szukaj w portalu Rynek i Sztuka MENU

Ludzie i obrazy Gertrudy Stein

18.07.2013

Kolekcje, Światowe

Gertruda Stein w swoim paryskim salonie, źródło: Library of Congress

Gertruda Stein w swoim paryskim salonie, źródło: Library of Congress

Amerykański pisarz, Thornton Wilder, w kilku słowach wyraził się o Gertrudzie Stein: „Panna Stein nie jest sublokatorem na Parnasie, nie jest dziwaczką, nie jest poszukiwaczką popularności, nie jest niemądrą kobietą. (…) i nawet gdyby napisała tylko Trzy żywoty, to już zdobyłaby bilet wstępu do ekskluzywnego i bardzo szczupłego grona pisarzy, którzy mają coś do powiedzenia i wiedzą, jak to robić.” I nawet gdyby Gertruda Stein w swojej kolekcji posiadałaby tylko jedno płótno Pabla Picassa, to już weszłaby do kręgu światłych ludzi czułych na transformacje w sztuce, która nigdy się nie zatrzymuje i nie czeka na zdyszanych myślicieli.

 Najmłodsza w rodzinie

Nie tylko bogata kolekcja najnowszej w owym czasie sztuki nadaje tożsamość Gertrudzie Stein, ale szereg drobiazgów i niuansów, które ostatecznie pozwalają współczesnym odtworzyć jej wizerunek i charakter.  Co zatem powinnam wymienić? Rodowód rodzinny, daty, okoliczności, pierwsze zapisane słowa w zeszycie, pierwsze przeczytane książki, pierwsze zobaczone obrazy? Niczego nie mogę pominąć? Chciałabym dokonać selekcji, lecz jak można pominąć fakt, że Gertruda Stein urodziła się śnieżnego i mroźnego dnia 3 lutego 1874 roku i chcieć bez tej wiedzy tłumaczyć jej chłodne dla obcych obejście i srogie spojrzenia? Czy z tej opowieści należy usunąć wątek silnego rozdarcia rodziny Steinów między Ameryką a Europą i próbować następnie przekonać czytelnika, że określenie Gertrudy, jako paryskiej Amerykanki nie jest przypadkowe? I w jaki sposób mogłabym nakreślić obraz nietuzinkowej kolekcjonerki i pisarki bez wspomnienia, że jako nastoletnia dziewczyna bała się sięgać po literaturę w obawie, że gdy tylko słowa zaczną wirować na kartkach książek… nic już nie pozostanie do czytania. A gdy przełamała strach przed własną intelektualną żarłocznością, fascynował ją Shakespeare, Gustave Flaubert i lektura Starego Testamentu. Zdecydowanie drobiazg, szczegół i przypadek rządzi ludzką egzystencją

Gertruda Stein przyszła na świat, jako najmłodsza w rodzinie. Pozycję tę chwaliła sobie niezmiernie przez całe życie. Towarzyszem swojego nastoletniego wzrastania i lat młodzieńczych uczyniła brata, Leo. Łączyła ich więź niebanalna i bardzo bliska. Każde z rodzeństwa jako wartość nadrzędną uczyniło wiedzę i systematyczne pogłębianie jej w każdej możliwej dziedzinie. Wspólnie rozprawiali nad poezją i literaturą, zapoznawali się z sensacyjną w owym czasie teorią ewolucji Darwina, absolutnie nie absorbując sobie głowy kwestią administrowania pozostawionymi po ojcu przedsiębiorstwami. Ambicją Gertrudy i Leo były studia na Uniwersytecie w Harvardzie i podróże po Europie. Ją interesowała filozofia i psychologia, jego biologia i medycyna. Jednakże szybko okazało się, że dla tak otwartych umysłów zinstytucjonalizowane zdobywanie wykształcenia jest bardziej ograniczeniem, aniżeli szansą rozwoju. Zmęczony studiami Leo wyruszył w podróż do Włoch, a za nim podążyła młodsza siostra. Włochy pokazały im, że świat nauk to nie tylko matematyczne wykresy czy anatomiczne tablice, ale także tajemnicza przestrzeń obrazów, tworzonych pędzlem i mieszaniną pigmentów. Swoista walka rozegrała się w umysłach tych dwojga, gdy ostatecznie talent oratorski, zamiłowanie do pióra  i oko do obrazów przeważyły. Gertruda z pełną świadomością „oblała” egzaminy na medycynie i wraz z bratem w 1903 roku dobiła do Paryża pod adres 27 rue de Fleurus.

