Seul przyciąga świat. Co stoi za sukcesem koreańskiego rynku sztuki
18.09.2026
Analiza rynku sztuki, Magazyn, Świat: wydarzenia
Na początku września Seul ponownie znalazł się w centrum uwagi światowego rynku sztuki. Frieze Seoul przyciągnęło ponad 125 galerii z 30 krajów, kolekcjonerów, kuratorów, doradców i przedstawicieli instytucji. W czasie Frieze Week późnym wieczorem działają galerie, muzea otwierają ważne wystawy, a program rozlewa się na kolejne dzielnice miasta.
Jeszcze kilkanaście lat temu Korea Południowa nie należała do głównych centrów światowego rynku sztuki. Dziś Seul jest jednym z najważniejszych punktów azjatyckiego obiegu. Frieze pojawiło się tu w 2022 roku i bardzo szybko wzmocniło międzynarodową pozycję miasta. Trafiło jednak do miejsca, które miało już własne galerie, targi, kolekcjonerów, muzea i rozwijający się rynek. Korea od lat budowała zaplecze pozwalające sztuce funkcjonować szerzej niż w przestrzeni wystawienniczej. Korea gromadzi dane o rynku, wspiera galerie w zagranicznej ekspansji, finansuje publikacje o koreańskiej sztuce, rozwija regulacje dotyczące profesjonalnego obrotu i inwestuje w przyszłą publiczność.
Rynek, który państwo chce widzieć
Latem 2026 roku weszły w życie nowe przepisy dotyczące podmiotów profesjonalnie działających na rynku sztuki. Obejmują m.in. galerie, domy aukcyjne, doradców, przedsiębiorstwa zajmujące się sprzedażą i wyceną dzieł. Celem regulacji jest większa przejrzystość rynku oraz uporządkowanie zasad profesjonalnego obrotu. Pierwsze miesiące pokazały, że wdrażanie nowych przepisów nie przebiega bez problemów. Część procedur budziła wątpliwości, a system wymaga dalszego dopracowania. Sam fakt wprowadzenia takich regulacji jest jednak znaczący. Rynek sztuki został potraktowany jako sektor wymagający własnej infrastruktury prawnej i informacyjnej. To zmienia sposób myślenia o całym obiegu. Państwo chce wiedzieć, kto zawodowo działa na rynku, jakie podmioty pośredniczą w sprzedaży i według jakich zasad funkcjonuje profesjonalny obrót.
Rynek można zmierzyć
Jednym z najbardziej interesujących elementów koreańskiego systemu jest K-Artmarket, publiczna platforma prowadzona przez Korea Arts Management Service. Gromadzi raporty, statystyki oraz dane dotyczące wyników aukcyjnych. Pozwala śledzić wartość sprzedaży, liczbę transakcji i zmiany zachodzące na rynku w kolejnych latach. To ważne, bo dzięki takim narzędziom rynek przestaje być opisywany wyłącznie przez pojedyncze rekordy i spektakularne sprzedaże. Według danych K-Artmarket w 2024 roku wartość koreańskiego rynku sztuki wyniosła około 615 mld wonów. Rynek aukcyjny pozostawał wtedy wyraźnie poniżej rekordowych poziomów z 2021 roku. W 2025 roku pojawiło się odbicie, choć nadal daleko było do okresu boomu. Pieniądze coraz wyraźniej koncentrują się wokół rozpoznawalnych artystów i najlepszych obiektów. Kupujący stają się bardziej selektywni. To zjawisko znane także z największych rynków światowych. Dane pozwalają takie zmiany dostrzegać i analizować. Korzystają z nich galerie, kolekcjonerzy, badacze i instytucje publiczne. Dzięki nim można obserwować rynek jako całość.
Galerie jako część infrastruktury
Korea Arts Management Service prowadzi również programy wspierające udział koreańskich galerii w zagranicznych targach sztuki. To pozornie techniczny element polityki kulturalnej, jednak jego znaczenie jest znacznie szersze. Galeria wyszukuje artystów, rozwija ich kariery, inwestuje w wystawy, przygotowuje dokumentację i publikacje, buduje relacje z kolekcjonerami oraz wprowadza twórców do międzynarodowego obiegu. Wyjazd na zagraniczne targi oznacza wysokie koszty i duże ryzyko. Stoisko jest jednym z wielu wydatków. Dochodzą transport, ubezpieczenie, podróże, noclegi i praca zespołu. Publiczne wsparcie pozwala części galerii podjąć ryzyko wejścia na zagraniczny rynek. W tym kontekście Frieze Seoul odgrywa ogromną rolę. Światowy rynek przyjeżdża do Korei, a koreańskie galerie otrzymują narzędzia pomagające im wychodzić za granicę. Powstaje ruch w dwóch kierunkach.
