno jednoznacznie odpowiedzieć, czym właściwie chce być Art Warsaw. Regionalną platformą Europy Środkowo-Wschodniej? Międzynarodowymi targami? Symbolicznym projektem budowania nowego centrum sztuki? A może wszystkim naraz.
- Courtesy of Stereo Gallery
- Courtesy of Le Guern Gallery
- Courtesy of Raster Gallery
Rynek sztuki zaczyna się od opowieści
Historia światowego rynku sztuki pokazuje coś bardzo ciekawego. Najpierw pojawia się opowiść o miejscu. Dopiero później rozwija się realna siła ekonomiczna. Tak wyglądał Berlin lat 90., kiedy miasto przyciągało artystów bardziej energią niż pieniędzmi. Podobny proces można było obserwować w Miami przed pełnym sukcesem Art Basel Miami Beach. Hongkong przez lata budował pozycję pomostu między Azją a Zachodem, zanim stał się jednym z najważniejszych centrów aukcyjnych świata. Seul również najpierw stworzył intensywną scenę instytucjonalną i kolekcjonerską, a dopiero później zaczął przyciągać globalny kapitał. Warszawa wydaje się dziś znajdować właśnie na tym etapie. Widać ogromną potrzebę stworzenia regionalnego centrum sztuki współczesnej. Widać ambicję. Widać profesjonalizację. Widać galerie coraz lepiej rozumiejące mechanizmy międzynarodowego rynku. Jednocześnie cały system nadal pozostaje stosunkowo młody.
- Courtesy of Jak Zapomnieć Gallery
- Courtesy of Jak Zapomnieć Gallery
Polski kolekcjoner wchodzi w nowy etap?
W Polsce liczba osób regularnie kupujących dzieła za kilkaset tysięcy złotych pozostaje ograniczona. W segmencie wysokich cen środowisko nadal jest stosunkowo wąskie. Właśnie dlatego tak ciekawie wygląda dziś średni segment rynku. Prace kosztujące od 2 do 8 tysięcy euro funkcjonują w Europie Zachodniej jako poziom dostępny dla szerokiej grupy profesjonalistów, przedsiębiorców i osób budujących pierwsze kolekcje. W Polsce ten próg nadal pozostaje odczuwalny finansowo. To bardzo dobrze pokazuje etap rozwoju rynku. Polski kolekcjoner zmienia się jednak niezwykle szybko. Jeszcze kilkanaście lat temu kolekcjonowanie sztuki współczesnej miało charakter niszowy. Dzisiaj pojawia się nowe środowisko osób związanych z biznesem, technologiami, nieruchomościami, finansami i branżą kreatywną. Coraz więcej z nich kupuje sztukę regularnie i świadomie buduje własne kolekcje. To właśnie średni segment rynku tworzy dziś najważniejszy fundament dla rozwoju galerii, artystów i instytucji. Tam powstaje regularność zakupów. Tam buduje się stabilność ekonomiczna środowiska i rozwija się prawdziwy kapitał rynku sztuki.
- Courtesy of ADA Gallery
- Courtesy of ADA Gallery
Warszawa sprawdza własną siłę
Art Warsaw Villa Róż pokazuje etap, w którym Warszawa próbuje budować pozycję nowego centrum rynku sztuki Europy Środkowo-Wschodniej. Wokół galerii, kolekcjonerów, fundacji i międzynarodowych relacji powstaje środowisko chcące tworzyć własny język uznania i wpływu. Za tą symboliczną narracją pojawia się jednak pytanie o realny kapitał rynku, skalę kolekcjonowania i ekonomiczną siłę regionu. Rynek sztuki bardzo rzadko rozwija się jako przestrzeń całkowicie otwarta. Nowe środowiska szybko wyznaczają własne kręgi widzialności i dostępu. Art Warsaw Villa Róż również pokazuje ten proces. Nie wszystkie galerie, media czy osoby od lat uczestniczące w polskim rynku sztuki zostały zaproszone do współtworzenia tej opowieści. Pojawia się więc pytanie, na ile nowa narracja regionu rzeczywiście tworzy szerszą wspólnotę rynku sztuki, a na ile staje się narzędziem budowania pozycji wybranej grupy galerii, kolekcjonerów, instytucji i ludzi biznesu obecnych w tym środowisku.
- Courtesy of Turnus Gallery
- Courtesy of Turnus Gallery
Najważniejsze pytanie nadal pozostaje otwarte. Czy Warszawa rzeczywiście buduje nowe centrum rynku sztuki Europy Środkowo-Wschodniej, czy przede wszystkim tworzy jego przekonującą opowieść? Historia rynku sztuki pokazuje, że nowe centra najpierw pojawiają się w sferze symbolicznej. Dopiero później przychodzi trwały kapitał, stabilna infrastruktura rynku i szerokie środowisko kolekcjonerskie. Być może właśnie taki etap obserwujemy dziś w Warszawie. Dlatego Art Warsaw Villa Róż wydaje się dziś tak interesujące. Nie dlatego, że Warszawa już stała się nowym centrum europejskiego rynku sztuki. Najciekawszy pozostaje sam proces budowania tej ambicji.