Gertruda Stein, Leo Stein i Henri Matisse, źródło: Sarah and Michael Stein Memoral Collection

Gertruda Stein, Leo Stein i Henri Matisse,
źródło: Sarah and Michael Stein Memoral Collection

 

Francis Picabia, Portret Gertrudy Stein, kolekcja prywatna, źródło: wikipaintings.org

Francis Picabia, Portret Gertrudy Stein, kolekcja prywatna,
źródło: wikipaintings.org

 O północy w Paryżu

O tym miejscu krążyły legendy. Każdy chciał dostać się do mieszkania na Montparnassie i na własne oczy zobaczyć te ciężkie renesansowe meble, półki wypełnione książkami i ściany gęsto zalepione obrazami równie nowoczesnymi, co mieszkańcy 27 rue de Fleurus.
W paryskim studio Leo i Gertrudy najwięcej było obrazów Pabla Picassa, Georgesa Braque’a, Henriego Matisse’a i Paula Cezanne’a, nie licząc oczywiście głośnych rozmów i dymu z cygar. Ta swoista mieszanina gustu i predylekcji młodych kolekcjonerów wykształciła się dzięki niewinnym i nonszalanckim, choć rozległym, kontaktom ze światkiem artystycznym ówczesnego Paryża. Trochę zagubionym, trochę rozpasanym. Niemalże jak w kultowej scenie filmu Woodego Allena „ O północy w Paryżu” w jednym salonie, w jednej ciasnej przestrzeni mieszały się głosy i oddechy rodzeństwa Steinów, Pabla Picassa, poety Apollinaire’a, Braque’a, malarza Henriego Rousseau i Matisse’a. Każdy miał swoje miejsce, swoją rolę do odegrania. Jedynie Henri Matisse, który na słynne sobotnie spotkania wieczorową porą przychodził w towarzystwie żony, siadał jak najdalej grupy, w kącie salonu i szukał porozumiewawczych spojrzeń z Leo.

Henri Matisse, La Coiffure, 1907 rok, Staatsgalerie Stuttgart

Henri Matisse, Kobieta w kapeluszu, 1905 rok,
źródło: Sarah and Michael Stein Memoral Collection

Henri Matisse, La Coiffure, 1907 rok, Staatsgalerie Stuttgart

Henri Matisse, La Coiffure, 1907 rok, Staatsgalerie Stuttgart

Matisse i Picasso. Dwaj wzajemni adwersarze. Pierwszy z nich przyciągał tłumy do południowej dzielnicy Paryża, drugi wzbudzał ciekawość pomieszaną ze wzburzeniem. Pierwszy był gościem Leo, drugi wielkim przyjacielem Gertrudy. Matisse sprowadzał tłumy na Montparnasse zaś Pablo Picasso cenił intymne spotkania z Gertrudą i dysputy o poezji. Paradoksalnie wyważony i spokojny Matisse nie potrafił porozumieć się z rzutką i ekspresyjną siostrą Stein, która dzięki sile charakteru i wyrazistej osobowości górowała nad zebranym tłumem i przygniatała niekiedy artystów swą pozą i mową. Zwykła siadywać na szerokim krześle, opierając łokcie o kolana i tak lekko pochylona, niczym ksiądz w konfesjonale, przysłuchiwała się perorom swego brata i gości.

Artyści chwalili sobie klimat tego miejsca. Był miejscem inspirującym, naszpikowanym kreatywnością i mocą twórczą. Choć zdarzały się niekiedy opinie mniej pochlebne, jak chociażby te, które padły z ust amerykańskiej impresjonistki:

„W całym moim życiu nie widziałam takiej ilości okropnych ludzi zgromadzonych pod jednym dachem i takiej ilości strasznych obrazów. Chciałam jak najszybciej stamtąd wyjść.”

Tymczasem Ambroise Vollard, paryski marszand sztuki, wspominał następującą salon na Montparnasse:

Ludzie, którzy szli do studia Steinów wyłącznie ze snobizmu, nie czuli się tam dobrze. Nikt się nie zajmował, nikt ich nie próbował bawić, a któż jest przyzwyczajony do absolutnej swobody w cudzym domu. Tego rodzaju ludzie nigdy nie wracali na rue de Fleurus”.