Eksportuje się również wiedzę o sztuce
Korea wspiera także publikowanie książek poświęconych własnej sztuce i ich zagraniczną dystrybucję. To jeden z mniej widowiskowych elementów systemu, a zarazem jeden z najważniejszych. Pozycja artysty powstaje dzięki wystawom, sprzedaży, publikacjom, tekstom krytycznym, badaniom i obecności w instytucjach. Potrzebny jest również język, który pozwala opisać jego twórczość poza krajem. Książka dostępna po angielsku lub w innym języku może przez lata funkcjonować w bibliotekach, muzeach, na uczelniach i w pracowniach kuratorskich. Korea inwestuje więc również w wiedzę powstającą wokół własnej sztuki.
Skąd mają przyjść przyszli odbiorcy?
Najbardziej długofalowy element koreańskiej strategii znajduje się daleko od aukcji i targów. W 2026 roku program Youth Culture and Arts Pass objął młodych ludzi w wieku 19 i 20 lat. Otrzymują oni środki, które mogą przeznaczać na udział w kulturze: wystawy, przedstawienia, kino czy książki. Z perspektywy rynku sztuki ważny jest sam nawyk uczestnictwa. Człowiek poznaje sztukę przez doświadczenie. Chodzi na wystawy, zaczyna rozpoznawać nazwiska, odwiedza galerie, czyta o artystach. Po kilku latach część takich osób może kupić pierwszą grafikę, fotografię albo niewielki obraz. Droga do kolekcjonowania często zaczyna się wiele lat przed pierwszą transakcją. Rynek potrzebuje publiczności, która zna sztukę i chce mieć z nią kontakt.
Frieze Seoul jako widoczny efekt całego systemu
W tym miejscu warto wrócić do Frieze Seoul. Targi są najbardziej medialnym elementem koreańskiego rynku. Przyciągają wielkie galerie, międzynarodowych kolekcjonerów i globalną uwagę. Przez kilka dni Seul staje się jednym z najważniejszych miejsc spotkań profesjonalnego świata sztuki. Towarzyszą temu lokalne targi, wystawy muzealne, programy galerii i wydarzenia rozsiane po całym mieście. Międzynarodowi goście trafiają dzięki temu poza hale targowe, do miejscowych instytucji i prywatnych przestrzeni. Powstaje efekt koncentracji. W krótkim czasie spotykają się galerie, muzea, kolekcjonerzy, artyści, kuratorzy i przedstawiciele rynku. Znaczenie Frieze Seoul można więc oceniać szerzej niż przez liczbę sprzedaży czy nazwiska wystawców. Targi zwiększają międzynarodową widoczność miasta. Ich oddziaływanie wzmacnia infrastruktura działająca przez cały rok: dane o rynku, wsparcie galerii, programy publikacyjne, regulacje i rozwój publiczności.
A Polska?
Porównanie z Polską jest ciekawe, bo większość potrzebnych elementów już mamy: artystów obecnych w międzynarodowym obiegu, kolekcjonerów, galerie, domy aukcyjne, targi, uczelnie artystyczne i muzea. Słabiej działa natomiast to, co dzieje się pomiędzy nimi. Wiele ważnych inicjatyw wyrasta u nas z prywatnej energii pojedynczych osób albo niewielkich środowisk. To one organizują wydarzenia, budują relacje, promują artystów i tworzą własne kręgi odbiorców. Z czasem powstają wokół nich sieci, do których nie każdy ma równie łatwy dostęp. Polski świat sztuki bywa więc odbierany jako środowisko dość szczelne, w którym informacje, możliwości i kontakty krążą przede wszystkim wewnątrz określonych grup. Ma to jeszcze jeden skutek. Stosunkowo niewielkie środowisko może bardzo skutecznie wpływać na to, co zaczynamy uważać za ważne. Te same nazwiska pojawiają się w galeriach, na targach, w kolekcjach, mediach i instytucjach. Im częściej są obecne, tym silniejsze staje się przekonanie, że to właśnie one najlepiej opisują aktualny obraz polskiej sztuki. Tymczasem jest to często obraz tylko jednego, najbardziej widocznego fragmentu rynku. Wiele inicjatyw nadal rozwija się równolegle, z niewielką wymianą informacji i bez szerszej strategii. Uwaga koncentruje się wokół ograniczonej liczby galerii, artystów i wydarzeń, a ich regularna obecność dodatkowo wzmacnia pozycję, którą już mają. Znacznie trudniej przebić się projektom działającym poza tym obiegiem. Efekt jest taki, że rynek może wyglądać na bardziej różnorodny, niż jest w rzeczywistości.