Kolekcja Gertrudy i Leo Stein w studiu przy 27 rue de Fleurus w Paryżu

Kolekcja Gertrudy i Leo Stein w studiu przy 27 rue de Fleurus w Paryżu

Man Ray, Gertruda Stein i Alicja Toklas w swoim paryskim mieszkaniu przy 27 rue de Fleurus, 1922 rok, źródło: San Francisco Man Ray Trust

Man Ray, Gertruda Stein i Alicja Toklas w swoim paryskim mieszkaniu przy 27 rue de Fleurus, 1922 rok,
źródło: San Francisco Man Ray Trust

Kolekcję należy za coś kupić, co jest logicznym prawidłem każdego zbieractwa. Gertruda i Leo, ciesząc się nieznacznym przydziałem środków, pochodzących z zysków ojcowskich przedsiębiorstw, byli ograniczeni w wyborze obrazów do kolekcji. Paradoksalnie gustowali w młodych nowoczesnych artystach, a więc i ich ceny nie były zbyt wygórowane. Jeżeli decydowali się na płótna „starych dobrych mistrzów”, jak chociażby Renoira, format był odpowiednio mniejszy. Współczesny rynek sztuki dawno już odrzucił ten sposób kategoryzacji dzieł i ich cen… Przemierzając paryskie antykwariaty z tygodnia na tydzień z coraz większym znawstwem i intuicją nabywali prace Cezanne’a, Gauguina czy Maurice’a Denis’a. Jednakże tę symbiotyczną relację siostry i brata miał już niebawem rozerwać najsłynniejszy portret w historii malarstwa europejskiego…

 Rodzice kubizmu

Pablo Picasso i Gertruda Stein nie poznali się w jej paryskim studio, ale w jednej z kawiarni, gdy to jej brat szczególnie namawiał ją na kupno obrazu, ukazującego dziewczynę trzymającą kosz z kwiatami, pędzla Picassa. Dziewczęcy akt nie przypadł jej do gustu, ale za to z wielkim entuzjazmem odniosła się do propozycji malarza, by stworzył jej portret. Ta decyzja miała być brzemienna w skutki dla całej trójki, a także dla całego wieku XX wieku. Praca nad portretem w obojgu wyzwoliła siły twórcze, których nie można było już okiełznać.

24-letni hiszpański malarz miał już za sobą błękitne melancholijne obrazy i podjął się zadania powołania do życia malowanej Stein, co było zadaniem niebywale trudnym. Powszechna już była opinia, że owa Amerykanka paryska  to ekscentryczka, nieprzewidywalna kolekcjonerka i kobieta o nieprzeciętnym zapale literackim. Jej krępa postura, pochylona sylwetka, krótka fryzura i ciemne świdrujące oczy były rozpoznawalne w całym Paryżu. Nie bacząc na przeciwieństwa i kontrasty charakteru i pochodzenia Gertruda i Picasso odnaleźli w sobie bratnie dusze. Instynktownie wyczuli własny geniusz i potencjał. Zaczęli spędzać ze sobą nie tylko godziny, ale i całe dnie, pracując nad portretem. Dzięki temu artysta zyskał nie tylko przyjaciółkę, która towarzyszyła jego poczynaniom artystycznym do końca jej dni, ale także marszanda, który kupuje każdy obraz, nawet najtrudniejszy, każdy szkic, jaki wyszedł spod jego ręki.

Pablo Picasso, Młoda dziewczyna z koszem kwiatów, 1905 rok, źródło: wikipaintings.org

Pablo Picasso, Młoda dziewczyna z koszem kwiatów, 1905 rok,
źródło: wikipaintings.org

Przełom 1905-1906 roku wypełniony był pozowaniem i malowaniem. Picasso na ten czas usadził modelkę w tak typowej dla niej pozie, pochylonej lekko do przodu, z rozstawionymi nogami i łokciami wspartymi na udach właśnie. Po osiemdziesięciu sesjach pozowania wydawać by się mogło, że dzieło było gotowe. Wtem narodził się kubizm! Gdyby nie impuls i iskra myśli Picassa to nigdy mogło by się nie wydarzyć! Malarz niezadowolony z efektu swej pracy, widać zbyt ugładzonej i wygłaskanej, zamalował płótno grubą warstwą białej farby. Po czym portret „zdradził” myślą o Pannach z Avignonu. Chcąc  jednak uprzedzić rozczarowanie fundatorki w zaledwie kilka godzin Picasso stworzył portret, z którego Gertruda Stein spogląda w nieznaną przestrzeń swą płaską twarzą z niesymetrycznymi ciemnymi oczami w kształcie migdałów. Gertruda Stein stała się uosobieniem własnych zainteresowań, artystycznych poszukiwań Picassa i antropologicznego dziedzictwa masek afrykańskich, które tak o owym czasie fascynowały malarza. Tak wykończone dzieło zawisło na ścianie salony przy rue de Fleurus.

Pablo Picasso, Portret Gertrudy Stein, 1906 rok, Metropolitan Museum of Art

Pablo Picasso, Portret Gertrudy Stein, 1906 rok, Metropolitan Museum of Art

Man Ray, fotografia Gertrudy Stein z portretem autorstwa Picassa, 1922 rok, źródło: San Francisco Man Ray Trust

Man Ray, fotografia Gertrudy Stein z portretem autorstwa Picassa, 1922 rok, źródło: San Francisco Man Ray Trust

 Gdy u Picassa rodził się kubizm na płótnie, spod pióra Gertrudy Stein wyrastał nowy pień stylu literackiego zwanego kubistycznym. W podobnym czasie powstały dwa eksperymentalne portrety- malowany i pisany. Stein stworzyła portret słowny Picassa, który określi jej nowatorski styl pisarstwa. Czy są jakieś elementy wspólne tych dwóch kubizmów? Harmonijnie łączy je niedosłowność, niesztampowość, indywidualizm i ostre cięcie rzeczywistości nożem wizjonerstwa. Gertruda Stein w swoich portretach słownych, dramatach scenicznych czy opowiadaniach zaczęła posługiwać się środkami co najmniej oryginalnymi: brak przecinków, znaków interpunkcyjnych, wielkich czy małych liter. Jedynie kropki mogły liczyć na jej łaskawy wzgląd i zrozumienie. Liczą się wszak ostateczne i mocne rozwiązania, tak w sztuce jak i w życiu.

Leo Stein, znawca sztuki o subtelnym smaku, bardzo krytycznie odnosił się do rozwijającej znajomości Gertrudy i Picassa. Czuł się zdegustowany nowym stylem zarówno malarza, jak i nowinkami literackimi swojej siostry. Postanawia usunąć się w cień wraz z… Henry Matissem. Paryż jeszcze przed wojenną zawieruchą pogrążył się w okopach, kubizmu i fowizmu. Tymczasem, z dystansem do całej sprawy, Gertruda przyznawała, że każdy obraz jest ważny i na każdy patrzy z równie wielką ochotą. A siebie i Picassa uważała za geniuszy, co w jej ocenie nie podlegało dyskusji.

Man Ray, fotografia Gertrudy Stein w swoim salonie, 1922 rok, źródło: San Francisco Man Ray Trust

Man Ray, fotografia Gertrudy Stein w swoim salonie, 1922 rok, źródło: San Francisco Man Ray Trust

Sybilla z Montparnasse’u

Być może obecność jeszcze kogoś tak rozdrażniła Leo i spowodowała rozłam kolekcji Steinów. Intelektualną i emocjonalną konkurencją dla brata stała się Alicja Toklas, córka polskiego emigranta z Kępna, która z ogromnym oddaniem od 1906 roku zaczęła zajmować bardzo ważne miejsce w sercu Gertrudy. Z matczyną cierpliwością i opiekuńczością młoda Alicja zdecydowała się towarzyszyć Gertrudzie aż do końca jej dni w 1946 roku. Przepisywała na maszynie jej niełatwą twórczość, towarzyszyła w podróżach, wspierała w obliczu literackich porażek czy w momentach sławy i triumfu.

Fotografia z 1908 roku pokazująca Gertrudę Stein i Alicję Toklas w Wenecji, źródło: UC Berkeley Library

Fotografia z 1908 roku pokazująca Gertrudę Stein i Alicję Toklas w Wenecji,
źródło: UC Berkeley Library

 Gertruda Stein również bez udziału brata doskonale udźwignęła niełatwe kontakty z paryskimi marszandami, dziennikarzami i artystami. Wspaniale odnajdywała się w środowisku, które początkowo dzieliła tylko z bratem. Po remoncie mieszkania przy 27 rue de Fleurus powróciła, tym razem przy wsparciu Alicji, do sobotnich spotkań. Stworzyła dwa sensacyjne dzieła literackie „Trzy żywoty” i „Czułe Guziczki”, które brat bezpodstawnie publicznie wykpił. Na własny koszt Gertruda Stein wydała także zbiór utworów pod tytułem „Geografia i sztuki”, w którym to tomiku zawarte zostały słowa znamienne i rozpoznawalne do dziś: „Róża jest różą jest różą jest różą.