Warto więc postawić pytanie, jak dużą część jego obecnej struktury ukształtowały prywatne podmioty, które przez lata budowały własne relacje, hierarchie i mechanizmy prestiżu. Samo w sobie nie jest to niczym niezwykłym. Galerie wspierają swoich artystów, kolekcjonerzy tworzą własne kręgi zainteresowań, organizatorzy wydarzeń zapraszają osoby, z którymi pracują i którym ufają. Trudność pojawia się wtedy, gdy obok tych środowisk brakuje równie silnych ośrodków, które mogłyby tworzyć inne narracje i wprowadzać do obiegu nowe nazwiska. W tym miejscu szczególnie widać znaczenie instytucji publicznych. Muzea i inne instytucje powinny nie tylko potwierdzać wybory dokonane wcześniej przez rynek, lecz także samodzielnie rozpoznawać zjawiska, prowadzić badania, odkrywać artystów i budować ich znaczenie w dłuższej perspektywie. W Polsce często można odnieść wrażenie, że kolejność jest odwrotna: najpierw pozycja artysty powstaje w obiegu prywatnym, poprzez galerie, kolekcjonerów, targi i media, a dopiero później zostaje potwierdzona przez instytucję. Rynek promuje określone nazwiska, kolejne podmioty podejmują podobne decyzje, a ich rosnąca obecność staje się z czasem argumentem na rzecz ich znaczenia. Tymczasem artyści i inicjatywy pozostające poza tym kręgiem mają znacznie mniej okazji, by w ogóle zostać zauważone. Osobnym problemem jest brak wspólnej infrastruktury danych. Wiedza o polskim rynku jest rozproszona pomiędzy raportami, archiwami domów aukcyjnych, prywatnymi bazami i publikacjami branżowymi. Nie mamy jednego publicznego narzędzia, które pozwalałoby w dłuższej perspektywie śledzić wielkość rynku, jego strukturę i kierunki zmian. Bez takich danych trudno rzetelnie rozmawiać o tym, kto naprawdę buduje rynek, gdzie skupiają się pieniądze, które segmenty rosną i jak rozkładają się wpływy.
Właśnie dlatego koreański przykład jest interesujący. Pokazuje rynek sztuki jako część większego ekosystemu polityki kulturalnej, w którym galerie, instytucje, dane, promocja międzynarodowa i rozwój publiczności są ze sobą powiązane. W Polsce wiele z tych elementów już istnieje. Wciąż jednak brakuje struktury, która pozwoliłaby im działać wspólnie, a nie przede wszystkim obok siebie.
Rynek również jest częścią kultury
Koreański model powstał w konkretnych warunkach gospodarczych, społecznych i kulturowych. Znaczenie mają prywatny kapitał, rozwinięte kolekcjonerstwo, międzynarodowe galerie i globalna popularność koreańskiej kultury. Istotny pozostaje sposób myślenia o rynku jako o systemie wzajemnie powiązanych elementów. Artysta tworzy dzieło. Galeria rozwija jego pozycję. Krytyk i badacz budują kontekst. Publikacja utrwala wiedzę. Targi otwierają dostęp do nowych odbiorców. Muzeum wprowadza twórczość do obiegu instytucjonalnego. Dane pokazują, jak zmienia się rynek. Publiczność poznaje sztukę, a część jej przedstawicieli z czasem zaczyna ją kupować. Frieze Seoul jest najbardziej widocznym fragmentem tego układu. Kiedy świat przyjeżdża we wrześniu do Seulu, trafia do miasta, które od lat konsekwentnie buduje zaplecze dla sztuki i rynku. W dużej mierze właśnie na tej infrastrukturze opiera się koreański sukces.
Anna Niemczycka-Gottfried
Źródła: Frieze Seoul 2026; Korea Arts Management Service i K-Artmarket; Ministry of Culture, Sports and Tourism of the Republic of Korea; Art Promotion Act; Kiaf SEOUL; The Art Newspaper, wrzesień 2026.