Pomimo braterskich parodii i ironicznych komentarzy Stein stawała się dla Paryża, Londynu i Ameryki postacią kultową. Inspirowała artystów do działania, a kobiety do walki o poprawę swego losu. Swój czas i talent pragnęli poświęcać Gertrudzie już nie tylko Picasso czy Braque, ale także Jo Davidson czy Man Ray. Davidson rzeźbił Gertrudę, Man Ray wielokrotnie fotografował w prywatnym, intymnym otoczeniu. Wiele godzin spędzała na rozmowach z amerykańskim pisarzem Sherwoodem Andersonem, który pewnego dnia zaanonsował jej spotkanie z młodym dziennikarzem.

Man Ray, Gertrude Stein pozuje Jo Davidsonowi, 1923 rok, źródło: Man Ray Trust

Man Ray, Gertrude Stein pozuje Jo Davidsonowi, 1923 rok,
źródło: Man Ray Trust

 Był nim Ernest Hemingway. Przyjaźń tych dwojga miewała różne temperatury, od chłodnych po rozgrzane kłótniami. Daleko jej było do porozumienia dusz jak w przypadku osoby Picassa. Hemingway, równie temperamentny co Stein, często opisywał i parodiował ją i jej przyjaciół w swoich tekstach, co gniewało patronkę. Tym nie mniej Stein nie narzekała na odosobnienie, bo swary z Hemingwayem rekompensowała sobie spotkaniami z Ezrą Pound, Jamesem Joycem czy państwem Fitzgerald. Choć największe serce miała jednak do młodych, ubogich i już raz poznanych artystów.

Podczas szalonej podróży z Alicją po Stanach Zjednoczonych, w Waszyngtonie ówczesna Pierwsza Dama- Eleonora Roosvelt- zaprosiła damy na poczęstunek do Białego Domu. W Los Angeles kobiety poznały Chaplina. Na Amerykańskich uniwersytetach uścisnęły dłonie największym akademickim umysłom I. połowy XX wieku. Nie było miejsca, gdzie Gertruda Stein byłaby mniej lub bardziej ceniona. Zarówno ukochana Europa jak i noszona przez całe życie w sercu Ameryka z wielką wdzięcznością odpłaciły się kolekcjonerce i opiekunce artystów za odważne spojrzenie na sztukę własną i tę, która działa się wokół i która lada moment mogła zostać stracona przez niedostrzeżenie.

Gertruda Stein nazywana była „Sybillą z Montparnasse’u”. Jak opisywał ją młody Hemingway: „(…) przyjęła nas wraz z przyjaciółką (…) i zachwyciliśmy się tą duża pracownią ze wspaniałymi obrazami. Wyglądała jak jedna z najlepszych sal w najwybitniejszym muzeum, tyle że był tam duży kominek, ciepło i wygodnie. (…) Pokazała mi liczne tomy swoich rękopisów, które towarzyszka wystukiwała co dzień na maszynie.”

Carlos Baker dodał: „ Siedziała Gertruda Stein , otoczona swoimi Picassami, jak Pallas Atena wśród swoich rzeźb.”

Po śmierci Gertrudy Stein część jej bogatych zbiorów objęła opieką rodzina, część trafiła do prywatnych kolekcji poprzez aukcyjną sprzedaż, inne znalazły zaszczytne miejsca w państwowych zbiorach muzealnych. Fascynujące jest to, iż kolekcja malarstwa Gertrudy Stein jako pierwsza i ostatnia w historii została niejako przyćmiona przez samą postać zbieraczki i obrosła mitem i fantazą przez postawę pochyloną lekko do przodu, z rozstawionymi nogami i łokciami wspartymi na udach.

Gertruda Stein, fotografia Carla von Vechtena, 1934 rok, źródło: wikipedia.pl

Gertruda Stein, fotografia Carla von Vechtena, 1934 rok,
źródło: wikipedia.pl

 

Cytaty użyte w tekście pochodzą z publikacji Miry Michałowskiej „Gertruda Stein”, Warszawa 1980.

Materiał chroniony prawem autorskim – wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie prawa w tym Autora i Wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych wyłącznie na zasadach określonych w Regulaminie Korzystania z Serwisu. Zapoznaj się z regulaminem.

Paulina Barysz

Portal Rynek i Sztuka

portal_rs_adres_www_wb

szukaj wpisów które mogą Cię jeszcze zainteresować:

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Magazyn

Magazyn

Nowość - Magazyn portalu RynekiSztuka.pl

Pobierz Magazyn Pobierz Raport 2017